Historia M.: „Zakochałem się w swojej studentce...”

14 Października 2016

Czy to uczucie ma szansę przetrwać?

miłość do studentki

Intymne stosunki pomiędzy wykładowcami a uczennicami to klasyka romansu. Młode kobiety bardzo często wykorzystują swoje wdzięki, aby zdobyć lepszą ocenę albo zaliczyć przedmiot. Mężczyźni nie są lepsi, ponieważ zgadzają się na ów proceder, którego nie można nazwać inaczej niż zamakuflowaną prostytucją. To handel wymienny tylko innego rodzaju. Zamiast pieniędzy kobieta uzyskuje pomoc w zdobyciu wykształcenia.

Zdarzają się też relacje takie, jak prawdziwa miłość. Studentkom bardzo często imponują wykładowcy, którzy mają doświadczenie i dużą wiedzę. Jeżeli do tego są młodzi i przystojni, mogą spodziewać się atencji niejednej kobiety. Z kolei atrakcyjna dziewczyna to kusząca perspektywa dla mężczyzny, zwłaszcza gdy w jego życiu nie ma kobiety albo jest znudzony związkiem. Nie da się jednak zaprzeczyć, że prawdziwe uczucia komplikują sprawy. Po pierwsze miłość może nie zostać odwzajemniona przez drugą stronę, a do tego dochodzą kwestie etyczne i ryzyko narażenia opinii publicznej. Doskonale wiemy jednak, że zakochanie potrafi zagłuszyć zdrowy rozsądek.

To właśnie przydarzyło się M. Ponad 30-letni doktor, który wykłada na jednej z prywatnych uczelni w dużym mieście, zadurzył się niczym młody chłopak. Jego wyznanie przeczytałysmy na forum, a niedawno udało się z nim skontaktować i nakłonić do zwierzenia. Mężczyzna nie chce ujawniać swojego imienia ani żadnych danych, które mogłyby spowodować jego rozpoznanie.

Zobacz także: „Zakochałam się w nauczycielu. Panie M. od geografii, mowa o panu!”

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (17)
ocena
4.4/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Martyna
(Ocena: 5)
2016-11-23 10:42:16

Może dobrze byłoby wymyślić pretekst, pod którym ta osoba miałaby przyjść do Pańskiego gabinetu. Wtedy mógłby Pan jakoś subtelnie zagadać, bez udziału osób trzecich, a jeśli dodatkowo jest np. wstydliwa i np. również zainteresowana, to bez dodatkowych osób mogłaby poczuć się bardziej swobodnie i bezpiecznie, i wtedy może też odważyłaby się dać po sobie coś poznać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-29 21:27:15

Po co czekać aż skończy studia? Nie lepiej zagadać, dowiedzieć się jakie ma zainteresowania ?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-16 13:27:39

U nas jeden profesor związał się ze studentką. Kazali mu wtedy przenieść się z jego wydziału na inny, mniej prestiżowy. Aczkolwiek chyba są już po ślubie :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
studentka
(Ocena: 5)
2016-10-16 02:50:05

Dzięki Pana historii rozumiem zachowanie mojego wykładowcy. Otóż miałam z mgr ćwiczenia i od samego początku czułam na sobie jego wzrok. Szalenie mnie to wkurzało, bo facet nie był w moim typie. i obracam głowę w jego stronę a on patrzy na mnie i też starał się robić tak żeby jak najmniej osób zauważyło. Jadnak jak był na moimi plecami to bardzo czułam jego wzrok. Chyba chciał żebym ja zaczęła rozmowę bo zaczął z czasem wszystko u mnie widzieć i poprawiał mnie na każdym kroku. czego nie widział u koleżanek. Ja jak coś prezentował dużo pytałam jak w polsce jest. (aparaty były zagraniczne). Na wystawianiu oceny semestralnej wzywał każdą z nas na wystawienie oceny. Usłyszałam od niego, że jestem dziecinna i powinnam dorosnąć. Po prostu mnie zatkało. Długo jego słów nie rozumiałam dopiero opowiedziałam całą sytuację cioci i ona mnie wyjaśniła, że on czekał aż ja zacznę rozmowę bo jemu było głupio a ja czułam jego wzrok i się obracałam a nie porozmawiałam z nim. Chcę zaznaczyć: już na 1 zajęciach chciał mi pomoc stojąc blisko mnie na co ja się nie zgodziłam Co zdaniem cioci było błędem. w 2 semestrze sytuacja z patrzeniem na mnie się powtórzyła. Na praktykach w szpitalu mgr stanął za mną rozkładając jak stałam ręce na barierce łóżka na co koleżanka stojąca naprzeciwko otworzyła usta z wrażenie a ja po jej minie się obracam a on za mną więc posłałam panu spojrzenie lodowate z kątem oczów i stanął i wziął od zszokowanej koleżanki prysznic i pacjentce strumień wody szybko myśląc dał na twarz nadal stojąc za mną. odsunął się dopiero na krzyk pacjentki. Nie muszę wspominać jak byłam zszokowana ja i moja koleżanka sytuacją. Mgr był cały czerwony na twarzy i uspokajałam go. Mówiłam zdarza się każdemu nikomu nie powiem. I nie mówiłam o tym na uczelni ani ja ani moja koleżanka. w tym roku z mrg nie mam zajęć, ale na korytarzu jak wszyscy pod koniec września byli zajęci przeglądaniem indeksów przed wpisami. szedł w stronę studentów więc każdy mu dzień dobry on odpowiedział. Mnie kiwnął głową sam bez słowa patrząc uważnie na mnie więc z grzeczności się odkłoniłam. Potem zaskoczona stałam i patrzyłam na niego a on na mnie prosto w twarz i tak około 2 min. Ocknął się jak chłopak z innego roku go poprosił na wpis. Do dziś nie wiem czy moje koleżeństwo ze studiów to zauważyło. Jednak nikt nie komentował. Teraz moje koleżanki pomagają mu w pracy badawczej i przychodzi czasami powiedzieć żeby były wcześniej i zawsze idąc patrzy na mnie ale krótko pilnując żeby nikt nie zauważył. Jednak ja to czuje i obracam głowę w celu upewnienia a on zera nawet na sekundę na mnie. Kiedyś tez robiłam koka na korytarzu i tak samo załapałam go jak patrzył ale jak się spostrzegłam speszył się. Kiedyś także wiedząc że z praktykantów na oddziale zostałam tylko 1 wszedł bez pukania jak się przebierałam i pyta czy może wziąźć plecak z szafy patrząc jak ściągam bluzkę z brzucha na biodra. odpowiedziałam mam bluzkę więc ok zła. wystarczyło uchylić drzwi i wsunąć rękę i wsiąść z góry szafy - zawsze tak czynił. zła wychodzę z praktyki zawodowej patrze on przy bagażniku ubrałam słuchawki na uszy i idę do sklepu. Pech chciał ledwo weszłam on coś ogląda. ja od razu inna alejka żeby go zgubić. krążyłam tak chyba z pół godz. żeby go nie spotkać przy kasie. Myśląc facet zrobi zakupy szybko i pójdzie. idę do kasy upewniając się czy on jest. Nagle czuje paraliżujący wzrok na sobie patrze w bok i myślę szlag wykładowca. a on pewnie siebie patrzy na mnie jak zawsze. To ja gadam z kasjerką która chyba nie należała do ślepych bo spojrzała w bok na niego na mnie i zaczęła się dziwnie uśmiechać. Po wyjściu ze sklepu szybko kalkuluje za mną osoba była 1 miała 2 rzeczy on też ma mało kupi szybko. Wiec wyjmuje doładowanie do tel. i stoję przed sklepem niby ładując tel. i tak z 20 min. licząc na jego odjazd. Podnoszę głowę a on siedzi w swoim samochodzie obok wolne siedzenie i patrzy na mnie a raz w bok. Miałam ochotę iść do niego i mu nagadać. Jednak mam świadomość jak go lubi Pani lektor i inni mgr więc wystarczyło by jego małe słówko do nich a mogłabym mieć ciężko. Odpuściłam więc i zła założyłam słuchawki na uszy ignorując jego siedzenie w samochodzie. I poszłam pewnym krokiem patrząc przed siebie. Dla mnie ta cała sytuacja jest niezręczna. Za każdym razem co go widzę czuję się skrępowana. Wiem podobam się facetowi a Pana historia potwierdziła przypuszczenia moje i moich znajomych spoza uczelni. Jednak jak mam z nim zacząć rozmowę na ten temat jest mi cholernie głupio. I mam do niego żal że oprócz gapienia się na mnie wymagał ode mnie więcej jak od koleżanek. Każdego szczegółu się czepiał widział moje lekko za długie paznokcie wszystko. Jestem starsza od moich koleżanek więc usłyszałam podczas rozmowy semestralnej że nie powinnam z nimi się śmiać a 2 też od innych dziewczyn starszej nie powiedział tak. chodziłam bez makijażu zawsze raz mi się zdarzyło pomalować dość mocno - szłam na urodziny to usłyszałam też żebym się nie malowała. Co także mnie zaskoczyło, bo inne co zajęcia nie malowały i 1 też miała mocny makijaż co zajęcia i jej nie zwrócił uwagi. Ciocia mi wyjaśniła, że chyba on mnie woli skromna i cichą. Dlatego mi tak powiedział. W 2 semestrze już nie malowałam się ani razu i nie śmiałam. Dziewczyny zauważyły zmianę. Mam o takie inne traktowanie żal do niego. Czasami jak o tym myślałam to może robił tak bo ja nie zaczęłam nigdy rozmowy na nasz temat. Bo innego nie mam wyjaśnienia. Dziękuje Bogu za wolność na zajęciach od niego. Bo czuć całe zajęcia jego wzrok było krepujące. Paradoksalnie innym studentkom on się podoba bo młody, wysportowany, zadbany, z fajnym samochodem. A mnie nie brało na niego. Owszem z samego wyglądu ok ale ja nie czułam nic do niego., dlatego strasznie źle się czułam z jego wzrokiem na sobie. Nikomu ze studiów o tym nie mówiłam on zawsze gapił się we mnie jak inni byli zajęci pisaniem, patrzeniem. Nigdy nie zapomnę prócz sytuacji z łóżkiem z praktyk także z pracowni jak studentki z mgr mam dawały wykład i czuje czyjś oddech na karku i obecność za plecami tak jakby ktoś do nich przylegał. patrze wzrokiem po sali w kółkach koło mnie koleżanki i myślę szlak znowu on ale nie obróciłam twarzy, nie dałam mu tej satysfakcji. na szczęście nie stał tak długo. jak stał myślałam czemu ja w koło ma masę zakochanych w nim studentek a musiało paść na mnie. Mam nadzieję, że aż tak nie robi Pan tej dziewczynie bo jak tak to ja jej współczuje. Wolałaby usłyszeć wprost o co panu chodzi niż takie dawanie do myślenia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
SJP
(Ocena: 5)
2016-10-15 19:25:47

Szanowny Panie M, na wstępie chciałam zaznaczyć, iż podziwiam Pańską odwagę . Na pewno wiele Pana kosztowało opisanie swojej historii i upublicznienie jej na tym właśnie portalu. Znalazłam się w podobnej sytuacji co Pan. Mam takie same dylematy, moje myśli krążą wokół tej jednej osoby.... różnica polega jednak na tym, że to ja jestem studentką. Mój wykładowca oczarował mnie od naszych pierwszych zajęć. Również doktor, zakładam, iż po 30. Jest w nim coś niezwykłego, co przykuwa moją uwagę. Nie wiem, czy to miłość czy zauroczenie. Niestety, nie ośmieliłabym się do niego podejść i wyjawić swoich uczuć, nie wiedząc, czy on także jest mną zainteresowany. Dlatego radzę Panu dyskretnie "wybadać" sytuację, może Pańska studentka żywi do Pana pewne uczucie? Proszę zwrócić uwagę na sposób jej zachowania, gdy prowadzi z Panem konwersację. Niech Pan się jednak nie poddaje zbyt szybko, gdyż może Pana studentka czeka właśnie na Pański ruch? SJP

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-15 15:58:03

Na ostatnich wspólnych zajęciach niech pan ją zaprosi na kawę :) wtedy już nie będzie pan jej wykładowcą

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-15 00:33:41

Niech się Pan już nie chwali, jaki to pan nie jest "szanowany" itd. Co Panu z tego przyjdzie na starość? A życie ucieka... Dziewczyna ma 19 lat, nie 14, więc to nie przestępstwo, a prawdziwa miłość to nic niemoralnego ;-) Do dzieła!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Marta
(Ocena: 5)
2016-10-14 21:15:48

Myślę ze warto powalczyc bo to moze byc ta jedyna. A ty jestes przecież wykladowcą a nie ksiedzem:) Pamietaj o tym. Spróbuj może do niej jakoś zagadac po za zajęciami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Studentka
(Ocena: 5)
2016-10-14 19:29:57

Stąd moje pytanie. Czy według Pana, on czuje do mnie,to co Pan do ""Magdy, jak rozumie Pan jego zachowanie ?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-14 18:40:09

Ja również chciałabym zadać pytanie, ale Panu, który jest autorem. Jestem studentką, która jest zakochana w swoim wykładowcy od 1 roku, aktualnie jestem na 5 roku. Wykładowca zachowuje się podobnie jak Pan. Faworyzuje mnie, zagaduje, patrzy tylko na mnie, zwraca się tylko do mnie, rumieni się na mój widok niczym gimnazjalista, sam wyszukuje powody bym przychodziła na dyżur, zmienił styl, fryzurę. Mamy się w znajomych na facebooku, lajkuje mi zdjęcia, składa urodzinowe życzenia, jego wiadomości na usosie mają zupełnie inny charakter aniżeli wiadomości pisane do zwykłych studentek. Na IV roku, odważyłam się i zaprosiłam go do restauracji, jego spontaniczna odpowiedź była pozytywna. Jednakże potem gdy podałam mu adres restauracji napisał mi na usosie "wszystko w swoim czasie :)". Cze według Pana, on czuje do mnie,to co Pan do ""Magdy" ?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz