Za co facet NATYCHMIAST z Tobą zerwie?

27 Lipca 2015

Są takie słowa, gesty i czyny, które nigdy nie ujdą ci na sucho, jeśli jesteś w związku. Sprawdź, na co faceci mają alergię.

Jon Kortajarena

Nie lubimy, gdy facet popisuje się, udaje kogoś, kim nie jest, oszukuje nas, przeklina, wodzi wzrokiem za innymi kobietami.  Jednak nie tylko my, kobiety, zwracamy uwagę na określone męskie zachowanie. Również faceci, szczególnie nasi partnerzy, pewnych rzeczy nam nigdy nie wybaczą. O czym mowa?

Inwigilowanie

Czyli szpiegowanie, sprawdzanie, śledzenie. Bez względu na to, jak to nazwiesz, żaden mężczyzna nie wybaczy ci szpiegostwa. Chodzi o sprawdzanie maili, kont na portalach społecznościowych (oglądając je jako użytkowniczka czy włamując się na jego profil), czytanie SMS-ów czy przeglądanie historii obejrzanych stron w internecie. Faceci tego nie cierpią! Dlaczego?Nikt nie lubi być kontrolowany, bo każdy ma prawo do prywatności. To podważa fundament związku, czyli zaufanie. Niestety, są również kobiety, które posuwają się nawet do śledzenia partnera, sprawdzania czy nachodzenia go w pracy, wydzwaniania do jego kolegów czy wypytywania o każdą dziewczynę, której imię ma w telefonie komórkowym. Absolutnie żaden mężczyzna sobie na to nie pozwoli. A na dłuższą metę takie zachowanie go po prostu zmęczy.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (25)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-11-05 21:36:39

re: Za co facet NATYCHMIAST z Tobą zerwie?

Jeżeli naprawdę było się zakochanym, to nie można tego zapomnieć ot tak. Jedynie czas może pomóc, choć i to nie zawsze. Byłam ze swoim chłopakiem ponad 4 lata więc coś o tym wiem. Było wspaniale, miałam dla kogo żyć, starac się, wracać do domu. Rozstanie przezywałam straszliwie, szukając wszelkich sposobów na Jego powrót. No i i udało się. Wszystko dzięki urokowi miłosnemu ze strony urok-milosny.pl , po 3 miesiącach oczekiwania i huśtawki nastrojów, mój misiek znowu jest mój: )

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 18:16:24

re: Za co facet NATYCHMIAST z Tobą zerwie?

Rozumiem, że wieczne fochy, oskarżanie o rzeczy, których nie zrobił, awantury o głupoty (do których NIE zaliczyłabym zapomnienia o rocznicy), czy porównywanie do byłych, już nawet nie wspominając o oszukiwaniu, to są podstawy do rozstania, ale z dwoma rzeczami się nie zgadzam. W zdrowej relacji nie ma miejsca na szpiegowanie, bo po prostu nie ma tajemnic. Mój facet zostawia wiecznie swojego facebooka zalogowanego na moim komputerze, mamy takie same telefony, więc czasem bierzemy do pracy nie swoje, znamy wszystkie swoje hasła i po prostu możemy zerknąć, co drugie robi w sieci. Nie chodzi mi o dziwne szpiegowanie, ale jak facet skacze jak wiewiórka kiedy kobieta dotknie jego telefonu, to coś jest nie tak. Szanuję prywatność mojego faceta, dlatego nie nadużywam tej znajomości jego haseł, ale żadne z nas nie widzi problemu w tym, żeby dać drugiemu dostęp do swojego konta. Czasem tylko np. proszę, żeby nie zerkał na rozmowę z kimś, bo np. ktoś się mi zwierzał z prywatnych spraw. Tak samo mój mówi np. z tą czy tamtą rozmawiałem o jej sprawach rodzinnych, prosiła żebym zostawił to dla siebie, więc nie zaglądaj do tej rozmowy. I tyle, nie zaglądam. Tak naprawdę nie chce mi się zaglądać do żadnej rozmowy, ale miło mi, że tak uczciwie się mój facet zachowuje. Nie zgodzę się też z tym, że jak jest miłość, to nie ma miejsca na wodzenie wzrokiem za innymi i flirtowanie. Miłość nie sprawia, że ślepniemy. My zawsze pokazujemy sobie na ulicy ludzi, którzy wpadną nam w oko. W pracy, czy na imprezie zdarzy mi się flirtować z kimś, o czym później ze śmiechem opowiadam w domu. Mój robi to samo. Świadomość, że podobamy się innym, jest tylko dla nas potwierdzeniem naszego gustu. Flirt nie równa się zdradzie, ufamy sobie, więc wiemy, że uśmiechnięcie się do atrakcyjnej kobiety, czy przystojniaka nie znaczy od razu, że wskoczymy im do łóżek. Trochę więcej zaufania ludzie. Dla mnie większym problemem niż to, że mój powie atrakcyjnej koleżance, że ładnie wygląda, byłoby robienie z tego sekretów, albo gdyby robił mi awantury za to, że pozwolę się podrywać (oczywiście w granicach rozsądku - rozmowa, żarty, uśmiechy, a nie jakieś dotyki i plany z innym). Flirt jest zdrowy, tak po prostu. Poprawia samoocenę, często humor, ale jednocześnie nie stanowi zagrożenia dla poważnego związku.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 19:53:14

Wy macie zasadę, że flirt=coś normalnego. Mi bywało przykro i dla mnie to zdrada. Ale mój były uważał inaczej. I niech sobie flirtuje jako singiel po kres swoich dni ;]

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 20:08:13

Ja jestem w szczesliwym zwiazku od 2 lat i nawet by mi nie przyszlo do glowy z nikim flirtowac. Wiem, ze zle bym sie z tym czula i oczekuje od mojego partnera tego samego. Jezeli musisz z kims flirtowac dla podniesienia swojej samooceny i humoru.. To chyba w Twoim zwiazku jest cos nie tak..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 20:11:37

Masz rację, klucz to dobre dobranie się. Nie można być z kimś, z kim się nie czuje szczęśliwie i pewnie. Ja oczywiście nie mówię o szukaniu flirtu, szaleństwie na punkcie innych i tak dalej, raczej o naturalnych sytuacjach, kiedy to samo wychodzi. Nie mówię o ukrywaniu, że się ma partnera, ani niczym takim, raczej o uśmiechach, komplementach i tak dalej. Dla mnie i mojego to naturalne. Nic wielkiego. Dla mnie flirt to nie zdrada, ale można flirtować i flirtować. Jeden rodzaj będzie niewinny, drugi będzie prowadził do łóżka. Trzeba to rozróżnić :) Inna sprawa, że są dziewczyny przesadzające w obie strony. Mam koleżankę mężatkę, która się nowopoznanym facetom nie przyznaje do tego, że ma męża - dla mnie to już przekroczenie granicy. Znam też takie, które obrażają się na swoich facetów za to, że powiedzą do koleżanki "ładnie wyglądasz", a to już jest przesada i świadectwo braku pewności siebie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 21:09:18

Ja mam identyczne zdanie na temat flirtów jak mój mąż, doskonale się dogadujemy. Uwielbiam flirtować... z mężem. Ale nie jestem z tych kobiet, które nie potrafią zrozumieć, że związki są różne, najważniejsze jest to czy para się dobrze dogaduje, czy ufają sobie, czy jest to po prostu zdrowy związek. Ja szczerze mówiąc mam tak, że inni są dla mnie aseksualni. Ale nie mam z tym problemu, w żaden sposób się do tego nie zmuszam. Tak już mam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 21:20:55

Dobrze :) Tak naprawdę nie ma jednego, uniwersalnego przepisu na szczęście. Ważne, żeby para była wobec siebie szerza, nie musiała ukrywać pewnych cech charaktetu, zachowań i przyzwyczajeń. Sama raczej nie zaczynam flirtu, jestem staromodna (:D), nie brakuje mi też niczego, kiedy nie flirtuję z nikim poza mężem, ale nie będę ukrywała, że sprawia mi przyjemność, kiedy mężczyźni mnie podrywają i komplementują. Nie ucinam znajomości kiedy widzę, że dla mężczyzny jestem atrakcyjna. Nie oczekuję od męża ucinania kontaktu z kobietami, które jego podrywają. Poza tym, nie unikamy tych, którzy wydają nam się atrakcyjni. Ślub nie sprawił, że wszyscy inni są dla mnie aseksualni. Widuję pociągających mężczyzn, w różny sposób reaguje na nich moje ciało, aczkolwiek potrafię rozróżnić pociąg fizyczny od miłości (której częścią jest dla mnie pociąg fizyczny) i na pewno nie zaryzykowałabym związku dla przypadkowego faceta. Inna sprawa z tym flirtowaniem jest taka, że w wielu przypadkach ludzie wcale nie dobierają się tak idealnie, jak się wydaje jednej ze stron. W mojej pracy jest po prostu stado facetów, którzy flirtują jak szaleni, kiedy żony i dziewczyny nie patrzą, ale za nic nie chcieliby, żeby one się dowiedziały. Dla mnie to strasznie smutne. Żal mi tych dziewczyn i tych facetów, których partnerzy zachowują się ZUPEŁNIE inaczej kiedy się im na ręce nie patrzy. Flirt dla żartu, to dla mnie flirt dla żartu, ale ukrywanie jakichś zachowań i relacji przed partnerem to już dowód, że chyba uczucie się wypaliło...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 22:06:29

Zgadzam się z Tobą. Ważna jest szczerość w związku, zaufanie i dobranie się ludzi. Jaki jest sens zabraniać czegoś drugiej osobie, skoro ten człowiek i tak będzie chciał zrobić to w ukryciu? Faceci to nie są kukiełki bez mózgu. Jak będzie chciał np. zdradzić to zdradzi. A pary, które coś przed sobą ukrywają ("nie, nie flirtuje z nikim" a w pracy wielki podrywacz) widocznie nie potrafią się ze sobą dogadać. I potem jedno wielkie kłamstwo za plecami. Sama znam przypadek faceta, któremu żona zakazywała oglądać filmy w których były jakieś sceny erotyczne, nie żadne porno czy filmy erotyczne. Kobieta infantylna, problematyczna, bardzo toksyczna. Facet ją wiele razy zdradzał, ale jest z nią ponad 10 lat, bo nie chciałby brać rozwodu (mają prawie 10letnie dziecko, które jest jego oczkiem w głowie). Strasznie ten związek jest toksyczny, ale cóż... to ich życie. Jeśli coś takiego im odpowiada. Najgorzej cierpi na tym dziecko, bo z ustaleniem zasad wychowania też się nie potrafią dogadać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 22:23:20

Napisałam o facetach, ale tak naprawdę nie tylko oni tacy są. Jak czasem widzę, co moje zajęte koleżanki wyprawiają za plecami swoich partnerów, to jest mi ich po prostu żal. Ja wyznaję zasadę - nie robię nic złego, dopóki mogę o tym bez wyrzutów sumienia powiedzieć mężowi. Tajemnice i brak szczerości niszczą związki. Na szczęście znam też pary takie jak Wasza. Ludzie, którzy po prostu nie mają w zwyczaju flirtowania. Takie charaktery, że po prostu im to nie pasuje. Mają swoich ukochanych i to im wystarcza. Są nawet takie pary, które są szczęśliwe dopiero, kiedy urywają wszelkie (nawet czysto koleżeńskie) kontakty z płcią przeciwną. Dla mnie to totalny brak zaufania, ale nie moja sprawa, jeśli są szczęśliwi, to oby tak dalej :) Nie jestem fanką ograniczeń, można mnie zamknąć na miesiąc z bardzo pociągającym facetem w sypialni i nie zrobię nic złego, jeśli nie będę miała na to ochoty. Uważam też, że wierność to nie to samo, co brak okazji! Brak okazji, to brak okazji, a wierność jest wtedy, kiedy okazje są, ale się z nich nie korzysta. Co para, to zwyczaje, nie ma sensu mówić innym jak mają żyć :) Z anegdotek napisze jeszcze, że mam dobrego znajomego, którego żadna z moich koleżanek z pracy nie traktowała nigdy w kategoriach faceta, taki typ wiecznego przyjaciela. Dlatego swobodnie wszystkie się czułyśmy żartując z nim i chyba nawet można powiedzieć, że flirtując na żarty. Wszystko było ok, aż tu się okazało, że jego kobieta (typ, który nigdy z domu nie wychodzi, cała życiowa pasja to dziecko), jest tragicznie zazdrosna. W ogóle nie wiedziała z kim i o czym rozmawia jej facet w pracy. Jak się dowiedziała, to był dla niej szok. Po awanturach trochę się wycofał z kontaktu z koleżankami, ale minęło trochę czasu i znów to samo. Widuję go flirtującego i żartującego z koleżankami. Natury się nie oszuka. Jestem pewna, że ona nie wie, jak się on zachowuje w pracy. Kłamstwa, kłamstwa i brak dobrego dobrania się. Facetowi brakuje zabawy, imprez, nie wyszumiał się, a kobietę ma delikatnie mówiąc stateczną, to sobie w pracy odbija, zamiast po ludzku się rozejść i dać obojgu szansę na szczęście z kimś o podobnym charakterze. Obojga mi szkoda.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 22:47:01

Czyli mamy identyczne zdanie na ten temat. Oczywiście, że nie tylko mężczyźni zachowują się w taki sposób. To smutne, że ludzie się nie potrafią dobrze dobrać, a właściwie, że mimo wszystko są z tą osobą i zamiast czuć wewnętrzny spokój - kłótnie, ograniczenia. Podstawą w związku jest rozmowa. Jeśli ludzie są szczerzy to nie ma żadnych niedomówień. Jak komuś coś bardzo nie pasuje to przecież można się rozstać. Ja i mój mąż mimo tego, że jesteśmy introwertykami to uwielbiamy rozmawiać na różne tematy. Nie ma kłótni, awantur. Jesteśmy po trzydziestce. Znamy się od dziecka. Byliśmy dla siebie pierwszymi. Ślub wzięliśmy stosunkowo wcześnie - mieliśmy 20 lat. I naprawdę przez 15 lat małżeństwa nie było nigdy sytuacji w której mąż potraktowałby mnie w zły sposób. Szanujemy się. Nadal chodzimy na randki, lubimy spędzać razem czas. Mamy wspólne hobby. Nie nudzimy się. Przede wszystkim nawet po tylu latach potrafimy się codziennie kochać. Nie wyobrażam sobie braku seksu. Oczywiście są sytuacje, gdy człowiek czuje się fatalnie, ale zawsze można przytulić się, pocałować. Nie zrozum mnie źle, nie chcę chwalić się swoim małżeństwem. Chciałam po prostu opisać (może jeszcze ktoś inny przeczyta to), że nawet po tylu wspólnych latach można się kochać i związek może być wspaniały. Oczywiście to nie jest 40 czy 60 lecie, ale mam nadzieję, że przyszłe lata okażą się bardzo dobre.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-28 01:30:43

I bardzo, bardzo dobrze, że się chwalisz, bo masz czym :) Żyjemy niestety w czasach, w których wiele związków to jest fikcja. Ludzie są ze sobą bo dziecko, bo wypada, bo czas gonił, a nie znaleźli nikogo innego. Wcale nie tak często słyszy się, że ktoś jest w związku bo po prostu tego chce, bo mu to sprawia radość, bo kocha drugą osobę :) Jeśli to nie jest powód do chwalenia się, to już nic nie jest. My mamy trochę mniejszy staż, ale też nam się układa świetnie. Przede wszystim jesteśmy partnerami, oboje potrafimy (i lubimy) rozmawiać ze sobą, uważamy się za atrakcyjnych, więc te intymne kwestie też nie stanowią problemu ;) Nasze przykłady tylko pokazują, że można w bardzo różny sposób zbudować sobie relację z partnerem i być szczęśliwym. Ilu ludzi, tyle podejść. Jeszcze tak powiem, że wielokrotnie miałam problem z zazdrosnymi o mnie partnerkami. Czasem nawet tych facetów, z którymi wydawało mi się, że nie flirtuję. Po czasie okazywało sie, że ktoś ukrywał przed swoją partnerką, że wyskoczył ze mną na kawę po pracy (zupełnie niewinną), ktoś inny nie pokazywał swojej kobiecie mejli i esemesów, w których się zwierzał i tak dalej, i tak dalej. W niektórych sytuacjach zupełnie nie rozumiałam o co się ta kobieta awanturuje, w innych, rozumiałam złość na faceta, bo panowie czasem mówią za dużo, nie rozumiałam złości na mnie. Ja nie jestem od tego, żeby strzec związków innych ludzi. Zajmuję się warunkami panującymi w mojej relacji. Wielokrotnie usłyszałam, że jestem zimna, że nie przejmuję się uczuciami innych, chyba nawet się z tym zgodzę, ale to dlatego, że myślę, że jeśli jakaś przypadkowa kolezanka, którą jestem dla facetów, z którymi flirtowałam, jest już zagrożeniem dla związku, to znaczy, że w związku się źle dzieje. Gdyby w relacji bylo dobrze, mężczyzna albo by nie flirtował ze mną, albo traktował to tylko w kategoriach żartu (jak ja) i nie robił z tego tajemnicy przed partnerką. Jeśli szuka czegoś poza związkiem i traktuje to zbyt poważnie, to już moim zdaniem sabotuje swoją relację i nic mi do tego. Mój mąż mówi prościej "jesli możesz głupim flirtem rozbić jakiś związek, to go rozbij, bo i tak nie ma na tyle silnych podstaw, żeby przetrwać". Pewnie to okrutne trochę, ale zbulwersowane kobiety, ktore przez ostatnie lata próbowały mi robić awantury o to, że ich mężczyzna poświęca mi za dużo uwagi, zawsze budziły we mnie politowanie. Ja im wierności nie obiecywałam, poza tym, nie traktuję ich facetów w kategoriach związków, jeśli mają problem, to z nimi, nie ze mną. Jestem ciekawa twojego zdania na ten temat.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-28 01:51:53

Twojego*

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-28 07:51:26

Dopiero teraz przeczytałam Twoją wiadomość. A więc tak, przede wszystkim naprawdę cieszę się, że świetnie się dobraliście i tworzycie szczęśliwy związek. To, że jest troszeczkę inny niż mój wcale nie oznacza, że jest gorszy. Naprawdę szczerze cieszę się, że dwie osoby darzą się miłością i że jest to zdrowy związek. W dzisiejszych czasach coraz bardziej można zauważyć toksyczne związki. Wiele ludzi nawet nie potrafi (nie chce) się z nich wycofać. Wolą żyć w ciągłym stresie, kłócą się, czasami znęcają psychicznie/fizycznie. O wiele lepszym wyjściem byłoby znalezienie przez nich takiego partnera, który będzie im odpowiadał i stworzą z nim zdrową, pozytywną relację. Co do Twojego pytania - moim zdaniem zawsze w takich sytuacjach, gdy mężczyzna ma dylemat czy być z partnerką, gdy po prostu ta druga kobieta np. flirtuje z nim (niekoniecznie żarty) a on przystaje na to i jego partnerka jest wściekła na tą kobietę, to wydaje mi się, że powinna się cieszyć, że zobaczyła jaki jest jej facet i że będzie mogła stworzyć związek z kimś innym, lepszym. Powinna obwiniać jego, to on zdecydował. Może podam swój przykład - gdyby komuś udało się poderwać mojego męża to przynajmniej dowiedziałabym się, że zasługuję na kogoś lepszego. Ale jestem spokojna o to. Niektórzy mogą się dziwić, że wierzę w to, że mnie nie zdradzi. Może inaczej, po prostu nie myślę negatywnie. Skupiam się na tym jak jest. Nie mam problemów z niskim poczuciem własnej wartości. Mam zaufanie do męża. Kiedyś miałam już podobną sytuację. Mój mąż jak już wcześniej wspomniałam jest typowym introwertykiem, dosyć zamkniętym w sobie na ludzi, których nie traktuje jako bardzo bliskich. W pracy próbowała go nieudolnie poderwać kobieta. Nie miał przede mną żadnych tajemnic, więc od razu wiedziałam o tym. I najważniejsze, od razu jej stanowczo oznajmił, że nie wdaje się w żadne romansy, ponieważ jest w szczęśliwym małżeństwie i nie szuka żadnych bodźców. Kobieta była w szoku, z początku jak widziała nas w mieście to potrafiła patrzeć z taką chorą zawiścią, zazdrością. Aż wreszcie stwierdziła, że jeszcze nigdy nie widziała mężczyzny tak bardzo zakochanego w swojej żonie i powiedziała, że jestem szczęściarą. Nie byłam zazdrosna, bo wiedziałam jak sprawa się potoczy. Ale muszę przyznać, że trochę mnie śmieszyło jej zachowanie, a trochę wkurzało. Nie lubię takich zawistnych osób, które próbują mieszać w szczęśliwym związku. Oczywiście nie bałam się, że mi porwie męża. Po prostu nie lubię takiego czegoś, gdy ktoś na siłę próbuje. Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi. A! I oczywiście nawet wtedy nie robiłam mężowi scen zazdrości. On sam z siebie był oburzony jej zachowaniem, ale zawsze jest stanowczy i szczery w swoich wypowiedziach. Podsumowując: chyba znowu mamy identyczne zdanie w tym temacie. ;) Co mnie bardzo cieszy. Bardzo miło się czyta Twoje wypowiedzi, naprawdę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-28 14:11:10

KOMPLEMENTY I UŚMIECHY TO JESZCZE NIE FLIRT. Idio ki. Facet jest dla was miły a wy sobie nie wiadomo co wyobrażacie :|

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-28 18:16:22

Nikt cię o zdanie nie pytał. Dlaczego rozwalasz dyskusje? I daruj sobie obrażanie od idio.tek.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-28 21:12:48

Miałam podobną sytuację do Twojej, mojego męża podrywała koleżanka z pracy, z resztą bardzo atrakcyjna, ale odmówił jej i w sumie sprawa się zakończyła. Trochę było widać, że nie jest zadowolona z braku romansu, bo chyba obiektywnie jest ode mnie atrakcyjniejszą kobietą i pewnie liczyła na to, że to wystarczy, ale mój mąż mnie kocha, więc sprawa zakończyła się szybciej, niż się zaczęła. Częściej jednak zaczepiają go kobiety, które nie wiedzą, że jest żonaty, ale o tym też zawsze wiem i zazdrosna nie jestem. Zła na nie też nie jestem, gdybym szukała mężczyzny, to właśnie takiego jak on, więc nie dziwię się, że zwracają na niego uwagę :) To tylko potwierdzenie gustu. Nie chcę wyjść na marudę, niczego mi nie brakuje i generalnie jestem zadowolona ze swojego wyglądu, ale zdaję sobie sprawę, że sa na świecie kobiety piękniejsze ode mnie :) Na szczęście mój jest zapatrzony i w mój wygląd, i charakter. Dobrze, że masz zaufanie do swojego męża. Moim zdaniem bez pewności, że nie zdradzi, nie ma sensu budować małżeństwa. Ja też śpię spokojnie. Zawsze jest jakaś szansa, jedna na milion, że całe życie mnie oszukiwał, w ogóle go nie znam i jest zupełnie inny, niż pokazuje od dekady, ale takie doszukiwanie się spisków już jest na granicy zdrowia psychicznego, ja się w to nie bawię. Zaufanie to podstawa. Jeśli jakaś kobieta ma mu do zaoferowania więcej niż ja, to niech próbuje, nie każdy związek ma rację bytu, czasem lepiej żeby dwoje ludzi się rozstało, żeby dać obojgu szanse na szczęście. Inna sprawa, że nie martwię się, zupełnie. Tak jak Ty wiem, że jeśli pojawi się w jego otoczeniu jakaś zainteresowana kobieta, będę znała sytuację na bieżąco :) Ja nie podrywam nikogo, nie mam takiej potrzeby, ale nie uciekam w popłochu, kiedy ktoś zaczepia mnie. Może i ta wstawka z 14.11 nie była do końca potrzebna, ale do niej też się odniosę. Oczywiście, że uśmiechy i komplementy nie muszą być flirtem. Przecież komplementujemy dzieci i staruszki, usmiechamy się do osób tej samej płci i tak dalej, ale usmiechy i komplementy MOGĄ być flirtem. Te same słowa powiedziane w różnych okolicznościach, w różny sposób, do różnych osób mogą znaczyć bardzo różne rzeczy. Większość kobiet potrafi wyczuć, czy mężczyzna patrzy na nią z zainteresowaniem, czy po prostu patrzy. To samo dotyczy uśmiechu. Przykład, widzę mężczyznę, który mija 10 osób i uśmiecha się do każdej z nich w ten sam sposób, a później zatrzymuje się naprzeciwko mnie, patrzy przez chwilę i usmiecha się zupełnie inaczej. Nie jak do babci, nie jak do kogoś przypadkowego. Tu nie chodzi o wyobrażanie sobie zbyt dużo, tylko zdrowy rozsądek i umiejętność oceny sytuacji. Mnie się nie wydaje, że podrywa mnie każdy mężczyzna, z którym na kawę wyskoczę, ale czasem to po prostu widać. "Ładnie wyglądasz" to miłe słowa, ale "nie mogę oderwać od ciebie wzroku", albo "cały dzień myślę o tobie w tym stroju", czy "nie mogę się skupić na pracy kiedy jesteś obok", już nie są aż tak niewinne. Oczywiście można i takie słowa rzucić w formie żartu wśród przyjaciół, ale inaczej brzmią, kiedy ktoś mówi je na osobności, czerwieni się i ucieka. Podsumowując, uśmiechy i komplemnty mogą być znacznie bardziej flirciarskie i uwodzące, niż położenie komuś nagiego biustu na głowie. Niektórzy po prostu są bardziej subtelni i tyle. Niestety mam to nieszczęście, że do mnie przystawiają się często zajęci mężczyźni. Już nawet nie liczę ile razy zapytałam, czy nie boją się, że ich słowa powtórze ich dziewczynom. Zazwyczaj wtedy się wycofują, ale nie zawsze. Są i tacy, którzy może podświadomie by chcieli żeby ich partnerki się dowiedziały, bo nie mają odwagi zerwać znajomości (znów, bo dziecko, bo wspólne mieszkanie, bo jakieś duże zobowiązania). Jak pisałam, ja nigdy pierwsza nie zaczynam flirtu, ale czasem mi się zdarza być źle zrozumianą. Nie wiem co jest ze mną nie tak, ale czasem innym dziewczynom przeszkadza nawet, że "cześć" powiem do ich partnerów. Nie wytrzymałabym w takim związku, ale nigdy mi się nie zdarzyło doradzać komuś rozstania. Uważam, że mi po prostu nie wypada. Czasem myślę, że jakaś para jest po prostu źle dobrana, ale jakbym zaczęła o tym głosno mówić, ze swiadomością, że przecież nie mam temu facetowi nic do zaoferowania (nie rozstanę się ze swoim mężem), to chyba nie czułabym się z tym dobrze. Z drugiej strony, niektóre sytuacje tak proszą się o komentarz, że szkoda słów. Np. zajęty, dzieciaty mężczyzna z pracy. Córeczka 6 miesięcy, dziewczyna na macierzyńskim, własnie kupili pierwsze mieszkanie, a on potrafi zadzwonić do mnie pod wpływem i mówić o tym, że żałuje, że nie poznał mnie zanim wpakował się w tak duże zobowiązania, że za szybko związał się ze swoją kobietą i tak dalej. Dla mnie obrzydliwe zachowanie. Przede wszystkim, tłumaczę mu, że nawet jakby mnie spotkał wcześniej, to nie byłabym nim zainteresowana, poza tym, że w jego życiu są teraz wielkie zmiany i dlatego jest trochę przytłoczony, ale jak wszystko się uspokoi, to na pewno zda sobie sprawę, jak bardzo kocha swoją partnerkę. Tak mówię, a co sobie myślę? Myslę, że powinien zostawić tę biedną dziewczynę, bo nie jest z nią szczery, nie kocha jej, nie ma do niej za grosz szacunku. Jest w porządku jako kolega, ale jako partner, po prostu współczuję. Tyle słabych związków wokół, że naprawde miło się czyta Twoje wypowiedzi. Z reguły introwertycy są chyba lepszymi partnerami, chociaż o nas akurat tego powiedzieć nie można (mnie i moim) :) Z ciekawości zapytam, ile masz lat? Nie musi być konkretnie, 2X, 3X,4X, więcej?:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-31 12:59:16

Wybacz, że dopiero teraz odpisuję, ale nie miałam możliwości zobaczyć wcześniej Twojego komentarza. Zgadzam się z Tobą. A ten mężczyzna z pracy - koszmar. Współczuję jego partnerce, ale z drugiej strony, lepiej dla niej, żeby ułożyła sobie życie z kimś innym, lepszym. Mam 35 lat. ;) Naprawdę cieszę się, że są ludzie, którzy mają takie myślenie, poglądy jak Ty. Pozdrawiam serdecznie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
magdam
(Ocena: 5)
2015-07-27 09:45:16

re: Za co facet NATYCHMIAST z Tobą zerwie?

wow..LOL.. to wszystko robil MÓJ facet i on ze mna zerwal..:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 11:56:51

To sie ciesz :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
magdam
(Ocena: 5)
2015-07-27 13:29:25

na razie jeszcze siedze i placze za nim.. ach milosc jest glupia;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 14:15:00

miłość jest strasznie durna!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 17:55:21

Widocznie byl niepewny siebie i zakompleksiony. Moj eks byl taki sam i ja rowniez za nim jak glupia plakalam.. Z perspektywy czasu zobaczylam, ze dobrze ze zrobil przysluge i zerwal :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 19:26:12

Ej... miałam napisać to samo :D Uszy do góry ^^

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 21:53:47

nie ma miłości :P może jakieś zauroczenie zakochanie, ale do grobowej deski? nie. nie płaczcie mnie faceci z dnia na dzień zostawiali a miało być tak pięknie :P jestem singielką dobrze mi z tym :) PS nie robiłam żadnej z tych rzeczy

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-28 09:09:22

Jest miłość, czy ci się to podoba, czy nie. Moje małżeństwo jest na to żywym przykładem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz