Śmierć cielesnej fascynacji – czy to koniec miłości?

08 Lutego 2010

Ekspresowe pogotowie dla kobiet, które nie czują już chemii między nimi a ich facetami. Sprawdź, jak żyć, gdy ukochany już cię nie podnieca. Czy brak ochoty na seks oznacza koniec miłości?

Seks

Można śmiało założyć –  i nie będzie w tym żadnej przesady – że dzień, w którym kobieta przestaje czuć fascynację do swojego mężczyzny, a co za tym idzie, jej ochota na bliskość oraz namiętność umiera – jest jednym ze smutniejszych dni w jej życiu. Bo co może być gorsze niż brak chemii, która łączy kobietę i mężczyznę? Gorsze niż brak chęci na pieszczoty i seks? Co zrobić, gdy facet przestaje być dla nas atrakcyjny? Wydaje się, że w takim wypadku gorsza może być jedynie śmierć miłości, choć trudno uznać miłość bez cielesnej fascynacji za wymarzoną. 

Moment, w którym kobieta łapie się  na tym, że coraz mniej ma ochotę na igraszki ze swoimi facetem i dostrzega w nim coraz więcej wad (uważa, że jej wybranek ma fatalną fryzurę, ciągle śmierdzi papierosami, za bardzo się poci, wciąż nosi te za krótkie spodnie, postarzał się), powinien być dla niej wyraźnym sygnałem ostrzegawczym. W związku, w którym jest pełno namiętności i wzajemnej fascynacji, takie myśli nie dochodzą do głosu. Ewentualnie pojawiają się na chwilę pod wpływem jakiejś sytuacji lub wydarzenia i równie szybko znikają. Ale gdy krzątają się po głowie kobiety coraz częściej i za nic nie chcą odpłynąć, nie jest już dobrze. – Tak się zazwyczaj zaczyna: wszystko nas drażni w partnerze, nagle to, co podobało nam się przez lata, przestaje być pociągające. Potem pojawia się krytyka, pouczanie i ogólna niechęć. Dla związku to samobój – twierdzi dr Anna Chotecka, psycholog i socjolog.  

Specjalistka radzi, żeby w takiej sytuacji dobrze się zastanowić, co sprawiło, że nasze myśli zaczęły krążyć wokół takiej zagrażającej związkowi orbity. Może się okazać, że to tylko zniechęcenie, stres, rutyna, w którą wpadliście. One nie pomogły jeszcze żadnemu związkowi. Nawet nie podejrzewasz, co może w mgnieniu oka ożywić wasze życie seksualne. Wystarczy miód lub mięta, a od razu nabierzecie na siebie ochoty. Zmiana, urozmaicenie, jakieś nowe doświadczenie mogą się okazać sposobem na wasze kłopoty i brak zaangażowania. Dzięki temu możesz znowu zacząć czerpać radość z tego, że jesteś z takim a nie z innym mężczyzną. Przyjemne wydarzenia sprawią, że twój organizm zaleją endorfiny, czyli tzw. hormony szczęścia, a stąd już tylko malutki kroczek do wielkiego powrotu fascynacji ukochanym. 

Może się jednak okazać,  że śmierć fascynacji partnerem, to stan poważny na tyle, że nie możesz już na niego patrzeć. Nie masz ochoty na seks, a gdy się decydujesz trochę pofiglować, zazwyczaj jest kiepsko (przy okazji sprawdź, jak zachować się po nieudanym seksie). Nie możesz tkwić w takim stanie bez końca, zwłaszcza że twój mężczyzna prędzej czy później zorientuje się, że coś między wami nie gra. Jeśli pewna rzecz w fizyczności twojego partnera ci nie odpowiada, ale nie chcesz odchodzić, bo twoje uczucie do niego mimo wszystko jest silne i nie chcesz się rozstawać, powinnaś zastanowić się, co przeszkadza ci w partnerze. Może rzeczywiście przestał o siebie dbać, zmienił z lenistwa swoje dotychczasowe nawyki albo nie przykłada się do gry wstępnej, co jest dla ciebie nie do zaakceptowania?  

Gdy zlokalizujesz źródło twojego zniechęcenia fizycznością partnera, po prostu nad nim „popracuj”  – ale subtelnie i najlepiej tak, żeby twój facet nie miał pojęcia, jaką grę prowadzisz. Zaproponuj wspólną wizytę np. u fryzjera lub zarządź weekendowe mega zakupy (powoli zaczynają się wyprzedaże, więc pretekst szybko się znajdzie). Może się okazać, że zwykła zmiana fryzury czy kilka par nowych koszulek (oczywiście wybranych przez ciebie) sprawią, że twój facet znowu będzie wyglądał zniewalająco. Bo nie czarujmy się – w braku pożądania chodzi głównie o powierzchowność człowieka. Czasem kilka zmian wystarczy, żeby znowu było między wami gorąco. 

Gorzej, gdy poprawa wizerunku twojego faceta nie zda się na wiele. W takim wypadku może być niewykluczone, że problem jest dużo głębszy, a wasz związek wisi na włosku. Bywa przecież, że miłość bądź fascynacja po prostu umierają. I bardzo często nic nie można na to poradzić. Mało tego – tkwienie w takim związku na siłę, z nadzieją, że nagle zapałacie do siebie zwierzęcą ochotą, szkodzi wam obojgu. Bo jeśli np. facet nie dba o siebie, a ty z tego powodu nie masz najmniejszej ochoty, żeby się z nim kochać, to chyba wyraźny znak, że coś między wami się skończyło. 

Jeśli wciąż zależy wam na tym związku, a sami sobie nie radzicie z tym, co się teraz między wami dzieje, dobrym pomysłem może być wizyta u psychologa. Specjalista jest od tego, żeby wam pomóc. Jako osoba z zewnątrz, może również obiektywnie wam doradzić i na pewno zauważy to, czego wy już nie dostrzegacie. Ale jeśli spotkanie z psychologiem to dla was coś, na co nigdy nie umielibyście się zdobyć, trzeba ratować się „domowymi sposobami”. – Wtedy warto ze sobą po prostu szczerze pogadać. Powiedzieć wszystko, choć taka rozmowa może być ciężka lub średnio przyjemna dla jednej albo dla dwóch stron. Ale warto się na nią zdecydować, chociażby po to, żeby mieć poczucie, iż zrobiło się naprawdę wszystko zanim doszło do rozstania – mówi dr Chotecka. 

Tak, rozstania. Dlaczego? Kiedy nie ma fascynacji, a żadne z partnerów nie ma sił, ochoty albo wystarczającego zapału, żeby coś zmienić w tym związku i wskrzesić  uśpioną erotyczną fascynację, nie ma sensu się oszukiwać. Może się wtedy spełnić najgorszy scenariusz – zniechęcenie będzie rosło do tego stopnia, że w końcu nie będziecie mogli już na siebie patrzeć. Potem zaczynają się awantury, oszczerstwa, a nawet zdrady. Lepiej sobie tego oszczędzić, prawda? 

Śmierć tej niepowtarzalnej chemii, przez którą na początku nie wychodziliście z łóżka, to wielka porażka całego związku. Można starać się go naprawić, zwłaszcza gdy łącząca was miłość nie umarła. Nie będzie łatwo, ale powrót fascynacji na pewno wynagrodzi wam trudy na drodze do odzyskania tego, co wam gdzieś umknęło. 

Ewa Podsiadły  

Zobacz także: 

Aseksualizm – czwarta orientacja? 

Podczas gdy cały świat żyje seksem, są ludzie, którzy się nim brzydzą i zwyczajnie go nie potrzebują. 

Życie po jednorazowej zdradzie 

Sprawdź, jak ułożyć sobie życie, gdy zdradzisz ty, albo gdy skok w bok zaliczy twój partner.     

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (68)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2011-06-15 20:32:49

sprawdz jakość ludzkiej spermy h t t p://s e k s b a z a.com

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-07-16 14:31:38

aaaaaaa

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-02-18 11:49:30

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-02-20 17:15:32

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-02-20 20:14:17

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-05-29 12:15:03

o Co chodzi z tym "Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu. "?????????? lol ?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-02-09 20:04:16

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-02-08 22:30:34

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-02-08 21:23:55

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-02-08 21:02:46

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-02-09 13:57:33

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-02-09 17:15:10

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-02-08 20:40:46

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-02-08 20:40:33

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-02-08 14:26:59

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz