Nadszarpnięte zaufanie – czy dać drugą szansę?

27 Kwietnia 2013

Stracone zaufanie odzyskać bardzo trudno. Ale jest to możliwe, choć wymaga ciężkiej pracy.

Naszarpnięte zaufanie

Zaufanie jest fundamentem każdej relacji. Nie tylko związku, ale również przyjaźni czy relacji w rodzinie. Bez zaufania trudno wyobrazić sobie trwałą i silną więź. Niestety, czasem zostaje ono nadszarpnięte. Pisze o tym jedna z internautek, lat 28. „Cztery lata razem, trzy lata związku na odległość. Rok wspólnego mieszkania. Teraz znowu musimy żyć na odległość jeszcze prawie rok. Problem jest taki. Mimo że on zapewnia o miłości, niedawno się oświadczył i wiąże ze mną całe życie, to ja nie umiem mu zaufać. Dlaczego? Bo przez prawie rok oszukiwał mnie. Z kilkoma kobietami utrzymywał wirtualną i telefoniczną znajomość. Bolało i boli nadal”.

Autorka tej historii przyznaje, że choć wydarzyło się to dwa lata temu, wciąż ma wątpliwości. „Związek na odległość teraz mnie dobija. Ilekroć dostanę SMS-a od niego na dobranoc około północy, to zastanawiam się, co robił przez tyle godzin. To mnie bardzo męczy. Nie mówię mu tego. On jednak nie rozumie, że zranił mnie i to zawsze gdzieś tam siedzi w głowie. Chciałabym zmienić swoje nastawienie, ale nie bardzo wiem jak. To psuje nasze relacje” – wyznaje internautka. Faktycznie, stracone zaufanie odzyskać jest bardzo trudno. W związku, przyjaźni czy jakichkolwiek innych relacjach międzyludzkich.Co nie oznacza, że nie jest to możliwe, choć wymaga dużo pracy, zaangażowania i oddania – zwłaszcza ze strony, która to zaufanie nadszarpnęła. Co należy zrobić w takiej sytuacji?

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (41)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-21 13:29:19

re: Nadszarpnięte zaufanie – czy dać drugą szansę?

Kiedy byłem samotny było mi strasznie ciężko. Na szczęście dzięki rytuałowi ze strony urokmilosny24.pl odzyskałem ukochaną. Jestem najszczęśliwszy na ziemi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
A (to znowu ja, ten post na dole to ja pisalam)
(Ocena: 5)
2015-03-13 19:27:55

re: Nadszarpnięte zaufanie – czy dać drugą szansę?

a zapomnialam dodac jeszcze ze rodzina i przyjaciolka (przyjaciółka za nim nei przepada widze) mowia mi ze to nei facet dla mnie i ze to chory zwiazek byl i mam sobie go darowac :? nie wracsc do niego no ale zrobie jak zechce bo to moje zycie oni tylko moga powiedziec co oni uwazaja :) czekam na szybką odpowiedz :) pozdrawiam

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
A.
(Ocena: 5)
2015-03-13 19:24:20

re: Nadszarpnięte zaufanie – czy dać drugą szansę?

U mnie tez chodzi o nadszarpnięte zaufanie ale nie drugi raz tylko kolejny juz :/mam 22 lata niedlugo w czerwcu 23 bedzie i niedawno a dokladnie 13 lutego zerwalam z partnerem po 3 letnim zwiazku (z małymi przerwami) :/ wspomniec musze ze mial trudne dzieciństwo bo rodzice się jego rozwiedli jak mial 15 lat i byl bity przez ktoregoś z nich jak mi powiedzial :/ (i sadze ze tez stą takie jego zachowanie jest). nie wiem czy dobrze zrobilam że go zostawiłam :/ wtedy czułam to za najlepsze rozwiazanie tego chociaz ze go nadal kochalam, i kocham nadal :/ milosc z dnia na dzień nie mija niestety :( od 2011 roku z nim byłam. byl moim trzecim chłopakiem tak na poważnie(ja bylam jego pierwszą dziewczyną- serio prawiczkiem byl, mial wtedy 19 lat) . Na początku bylo super :) silne motyle w brzuchu, nie moglam ani sekundy wytrzymac bez niego, jak odjezdzal ode mnie to juz tesknilam i nie moglam sie doczekac juz nast spotkania, ciagle o nim myslalam ;p nie moglam jesc spac itp :/ bylo suuper po prostu :) później po roku zaczelo się psuc :/ zacząl robić mi awantury o byle co, sceny zazdrosci, obrazal, poniżał przy znajomych swoich i moich itp :/ byl zazdrosny bardzo o mnie, nawet jeśli kolega napisal do mnie na fb czy gg czy na tel to jakies podteksty byly zaraz i bylo widac ze jest zly chociaz mowil ze nie :/ pózniej zaczely się wyzwiska od debilek idiotek wieśniaczek itp :/ na imprezy samej z kolezankami mi nei wolno bylo isc tylko z nim albo wcale bo niby mi ufal tylko innym facetom nie :/ a jak pojde bez niego i sie dowie ze bylam to koniec z nami :/ tylko mowil ze on nie przepada niestety za imprezami :/ i ze na takei domowe mozemy chodzic ale do klubow nie :/ ale nie zabraniał mi spotykać sie ze znajomymi, nawet zawoził mnie do nich jak dalej mieszkali ode mnie a później przyzezdzal po mnie :) nie probowal tez od rodziny mnie odciagac, albo jakos kontakt z nimi mi ograniczac, nic z tych rzeczy :) ale za to na imprezach domowych swoich znajomych i moich jak bylismy razem na tych imprezach to nieraz wypil za duzo i zaczal mnie obrazac i ponizac przy nich i ich nieraz tez obrazal :/ jak wytrzezwial to przepraszal i ze nie rozumie czemu taK mowil i ze jest idiota itp i ze juz nei bedzie tak mowil i tak robil :/ (na początku to od wodki tylko tak sie zachowywal a od piwa nie no wiec na imprezach nie pil wodki juz) no i chcialam zereqac z nim i to przeczuwal wiec pogadalismy i obiecal poprawe no wiec dalam mu szanse – bo kazdy na nia zasluguje i kazdy moze popelniac błedy moim zdaniem, no i bylo ok ale tylko przez jakis czas :/ później znowu to samo bylo, tym razem nawet za sprawa picia piwa też sie tak zachowywal ze mnie obrazal i ponizal :/ powiedzial mi ze nei umiem sie ubrac ze wyglądam jak wieśniaczka i ze wstydzi sie ze mna na miasto wyjsc (tylko to bylo mowione jak nie byl pijany tylko jak byl zly) :/ co prawda mniej mnie obrazal niz wczesneij ale obrazal :/ ale przy znajomych juz nie tylko jak sami bylismy :/ no i znowu chcialam zerwac wiec pogadalismy znowu i wyjasni8lismy sobie co kogo bolalo i oboje postanowilismy poprawe – no i znowu mu wybaczylam i dalam drugą szanse :/ no i bylo tym razem troche dłużej ok, i bylo fajnie milo, nie obrazal mnie juz, nie poniżał, staral sie o mnie, nie obrazal moich znajomych i swoich, nawet przestal byc zazdrosny o kolegow ze pisali do mnie, ze taka nie jestem i ze mi ufa, i pozwalam mi pisac z kim chce i juz mnie nie sprawdzal bo wczesneij to robil :/ tylko nadal na imprezy samej z koleżankami mnie nie chcial puszczac :/ no i po jakims czasie znowu sie zaczelo co prawda uzywal mniej nie miłych slow w moim kierunku niz bywalo to wczesneij ale znowu niestety mnie ranił mocno :/ no i tym razem naprawde chcialam odejsc juz na zawsze od niego no wiec wyjechalam na ok prawie 2 miesiace do rodziny (do Łodzi- wiec to troche km jest) i on tylko podejrzewal ze cos sie dzieje niedobrego i ze chce go pewnie zostawic :/ no i przez tel rozmawial ze mna przekonywal zebym tego nei robila itp i plakal i ze juz naprawde sie nie powtorzy to ze nie bedzie mnie ranil itp i ze przeciez coraz mniej mnei ranil i popełniał błedy przecież i ze to tez pod uwage powinnam wziaść a nie tylko te bledy ktore popełnia ciagle. i ze jest glupi i ze nie zasluguje na mnie na taka dobra dziewczyne ale mnie kocha i nie potrafi beze mnie zyc i ze za kazdym razem sie czegos uczy, i ze juz nigdy mnie nie obrazi i nie poniży i ze dalam juz mu w kość tym siedzeniem tak dlugo u tej rodziny :/ no i wrociłam do niego po powrocie ale nie odrazu bo musial sie jeszcze troche postarac i pokazac ze to go zmienilo juz coas troche i musial sie pilnowac bo powiedzialam ze nast razem juz nie ulegne i n ie dam sie przekonac i zeby nie walczyl o mnie idal mi spokoj swiety bo ile mozna :/ a on ze ok i juz obiecuje ze bedzie coraz lepiej ale uprzedzal ze nieraz moze mu sie wymsknac cos co mnie zrani ale musze zrozumiec ze on mnial trudne dziecinstwo i ze tak szybko nie da sie naprawic i zmienic i ze czasu potrzeba i ze sie zmienia malymi kroczkami. no i dalam mu trzecia szanse :) no i naprawde musze powiedziec ze bylo ok i bardzo fajnie, szanowal mnie dbal o mnie itp nie obrazal i moich znajomych nawet zaczal na imprezy jezdzic ze mna do klubow (bo jak juz wczesniej pisalam to ze nei lubil i nie jezdzil ze mna nigdzie na imprezy klubowe) i tu mnie zaskoczyl bo zaczelismy jezdzic razem na imprezy klubowe takie, ale w dalszym ciagu samej z kolezankami mi nie pozwalał jezdzic tzn mowil ze jak chce to moge jechac a on najwyzej bedzie sie denerwowal w domu o mnie :/ no i ze nie wie jak dlugo tak wytrzyma, i ze zobaczymy (juz nei bylo ze nie jedz bo z nami koniec), szanowal mnie nie obrazal, nie pił wódki bo widzial ze mu odbija po wodce i z piwem tez sie pilnowal i panowal nad soba i mniej mil juz jak widzial ze jednak po piwie tez mu odbija, przeprosil moich znajomych co ich obrazil i swoich chociuaz latwo nie dali sie przeprosic i bylo ok tak przez 7 miesiecy, niestety znow mnie obrazil i ponizył :/ wyzwal od wiesniaczek ze ubrac sie nie umiem i ze wstydzi sie za mnie :/ ale bylismy sami wtedy :/ no i przed walentynkami dokladnie 13 lutego z nim zerwałam juz definitywnie :/ minal miesiac od kiedy zerwalismuy tzn ja go zostawilam, nie był zadowolony, wrecz przeciwnie strasznie to przezywa, nadal pisze dzwoni, ja sie nie odzywam, on ciagle walczy i przyjezdza z kwaitkami do mnie i ze wie ze kwaty nic tu nie zalatwia i ze moge je wyzucic jak chce nawet, ale on naprawde zrozumial przez ten miesiac jak sie zachowuwal i ze nie mozna tak robic dziewczynie nei mozna ja tak ranic jak sie kocha i ze nei mozna jej niczego zabraniac i mowic jej co ma ubierac i ze nie ladnei wyglada itp i ze zrozumial jak bardzo cierpialam i chcialby cofnąc czas i ze rozmawial z rodzina i mu uświadomili wszystko i teraz wie jak powinien wygladac prawdziwy dojrzaly zwiazek i ze wie ze ja go nigdy nei zdradzilam i nie zdradze i ze nieraz zaluje ze walczy o mnie bo widzi ze mam go gdzies i jak mocno mnie zranil ze sie nie odzywam) ale cos mu mowi ze musi walczyc o mnie i nie moze mi pozwolic odejsc ze mial taki skjarb i spieprzyl sprawe :/ i mowi mu cos ze nie poze sie poddac tylko walczyc ciagle musi do poki starczy mu sil i teraz naprawde juz zrozumial ze stary patryk (bo tak ma na imie) odszedl i juz nei wroci i ze naprawde przez ten miesiac i przez to nie odzywanie sie z mojej strony do neigo to zdal sobie sprawe ze przez ten miesiac zrozumial wszystko (ale wie ze mu nei wierze) i chce mnie szanowac adorowac kochac juz do konca zycia i obiecuje ze naprawde juz nei bede cierpiala przez niego tylko zebym mu pozwolila pokaztywac ta jego zmiane zebym sie z nim spotykala bo on chce mi to pokazywac ciagle ta zmiane a na odleglosc sie nei da niestety. i ze juz niczego mi nei bedzie zabranial nie bedzie mi mowil co mam ubierac i nie bedzie mowil ze brzydko wygladam itp i ze teraz bede mogla jezdzic na imprezy z kolezankami jak bede chciala on nie musi tylko bedzie sie cieszyl ze mi sprawia przyjemnosc i ze sie usmiecham a nie placze, jego rodzina tez stwierdzila ze sie zmienil ze sie wyciszyl ze jest grzeczyny – wczesniej to rodzine swoja tez obrazal przeciez i ze wszyscy sa glupi tylko on madry (jego matka nawet zaczela mowic do niego tak jak on wczesneij zwracal sie do mnie zeby zobaczyl i poczul sie tak ja wtedy i czy to takie fajne jest) a co najgorsze okazalo sie ze jego babcia ma raka zlosciwego i nie wiele jej zycia zostalo :/ a ja mu poiwedzialam ze przeciez to nei moja wina ze tak sie wszystko zlozylo ze tego nie planowalam bo gdybny sie juz naprawde zachowywal dobrze a bylo wszystko ku dobrej drodze to bym nei zerwala ale ze obrazil mnie i ponizyl znowu to nie mialam wyjscia :/ a on ze rozumie i ze nie jest zly na mnie i na dzien kobiet pod moja szkola czekał z kwiatami i jeszcze podobno niespodziankami innymi ale neistety nie wypalilo bo skonczylam wczesniej i wrocilam do domu z kolezanka autem, a po za tym nic nie pisal ze bedzie czekal pod szkola itp a po za tym nie jestesmy juz razem wiec tlumaczyc sie mu nie musze :/ no i ja jestem twarda i nie daje sie przekonac mu. i wczoraj tez byl z kwiatkami bo chcial pogadac. nie ukrywam ze na jego widok mocniej mi serce zabilo i jak byl blizej to motyle w brzuchu mialam. czuje ze nadal go kocham. stwuerdzilam ze od pewnego czasu nie jestem pewna co mam zrobic czy jednak mu pozwolic pokazac zmiane, dac sobie czasu wiecej czy jednak zeby zostalo tak jak teraz i powiedziec mu ze ma odpuscic bo nic z tego. fajnie nawet by bylo gdyby tym razem juz na prawde sie zmienil calkiem bo przeciez nie bylo caly czas zle mi z nim byly tez dobre rzeczy i dobre dni i nadal w jego oczach jest to cos za co go pokochalam i nie ukrywam ze zawsze umial mnie rozsmieszyc nawwet jak naprawde nie mialam nastroju do smiania sie :p sadze ze jesli mamy byc razem i jestesmy sobie pisani to wkoncu znow bedziemy kiedys razem ;] wierze w przeznaczenie ;] moze to milość wlasnie albo tylko przyzwyczajenie… nie iwem wląsnie :/ a wy co o tym wszystkim sadzicie??co zrobic mam?? :) (sory ze tak sie rozpisalam ale chcialam bardzo szczegołowo wam opisac jak bylo u mnie w tym zwiazku) czekam na szybką odpowiedz :) pozdrawiam

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
B
(Ocena: 5)
2013-05-10 21:44:54

re: Nadszarpnięte zaufanie – czy dać drugą szansę?

JESTEM NA ETAPIE WYBACZENIA.OBSERWUJE GO I NARAZIE NIE PODPADA.OBSYPUJE MNIE PREZENTAMI JAK NIGDY.KUPIL MI AUTO .....ITD....ALE ZAPOMNIEC NIE POTRAFIE.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
k.
(Ocena: 5)
2013-04-30 16:06:42

re: Nadszarpnięte zaufanie – czy dać drugą szansę?

Zawsze powtarzałam, że jeśli facet zdradził raz, zdradzi i drugi. Jednak gdy to MÓJ facet zdradził co zrobiłam? Dałam mu szansę. Pierwszą, drugą, ósmą, piętnastą. Za każdym razem słyszałam że to mnie kocha. Byłam zakochana, byłam głupia. 2 lata zajęło mi, żebym zrozumiała, że ja nie chcę takiego życia. Nie chcę zastanawiania się czy tej nocy śpi w swoim łóżku. Teraz już wiem, że nawet gdy bardzo kogoś kochamy, nie możemy pozwolić na takie traktowanie. Powróciłam do swojej zasady. Już nigdy nie dam drugiej szansy po zdradzie, bo czasami myślimy że ktoś się zmieni, że jest wart otrzymania drugiej szansy, lecz prawda jest taka, że kochając na zabój, nie jesteśmy w stanie obiektywnie ocenić tego czy ktoś zasługuje na kolejną szansę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-04-29 23:08:59

re: Nadszarpnięte zaufanie – czy dać drugą szansę?

Ja mam nieco inny problem. Zakochałam sie na zabój w pewnym chlopaku i szybko ze soba zamieszkalismy. Dogadywalismy sie wspaniale, ale.. on zrobil sie zazdrosy, do tego stopnia, ze potrafil mnie ponizac, wyzywac a nawet upijac sie ze zlosci. Dodam, ze mielismy do tego kilka innych problemow, była straszna nerwówka. Ja tez nauczylam sie odwzajemniac krzykiem i wyzwiskami. Nie wytrzymalam, odeszłam. Od tego czasu od za mna biega, nie prosi czy błaga abym wrociła tylko stara mi sie udowodnic, ze sie zmienil. I wydaje mi sie, ze rzeczywiscie wiele zrozumial, ale czy na stale? widze ogromnie zmiany w jego zachowaniu ale boje sie znow zaufac...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Podpis...
(Ocena: 5)
2013-04-29 08:00:19

re: Nadszarpnięte zaufanie – czy dać drugą szansę?

Nienawidzę takich facetów thcórzy, którzy mają narzeczoną, a wszystkim innym gadają za jej plecami, że tylko sobie zaklepali i ślubu nie planują, a poza tym rozglądają się na boki. Syndrom "niezamykania sobie furtki" ohyda.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-04-28 22:25:03

re: Nadszarpnięte zaufanie – czy dać drugą szansę?

Dałam szansę... Dziś świata poza mną nie widzi :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-04-28 17:41:07

re: Nadszarpnięte zaufanie – czy dać drugą szansę?

pomóżcie! mam problem. byłam w zeszłą sobote u swojego chłopaka na grilu i wiadomo troche się wypiło i w ogóle i na tym grilu była też jego była, ponieważ to dobra przyjaciółka jego siostry. jak już poszliśmy spac i się całowaliśmy to W. mówił że mnie kocha i wypowiedział imie swojej byłej a nie moje, bardzo mnie to zabolało.... teraz tak jakoś oddaliliśmy się od sb na dzień to może wymienimy się z 3 eskami a kiedyś potrafiliśmy cały czas do sb pisać. No i z ciekawości przejrzałam jego tel( wiem że nie powinnam tego robic) i okazało się że pisze z inną i pisze do niej kochana i w ogóle... NIe wiem co robić. Mam zerwać z nim? pomóżcie!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-04-28 19:11:47

POROZMAWIAJ, to przede wszystkim. Powiedz mu o tym,że Cie to dotnkelo, sama wiesz zresztą co :) może spróbuj po tym zobaczyc co się bedzie działo, czy będzie znów o Ciebie zabiegał, czy sobie totalnie oleje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-04-28 11:28:15

re: Nadszarpnięte zaufanie – czy dać drugą szansę?

zaufanie jest jak lustro: pęknięte da się skleić ale zawsze widać rysy na powierzchni...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz