WASZE HISTORIE: „Narzeczony mnie uderzył. Zerwać czy dać mu drugą szansę?”

19 Września 2016

Marzena nie potrafi podjąć decyzji.

chłopak mnie uderzył

Miłość często zaślepia ludzi, zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Zakochani nie dostrzegają wad swojego partnera, a jego wykroczenia starają się tłumaczyć na różne sposoby. Trudno nie nazwać tego zjawiska miłosną indoktrynacją, szczególnie gdy jedna osoba cierpi z powodu drugiej, a tamta w ogóle się z nią nie liczy. To wcale nie jest nadinterpretacja. Mamy nawet tzw. syndrom sztokholmski, objawiający się uczuciem sympatii i solidaryzowaniem porwanych osób ze swoimi oprawcami. Podobnie niektóre kobiety są bite i maltretowane przez partnerów czy mężów, ale nadal ich bronią, trwają przy nich i wierzą im, gdy są zapewniane, że ukochany się zmieni.

Podobna historia spotkała Marzenę, która opisała swoje problemy w mailu do naszej redakcji. Kobieta kocha narzeczonego, ale nie potrafi wybrać pomiędzy miłością a rozsądkiem. Znajomi i rodzina mówią - rzuć go! A serce podpowiada – daj mu szansę... Warto wspomnieć, że Marzena jest jedną z wielu kobiet, które doświadczają przemocy w związku. Każdy przypadek jest inny. Czy niektórym warto dać szansę?

Zobacz także: WASZE HISTORIE: „Pragnę małżeństwa, ale on nie chce o tym słyszeć...”

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (58)
ocena
4.9/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Aldona
(Ocena: 5)
2016-09-22 11:01:51

.... moje poczatki związku byly bardzo burzliwe , ciągłe regularne bicie, siniak maskowany za siniakiem, rece ,nogi , twarz. ... nie odchodziłam bałam się że mnie zabije albo komus z moich bliskich zrobi cos i co tu kłamac kochałam .... i czułam ze tez mnie kocha tylko nad soba nie panuje najgorsze jak przestał mnie bic to stwierdziłam ze mnie juz nie kocha :) uderzył pozniej znowu ale tym razem miałam siłe sie bronic zbuntowac ... nie odeszłam dalej załamałam sie wieloma innymi sprawami i juz mi nie zalezało ........ juz mnie nigdy pozniej nie uderzył i jestesmy dalej i nie potrafimy bez siebie zyc , kazda chwila po pracy razem kazdy dzien od pocałunku wyjscie do pracy przyjscie pocalunek ........ nie wiem czemu byl tak ciezki poczatek

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
BS
(Ocena: 5)
2016-09-21 10:34:54

Mialam chlopaka, bylismy razem 3 lata, moze troche dluzej. Po dwoch latach poprosil mnie o reke, mieskalismy razem, wszystko bylo ok. Potem jakos nasz zwiazek zaczal sie psuc. Chlopaka juz nie interesowalam, chodzil czesto do barow z kolegami i ja siedzialam w domu. Po dluzszym czasie powiedzialam, ze nasz zwiazek juz chyba nie uratujemy, ze go juz nie kocham, ze odchodze. I w ten moment tez dostalam klapsa w twarz! Bylam wsciekla i zla i zdecydowalam, ze odchodze, napewno. On mnie przepraszal, plakal, i blagal. Ok, zdarzylo sie, wybaczylam mu. Zwiazek dalej sie psul i chcialam sie wyprowadzic. Wiec wynajelam mieszkanie, spakowalam rzeczy, mama po mnie miala rano przyjechac i pomoc z przeprowadzka. Mowilam, zeby zostal ten wieczor w domu, ze musimy podzielic wspolny majatek. Lipa - poszedl do baru i mocno upil sie, wrocil rano i obudzil mnie szklanka wody w twarz, pobiciem i prawie uduszeniem przy scianie. Uratowala mnie jego mama, ktora przyjechala pozegnac sie z mna. Tej nocy juz nie spalam i czekalam do rana na moja mame. To byl koszmar! Radze odejsc, lepiej nie bedzie, twoj narzeczony bedzie w stresujacej sytuacji, moze nie teraz, ale pozniej i znow uderzy Cie... I pak ztracisz nie tylko siebie, ale tez spory majatek wspolny, jak ja - wyposanie mieszkania, samochod... Odejdz i ratuj sie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
aga
(Ocena: 3)
2016-09-20 15:15:28

Nie prawda, że należy dawać szansy - taka sytuacja nigdy nie powinna mieć miejsca, NIGDY. Nikt nie może się usprawiedliwiać żartami, stresującą pracą, problemami. Osobę, którą się kocha nie krzywdzi się w żaden sposób, chyba że jest to toksyczna miłość, ale ja o takiej nie mówię. Miałam męża, który najpierw szarpał mnie niby w żartach, gdy mówiłam że mnie to boli - śmiał się i mówił nie przesadzaj, później zaczęło się ubliżanie i pewnie, że z mojej strony były próby rozmów i straszyłam, że odejdę. On przepraszał, kwiaty, czekoladki itd a za jakiś czas znów tracił panowanie na sobą, najczęściej fizycznie wyżywał się na rzeczach martwych, trzaskał, niszczył i nagle przechodziło mu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Gdy kiedyś rzucił się na mnie, postawiłam się i wtedy mnie uderzył, a w zasadzie pobił. Wezwałam policję bo naprawdę się go bałam. Wytrzymałam z tym człowiekiem 20 lat, ale wreszcie uwolniłam się od tyrana. Teraz jestem z nowym partnerem i tak jak jestem teraz traktowana uświadomiło mi w jakim piekle żyłam a zaczęło się od niewinnego szarpania. Teraz wiem, że gdy ktoś kocha, szanuję ciebie i nigdy nie pozwoli sobie nawet w kłótni na obelgi, a tym bardziej jakieś szarpanie, czy uderzenie. Nie ufasz mu już teraz więc to znak ostrzegawczy, nie pakuj się z takim człowiekiem w związek małżeński i dzieci, później jest trudno coś zmienić. Pozdrawiam i życzę mądrych decyzji.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-20 10:54:25

Tez byłam z chłopakiem który, owszem nie pobił mnie, nie skopal, nie polamal kończyn, ale w przypływie złości (siedziałam mu na kolanach i dla żartów klepnelam go w policzek, a ze on się przekrecil to odczuł to jakbym go spoliczkowala, niedorzecznosc) rzucił mnie na łóżko, zawinal w kołdrę i zrzucił na podłogę. .. przestraszyłam się, ale wtedy nie odeszlam, bo obwinialam siebie. Byl kochany, kwiaty, bizuteria... Kilka tyg później posprzeczalismy się i zadzwoniłam żeby wszystko wyjaśnić, przyjechał do mnie, myślał że po to by się rozstać, moim zamiarem było naprawić wszystko, ale na wejściu złapał mnie za rękę, zaczął szarpać do salonu krzycząc co on mi zrobił.... właśnie to. Do mieszkania wszedł mój brat, który cudem się tam pojawił, sytuacja była jasna, adios muczaczos. Kochana, nie daj sobie zamydlić oczu, uciekaj od takiego tyrana, bo zaczyna się niewinnie, a kończy po ślubie na obdukcji. Prawdziwy mężczyzna potrafi oddzielic sprawy służbowe od prywatnych, kobieta powinna być dla niego ukojeniem, lekiem na całe zło, a nie workiem treningowym :) Trzymaj się, jesteś młoda, na pewno piękna, nigdy nie jest za późno na miłość :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-20 12:34:36

Czyli ty go mogłaś uderzyć, a on powinien się jeszcze cieszyć, bo to takie zabawne? To jest właśnie podejście wielu kobiet. Wy dla "żartu" możecie uderzyć, ale jak ktoś zareaguje to tragedia wielka.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-21 18:10:49

Zareaguje - tak - powie ze mu sie to nie podobało. Ale nie nastraszy jakims rzucaniem na lozko i zrzucaniem z niego

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-20 09:38:53

Skoro miał usprawiedliwienie teraz, to będzie zawsze czuł się usprawiedliwiony, gdy będzie robić Ci krzywdę. To jest brak szacunku. A skoro go teraz już nie ma to później też nie będzie. Poza tym, skoro źle się wciąż z tym czujesz, to upływ czasu nic nie zmieni i to zawsze się będzie kładło cieniem na Waszą przyszłość. Nie wymażesz tego. I sama też będziesz go gorzej traktować niż kiedyś. Ale jeśli mimo wszystko zdecydujesz się na ślub i sytuacja się powtórzy, to pamiętaj, żeby oddać. Nawet krzesłem. Powinno wystarczyć, żeby wystraszyć faceta na tyle, żeby już nigdy się nie odważył podnieść ręki. Zacznij chodzić na jakiś kurs walki albo samoobrony dla kobiet już teraz.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-20 07:55:29

Osobiście uważam, że każdy ma prawo do błędu. On jej nie pobił, tylko raz lekko uderzył - wielu kobietom zdarza się to nagminnie i nikt nie robi z tego wielkiej rzeczy. Ten jeden raz bym wybaczyła, bo nie stało się nic aż tak wielkiego, ludzie w związku często słowem potrafią się krzywdzić o wiele bardziej. No ale nie zostawiłabym tego bez słowa. Powiedziałabym co o tym myślę, jak się wtedy poczułam i, że jeśli kiedykolwiek coś takiego się powtórzy to, to już będzie definitywny koniec i żadne argumenty i przeprosiny nie będą tu miały żadnego znaczenia. Nikt nie jest idealny, czasem każdy popełnia błędy, sęk w tym czy się na nich uczy, czy ma zamiar je powielać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-20 07:49:17

A ja uważam, że nie można uogólniać. Mnie raz zdarzyło się uderzyć mojego faceta, i nie nie był to jeden "liść", ale kilka. Wydarzyło się to po 3 latach związku. Jesteśmy razem ponad 10 lat i od tamtego czasu nigdy nic takiego nie miało miejsca. Byłam wtedy wściekła, sama nie wiem czemu tak zareagowałam, bo ZAWSZE byłam ogromną przeciwniczką przemocy w jakiejkolwiek formie ( i tutaj zwracam się do osób, które mówią, że NIGDY by czegoś nie zrobiły - też tak myślałam, wtedy przekonałam się, że czasem człowiek potrafi zrobić coś czego właśnie NIGDY by się po sobie nie spodziewał ). Mój facet był zaskoczony, że tak zareagowałam, ale nie zostawił mnie. Jesteśmy udanym związkiem, świetnie się dogadujemy i mam nadzieję, że już tak będzie zawsze. Nie przekreślałabym go po jednej takiej sytuacji, bo jakby nie był to było jedne uderzenie z płaskiej, a nie cios który zwalił ją z nóg. Kobiety często są pod tym względem hipokrytkami bo same potrafią na faceta podnieść rękę i uważają, że to nie jest nic złego, ale w przeciwną stronę, nawet jeśli będzie to ze strony faceta tylko obrona własna, nie są już tak "litościwe". Uważam, że my które to przeczytałyśmy nie powinnyśmy tak łatwo oceniać, że powinna go rzucić lub na pewno z nim zostać, bo NIE znamy sytuacji. To ona wie najlepiej jak to wszystko wyglądało, jak sama się zachowała, jak on się zachował. Zauważyłam, że wielu kobietom bardzo łatwo jest rzucać osądy, mimo, że same nie są takie święte.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-20 11:30:34

To, że Ty uderzyłaś swojego faceta to nie znaczy, że inne kobiety też tak robią, więc nie usprawiedliwiaj swojego zachowania stwierdzeniem, że inne kobiety też podnoszą rękę na swoich chłopaków.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-20 17:35:12

Facet dostał by ode mnie policzek na pożegnanie, gdyby mnie zdradził. Ale w kłótni nie wyobrażam sobie przemocy fizycznej. Tak się nie robi i koniec.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
trudne sprawy
(Ocena: 5)
2016-09-19 21:18:07

ja bym nie zerwała, a koleżanka by zerwała

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-19 20:02:58

powiem na swoim przykładzie. Dostałam w twarz raz po 3 latach związku. Ok, wkurzył się, wybaczyłam. Po kolejnych 7 latach znowu dostałam z liścia, wyły przepychanki. W 8 roku związku szarpał mną, na siłę wyciągał z samochodu. Przez ostatnie 5 lat były wyzwiska i poniżanie. Uciekłam z miasta, przeprowadziłam się. Szantażował, że się zabije itp. nie wróciłam. Nie chciałam nikogo, żadnego faceta, bo strasznie to przeżyłam. Kilka miesięcy po rozstaniu poznałam mężczyznę. Nie chciałam się angażować, ale samo wyszło. Jesteśmy razem prawie 2 lata. Kochamy się wzajemnie. Nigdy nie podniósł na mnie ręki, mało tego, przez 2 lata nawet się nie kłóciliśmy. Szanujemy się nawzajem, bardzo się kochamy. Powiem jedno. Nie warto marnować czasu na niewłaściwą osobę. Ja też się bałam, że nikogo nie znajdę, że na świecie chodzą tylko tacy faceci jak mój były, ale los zesłał mi najukochańszego człowieka pod słońcem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-19 19:28:27

Raz stracił panowanie nad sobą zrobi to drugi raz jeżeli z nim nie pogadasz . postawić ultimatum jeszcze raz to zrobi i bez gadania się wyprowadzasz. Przerabialam z mężem ... Po 4 razie poważna rozmowa, ultimatum i widzę że panuje nad sobą w klotniach... A wcześniej wybaczalam tylko i było to samo...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz