Mój facet jest maminsynkiem!

29 Kwietnia 2009

Są różne typy mężczyzn – jedni podobają nam się bardziej, inni mniej. Niestety, zmorą kobiet jest plaga facetów, którzy nie wyobrażają sobie życia bez mamy i z każdą drobnostką do niej biegną. Gdyby dotyczyło to ciebie, myślisz, że mogłabyś wytrzymać w takim związku? Jeśli nie, przeczytaj, co zrobić, gdy twój partner jest typowym maminsynkiem.

Mój facet jest maminsynkiem!

Szanowanie i kochanie własnej mamy oraz stałe okazywanie jej uczuć przez syna jest bardzo dobre, a czasem nawet pociągające. Oznacza to, że taki mężczyzna jest rodzinny, ma swoje zasady, został wychowany na dobrego, ułożonego człowieka, jaki otacza respektem osobę, która poświęciła swoje życie, żeby dobrze go wychować. Tacy faceci z reguły są świetnymi partnerami, mężami, ojcami i potrafią dbać o domowe ognisko, bo chcą kontynuować to, co wynieśli ze swojego domu. Niestety, wielu z nich przekracza tę cienką granicę między tym, co jest pożądane, a tym, co zaczyna być niepokojące. Dla większości dziewczyn może to oznaczać katastrofę – bo w świecie prawdziwych maminsynków mama była, jest i zawsze będzie kobietą numer jeden.

Zastanawiasz się, czy twój facet jest tylko rodzinny czy może wprost nie może żyć bez maminej spódnicy? Przeczytaj charakterystykę mężczyzny tego typu.

Płeć: mężczyzna. Niestety, przez swoje zachowanie nie jest zabójczo męski i twardy.

Cechy szczególne: bezgraniczne i szalone zaufanie do swojej mamy. Jest z nią w stałym kontakcie, ona zna dokładnie jego życie i problemy. Są sobie bardzo bliscy.

Stosunek do ciebie: najczęściej ciepły i czuły. Niestety, w podświadomości ma zakodowane, że mama jest dla niego tak samo ważna, jak ty.

Stosunek do rodziny: bardzo dobry. Ten facet chce stworzyć (najlepiej dużą), radosną i szczęśliwą rodzinę, w której wszyscy będą ze wszystkimi żyli w przyjaźni i nie mieli przed sobą tajemnic.

Kontakt z mamą: stały – na tyle, na ile jest to możliwe.

Sposób na kłopoty: rady mamy. Oczywiście, rozmawia z tobą czy z przyjacielem, ale koniec końców i tak poradzi się swojej matki i to jej zdanie zaważy na wszystkim.

W kłótni: gdy mu wytkniesz czepianie się spódnicy swojej mamy, zdenerwuje się i będzie bronił rodzicielki. Nie zrozumie twoich argumentów. Nawet jeśli na jakiś czas się wyciszy, mama i tak szybko przywróci uprzedni stan rzeczy.

Szansa na zmianę: średnia.

Jesteś z maminsynkiem? Na pewno wiesz, że sytuacja nie jest łatwa. Czasem może ci się nawet wydawać, że jesteście w związku we troje – ty, on i jego mama, bo czujesz, że tak naprawdę ona doskonale wie o wszystkich waszych decyzjach, planach, marzeniach… Co jednocześnie oznacza, że świetnie się orientuje, co się dzieje również bezpośrednio u ciebie. Auć. To może zaboleć – bo są rzeczy, o których mówisz swojemu facetowi w zaufaniu i nie życzysz sobie, żeby wiedział o tym ktokolwiek inny. Dla twojego mężczyzny problemu może w ogóle nie być – ot, porozmawiał z własną mamą, opowiedział jej, co u was i tyle. W takich sytuacjach nie licz, że on – jako facet – zachowa zimną krew i zabierze was w ustronne miejsce, do którego mama nie będzie miała dostępu.

Być może twój partner w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że coś robi nie tak – prawdopodobnie od najmłodszych lat był wychowywany na przyjaciela własnych rodziców i dobry kontakt z nimi uważa za swój obowiązek. Jeśli ci to przeszkadza, po prostu mu o tym powiedz. On musi zrozumieć, że nie życzysz sobie stałej ingerencji jego matki w wasze życie. Ważne, żeby przejrzał na oczy i pojął, że sprawy osobiste i delikatne, które są między wami, są właśnie między wami.

Zapytaj go, jakby się czuł, gdybyś ty bardziej liczyła się ze zdaniem własnego taty niż jego? Gdybyś z każdym, nawet najmniejszym problemem biegła wypłakać się na kolanach ojca? Czy czułby się wtedy jak twój partner, z którym jesteś bez względu na wszystko? Czy może powoli narastałaby w nim złość? Powiedz, że właśnie w tobie kiełkuje złość na to, że przesadza, a ty nie czujesz się tak intymnie i swobodnie, jak, do licha, powinnaś.

Dobrym rozwiązaniem będzie również obserwacja, jaką taktykę przyjmie twój ukochany. Jeśli zdenerwowany zacznie cię atakować i obracać wszystko przeciwko tobie, nie kontynuuj tej rozmowy, bo nie wygrasz. Poczekaj na moment, który bezpośrednio pokaże jego nadmierne uwielbienie własnej matki, np. gdy w sprawie przyjęcia nowej oferty pracy zdecyduje się zawierzyć mamie, nie tobie. Po złapaniu ukochanego na „gorącym uczynku” zapytaj go, dlaczego zdanie mamy uznał za ważniejsze od twojego i czemu pytał się jej, skoro wcześniej radził się ciebie. Czy nie ufa ci? Nie uważa cię za osobę, która wie, co jest dla niego najlepsze? Słuchaj jego argumentów. Pewnie cię nie przekonają, więc powiedz, dlaczego tak jest i jakich zmian od niego wymagasz.

Dajemy ci rady, bo życie z maminsynkiem może być okropne. Wystarczy popatrzeć na nasze koleżanki - wiele z nich zakończyło swoje związki, bo ingerencja w ich życie matek partnerów oraz wrażenie ich stałej obecności może naprawdę dać się we znaki. Warto zachować zimną krew i w porę zainterweniować. Łatwo nie będzie – ale za kilka miesięcy czy lat będziesz sobie wdzięczna, że przywróciłaś harmonię w swoim związku. I twój facet również ci podziękuje.

Zobacz także:

Czy zemsta zawsze jest słodka?

Czy istnieje miłość aż po grób?

Ewa Podsiadły

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (203)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Iza
(Ocena: 5)
2015-10-13 16:24:55

moj facet jest maminsynkiem

Niestety moja sytuacja jest podobna.Nie mam już sił na walkę z teściowa.Jesteśmy małżeństwem od trzech lat.Jeszcze przed ślubem teściowa robiła wszystko żeby do ślubu nie doszło (gdyż posiadam trójkę dzieci z pierwszego małżeństwa.dwójka juz pelnoletnia i mieszka w Anglii)bo przecież jej synek zdrowy człowiek(lat 32 wtedy) i zrobi sobie własne dzieci a nie będzie jak to określiła robił na trzodę.W tym czasie jeszcze mąż postawił na swoim.Wzięliśmy ślub i chwilę byl spokój.Tak mi sie wydawało.Teściowa snuła intrygi w inny sposób.Często dzwonila do mnie opowiadając jakim to mój mąż jest kłamcą i żebym mu nie wierzyła bo nigdy nie poświęci sie rodzinie bo do niej nie dorosl.Ze się musi wyszaleć a nie utrzymywać moje dzieci.Opowiadała o jego przeszłości.O piciu i wyroku który odsiedział.Na tyle wtedy jej wierzyłam ze przestalam ufać mężowi.Ona jednak dzwonila również do niego.Albo zapraszala go na obiadki albo pod pretekstem pomocy(oczywiście ma brata mieszkającego z rodzicami ale to akurat on musial pomoc)i wtedy miała okazje na mnie nadawać.Miała dobry plan ale w tym czasie jeszcze z mężem potrafiliśmy wyjaśnić sobie te kłamstwa przez nią opowiadane.Jednak teściowa knula dalej.Zapraszala pięknie na kawę czy święta a potem potrafila palnąć przy jego rodzinie ze się spaslam po ślubie albo co mam gotowac bo ona wie najlepiej co jej synek je.Znosilam to dla męża.Z czasem coraz rzadziej zaczęliśmy do niej wpadać wiec wydzwaniala do synka z pretensjami albo wpadala przynosząc mu obiad czy ciasto z cukierni(oczywiście porcję na jedną osobę).W krótce postanowiliśmy sie starać o dziecko.Niestety dwa razy poroniłam.Wtedy dopiero wkroczyla z pełną parą Tesciowa.Nikogo nie obchodziło ile ja wycierpialam.Ile wylalam łez.Zaczęła insynuować mężowi ze biorę tabletki poronne.On niestety juz zaczął wierzyć mamusi bo jak zdrowa mloda kobieta która juz rodzila bez problemu teraz poronila.Zaczął pić i wszelką winą obarczać mnie.Mamusia oczywiście rozpowiadała w tym czasie po ludziach ze zniszczylam jej syna i zmarnowalam mu życie.Wpadłam w depresje starając sie jednocześnie rozmawiać z mężem.Jednak mamusia juz zadbala o to żeby za duzo mi nie ufal.Bo zabijam jego dzieci przeciez.W koncu mąż trafił do zakładu karnego za jazdę po pijanemu.Oczywiscie szambo teściowa wylala na mnie.Wspieralam go jednak i tam.Wierzylam ze może to miejsce go zmieni i zobaczy ze może mi ufać.Jednak teściowa tez miała swój plan.Opowiadala mu ze imprezuje i go zdradzam.Nie miałam od nikogo wsparcia oprócz mojej mamy ktora stwierdzila ze nie może się mieszać ale żebym cos postanowila bo mnie wykoncza nerwowo.Gdy zaczelo mi brakować na rachunki postanowiłam pojechać do córki do Anglli na półtora miesiąca.Oczywiscie dla teściowej to byl raj bo mogla znowu mieszać syneczkowi w glowie ze go i tam zdradzam.Po powrocie oczywiście szpiegowala nadal pod moimi oknami mówiąc mężów o której się klade spac(mieszka dwie ulice ode mnie niestety)i ze go zdradzam bo np o 1.00 w nocy sie u mnie swiecilo.Na nic nie daly sie tłumaczenia ze mam prawo poleżeć we własnym domu przy świetle.Od wyroku minął rok.Mąż zaczął dostawać przepustki ale niestety do domu nie dotarł na żadnej z dwóch.Biegl prosto do mamusi która przeciez chce dla niego jak najlepiej.Ja się nie licze bo jestem ta zla ktora go zdradza na prawo i lewo.Kiedy to pisze byl wlasnie na pięciodniowej przepustce u mamusi.I wyslal tylko 10 minut temu smsa ze wraca juz dzis do zakładu.Tyle zostalo z mojego małżeństwa przez jedną wredna kobietę która wziela sobie za cel zniszczenie mnie i doprowadzenie do silnej nerwicy i depresji.Bo nie zasługuje na jej syna gdyż jestem po przejściach?to znaczy ze nie moge być kochana?ze nie potrafię kochać?nie pamiętam kiedy sie usmiechalam.Kiedy się dobrze bawilam.Moje życie zniklo.Jestem wrakiem człowieka.I pomyśleć ile takich kobiet niszczy niewinne dziewczyny które tylko chca byc kochane przez ich synów.Ja poddalam się.Wiem ze póki ona zyje(wiem ze to wredne)to ja nie będę istnieć w jego zyciu.Wiec wykupiłam bilet do Anglii w jedną stronę i za tydzień lecę.Może jesli sie odetnę od tej calej sytuacji i sie pozbieram to zdobędę sie na odwagę i wniosę pozew o rozwód mimo tej walki i zmarnowanych lat.Wtedy ona wygra wiem ale tez mam prawo do szczęścia.Przez nią sama zaczelam sie czuć jak zła i nic nie warta osoba.Zabila we mnie ta wesołą towarzyską i lubianą kobietę.Ale juz dość.Mimo miłości do męża wiem ze ta pępowina nigdy nie odpadnie.Muszę wyjechać.Pomyśleć.Kobiety jeśli kochacie mężów to walczcie ze zdwojoną siłą. Ja się poddałam ale może wam się uda.Jesli nie macie sil -odejdzcie.Pamietajcie ze mimo wielkiej miłości do waszych mężów nie zawsze da się wygrać z tesciowa.A i wam należy sie szczęście i milosc.Czasem nie ma sensu marnować zdrowia i lat na walkę której nie wygracie.Duzo bym mogla pisac o wybrykach mojej teściowej i krzywdach ktore mi wyrzadzila ale juz chyba przesadzilam.Pamietajcie tylko.Ze macie prawo do szczęśliwego zycia i jesteście silne.Jestem z wami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ali
(Ocena: 5)
2015-09-20 08:34:49

re: Mój facet jest maminsynkiem!

Jestem zona maminsyna!na poczatku nie przeszkadzalo mi ze ma dobry kontakt z matka az do chwili gdy uslyszalam jak powtarza matce wszystko to co rozmawialismy we dwoje a ona doradza mu co mi odpowiedziec !i tak juz 6lat ,mam juz dosc ,mieszkamy z tesciami i to juz calkiem komplikuje zycie! jak mu tlumacze ze mi to przeszkadza to oczywiscie pretensje i zaraz idzie do mamy gloszac na caly dom ze znow mi cos nie pasuje !jak dalej zyc ?nabawilam sie nerwicy serce a maz mowi ze to moja wina ze powinnam odpuscic !nie dam sie tak zyc !!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
isa
(Ocena: 3)
2015-07-29 13:40:39

re: Mój facet jest maminsynkiem!

Jestem w związku z maminsynkiem jedynakiem, to trwa już prawie 30 lat i nic się nie zmienia. Codziennie kilka telefonów od Mamusi i szczegółowe rozmowy. Czasem w ciągu dnia nie poświęci nam tyle czasu co na rozmowy z nią. Już mi się nie chce walczyć. Stracił męskość w moich oczach, jest jak kumpel nie mąż. Nie pociąga mnie. Mam już swój własny świat, przyjaciół. Jestem z nim, bo go lubię i tylko czasem z zazdrością patrzę na pary, które się pożądają mimo upływu lat. Mam córkę i syna, już są dorośli, odcięłam pępowinę. Bardzo ich kocham, ale nie żyję ich życiem. Czasem dzwonią i wiedzą, że zawsze mogą na mnie liczyć. Gdybym znów miała 20 lat to nalegałbym na terapię, albo odeszła. Teraz już jest na to za późno.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Alula
(Ocena: 5)
2015-01-20 18:22:52

re: Mój facet jest maminsynkiem!

Nie mam jeszcze teściowej jestem w związku od prawie 7 lat. problem zaborczej mamusi znam już na wylot. przykład teściowa jest nałogowym palaczem a będąc w sklepie "zapomina " kupić sobie papierosy a że mieszka na wsi oddalonej od sklepu o prę kilometrów prawka nie ma to trzeba jej te papierosy dostarczyć oczywiście wizyta sie nie kończy na przekazaniu papierosów i zwykłym pa bo mamusia już się dąsa i robi wymówki że jak zawsze się spieszymy. na zakupy musi jechać oczywiście z moim chłopakiem a swoim synem bo nie lubi jak jej mąż prowadzi. w niedzielą kiedy można po całym tygodniu pracy odpocząć i pospać chwilkę dłużej ona musi nas obudzić telefonem o 6 rano i spytać czy śpimy bo ona nie akurat wyszła wypuścić kury a że tam ma tylko zasięg to zadzwoni. Kiedy jechaliśmy na dwa dni urlopu podczas dwu godzinnej jazdy samochodem naliczyłam 9 telefonów (nie byłam w stanie zliczyć wszystkich telefonów podczas naszego całego dwu dniowego pobytu poza miejscem zamieszkania)oczywiście sytuacje kiedy chłopak wychodzi z domu i jedzie do niej w dobrym humorze a wraca wściekły na mnie nie wiadomo o co i na co to standard. Mam czasem dość i nawet dzisiaj się tak pokłóciliśmy że zaczełam pakować mu ciuchy iu wygoniłam z domu pewnie sprawiają jej frajdę a ja mam świadomość że ona ze mną wygrała :(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
aleksandra
(Ocena: 5)
2014-10-22 13:34:58

re: Mój facet jest maminsynkiem!

Dziewczyny - tak z ciekawości bo już sama zatraciłam obraz normalności mojego związku. Jesteśmy razem od 4 lat - on 30 lat, ja jeszcze studiuję. To, że jest mamisynkiem - nawet nie chce mi się opisywać - wiadomo wszystko wyprane, wyprasowane, podstawione pod nos. Ale ostatnimi czasy pojawił się większy problem - oboje pochodzimy z tego samego miasteczka - ja uczę się dziennie na Pomorzu, on dalej mieszka z rodzicami ok. 150 km ode mnie. Kilka razy naciskałam na niego żebyśmy spróbowali zamieszkać razem - skoro tutaj studiuję, a w naszym mieście nie ma perspektyw. Kilka miesięcy temu on stracił pracę - i to nie było wystarczającym impulsem dla niego do zmiany miejsca zamieszkania. Wolał kilka miesięcy siedzieć na tyłku i nic nie robić w domku niż przebierać w ofertach tam gdzie ja się uczę. Myślałam, że chęć samodzielności w pewnym wieku jest normalna - jednak chyba nie u niego

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Reira
(Ocena: 5)
2014-08-03 23:40:53

re: Mój facet jest maminsynkiem!

Hej. Jestem w związku z moim narzeczonym od ponad 7 lat i powiem szczerze, że mam w tej chwili ogromny problem. Chcieliśmy zamieszkać razem przed ślubem (data ustalona na przyszły rok) żeby przekonać się jak to jest mieszkać razem. Oczywiście na początku była gadka-szmatka, że lepiej kupić itp, wiadomo, że każdy by tak chciał ale nie zawsze się da ;) W związku z tym pojawił się pomysł, aby mieszkanie wynająć. Od tego momentu zaczęły się wszystkie kłopoty i całe, że tak powiem "zacofanie", zwłaszcza u jego matki. Kobieta spokojna, dająca wrażenie naprawdę inteligentnej osoby. Dzisiaj byliśmy obejrzeć to mieszkanie, dlatego zabraliśmy moich rodziców i ją. Oczywiście wszystko pasowało, mój narzeczony bardzo zadowolony, że za miesiąc możemy się wprowadzić. W tej chwili mieszkamy jeszcze na wsi, jego rodzice prowadzą skromne gospodarstwo rolne - a, że teraz jest okres żniw, więc mama mojego narzeczonego poprosiła go, żeby został przez godzinę czy dwie i pomógł w zrzucaniu zebranego zboża. Dla mnie to nie był problem, bo zawsze pomagał rodzicom i zawsze miał dla mnie czas - normalna, zdrowa relacja. Niestety, po południu wszystko się popsuło - mój narzeczony zachowywał się jakby sam diabeł w niego wstąpił. Powiedział, że nie będzie płacić obcym ludziom, że wynajmowane to nie nasze, że nie będzie mnie utrzymywał (!) - a ja w tym miesiącu pracę zaczynam, że w ogóle jego mamie się ten pomysł nie podoba, że on woli je kupić. Powiem, że naprawdę byłam w szoku słysząc takie niedorzeczne argumenty, zwłaszcza, że kilka godzin wcześniej wszystko było w porządku. Bardzo się ze sobą pokłóciliśmy o to, skończyły mi się nawet sensowne argumenty - że z pracą teraz różnie bywa, że kredyt na mieszkanie nie oznacza że jest ono twoje na stałe (jak nie będziesz spłacać, to i tak komornik je zabierze), że nawet gdybyśmy chcieli to nam kredytu nie udzielą (niestety, narzeczony ma umowę na rok i później znów przedłużaną), moi rodzice nie mogą wziąć kolejnego - natomiast jego rodzice nie wezmą, bo nie mają gwarancji, że całą sumę spłacimy, ale cały czas drążą żeby jednak mieszkanie kupić albo najlepiej dom postawić. Poza tym, jego mama zaproponowała żebyśmy mieszkali u nich (gdzie jest jeszcze dwójka rodzeństwa) w pokoju z bratem mojego narzeczonego! Niedorzeczne. Nie wiem co mam o tym myśleć. Czy to jest jakiś szok z ich strony, że matka nie może się pogodzić z tym, że jej syn chce się wyprowadzić z domu? I jedno mnie zastanawia, jak ona go w ciągu tych kilku godzin tak urobiła na swoją stronę? Naprawdę, w życiu nie było mi bardziej przykro jak dzisiaj. Bardzo kocham narzeczonego i chcę z nim spędzić resztę życia, dlatego boję się co dalej będzie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Alula
(Ocena: 5)
2015-01-20 18:08:08

Jak mam być szczera czasem wystarczy 5 minut rozmowy syna z matką aby on zmienił swoje zdanie i poglądy o całe 180 stopni. uważam że pomysł mieszkania z teściami jest beznadziejny osobiście uważam że młodzi powinni sami mieszkać by móc się pokłócić i pokochać w samotności bez udziału osób trzecich a pomysł o zamieszkaniu dodatkowo z bratem wydaje mi się poniżej pasa no chyba że teściowa chciała by byście braciszka czegoś nauczyli :P lub by działał jak wasza antykoncepcja i osobisty szpieg mamusi :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
zaniepokojona
(Ocena: 5)
2014-07-21 10:03:16

re: Mój facet jest maminsynkiem!

Witam. Jestem w związku od 2 lat. Ja mam 21 lat,on 22. Na początku było jak w bajcie chyba tak jak u każdej z was prawda dziewczyny? Przejdę do rzeczy ...Mój facet jest jedynakiem i maminsynkiem w sumie to do mamy i do taty jest taki rozpieszczony 'aniołeczek'. Od sierpnia tego roku chcemy ze sobą zamieszkać. Jego rodzice mają duży dom i na dole mają mieszkania pod wynajem zgodziłam się,żeby mieszkać tam z nim w jednym z tech mieszkań (dom jest za kredyt) , chciałam iść do całkiem innej miejscowości w całkiem inne miejsce ale on chce być tam i dawać im na czynsz+opłaty oczywiście nie ustalił ze mną sumy ,tylko sam a jak go zapytałam,że powinniśmy podejmować wspólnie decyzje to powiedział mi : nie powinnaś się tym interesować. Nie wiem co mam robić zamieszkać z nim ? czy nie? Jego rodzice non stop od niego coś chcą : żeby ich zawiózł gdzieś,przywiózł,całą niedziele spędza z nimi i ewentualnie babcią i dziadkiem. Praktycznie od poniedziałku do piątku jest z nimi bo kończy o tej samej godzinie co oni. Jadą razem do pracy,wracają razem,cały Boży dzień razem. A Ja z nim? tylko w soboty .. Boję się,że jak zamieszkam z nim to nie będę go miała dla siebie bo on non stop będzie chciał im pomóc w czymś... Ja wszystko rozumiem,można komuś pomagać ale jak Ja nawet jestem u niego to on tatusiowi w ogrodzie pomaga a Ja sama siedzę ,później po mamusie jedzie .. jak by autobusów czy pociągów nie było .. DZIEWCZYNY DORADŹCIE MI CO MAM ROBIĆ ? ZAMIESZKAĆ Z NIM? JA JUŻ SAMA NIE WIEM ... raz już z nim zerwałam ..ale wtedy pokazał jak bardzo mu zleży i wróciłam do niego... bo kocham go .. ale nie mogę znieść jego rodziców i tego jakim jest maminsynkiem :(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
BabyDoll
(Ocena: 5)
2014-08-03 23:07:05

Hej. Byłam w podobnej sytuacji, ale ze swoim byłym narzeczonym spędziłam 6 lat. Miał być ślub, wesele i piękna, biała suknia. Niestety, gdy przyszło do momentu wspólnego mieszkania, wszystko zniszczyła jego matka. Ogólnie co mogę Ci poradzić to abyś postawiła mu ultimatum - albo zamieszkacie razem, ale w innej miejscowości z dala od rodziców albo niestety będziecie musieli się rozstać. Ja wybrałam to drugie wyjście, bo w życiu nie spotkałam tak odpornych na wszelkie argumenty ludzi. A chciałam być szczęśliwa, a nie dzielić dodatkowo życie z matką mojego eks (a miał jeszcze brata i siostrę). Jeśli Twój facet ma jaja i jest dość kumaty, to istnieje szansa, że ułożysz z nim sobie przyszłość. Jeśli jednak jest odporny na argument albo jego rodzice robią mu przysłowiowe "pranie mózgu" to uciekaj stamtąd jak najszybciej, Wiem, że to boli zwłaszcza jeśli kocha się tą osobę i się jej zaufało, ale wierz mi, że po latach stwierdzisz, że to była najlepsza decyzja jaką w życiu podejmiesz. Życzę Ci szczęścia, bo mnie się niestety nie udało.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-06-22 19:34:03

re: Mój facet jest maminsynkiem!

to prawda mój taki jest

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
zrozpaczona
(Ocena: 5)
2014-06-01 19:37:18

re: Mój facet jest maminsynkiem!

dziewczyny doradźcie ... jestem z facetem już jakiś czas. ja mam 20 lat on 25. niedlugo urodzę mu dziecko. wszystko byloby dobrze gdyby nie ta pieprzona ingerencja jego rodzicow. postanowilismy wraz z partnerem wziac narazie slub cywilny (zanim sue urodzi dziecko)... nie obylo sie to bez klotni, gdyz jego rodzice sa temu przeciwny...uwazaja ze lepiej poczekac.. my z partnerem tez sie klocilismy co do tego slubu .. ja chcialam przed urodzeniem on po .. jednak suma sumarum doszlismy do porozumienia i pojechalismy ustalic ten slub i mamy termin na wakacje..juz bylam happy ze postawil sie rodzicom i ze "postawil" na mnie .. jednak nie minal dzien a on zaczal odpier..maniane taka jak wczesniej ..zeby to odwołac, ze rodzice sa przeciwni, ze lepiej poczekac itd... myslalam ze go zabije ze zlosci..mialam nadzieje ze mamy z glowy jego nadopiekunczych rodzicow, jednak sie mylilam i wychodzi na to, ze do zadnego slubu nie dojdzie ...a ja powiedzialam ze jesli on znowu zemnie zrezygnuje to koniec z nami i sama wychowam to dziecko a z nim spotkam sie w sadzie ... bo jego rodzice nie beda MI i NAM życia ukaldac po swojemu ... jakos moja rodzina nie ma nic przeciwko naszemui zwiazkowi ani tym bardziej temu cywilnemu... co ja mam robic? :(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
nieznajoma
(Ocena: 5)
2014-05-13 09:37:06

re: Mój facet jest maminsynkiem!

Opowiem Wam moją historię.. 3 lata temu poznałam mojego faceta, zakochałam się w nim mega bardzo, po roku przeprowadziłam się do niego. Dom jest 3 piętrowy, my mamy pokój na dole i niestety przechodzi się do niego przez pokój siostry (ona jest po 30 w dodatku stara panna), pierwsza noc u mojego wyglądała tak: musieliśmy być cicho, bo podobno ona jest bardzo wrażliwa na dźwięk, nie mogliśmy drzwi zamknąć do jej pokoju, także jak ona wyłączyła telewizor, musieliśmy iść spać, nawet się pokochać nie mogliśmy.. rano, na paluszkach przechodziliśmy przez jej pokój, żeby iść na górę do mamy.. W końcu postanowiliśmy odgrodzić się trochę od niej, zrobiliśmy sobie osobne wejście do pokoju z piwnicy, przy okazji zrobiliśmy sobie kuchnię i łazienkę. Na początku było fajnie, ale potem zobaczyłam, że on jest uzależniony od swojej rodziny, nigdy jeszcze do swojego domu nie przyprowadził dziewczyny, byłam tą pierwszą.. ale kiedy cokolwiek robiłam, wszyscy się wtrącali, a najbardziej ta jego siostra, ona wszystko wie najlepiej i wszystko umie. Kochaliśmy się namiętnie tylko wtedy kiedy ona miała 2 zmiane, wracała po 22. Wkońcu zaszłam w ciążę, bardzo się cieszyłam. Ale oczywiście ona mi zaczela tlumaczyc jakie będę mieć objawy, co będzie jak urodze (no jak stara panna która chyba nigdy nie miała faceta może cos takiego powiedzieć!), ale niestety ciaza obumarla, podejrzewam ze przez stres, bo zabardzo się mnie ze swoja mama czepilala i wymadrzeala.. Jego mama wszystko mi tłumaczy co jak się robi, nawet podczas podawania obiadu (zawsze mi dużo nakladala) tlumaczyla mi z czego jest dany sos, jakbym ja jakas glupia była! Mój mi mowil ze jego siostra na początku była zazdrosna o mnie, bo zawsze wszędzie z nim jezdzila, ba nawet z cala rodziną!! Zaczyna mnie to powoli wkurzac, nie raz przez to się klocimy, choć nie mowie mu wprost o co mi chodzi, zaręczyliśmy się, planujemy slub, zawsze rano mimo ze mamy swoją kuchnie on idzie na gore do mamy bo ona mu kawe robi i se gadaja a ona go potrafi na swoja strone brac.. my mamy swoje sparawy chcemy sobie sami gdzies pojechać a ona nam się wtraca razem z ta siostra a ona bardzo ta siostrę broni, ta siostra zrobila sobie prawo jazdy, ale jeździ autem tak rzadko ze tylko rano do sklepu z mamusia, nawet tankowac sama nie potrafi tylko mój musi to robic, wszędzie jest jej pelo i podsluchuje co zawsze mowimu, wchodzi nam do pokoju i pieprzy farmazony. nie mamy swojego zycia, zastanawiam się co będzie po slubie.. ba dopiero wtedy pokaze jaka jestem na prawde. :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz