Miłość na zakręcie

26 Maja 2014

Nawet w dotąd udanych, harmonijnych związkach może pojawić się kryzys – szczególnie po wielu wspólnie spędzonych latach.

rozstanie

Uczeni od lat próbują w naukowy sposób wytłumaczyć, czym jest miłość, jaka jest recepta na szczęśliwy związek, kto jest skazany na rozstanie i kiedy należy spodziewać się poważnego kryzysu. Z badań płyną różne wnioski – szczególnie jeśli chodzi o to ostatnie zagadnienie. Początkowo naukowcy twierdzili, że kryzys najczęściej przychodzi po siedmiu latach. Później jednak uczeni zweryfikowali swoje odkrycie, dochodząc do wniosku, że ma to miejsce znacznie wcześniej – już po trzech latach.

Jakie są symptomy kryzysu? Uczeni zbadali również ten aspekt. Zdaniem badaczy po trzech latach niektóre cechy czy nawyki naszego partnera, które wcześniej umykały naszej uwadze, zaczynają wyjątkowo działać nam na nerwy. Pojawia się napięcie emocjonalne, brak zrozumienia, a drobne niesnaski zaczynają stawać się poważnymi problemami. Partnerzy przestają również prawić sobie komplementy, coraz mniej jest między nimi czułości i spontaniczności. Spada zainteresowanie seksem.

Zawieszona w próżni

O tym, jak może wyglądać kryzys w długoletnim związku, pisze jedna z internautek. „Mamy z narzeczonym po 28 lat, jesteśmy razem dziewięć lat. Od jakiś dwóch lat zaczęło się pomiędzy nami psuć, nie potrafimy się dogadać. On zawsze był dla mnie oparciem, przyjacielem, radziliśmy się w trudnych sytuacjach. Zawsze mnie wspierał i stawał po mojej stronie. Dwa lata temu pracowaliśmy kilka miesięcy za granicą, mieszkaliśmy razem – zdarzały się kłótnie o drobiazgi, ale nigdy nie układało się nam lepiej. Po powrocie do Polski postanowiliśmy zamieszkać u niego. I wtedy zaczęło się psuć. Znajomy załatwił mu pracę, ja byłam kilka miesięcy bez (teraz pracuję). Zaczęło się od drobnych nieporozumień spowodowanych innymi poglądami na życie moimi i jego mamy; głównie, że ja od niego wymagam dużo, były też tarcia z powodu przyzwyczajeń. O sprawach seksu nie wspomnę.

Po roku wyjechał do Szwecji, było ciężko, rzadko się widzieliśmy. Miałam wrażenie, że się od siebie oddalamy. Wrócił, posiedział parę miesięcy i znów pojechał – Belgia. Ja się wprowadziłam, niechętnie, do rodziców. Od jakiegoś czasu jest bardzo źle.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (34)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-04-20 20:19:14

re: Miłość na zakręcie

Kiedy byłem samotny było mi strasznie ciężko. Na szczęście dzięki rytuałowi ze strony urokmilosny24.pl odzyskałem ukochaną. Jestem najszczęśliwszy na ziemi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
gość-ówka
(Ocena: 5)
2014-05-27 20:36:52

re: Miłość na zakręcie

Taa.. kryzys w harmonijnych związkach.. Zwłaszcza gdy Ty stajesz na rzęsach by wszystko dla Niego zrobić, poddajesz się jego presji, a on przez całe lata i tak Ci powtarza, że go nie kochasz, że nie cieszysz się na jego widok i setki innych raniących słów. ;(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kasia
(Ocena: 5)
2014-05-27 20:07:09

re: Miłość na zakręcie

hej dziewczyny :) Ja mam taki problem , chociaż nie wiem czy to jest właśnie problem dlatego prosiłabym Was o opinie :) Próbujemy się zejść ja i mój eks i tym razem okazuje że mu na mnie zależy. Dlaczego tym razem? Bo nasza znajomość była bardzo kręta i burzliwa, chociaż nie wszystko byłego jego winą, ja swoje trzy grosze również wrzuciłam do tej znajomości no i sprawy się nam kiedyś skomplikowały ale teraz próbujemy wyjść na prostą, nie ukrywam że mnie zranił w przeszłości ;) Ale teraz postanowiłam spojrzeć na to z dystansu i skoro mamy zacząć od nowa to puściłam w niepamięć to co zaszło między nami wcześniej. Mój ów problem polega na tym, że nie pisze ze mną tak często jakbym tego chciała i nie wiem czy wyolbrzymiam czy jest to jakiś sygnał. Otóż odzywa się codziennie do mnie po pracy, zawsze. Ale jest to krótka rozmowa i generalnie potem piszemy chwilę przed snem albo ciut wcześniej jeśli chcemy o czymś porozmawiać. Ja nigdy nie odzywam się pierwsza, bo uważam że to on powinien sie starać i chcieć kontaktować , ponadto kiedyś narzucałam mu się ciągle i chciałam żeby tym razem było inaczej. Jak się widujemy co weekend to jest naprawdę dobrze , przyjeżdża żeby się spotkać nawet jak jest zmęczony. I nie wiem czy powinnam uważać to z problem i że jednak mu nie zależy czy to normalne tylko ja przesadzam? I czy powinnam od czasu do czasu napisać pierwsza czy zawsze dać mu pole do popisu przynajmniej narazie? Nasz kontakt na nowo nie trwa długo ale cała sytuacja to już prawie 2 lata . Doradzicie coś Drogie Papilotki?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-05-28 20:26:24

Jestem zdania, że rozmowa i zaufanie w związku jest najważniejsze. No bo po co masz z nim być.. Tylko dla seksu? Chodzi o porozumienie dusz, rozumiesz o co mi chodzi?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonimka
(Ocena: 5)
2014-05-27 18:56:12

re: Miłość na zakręcie

Drogie Papilotki.. Mój problem jest natomiast taki, że mój partner nie okazuje mi uczuć. Wiem, że mnie kocha i mi to mówi, ale przeważnie na słowach się kończy. Jestem jednak niepoprawną romantyczką, więcej znaczą dla mnie czyny. Uprzedzając Wasze pytanie.. Tak, rozmawiałam z nim o tym i moje rozmowy niestety na nic się nie zdały. Mój partner najwidoczniej nie jest takim typem człowieka, ale niekiedy czuję się przez to.. Zaniedbywana? Tak, myślę, że to dobre słowo. Co o tym myślicie? A może to ja przesadzam i wymagam od niego za dużo? Może powinnam to zaakceptować? Proszę Was o opinie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anonim
(Ocena: 5)
2014-05-27 20:16:11

a może Twój facet nie jest typem człowieka który okazuje uczucia i łatwiej jest mu napisać romantycznego smsa niż powiedzieć Ci to na żywo lub zademonstrować to w realu? Znam to doskonale, bo mój facet akurat również nie jest wylewny i nie okazuje aż tak bardzo swoich uczuć chociaż twierdzi że mu zależy itd. Poi prostu są ludzie którzy potrafią mówić o uczuciach i je bez problemu okazują , a są tacy którzy wręcz odwrotnie ;p) ja również mam z kimś takim doczynienia i chyba trzeba to zaakcpeotwać bo się nie da zmienić czyjegoś charakteru ;) Ja jestem wylewną osobą i chciałabym żeby bardziej okazywał mi miłość ale no cóż nie każdy to lubi i potrafi. ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-05-30 02:05:51

Może powinnaś się przyjrzeć mu z innej strony i dostrzec jego miłość w innych czynach niż ciągłe tulenie Cię czy prawienie komplementów itd. Ja np. widzę miłość w czynach mojego chłopaka, a jest to np. kiedy marudzę mu, że niszczą mi się paznokcie podczas zmywania (a nie mam chwilowo rękawiczek) i wtedy on mówi, że mam to zostawić i on za mnie pozmywa ;) albo gdy przystaje na moje propozycje, np. obejrzenia filmu itp. podczas, gdy on również ma jakąś ochotę na coś innego, albo gdy wspominałam kiedyś, że bardzo lubię jakiś drobiazg (słodycz) i po dłuższym czasie, gdy ja kompletnie o tym zapomniałam, on mi to przynosi (a wspomniałam tylko raz), lub gdy przygotowuje dla nas obiad... Wiem, że on to wszystko robi z myślą o mnie i wiem, że to największy dowód miłości, gdy druga osoba o Tobie myśli, pamięta, liczy się z Twoim zdaniem i stara, żebyś czuła się jak najlepiej :-)) Ja za każdym razem jak mam jakieś "ale" zaraz myślę o tym , co On dla mnie robi i nie śmiem marudzić ;-))

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Buka
(Ocena: 5)
2014-05-27 18:55:50

re: Miłość na zakręcie

Dziewczyny pomóżcie! Mój facet wyjechał do Anglii do pracy i czuję, że coś utraciłam. Chciałabym kontaktować się z nim cały czas, non stop mówić mu o swoich uczuciach, ale boję się, że zadziała to w odwrotny sposób? Lepiej się nie narzucać i pozostać tą oschłą? Tzn. Żeby on się starał? Nie wiem co robić, bo widzę, że on nie jest chętny żeby codziennie ze mną rozmawiać, nawet napisać jakąś wiadomość na fejsie... Jesteśmy razem od 4 lat i w sumie nigdy tak nie wariowałam na jego punkcie jak teraz gdy wyjechał. Za rok, po skończonym licencjacie mam przyjechać do niego i mamy zamieszkać razem, ale nie chciałabym do tego czasu popsuć naszych relacji przez moje narzucanie się? Wariuje, gdy się nie odzywa i ciężko mi się powstrzymać żeby się do niego nie odezwać :c jak mam się zachowywać przez ten nabliższy rok? Proszę doradźcie! Mega mi na nim zależy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Iza
(Ocena: 5)
2014-05-27 19:53:42

wiem coś na temat owego "narzucania się" mój facet jest na miejscu ale też miałam duuuży problem z kontaktowaniem się bo najchętniej pisałabym z nim ciągle ( kiedyś mnie do tego bardzo przyzwyczaił) a teraz odzywa się codziennie ale nie w jakieś dużej ilości. I ja postanowiłam nie narzucać się, nie pisać ciągle tylko dlatego że nie mogę wytrzymać. Kiedy my ciągle piszemy i siedzimy z telefonem w ręku okazujemy że nie mamy swojego życia tylko ten facet jest jego centrum i poza nim nie ma już nic co nas w życiu interesuje. To jest chyba jedna sprawa bo wtedy nasze życie wydaje się być wręcz nudne. Z kolei on również pracuje i do praktycznie przez cały dzień nawet ( tak jest w moim przypadku) ma rodzinę, znajomych, musi mieć czas na odpoczynek, jedzenie itp sprawy codziennego życia po prostu :) Mój odzywa się zaraz jak wraca do domu po pracy a potem to różnie czasami rozmawiamy chwilę przed snem, a czasami dłużej w zależności o czym chcemy porozmawiać. Ja z kolei odzwycziłąm siebie od ciągłego pisania i narzucania się i powiem Tobie że tak mi nawet lepiej, kiedy facet nie zajmuje najwyższego stanowiska w moim życiu jeśli wiesz o co mi chodzi. U Ciebie sytuacja jest troszeczkę inna bo my się widujemy w weekendy, natomiast Twoje zachowanie jest spowodowane tym że jego nie ma na miejscu. Ale popatrz na to z dystansu i bez emocji: pracuje na pewno jest zmęczony jak wraca i czasami może mu się nadzwyczajniej nie chcieć odezwać w danym dniiu tylko np idzie spać. Ważne jest czy rozmawiacie ze sobą często w jakiś odcinku czasowym, czy interesuje się tym co się u Ciebie dzieje, jak się czujesz itd. Czy czasami napisze Ci że tęskni czy że Cię kocha. To są takie proste rozmowy ale znaczące. Jeśli tak to nie przejmuj się tym że nie odzywa się w danym dniu , ważne jak jest między wami ogółem. pOza tym jesteście ze sobą 4 lata więc może wychodzić z założenia że nie musi pisać do Ciebie tak często jakbyście dopiero zaczynali być ze sobą bo uważa że wasze uczucie jest na tyle silne że wiesz ze Cie kocha i mysli o Tobie kazdego dnia nawet jesli sie nie odezwie. Skoro macie zamieszkac za rok razem, to wyluzuj i przede wszystkim badz soba. Uwazam ze po takim stazu mozesz sie do niego odezwac pierwsza natomiast moze nie ciagle i jesli on tego nie robi to Ty tez przestan. Poczekaj i zobacz na jego reakcje , ja tak zrobilam i chlopak ciagle sie odzywa ale tez nie tak czesto jakbym nie wiem tego chciala :) Oni sa yroche inni niz my i chyba nie potrzebuja az tylu wiadomosci dziennie co my kobiety bo widze ze czesto sie na to samo skarżymy :) Wyluzuj i p-okaz mu ze Ci zalezy ale nie nagabuj go i daj mu swobode dzialania oraz jasne daj mu sie wykazac i postarac troche o Ciebie , o wasz kontakt. Pokaz mu ze tesknisz zale masz znajomych, hobby, swoje zycie i to ze myslisz o nim nie oznacza ze tylko i wylacznie sie tym zajmujesz kazdego dnia bo w koncu poczuje sie osaczony i przytloczony Twoja sooba a to nic dobrego ;) Postaraj sie przestac ciagle o tym myslec i zajmij sie soba, rok szybko zleci a Ty badz jak najbardziej naturalna w rozmowach, w koncu to Twoj facet :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Buka
(Ocena: 5)
2014-05-27 20:08:19

Dzięki wielkie za wyczerpującą odpowiedź :) Potrzebny był mi taki zimny prysznic. Chociaż od jakiegoś czasu wydawało mi się, że sie narzucam, teraz jestem tego pewna i muszę przestać. Masz całkowitą rację, że to nic fajnego być osaczonym przez jedną osobą. Muszę przestać być taka i wyluzować. Zdecydowanie! Jeszcze raz dzięki!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Iza
(Ocena: 5)
2014-05-27 20:33:44

nie ma za co, cieszę się że pomogłam ! :))

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 4)
2014-05-27 17:45:08

re: Miłość na zakręcie

Dziewczyny, a ja mam inny problem. Nie mam się do kogo zwrócić, bo nie mam zaufanej osoby. Nie znacie mnie, więc mi będzie łatwiej. Odkąd pamiętam, byłam lubiana przez malutką garsteczkę osób. Podstawówka, gimnazjum, liceum... Na studiach tak samo. Jestem w grupie od nowego semestru (1 rok) z osobami, które mnie nie lubią. Jest mi smutno z takiego błahego powodu, ale ja po prostu pragnę, by nie szanowali i lubili, nie, żeby mnie kochali i wielkie przyjaźnie... Dzisiaj posprawdzałam na fejsbuku, że mnóstwo osób mnie usunęło ze znajomych. Tak, jakbym była wg nich dnem. Też mam w znajomych na fb osoby, których nie darzę sympatią, ale jak ich widzę, to się uśmiechnę, powiem cześć... Wiem, powód głupokowaty, ale mi to nie daje spokoju. Ciężko jest być samą, nielubianą. Chłopaka też nie mam. Chciałabym mieć na studiach dobrą koleżankę, na której mogę polegać. Nieciekawa sytuacja. W dodatku pokłóciłam się z przyjaciółką i przestałam jej ufać, bo mnie zraniła...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ola
(Ocena: 5)
2014-05-27 18:37:54

hej :) moim zdaniem powinnaś może sobie odpuścić ciągłe myślenie o tym, że chcesz mieć przyjaciółkę. To jest tak samo jak człowiek zadręcza się myślami że chce mieć faceta bo potrzebuje bliskości- kiedy o tym myślisz nigdy nie może przyjść i tracisz wiarę ale kiedy odpuszczasz magle pojawia się kandydat znikąd. I wydaje mi się , że w przyjaźni jest bardzo podobnie. Nigdy nie miałam takiej sytuacji, ale prawdziwego przyjaciela jest bardzo ciężko znaleźć, powiem Tobie, że zawsze każdy człowiek praktycznie Cię zrani nawet przyjaciółka ale jeśli to prawdziwa przyjaźń to się zapomina i wybacza - miałam podobnie też mnie zraniła ale gdybym miała zerwać kontakt ze wszystkimi osobami które mnie zraniły prawdopodobnie zostałabym sama. Jestem pewna, że w końcu znajdziesz sobie nowych znajomych na studiach, jeśli nie ta grupka osób to inna, jest tam tyle ludzi że na pewno z kimś się zaprzyjaźnisz. Jeśli chodzi o prawdziwą przyjaźń to nie umiem Ci powiedzieć ale kiedyś na pewno będziesz miała dobrą koleżankę której się zwierzysz czy spędzisz miły wieczór. Znajomymi na fb się nie przejmuj bo to są generalnie znajomi on-line na których za bardzo polegać nie można albo zna się z widzenia lub jeszcze mniej. Niestety ale znajomosci na fejsie to zadne znajomosci i widocznie ci ludzie nie traktowali Ciebie powazne takze nie ma kogo zalowac. Jesli jestes wyluzowana dziewczyna, otwarta i szczera to na pewno znajdziesz nowych znajomych i zobaczysz ze w koncu wszystko sie pouklada. Moze powinnas chociaz porozmawiac z mama od czasu do czasu bo warto miec chociaz jedna osobe ktorej mozna sie zwierzyc lub rodzenstwo. ;) Pamietaj pok kazdej burzy zawsze wychodzi slonce. Tez mialam podobna sytuacje do Ciebie tylko mialam znajomych ale czulam sie samotna i nie mialam faceta ale tesknilam za miloscia swojego zycia. Teraz sie wwszystko zaczyna ukladac ze znajomymi mam bardzo dobre relacje, mam przyjaciolke na ktorej moge polegac i w koncu z facetem powoli odzyskujemy rownowage. Takze glowa do gory, czasami kiedy nie widzi sie rozwiazan w koncu pojawia sie iskierka nadziei i wychodzi czlowiek na prosta. Powodzenia i pozdrawiam ;*

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-05-28 00:21:06

Dziękuję :) Wzruszyłam się...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-05-27 14:12:47

re: Miłość na zakręcie

Im bardziej się starasz tym facet ma cię głębiej w tyłku ... ;/ Byłam zbyt dobra,potulna itp. nie doceniał tego kogo miał-zerwałam .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anonim
(Ocena: 5)
2014-05-27 14:50:53

no niestety... wiem o czym mówisz :) Niby w każdym przypadku trzeba "pozostać sobą" ale kiedy zaczyna Ci za bardzo zależeć na facecie i to okazujesz to w większości przypadków skutek jest odwrotny- sprawdzone. Ja akurat mam taką sytuację z jednym i tym samym chłopakiem kiedyś ( jakieś dwa lata temu) byłam podobnie jak opisałaś potulna, dobra i pokazywałam jak bardzo mi na nim zależy i wiesz co? Zawsze miał mnie gdzieś po jakimś czasie bo zobaczył że dogonił króliczka i nie trzeba się już starać, a byłam na każde jego skinienie palcem. Dzisiaj to nie ja zaczynam serię "poważnych rozmów o nas" , nie pokazuje już jak mi bardzo zależy tylko zachowuję się po prostu normalnie :) I jaki jest efekt? Chłopak non stop się odzywa, chce się spotykać , wyznaje mi uczucia itd a kiedyś było to nie do pomyślenia. Jeszcze błąd jaki popełniałam to ciągle chciałam z nim o tym rozmawiać co jest między nami itd kiedy nie mogliśmy się dotrzeć - teraz to on zaczyna takie rozmowy ;) I wcale nie chodzi o to żeby w tym wszystkim nie być sobą, bo to byłoby bezsensu zupełnie ale wyluzować, spuścić z tonu i dać jemu odczuć że ma się starać bo inaczej to się możemy pożegnać i wtedy zapala się im czerwona lampka że jednak ta dziewczyna nie jest taka nachalna i nie czeka na niego od progu drzwi tylko ma swoje życie, znajomych, pasje i w jej centrum wcale ten facet nie siedzi. Oczywiście z czasem może się to zmienić, nikt nie mówi o tym, żeby przez cały czas być kimś takim ale przynajmniej na początku jak dasz odczuć facetowi że jesteś cała zdobyta to pies pogrzebany, niestety smutne lecz prawdziwe. A facet z którym ja się spotykam jest naprawdę w moim typie i wbrew pozorem nie jest złym facetem ale jak każdy samiec chce trochę pozdobywać dziewczynę a nie dostać ją "za darmo" na wynos już za moment. ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Amelia
(Ocena: 5)
2014-05-26 12:03:45

Proszę o radę

Cześć, moja sytuacja znakomicie odnosi się do atykułu. Spotykałam się z pewnym chłopakiem. Po 6 miesiącach bycia razem przestał się mną interesować. Tzn spotykaliśmy się nadal ale widać było, że to mi bardziej zależało by spędzać razem czas. Nasza relacja przerodziła się w półdniowe spotkania, gdzie rozmawialiśmy,i pieszczoty. Kiedy przebywaliśmy razem wszystko było ok, czuły, starał się ale kiedy ja pisałam mu smsa to on nie odpisywał, ignorował mnie,zero kontaktu. Albo otrzymywałam wiadomość zwrotną po 5 dniach... Postanowiłam zerwać kontakt, i zachowałam się tak jak on. nie reagowałam na jego smsy połączenia. Czułam, że nie ma już między nami tej więzi co kiedyś.Chciałam by zrozumiał o jak to jest, ale on sobie wytłumaczył to tak, że znalazłam sobie kogoś innego i rozeszliśmy się. Minęło 6 miesięcy i przez ten czas on z nikim się nie spotykał, ja miałam kogoś. Los sprawił ,że się pogodziliśmy, widziałam się z nim 2 razy, mówił mi że bardzo tęsknił, i chciałby poświęcać mi więcej czasu.Planowaliśmy wakacje.Chciałam go przedstawić rodzinie (nie mieszkam w domu) Niestety na obiecaniach się skończyło. Znowu zachowuję się w identyczny sposób jak kiedyś. Co Wy byście zrobiły w mojej sytuacji? Dały sobie z nim spokój czy próbowały ratować relację?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anonim
(Ocena: 5)
2014-05-26 12:47:21

Kochana historia mega podobna do mojej! Tzn byłam z chłopakiem również pół roku, miłość życia jak dla mnie. Układało nam się świetnie, był czuły, troskliwy, opiekuńczy. Ale po tych 6 miesiącach olał mnie i zostawił ot tak. Bardzo to przeżyłam, nie było dnia żebym o nim nie myślała. Potem kolejne 6 miesięcy bez odzewu aż w końcu się odezwał. Postanowiliśmy sporóbować raz , potem drugi ale nie wyszło raz z mojej winy, a raz z naszej. Teraz na nowo zaczynamy , nie jesteśmy parą i narazie jest ok Ale powiem Ci jedno również ja chciałam pisać smsy, starać się jak mogę a on odpisywał czasami z dłuższym opóźnieniem i mało co inicjował flirt. Generalnie wszystko wychodziło ode mnie i jeszcze nie mogłam wytrzymać żeby nie napisać, jak się dłużej nie odzywał to wręcz go nagabywałam i skutek był odwrotny ;) Tym razem postanowiłam inaczej , nie będę się wkurzać że nie piszemy tak często jak ja bym chciała, trzeba mieć swoje życie, sprawy, znajomych, zainteresowania a nie siedzieć z telefonem w ręku i czekać na jego znak. Myślę że lepiej wręcz mu nie odpisywać za często ( tzn czasami nawet z paro godzinnym opóźnieniem a nie kilkudniowym bo to wygląda jakbyś go zupełnie olewała) i zająć się czymś nie wiem sport, znajomi, impreza cokolwiek. W tym wszystkim zrozumiałam że trzeba postawić na siebie i nie pokazywać mu że jak tylko się odezwie to już satjesz na rzęsach żeby się z nim spotkać czy porozmawiać. Czasem też olać ze spotkaniem bo akurat jesteś zajęta. Np ostatnio nie pisałam , on się nie odzywał prawie cały dzień i nie mógł wytrzymać i przyjechał do mnie ;) Także myślę, że warto tak robić przynajmniej na początku bo faceci lubią cały czas zdobywać. A jak my pokazujemy że jesteśmy na każde zawołanie, na każdego smsa to jemu się już nie chce bo czuje że laska jest już zdobyta na 100%. Chodzi o to żeby nie pokazywać że ma Ciebie już całą ale w tym wszystkim pokazywać mu również że Ci zależy, bo wiadomo jak go olewasz parę dni i tak ciągle to się zniechęci. Wiem że to proste nie jest, dla mnie również. Ale do tego nie rozmawiam o przeszłości, o tym co jest między nami. Po prostu trzeba pokazać że jest się torchę obojętnym ale nie do konca i to niech on sie martwi o chemie w tym wszystkim i starania :) Mysle ze to dopiero zda egzamin. Mi rowniez na nim zalezy i nie wyobrazam sobie bycia z kims innym chociaz naprawde duzo przeslismy i ranil mnie rowniez ale ja swieta tez nie bylam. Jesli chcesz odbudowac te relacje to nie pokazuj ze ma Ciebie na zawolanie tylko skoro sie nie odzywa to Ty tez nie pisz, zajmij sie soba ale jak chce kontaktu to tez nie musisz od razu leciec tylko pokaz ze Ci zalezy ale nie az tak bardzo jak jemu sie wydaje :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-05-26 13:35:06

takie gierki sa bezsensu - jak muszę coś udawać, bo jak jestem sobą mu nie pasuję - to niech spada!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anonim
(Ocena: 5)
2014-05-26 15:35:12

jeśli masz siebie zmieniać dla niego to faktycznie nie ma to sensu ;) Ja nie chciałam zmieniać siebie dla niego tylko ogólnie popracować nad swoimi mankamentami ;) Nie lubię ogólnie facetów którzy wręcz mnie nagabują i piszą co 5 minut najlepiej albo non stop chcą się spotykać o każdej porze niezaleznie czy jestem zajęta czy nie. I ja niestety byłam taką dziewczyną. Nie wiem czy jemu to akurat we mnie przeszkadzało czy też nie bo nie rozmawialiśmy nigdy na ten temat i nigdy się też nie skarżył ale po sobie wiem że to strasznie wkurzające. Tylko kiedy mi zaczęło aż za bardzo zależeć na naszej znajomości to zaczęło się osaczenie go przeze mnie i tego nie chciałam powtórzyć ponownie, bo nie jest o fajne, dla mnie również powoli robiło się to już wkurzające i męczące. I nie dziwi mnie że wtedy facet ucieka bo każdy człowiek nie lubi być przytłaczany przez drugiego także nad takimi wadami warto pracować. Dzisiaj już dotarłam do takiego etapu że nie przeszkadza mi to i przede wszystkim nie myślę o tym kiedy porozmawiamy czy się spotkamy tylko żyje swoim życiem a to jest dodatek do całokształtu. Niestety ale faceci nie lubią złapać króliczka tylko ciągle go gonić i to jest prawda. ;) Teraz powiem Ci szczerze jestem zupełnie wyluzowana, nie zadręczam siebie myślami czy powinnam zachować się tak czy siak, jestem sobą jedyne co w sobie zmieniłam to tak jak wspomniałam ciągłą chęć pisania smsów. Ludzie mają swoje życie tak samo oni : praca, rodzina, znajomi , odpoczynek itd itd Nie w każdej chwili musi do Ciebie pisać ważne że odezwie się chociaż codziennie i napisze zwykłe co u Ciebie lub dobranoc bo widzisz że myśli o Tobie ale nie musi mieć czasu żeby przepisać z Tobą pół dnia. Ważne jak jest na żywo, czy się docieracie, macie o czym porozmawiać i czy Wam na sobie zależy. Ja np mam dopalony charakterek i też czasami wywołuje wilka z lasu zupełnie niepotrzebnie ale odkąd zauważyłam co źle robiłam przez ten czas to lepiej mi się żyje samej ze sobą. Nie wiem czy nam wyjdzie bardzo bym tego chciała, czas pokaże i wiem że mi nadal na Nim zależy ale nie można kogoś osaczyć bo nikt tego nie chce. Oczywiście być sobą i zobaczyć co dalej. Mój eks nigdy nie robił czegoś takiego że nie odzywał się parę dni, jeśli już to najdłużej pół dnia bo nie miał czasu lub był w pracy. Ale codziennie i tak pisze ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Amelia
(Ocena: 5)
2014-05-26 16:27:36

W tym momencie to wygląda tak, że spędzamy popołudnie i wieczór raz na dwa tygodnie, a odezwie się może raz w tygodniu i to kilka zdawkowych zdań. Nie wiem jak wy ale chciałabym wiedzieć co sie dzieje w życiu drugiej osoby. Nie martwię się o to, że kogoś ma, bo wiem, że od 2lat z nikim oprócz mnie się spotykał. Ale irytuje mnie bardzo jedna rzecz; mamy się spotkać weekend bo tak ustliliśmy a on kilka godzin wcześniej mówi, że idzie na impreze z kumplami ( a imprezuje/ przesiaduje) z kumplami praktycznie codziennie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anonim
(Ocena: 5)
2014-05-26 17:27:38

no to w takiej sytuacji odpusciłabym. Bo z tego co piszesz to koles sie po prostu zwyczajnie olewa i tez bym czegos takiego nie wytrzymala. Poza tym kontakt raz na dwa tygodnie i to pare zdan jak mowisz to juz przesada totalna. Ja np mam tak ze odzywa sie codziennie jak tylko moze ( dzisiaj sie nie odezwal i to juz mi daje do myslenia dlaczego itd :P bo to nie w jego stylu ) spotykamy sie praktycznie co weekend i ostatnio nawet bardzo poznym wieczorem kiedy byl zmeczony i mi by sie nie chcialo np jechac do kogos. Takze moja sytuacja jest inna niz Twoja, inne zachowanie dlatego dla mnie ma to jeszcze jakis sens ale gdyby mnie tak olewal jak Ciebie Twoj eks to dalabym spokoj bo bedziesz ciagle sie zastanawiac o co chodzi i ldaczego badz co on teraz robi a on odezwie sie za nastepne 2 tygodnie.... Daj sobie spokoj ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Amelia
(Ocena: 5)
2014-05-26 18:49:18

Dziękuję wam. :)Potrzebowałam spojrzenia na to osoby z boku i faktycznie nieciekawie to wygląda. Jeszcze raz to wszystko na chłodno przemyślę, co mogłam robić źle.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anonim
(Ocena: 5)
2014-05-26 19:09:40

albo porozmawiaj z nim o tym i zobacz co Ci powie. Może szczera rozmowa tylko tutaj jeszcze coś pomóc jeśli bardzo Ci na nim zależy. I wtedy zobaczysz jak będzie. Powiedz mu że Ciebie nie interesuje bycie odskocznią na moment tylko chcesz żeby się zdeklarował w końcu a jeśli nie to dla Ciebie nie ma to sensu. Może jeśli z nim o tym nie rozmawiałaś tylko jest wszystko "ok" to nie widzi w tym problemu i myśli że Tobie mimo wszystko to pasuje skoro nie narzekasz. Pozdrawiam ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Amelia
(Ocena: 5)
2014-05-26 19:23:13

Rozmawiałam, z nim jeszcze o tym zanim zerwaliśmy zmiana trwała krótko, i ponownie wrócił do dawnych nawyków. Miałam w życiu kilku partnerów ale z nim łączyła mnie bliższa więź ponieważ, jest "tym pierwszym", i własnie dlatego mi na nim tak zależy...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anonim
(Ocena: 5)
2014-05-26 19:51:01

Powiem Tobie że doskonale wiem co czujesz... Sama miałam podobną przeprawę z moim eks ale wcześniej ja nie widziałam popełnianych przez samą siebie błędów tylko skupiałam się na tym że wszystko jest jego winą a do końca też tak nie było. Może sprawa polegała też na tym że byliśmy zbyt młodzi i za mało dojrzali żeby wrzucić bardziej na luz i zacząć się inaczej zachowywać , nie wiem... wiem na pewno że wina leżała po środku. Dzisiaj jestem zupełnie inną dziewczyną, z zupełnie innym podejściem do tej sprawy i przyznam Ci szczerze że też nie wiem co z tego będzie bo tego nikt nie może wiedzieć ale chce dać szansę bo czuję że to jest ten chłopak. Zresztą nasza próba zejścia trwa już naprawdę długo w takim sensie że nie możemy o sobie zapomnieć, ani ja ani on. Z tym, że ja widzę zmianę w jego zachowaniu takie drobiazgi ale wskazujące na to że mu faktycznie zależy. Tak jak pisałam wcześniej nie chodzi o ciągły kontakt on-line ale chociaż o chwilę rozmowy w dniu nie mówiąc o spotkaniach w weekendy. Uważam że jeśli jemu zależy to sam będzie chciał brnąć do spotkań czy odezwie się raz na jakiś czas w danym dniu bo to wręcz wchodzi w odruch bezwarunkowy kiedy o kimś myślisz, a myślisz kiedy Ci zależy tak mi się wydaje. No nie wyobrażam sobie teraz żeby mój eks kiedy chcemy naprawić nasze relacje miał odzywać się do mnie raz w tygodniu mówiąc parę zdań a spotykać jeszcze rzadziej. Dla mnie by to nie miało po prostu sensu bo tak się zachowuje człowiek jeśli jest się zwykłymi znajomymi i nie bardzo nam zależy na bliższym kontakcie. Skoro Ty z nim o tym rozmawiałaś i nic się nie zmieniło to może to nie jest chłopak dla Ciebie. Ale na swoim przykładzie powiem Tobie że za nim mój eks się "zmienił" i zaczął inaczej się zachowywać to też minęło spooooro czasu i dużo mnie to kosztowało. Naprawdę wypłakałam nie jedną noc i swoje przeżyłam, miałam ciężki okres w swoim życiu. Jest osobą też małomówną także rozmowy też nie należały do łatwych. Raz była to moja wina, raz jego a raz nasza. Ale przetrwaliśmy to wszystko jakoś raz razem a raz osobno i dzisiaj czuje że jest to o wiele bardziej dojrzała relacja, nie kłócimy się o jakieś pierdoły i nie przywiązujemy wagi do błahych spraw. Nie odpuszczałam sobie jego chociaż próbowałam zerwać z nim kontakt i dać sobie z nim spokój , byłam nawet w nowych związkach ale zdałam sobie sprawę że czuje do niego coś więcej niż samej mi się wydaje i mimo wszystko to jest paradoksalnie ten facet. Dzisiaj uważam że warto było walczyć o naszą znajomość nawet tyle czasu bo dzisiaj czuje że się kochamy dojrzalej i jest to coś mimo wszystko wyjątkowego. Wiadomo że nie mam pewności co będzie dalej ale staram się żyć każdym dniem i cieszyć się z tego co los nam jednak daje, myślę że p prostu zawsze coś nam stawało na drodze żeby się rozejść. Nic nie dzieje się bez przyczyny, jeśli nie wyobrażasz sobie życia bez niego to zawalcz może nie dziś ale w końcu wszystko się może ułożyć, mi tez wydawało się już to nieralne. Nie wiem ile ma lat byc moze narazie nie przywiazuje wagi do bycia na powaznie w zwiazku, z tego co napisalas to chce bawic sie na impreazch, przesiadywac zkumplami czyli ogolnie chce sie wyszumiec, wyszalec. Moze po prostu powinnas pokazac mu ze Ty mu tego nie zabraniasz( o ile tego nie robisz) ma pelna swobode bo zwiazek to nie wiezienie i ma prawo isc z kumplami gdzie chce ale Ty tez jestes i chcesz spedzic z nim troche czasu, chcesz zeby okazal Ci swoja uwage. Mozesz sprobowac a jesli nie zda to egazminu to znaczy ze nie ma co sie dalej pakowac bo tylko sie pogubisz i odizolujesz a i tak nic dobrego Ci to nie wniesie. Zycie jest dziwne, naprawde czasami tez bylo mi ciezko zrozumiec pewne rzeczy i nie wierzylam ze moze sie miedzy nami poukladac chociaz kazdego dnia tesknilam i chcialam jego bliskosci. W koncu sie udalo mysle ze w Towim przpadku powinnas kierowac sie sercem i poczekac co czas pokaze. ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
M
(Ocena: 5)
2014-05-26 09:15:25

re: Miłość na zakręcie

Bardzo dobry artykuł, ja rozstałam się z partnerem 2 miesiące temu po 3,5 roku, zostawił mnie dla innej kobiety, mimo, że tworzyliśmy naprawdę udany związek, oparty na szacunku, ale wszystko prysło gdy odkryłam, że mnie zdradził. Chciał bym mu wybaczyła i to zrobiłam, po czym po tygodniu oznajmił mi że ta druga chce z nim być i ma mętlik w głowie, więc się rozstaliśmy. Nasz związek przeszedł etap fascynacji i ulegał stabilizacji, nowe zauroczenie go zamroczyło- ale motylki w brzuchu wiecznie trwać nie będą... Tłumaczę sobie jego zachowanie tym, że byłam jego pierwszą kobietą, a mężczyźni prędzej czy później chcą spróbować czegoś innego. Strasznie żałuję, bardzo go kocham, nadal. Przy rozstaniu powiedział mi, że naprawdę był ze mną szczęśliwy, ale chyba nie rozstałby się ze mną gdyby tak było... :-(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-05-26 10:28:11

Współczuję... Nie martw się, on zrozumie, co stracił. Ułożysz sobie życie z kimś innym, lepszym, kto Ciebie doceni. Faceci czasami są dziwni.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-05-26 10:29:37

To masz szczęście ;) Mnie zostawił dla innej dziewczyny, przy czym wcześniej w pewnym momencie przestał mnie szanować, robił wszystko, żebym to ja zerwała, a na koniec powiedział, że jestem beznadziejna i nie był ze mną szczęśliwy. Już 4 lata dochodzę do siebie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
M
(Ocena: 5)
2014-05-26 11:31:15

Do Anonim z 10:29:37 To musi być straszne usłyszeć takie słowa od osoby, z którą się było, nie wiem jak było między wami, ale nic nie tłumaczy jego zachowania, jak było mu źle to mógł się rozstać od razu, wytłumaczyć co nie pasuje, a nie szukać kogoś na boku... właśnie tego nie rozumiem u ludzi. My rozmawialiśmy, pytałam co było nie tak czy przestał mnie kochać czy po prostu coś zrobiłam źle, a on mi odpowiedział, że kocha mnie i naprawdę nie ma w tym mojej winy i on czuje się idiotą, że ma w ogóle jakieś wahania... ale taka niewiedza chyba gorsza od zwykłego "po prostu przestałem Cię kochać" Do anonim z 10:28:11 ja naprawdę byłam z nim szczęśliwa, był dla mnie najważniejszy, on też mi okazywał mnóstwo uczuć, obawiam się że nie wiele jest takich jak on, pomijając zdradę i rozstanie to miałam wrażenie że był dla mnie stworzony

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-05-26 12:06:05

Mam podobną sytuację do Twojej. Na początku naszego związku chłopak mnie zdradzał pół roku, dowiedziałam się o tym przypadkiem i odeszłam od niego. On przyjechał następnego dnia, przeprosił, powiedział, że wydawało mu się, że mnie nie kocha, ale teraz jak mnie stracił, wie, że źle zrobił, i prosił o wybaczenie. Wybaczyłam, ale nie zapomniałam, minęło od tego zdarzenia 2 lata, a ja nadal nie mam do niego zaufania. Związek bez zaufania-czy to ma jakieś szanse? Cały czas walczę sama ze sobą, żeby przy kłótni nie wygarnąć tego, że mnie tym bardzo zranił, i nadal mnie to boli. Codziennie o tym myślę, ale nie umiem zerwać, bo go kocham. A najgorsze jest to, że zaczął pisać do mojej koleżanki, której nie lubię. On opowiada jej o swoich problemach jakie ma w związku, a ona mu opowiada o swoich problemach w związku. Myślę, że dawno już bym zerwała, gdyby nie rodzina. Wszyscy strasznie go lubią, cała rodzina go zna, i nawet mówią, że więcej żadnego chłopaka nie zaakceptują, jak zerwę, Stoję pomiędzy młotem a kowadłem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
M
(Ocena: 5)
2014-05-26 16:56:58

Też się zastanawiałam jeszcze jak chciał być ze mną i przepraszał czy będę w stanie mu zaufać, ale bardzo go kochałam i postanowiłam dać mu szansę, po tygodniu jednak się rozmyślił, a cały ten tydzień się nie widzieliśmy bo on był na studiach i ona też tam była... nie mogłam funkcjonować normalnie... bałam się, że zmieni zdanie, że ona go zacznie przekonywać i nie myliłam się. Przyjechał tylko by się rozstać, a po 2 tygodniach do mnie zadzwonił, że strasznie żałuje, że mnie kocha i chciał się ze mną spotkać, ale do spotkania nie doszło bo dzień później stwierdził że nie ma to sensu, bo za bardzo mnie skrzywdził... ale z tego co wiem, jest z tamtą... Boli nadal ale wszyscy mi mówili że to nie będzie miało sensu bo właśnie nie będę mu już ufać i przy kłótni pewnie coś wygarnę... i pewnie by tak było. Ale moja rodzina też go bardzo lubiała, jednak jak się dowiedzieli że mnie zdradził od razu go skreślili, bo nikt się po nim czegoś takiego nie spodziewał... Współczuje Ci, nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu, bo nawet nie wiem co bym zrobiła na swoim gdyby znów się odezwał i chciał wrócić...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Asia
(Ocena: 5)
2014-05-26 20:17:11

A ja Wam powiem że akurat ja nie kieruje się tym czego chce moja rodzina, bo uważam że związek i wybór partnera to tylko i wyłącznie nasza decyzja bo to My będziemy musiały żyć z tym człowiekiem, a nie rodzina. Mam o tyle dobrze że wiem że rodzice i tak zaakceptowali by mój wybór nawet jeśli nie tolerowaliby chłopaka. Uważam że powinno się zrobić zgodnie ze swoim sumieniem bo nikt za Was życia nie przeżyje a przez patrzenie na rodzinę możecie być nieszczęśliwe potem całe życie, wiem co mówię. Co do zdrad to znam przypadki gdzie kobieta przebaczyła ale w takim momencie trzeba oddzielić grubą kreską to co było i zacząć od nowa- tak wiem że to nie jest łatwe ale inaczej nie ma to sensu. Wiem również coś na temat odbudowania zaufania, mnie akurat nikt nie zdradził ale zawiódł zaufanie po całości - mimo wszystko jesteśmy prawie znowu razem i nie wracam już do przeszłości bo wyciągnie dawnych brudów nie pomaga a wręcz pogarsza sytuację, nie jest to nadal łatwe ale z każdym dniem zaczynam przekonywać się do niego na nowo i na nowo budować nasze relacje, zaufanie. Nie możecie zadręczać siebie myślami o tym co się stało będąc z nim w związku bo to jest też nie fair dla niego - jesteś z nim czyli przebaczyłaś a wracasz ciągle do tej sprawy. Wiem Kochane że to nie jest łatwe i rozumiem co się wtedy czuje ale czasami w życiu trzeba pocierpieć żeby było lepiej i jeśli się wybaczyło to faktycznie trzeba to zrobić. Jeśli jednak nie potarafi się zapomnieć to najwyraźniej nic z tego nie będzie i lepiej chyba się rozstać bo w takim układzie męczy się każda ze stron. Co do facetów opisanych powyżej to już chyba tacy są że jak kogoś stracą to dopiero docenią, a czasami coś im odbija i niby nie chcą wracać ale z czasem każdy piesek wiernie wraca do swojej pani. Ja z moim eks miałam też przeprawy lekko mówiąc , też zerwał i odszedł a teraz to szaleje za mną i nie wyobraża sobie bycia beze mnie tylko w moim przypadku nie wchodziła w grę zdrada. Uważam że trzeba dać sobie na wszystko czas, kiedy emocje opadną wtedy ma się inne spojrzenie na całość i podejmuje się też inne decyzje. Pozdrawiam i mam nadzieję że wszystko się wam poukłada dziewczyny, głowa do góry zawsze po każdej burzy wychodzi kiedyś słońce! Buziaki ;*

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-05-26 07:10:49

re: Miłość na zakręcie

Wspaniały artykuł, dziękuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz