Zdjęcie tej pary robi furorę w Internecie. Są... ZUPEŁNIE NADZY!

14 Lipca 2017

Znana blogerka pokazała swojego partnera i wywołała sensację.

Milly Smith i Rishi Bhaskara

To zdjęcie wywołało prawdziwą burzę. I to nie tylko w Polsce, gdzie każda odmienność wytykana jest palcami. Nawet internauci z bardziej liberalnych zakątków świata mają z nim problem. A to najlepszy dowód na to, że w XXI wieku wciąż interesujemy się cudzym życiem, a głośno wypowiadane hasła o równości i akceptacji to często tylko puste slogany.

Blogerka Milly Smith, znana przede wszystkim z Instagrama, gdzie występuje jako „selfloveclubb”, postanowiła pokazać fanom miłość swojego życia. W nietypowy sposób. Na wymownej fotografii widzimy nagą parę, którą różni wiele - płeć, rozmiar, kolor skóry. Tego można było się po niej spodziewać, bo Brytyjka znana jest ze swojej walki o akceptację różnorodności.

Choć łączy ich wielka miłość, niektórych wcale to nie przekonuje…

Zobacz również: „Jakim cudem wyrwała takiego przystojniaka?!”. Puszysta blogerka została ŻONĄ prawdziwego ciacha...

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (18)
ocena
4.7/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-14 16:00:46

Ble. Ble. Dajcie spokoj. Po co pokazujecie takie anomalie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-14 15:16:36

Ale grubasy

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-14 15:54:27

No...ten jego bęben jest paskudny

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-14 14:32:40

PIĘKNIE CUDOWNY MĘŻCZYZNA

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-14 10:06:56

I zycze szczescia! :*

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-14 09:04:39

ale po co ta fotka, po co pokazywac intymność publicznie okraszone jakimiś wzniosłymi tekstami Świat schodzi na psy :/ (Z całym szacunkiem do psów)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Yvonne
(Ocena: 5)
2017-07-14 04:14:50

A mi sie wlasnie podobaja faceci o ciemniejszej skorze (moze nie akurat jak ten na zdjeciu, ale czarni, afroamerykanie). Kiedy trzyma mnie za reke, czy dotyka nasze skory tworza mega kontrast (ja jestem baaardzo biala). Duzo lepszy czarny, zadbany amerykanin niz bialy polaczek z piwnym brzuchem i swetrem na klacie i plecach. Ale to tylko moja opinia. Pozdrawiam!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-14 16:22:25

Jestes chora

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Hughada
(Ocena: 5)
2017-07-14 21:06:56

Jedź do Hurghady, tam lubią takie łatwe poleczki, jak ty.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-14 22:18:58

Widać już solidny ból panów Husarów przebranych za babeczki na tym forum i Wielkich Białych Polskich żon Polaków.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2017-07-15 00:12:17

"Yvonne" to dla ciebie: 8,08,2017r. "Zapewne wielu moich znajomych zastanawia się, co się ze mną stało. Gdzie podziała się tamta wesoła, tolerancyjna Ania zafascynowana kulturą Afryki, która łaziła beztrosko po mieście o drugiej nad ranem w kolorowym swetrze? Najprostszą odpowiedzią byłoby: doświadczenie. Kiedy wyjeżdżałam do Francji na studia, wydawało mi się, że byłam świadoma sytuacji tego kraju: dużo imigrantów z całego świata żyje w jednym państwie, czasem są między nimi problemy, istnieją grupki „francuskich” dresów, okropna biurokracja, ale generalnie jest spokój; jednym słowem „życie”. Wiedziałam, że, tak jak w mojej rodzimej Warszawie, są lepsze i gorsze dzielnice, jednak to, co zastałam na miejscu nie było kwestią różnicy w ilości adoratorów tanich trunków, lecz przestępczości. Tej prawdziwej, zorganizowanej, z bronią białą i palną. I kiedy człowiek zacznie lepiej poznawać miasto i jego okolice, okazuje się, że „spokojnych, normalnych” dzielnic praktycznie już nie ma, chyba, że zarabiasz dużo pieniędzy, albo sam należysz do marginesu społecznego i ta agresja jest dla Ciebie chlebem powszednim. Moje pierwsze studenckie mieszkanie nie sytuowało się w najgorszej z dzielnic Bordeaux, jednak wytrzymałam zaledwie rok. Poznałam tu mojego obecnego chłopaka, Francuza z dziada pradziada, który przekonał mnie do przeprowadzenia się z Bordeaux do małej wsi oddalonej o 20km od mojej uczelni. Ja, 20-letnia studentka z tętniącej życiem Warszawy, przeprowadziłam się na francuską wieś. Sam ten fakt nie jest może rażący, wszak dużo osób potrzebuje teraz odpocząć od tempa życia metropolii, jednak to, co skłoniło mnie do przeprowadzki najpierw z miasta, a teraz i z tego kraju, nie jest zbyt chwalebne ani dla Bordeaux, ani dla całej Francji. Szczerze powiedziawszy, nie wiem nawet od czego zacząć. Czy od tego, że dwie ulice od mojego mieszkania jakiś Arab zastrzelił Żyda? Czy od tego, że po zorganizowanej akcji nalotów przez policję na różne budynki prowadzone przez Arabów (kioski, bary, kebaby, sprzedaż używanych telefonów) w mojej ówczesnej dzielnicy okazało się, że 6 takich obiektów skrywało magazyny broni palnej w swoich piwnicach? Czy od tego, że przez pierwszy rok mojego pobytu tutaj, kiedy jeszcze czerpałam jakąkolwiek przyjemność z chodzenia po mieście, nasza grupa znajomych została fizycznie zaatakowana 9 razy? Czy od tego, że kiedy jednego dnia założyłam sukienkę, Arabowie okupujący tarasy barów 24/7 gwizdali na mnie, krzyczeli „Dobra jesteś!”, „Ty kurwo”, czy jeszcze śledzili mnie w 5-osobowych grupach zaczepiając mnie w (zapewne w ich mniemaniu) bardzo szarmancki sposób? Czy od tego, że codziennie w drodze na uczelnię widywałam ok. 10-letnie dzieci same na ulicy, bawiące się piłką na jezdni w godzinach szkolnych? Czy od tego, że kiedy raz poszłam do sklepu po alkohol ze znajomą Francuzką o 22-iej, ona wyjęła z torebki gaz pieprzowy i kurczowo trzymała go w dłoni przez całą drogę? Czy od tego, że praktycznie każda osoba, którą tutaj znam została okradziona z telefonu, czasem nawet w biały dzień? Co gorsza czasem przez dzieci wyglądające na 12-14 lat. Czy od tego, że niektóre dzielnice i ulice są dosłownie okupywane przez bandy Arabów i witają Cię słowami „Pani się przypadkiem nie zgubiła?” Czy jeszcze od tego, że w oknach mieszkań często można spotkać się z wywieszoną flagą Maroka, Algierii czy innych krajów Maghrebu? Czy może od tego, że nawet na studiach Arabowie trzymają się dziwnym trafem tylko między sobą, nie rozmawiają po francusku i osiągają najgorsze wyniki? Czy od tego, że kiedy raz poszliśmy zgłosić napad na komendę, Pan policjant nawet nie starał się ukrywać swojego braku zaskoczenia, gdy opisywaliśmy mu osobnika o ciemnej karnacji? Czy może jeszcze od tego, że nawet moja znajoma, Arabka, musiała wyjechać z miasta ze swoją mamą i siostrą, bo banda młodych dziewczyn zaatakowała nożem i prześladowała jej mamę dlatego, że żyją po europejsku? Dużo ludzi w Polsce obawia się przede wszystkim zamachów, boją się, że jeśli przyjmiemy emigrantów z krajów arabskich, to co drugi zacznie się u nas wysadzać. Otóż tak naprawdę terroryzm i nowa fala imigrantów nie jest największym problemem i wyzwaniem tego kraju, jak i reszty krajów Europy Zachodniej. Prawdziwym problemem jest asymilacja tych ludzi. To trzecie, czwarte pokolenia mieszkające w Europie się wysadzają, noszą nikaby, burki, rozmawiają między sobą po arabsku, uważają się za gangsterów i puszczają muzykę z telefonu, palą blanty i papierosy w metrze, zaczepiają przechodniów i dokonują napadów. Często chwalą się, że pochodzą z getta, dla nich siła i agresja to najważniejsze cechy prawdziwego mężczyzny, zachowują się jakby nadal mieszkali w krajach objętych wojną, gdzie jedynym rozwiązaniem jest zabić albo dać się zabić. Są źli na Europę, która według nich niszczy ich kraje (swoją drogą mają rację, kolonie nie zostały założone przez kosmitów), kobiety są bezwstydne, wręcz puszczalskie, są przekonani, że kowalem ich losu są Europejczycy, a nie oni sami. Sytuacja we Francji wydaje mi się beznadziejna. Świeżo wybrany Prezydent Macron również wydaje się być oderwany od rzeczywistości i nie dostrzega realnego problemu swojego kraju, który z roku na rok się pogłębia, ponieważ leczone są jedynie najbardziej rozgłaszane objawy (ataki terrorystyczne) tej nowej choroby XXI wieku zwanej brakiem integracji. Nie dostrzega on strachu i bezradności szarych, ubogich obywateli, którzy zmuszeni są do mieszkania w niebezpiecznych dzielnicach w blokach państwowych, przepełnionych licznymi rodzinami z Afryki, w których króluje przestępczość i agresja. Nie dostrzega również bezradności nauczycieli uczących w placówkach z takowych dzielnic, którzy załatwiają sobie L4 kilkanaście razy w roku z powodu agresywnego zachowania i nonszalancji ze strony kilkunastoletnich dzieci imigrantów. Dodatkowo ciężko inwigilować zradykalizowane meczety nie narażając się na oskarżenia o rasizm i brak wolności wyznaniowej, a osobniki wpisane na tzw. listę „S” osób potencjalnie zradykalizowanych, żyją sobie jak gdyby nigdy nic, dostając nawet przyzwolenie na posiadanie broni (sic!). Jeśli Francja nie zacznie stosować się do swojego starego przysłowia „Mieux vaut prévenir que guérir” (dosł. tłum. „Lepiej zapobiegać niż leczyć”), nie wróżę jej świetlanej przyszłości."

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Yvonne
(Ocena: 3)
2017-07-15 13:33:01

Drogi Anonimie z 2017-07-15 00:12:17. Napisalam o czarnym amerykaninie, wiec nie wiem po co mi tu wyjezdzasz z arabami czy afrykancami - przeciez to sa 2 rozne swiaty!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-15 14:46:52

A czarny Amerykanin niby skąd pochodzi? Podpowiem ci, z Afryki. Zupełnie inna kultura. Także powodzenia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-15 22:09:29

Nie wiem czy wiecie ale mamy XXI wiek i postępującą globalizację, zacierające się różnice kulturowe. Mam ciemnoskórego chłopaka który jest ateistą i fanem zachodniej muzyki. Pracuje jako informatyk, studiuje i zna płynnie 3 języki obce. On, jego rodzina i przyjaciele to najlepsi ludzie jakich kiedykolwiek poznałam, ciepli i otwarci, wszyscy wiele osiągnęli.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-15 23:03:48

Niektórych rzeczy nie da się wytępić. Możesz udomowić lwa, ale jak mu coś odwali to odgryzie ci łeb. To jest głęboko zakorzenione w psychice.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-16 12:22:22

Równie dobrze mogłabym bać się związku z Polakiem bo coś mu odwali i okaże się agresywnym pijakiem. Ryzyko jest zawsze, niezależnie od narodowości. Tak było w mojej rodzinie, ojciec starannie ukrywał przed mamą poważną chorobę i wszystko wyszło po ślubie. Znam mojego chłopaka, poznaliśmy się 4 lata temu i najpierw przyjaźniliśmy się ze sobą. Wcześniej nie uważałam ciemnoskórych za atrakcyjnych, zakochałam się w jego osobowości i teraz jest także dla mnie najprzystojniejszym facetem na świecie. Jego rodzice to katolicy i były już rozmowy o ewentualnym ślubie, ale my nie uznajemy małżeństwa, jest dobrze jak jest. Czuję się szczęśliwa jak nigdy, ale jak to w Polsce (i nie tylko), ludzie wiedzą lepiej kim człowiek jest nawet go nie znając. Znam to z autopsji, można powiedzieć że dość oryginalne się ubieram i mieszkając w Polsce miałam już z tego powodu przyklejoną łatkę. I jak tu się dziwić, że nie ma jeszcze akceptacji dla ciemnoskórych.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-07-16 13:43:36

Tak jak sama piszesz, ludzie ukrywają pewne rzeczy, które potem wychodzą na jaw. Tak naprawdę nigdy nie wiemy co druga osoba ukrywa, jakie ma zamiary. I nie ważne czy znamy ją 5, 10 czy 15 lat. Mam nadzieję, że nic ci się nie stanie i nie chodzi tu o kolor skóry, tylko po prostu o drugiego człowieka. Znam wiele przykrych historii, niby się znali x lat ale w ogóle się nie znali. Powodzenia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
king
(Ocena: 5)
2017-07-21 23:08:56

Znam temat, może nie aż tak drastycznie (póki co...), ale bardzo podobnie dzieje się w Szwecji. Najgorsza dzielnica Sztokholmu - Rinkeby - 99 arabów i czarnoskórych. W dzielnicy: narkotyki, rozboje, płonące samochody, strzelaniny... I ja dlatego nie chcę, żeby do Polski wpuszczano taką dzicz i mam nadzieje szczerą, że to się nie stanie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz