Czy rozstania i powroty mają sens?

22 Lipca 2012

Istnieją związki, które na zmianę rozpadają się i odbudowują. Dlaczego ciągle schodzicie się i rozchodzicie?

związek

Taka zabawa w miłosne ciepło-zimno może być niebezpieczna dla waszej relacji. Przede wszystkim dlatego, że jest wyraźnym sygnałem, iż w waszym związku dzieje się coś niedobrego. Spójrz tylko na parę aktorów Magdalenę Cielecką i Andrzeja Chyrę – ciągle schodzą się i rozchodzą. Trudno odgadnąć, ile razy byli już razem i ile się rozstawali. Wciąż coś ich do siebie przyciąga, ale jak dotąd nie udało im się stworzyć stabilnego, harmonijnego związku partnerskiego. Jesteś w podobnej sytuacji? Pora przyjrzeć się temu, co was łączy. I odpowiedzieć sobie na pytanie, co możecie z tym zrobić, a także dokąd to prowadzi.

Niezdrowy układ

Marta*, obecnie mieszkająca i pracująca w Warszawie, zanim poznała swojego obecnego partnera, spotykała się przez prawie trzy lata z Marcinem*. Przez pierwsze pół roku układało im się świetnie, ale później wpadli w spiralę rozstań i powrotów. „Dziś nawet nie jestem w stanie powiedzieć, ile razy tak kursowaliśmy między sobą. Z dziesięć? Myślę, że na pewno. To był bardzo dziwny układ. Gdy nie byliśmy razem, oboje czuliśmy się fatalnie. Ale jako para było jeszcze gorzej – same kłótnie, pretensje, zaczepki. Naprawdę nie wiedziałam, co robić” – opowiada Marta. Dodaje, że pewnie gdyby nie jej obecny partner, który stał się antidotum na związek z Marcinem, wciąż nie miałaby pomysłu na tamtą relację. „Teraz widzę, że łączyło nas coś niezdrowego. To nie był normalny układ” – zaznacza.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (41)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-04-08 16:51:15

re: Czy rozstania i powroty mają sens?

Zawsze ciężko było mi być samej. Dlatego kiedy zostałam porzucona długo nie mogłam się pozbierać. Dzięki rytuałowi miłosnemu z urokmilosny24.pl odzyskałam ukochaną osobę. Wiem że wielu może to skrytykowac, ale gdyby nie to nie wiem czy bym przezyła.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-27 19:14:29

Mario75, daj sobie spokój z taką kobietą. Ja jestem kobietą i wierz mi, mam dorosłe dzieci i doświadczenie, ta kobieta się bawi Tobą. Sa kobiety ktore manipulują mężczyzną dla własnych celów. Wstyd mi za nie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-26 15:19:44

Ja jestem nieprzyzwyczajony do ignorowania ludzi i olewania bo jestem czlowiekiem na poziomie. To ona chciala urwac kontak wiec nawet ostatnim czasem przestalem pisac do niej, ale ona sama sie pierwsza odezwala, najpierw byla wyjatkowo mila bo potrzebowala pomocy, przed 3 dni normalnie sie zachowywala, a teraz poraz kolejny sie zegna. I jestem pewien ze tylko na chwile.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-26 12:11:08

A ja bylem z partnerka prawie 4 lata, jednakze po 3 latach zerwala ze mna, przerwa trwala 8 miesiecy, wczesniej zrywala ze mna praktycznie co miesiac, nie umiac sie zdecydowac czy mnie chce czy nie, po 8 miesiacach udalo mi sie ja odzyskac, wrocilismy do siebie, to byla dobra decyzja. Jednakze ona znowu zrywala i wracala. W marcu zerwala kolejny raz, od tamtego czasu urywa kontakt. Ja nie nalegam na kontakt , nie wymuszam go. Kiedy juz dochodze do siebie nagle przychodzi od niej sms, ona nawiazuje kontakt ponownie. To strasznie chwieje moja psychika takie jej postepowanie. Pomozcie co robic? bo zwariuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-26 13:14:55

napisz jej smsa, ze nie zamierzasz jej odpisywac, odbierac telefonow ani sie z nia spotykac. i badz w tym konsekwentny, olewaj te smsy az jej sie znudzi

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-26 00:17:05

Zdecydujcie ostatecznie co dalej. Nie możecie wiecznie rozstawać się i do siebie wracać, bo to was niszczy. To tak, jakbyście utknęli w martwym punkcie bez perspektyw na przyszłość, ale z silnym przywiązaniem do teraźniejszości. Może być wam ciężko podjąć ostateczną decyzję, ale powinniście to zrobić. Ewentualnie dajcie sobie ostatnią szansę – jeśli ta próba zakończy się fiaskiem, pora ruszyć w swoje strony. Możecie stworzyć szczęśliwe związki, ale raczej nie razem. - swiete slowa

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-23 00:40:44

Niektóre związki rozpadają się z błahych powodów i czasem warto zapomnieć o tym co było złe i zacząć na nowo, zmienić też siebie i swoje nastawienie, a nie tylko oczekiwać zmian od partnera. Jestem z moim chłopakiem ponad 3 lata, lata upadków i wzlotów, ale nie jestem w stanie go zostawić, bo jest dla mnie całym światem, nie wyobrażam sobie codzienności bez niego. I wiem, że upadki to nie jest wyłączna wina jego, mam w tym swoje udziały, nikt nie jest święty, ale najważniejsze to zrozumieć swój błąd i przeprosić. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale po każdej burzy wychodzi słońce. Życzę powodzenia dziewczyny :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-22 20:32:17

*Z pewnością co niektórych urzeknie moja historia, dlatego hejterów zwyczajnie proszę o nieczytanie moich wypocin. Dziękuję* Nie wiem jak to opowiedzieć, większość pomyśli, że jestem głupia i naiwna. Może to i prawda. Ze swoim chłopakiem byłam pół roku, znaliśmy się dwa lata. Raczej tak na wylot. Przyjaźniliśmy się. Byliśmy nienaganni pod względem wiedzy na temat partnera. Jednak pewnego razu pokłóciliśmy się i go "rzuciłam". Robiłam to często w szale złości, a on nie traktował tego poważnie. Tego razu zmieniłam status na facebooku, znajomi się dowiedzieli, nie dowierzali, a ja zainteresowałam się życiem bez mojego mężczyzny. Jednakże on nie dawał za wygraną, był przekonany, że to zwykła sprzeczka, którą zaraz złagodzimy. Dałam mu do zrozumienia, że ciężko to naprawić, zwłaszcza, że pogodziłam się już z tą myślą, że mogę żyć bez niego. Przynajmniej wtedy tak uważałam. Po paru dniach jednak zrezygnowany zaczął wypisywać mi herezje. Widziałam nutkę rozpaczy w jego zachowaniu. Był zdesperowany. Ale wyglądał na wyluzowanego. Powiedział, że dobrze, iż tak się stało, bo zawsze się mnie wstydził i głupio mu było przed znajomymi tolerować mnie, a przed rodziną zwyczajnie się nie przyznawał. Sam to podkreślił, że nigdy nie zaprosiłby mnie do domu, bo gdyby jego rodzina mnie zobaczyła..... Poczułam się dziwnie. Taka zmieszana z błotem. Wcześniej czułam się raczej regularnie dowartościowywana, tego razu jednak usłyszałam same obelgi. Myślałam, że to definitywny koniec znajomości. Tak miało być. Ale wydarzyła mi się niemiła sytuacja, przez co potrzebowałam jego pomocy. Nie miałam nikogo innego. On co prawda ówcześnie przeprosił mnie za to co powiedział, bo dyskutowaliśmy o tym jeszcze trochę. Ale nie przyjmowałam jego przeprosin. Dopiero gdy się zeszliśmy, [ponieważ zrozumiałam że mówił to w celu zemsty i w napadzie niekontrolowanej złości (choć do tej pory zawsze się kontrolował..)] naszły mnie wątpliwości. Nie wiem co o tym myśleć. Gdyby mnie kochał nigdy nie pomyślałby tak o mnie, a co dopiero powiedział mi to. W wyniku zaistniałej sytuacji nie wiem czy dobrze zrobiłam wybaczając coś takiego. Wiem, że zrobi dla mnie wszystko, to był taki wyskok, ja też przeginałam, dawałam mu w kość, ale nie mówiłam przykrych rzeczy, a on do bólu podsumował nasz 6miesięczny związek tym, że nie warto się ze mną pokazywać wśród znajomych. No chyba że milczę. I siedzę spokojnie. To takie upokarzające uderzenie, że ktoś na kim zależy wstydzi się nas obłędnie. Mam wrażenie, że to nie były jego szczere odczucia, tylko chciał mi dopiec w ten sposób. Nie zawsze byłam idealna, ale nie wygadywałam takich bzdur. Zwłaszcza, że po całym zajściu on zarzekał się, że wcale tak nie myśli..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-22 20:53:05

No i co w związku z tym? Nikt ci nie powie co on tak na prawdę myślał kiedy to mówił. Jeśli nie daje ci to spokoju to masz problem i musisz jakoś to rozwiązać. Albo mu wybaczyć. Ale jak znam życie bedziesz to rozdrapywać do usranej :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-22 21:40:18

laski uwielbiają być gnojone ;) starał się, kadził to olewka, nagle przestał, zaczal mowic takie rzeczy - laska wraca :) no teraz to on wie, że może gorsze rzeczy mowic, a i tak nic nie bedzie :P 6miesieczny zwiazek, serio? wrocilas? zalosne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-22 19:37:02

ja rozstałam się z chłopakiem po ponad 4 latach i też ta sama sytuacja ciągłe powroty i jest koniec... jest też ktoś kto stale o mnie zabiega i w sumie w jego towarzystwie czuje się bardzo dobrze... ale wszędzie mówią żeby dać sobie czas a może jednak to jest jakieś rozwiązanie na samotność? "czym się strułeś tym się lecz?" co myślicie?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-22 20:04:40

Dać sobie czas.... Ja myśle że to zależy od człowieka.Ja jestem w złym stanie by o kimś nawet pomysleć.Nie jestem tez pierwszej młodości :)Natomiast Ty jeśli czujesz sie na siłach i jesteś pewna że tamten związek to definitywny koniec,pomyśl o tamtej osobie która o ciebie zabiega.Może warto coś zmienić.Po tym co przeżyłam powoli powatpiewam czy dawanie kolejnych szans ma sens.Ja dałam druga szanse i to mnie emocjonalnie rozwaliło bo ta druga strona wcale z tego nie skorzystała mimo że walczyła o to.Po pierwszym rozstaniu jakoś jeszcze zyłam,mi9ałam nadzieje na ułozenie zycia,po tej drugiej jestem emocjonalnym wrakiem od pięciu miesięcy,mało tego jest coraz gorzej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-23 13:20:31

jakoś się musi wszystko ułożyć:) każda z nas zasługuje na godne traktowanie i szczęście:) dziękuje za Twoją odpowiedź:) wiadomo,że wszystko jest świeże itd,ale życie biegnie dalej i ciągłe zamartwianie chyba nie ma sensu,mamy niewiele czasu! życzę Ci tego żebyś stanęła na nogi dziewczyno! ;) powodzenia,damy radę:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-22 19:25:29

3 LATA.. Już nawet ponad 3. to jest chore i toksyczne, a nie potrafię raz na zawsze kopnąć go w tyłek.. To on mnie zawsze zostawiał, później tęsknił, ale po pijaku odwalał jakieś chore akcje i jeszcze bardziej się pogrążał, przychodził czas spotkania i wstydził się spojrzeć mi w oczy.. Po co to robi? Co ma na celu? On odchodzi ale uważa mnie za swoją własność, myśli że siedzę w domu i czekam aż jemu się łaskawie odmieni.. Ale z drugiej strony - sama mu pozwoliłam na to żeby tak myślał i to jest akurat moja wina i niekonsekwencja.. Nie potrafię się od tego uwolnić. Gdy nie jesteśmy ze sobą to strasznie się męczę.. A gdy jesteśmy razem to bywa różnie.. Nieraz naprawdę świetnie a nagle z dnia na dzień ma jakiś zły humor... i wtedy się zaczyna.. Może jakbym poznała kogoś innego to miałabym siłę raz na zawsze rzucić to wszystko? Bo strasznie boję się samotności.. Ale jak to zrobić skoro na innych mężczyzn nie chce mi się patrzeć. Głupie :(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-22 19:58:23

Nie głupie wcale.Doskonale wiem co czujesz.Mimo że mam 2 dzieci i staram sie poświecać czas i staram sie by nie odczuwały moich nastrojów serducho boli.Czuje sie samotna ale zdecydowałam sie odejść bo oszukiwano mnie i wyrzadzono wielką krzywde.Kocham go ale mam świadomość że nie możemy razem być bo pewnych rzeczy nie jestem wstanie mu zapomnieć.Dlatego to takie wielkie gówno.A Ty myśle że też jakąś drogą musisz iść,przemyslec.Trudno mi powiedzieć cos więcej bo nie wiem ile masz lat itd.Inne podejście i przyszłość ma przed sobą osoba 20 letnia a inne przed 40.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-22 17:24:05

Ogólnie rzecz ujmując - powroty po rozstaniach nie mają sensu. Owszem, można dać komuś drugą szansę, ale nie piątą czy dziesiątą bo to już idiotyzm. Byłam w dwóch związkach gdzie jeden trwał okres czterech lat... tyle rozstań i powrotów że aż naliczyć się nie dało. Kiedy w końcu sie od tego odciełam były nadal za mną łaził, bo myślał że zerwanie to tylko kolejna przerwa - a ja tak bardzo potrzebowałam już wyrwać się z tego syfu. Straszną satysfakcję mi to dało, że w końcu się odcięłam. To był toksyczny związek niestety. I niestety kolejny już tylko dwulatni też nie był lepszy. Trzy rozstania i kolejno powroty... to mnie nauczyło jednego; jeśli jestem z kimś,s kto działa mi na nerwy tak bardzo że aż z nim zrywam, to nie ma co się łudzić że będzie inaczej po pogodzeniu się. Teraz na szczęście jestem z kimś, kto mi odpowiada w 100% i porównując (mimo że porównywanie jest głupie) to co teraz się dzieje, z tymi chorymi sytuacjami wcześniej zastanawiam się gdzie ja miałam rozum. Reasumując; powroty to strata czasu. Ale jest też taka opcja, że się kogoś potrzebuje itd. i może lepiej dla świętego spokoju wrócić, do końca 'wyeksplorować' uczucie az będziecie sobą rzygać i mieć z głowy :D To lepsze niż do usranej płakać za niespełnionym uczuciem, którego i tak nie było...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-22 18:32:46

Jak Ci sie to udało? Jak przestać kochać człowieka z którym sie było ,którego zachowanie i postępowanie sprawiało ból i doprowadzało do zerwań? jak przestać tęsknić za kimś co nas zgnoił a mimo to go kochamy? jak to zrobić? Wiem ze to chore i niezrozumiałe dla kogoś ale mnie to dręczy

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-22 20:47:16

Jak mi się udało? Ten drugi, zrobił coś co mnie na prawdę zabolało... zrozumiałam, że dla niego najważniejsze w życiu to dowieść swojej racji, bez liczenia się z uczuciami i wartościami innych. Wylałam jednej nocy morze łez, a następnego dnia nie było we mnie ani krzty uczucia czy sentymentu do tego kretyna. Myślę, że go po prostu nie kochałam - a to kiedy pokazał jaki jest na prawdę, sprawiło że nawet nie chciało mi się na niego patrzeć czy 'przyjaźnić' później. A co do Ciebie... skąd wiesz, że ko kochasz a nie uszlachetniasz inne uczucia?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-26 14:42:35

Podstawowy problem to to ze ludzie nie umieja w dzisiejszych czasach ze soba rozmawiac, dojsc do porozumienia, szukac zgody, zamiast tego wola sobie skakac do gardel, ignorowac czy obrazac sie nawzajem.Skoro pozniej o swoim bylym mowi sie kretyn to po jaka cholere ludzie w ogole sie wiazacie z kims.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz