Co się zmieni, gdy ze sobą zamieszkacie?

03 Czerwca 2012

A zmieni się bardzo dużo. Na lepsze albo na gorsze. Wspólne mieszkanie nie musi jednak oznaczać katastrofy. To dla partnerów lekcja pokory.

Malowanie ściany

Decyzja o wspólnym zamieszkaniu jest jedną z najpoważniejszych w związku. Jedni decydują się na to wcześniej, inni później. I wcale nie jest powiedziane, że ci drudzy odznaczają się większą powagą oraz rozsądkiem. Bo w przypadku mieszkania z partnerem, to nie czas, jaki ze sobą jesteście, pełni główną rolę (choć również jest ważny). Istotniejsze są jednak inne kwestie – np. to, czy w ogóle jesteście gotowi, jaki jest między wami stopień zażyłości i czy umiecie pójść na kompromis. Wspólne mieszkanie to właśnie permanentna sztuka kompromisu.

Z miłości czy dla seksu?

Kiedy (i dlaczego) podejmujemy decyzję o wspólnym zamieszkaniu, czyli o kohabitacji? Specjaliści twierdzą, że z kilku powodów. Po pierwsze, zdecydowana większość par uważa, że mieszkanie ze sobą przed ślubem zwiększa szansę na szczęście małżeńskie. Pozwala bowiem sprawdzić, czy partnerzy stworzą udany związek w przyszłości. Zdaniem par w przypadku nieporozumień i konfliktów łatwiej zakończyć związek oparty na wspólnym mieszkaniu niż małżeństwo. Zwracamy również uwagę na wygodę i względy ekonomiczne. Otóż wspólne pomieszkiwanie pozwala podzielić wydatki związane z utrzymaniem. O tym, kiedy ze sobą zamieszkać, piszemy również w osobnym tekście. Ale z badań wynika także, że kobieta i mężczyzna nieco inaczej postrzegają wspólne mieszkanie. Ankietowane kobiety podawały miłość jako powód wspólnego mieszkania trzy razy częściej niż mężczyźni. Tymczasem panowie wymieniali seks cztery razy częściej niż panie.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (73)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-04 10:38:24

Ja byłam z facetem 3 lata.. Spotykalismy się .. on przyjezdzał do mnie ja do niego .. nie mogliśmy bez siebie żyć .. ale do czasu... kiedy razem zamieszkaliśmy. Oczywiscie moi rodzice byli przeciwni .. JAK TO BEZ ŚLUBU ? Ale ja chciałam sprawdzić jak to będzie.. czy będziemy potrafili sie dogadać podzielić obowiązki .. niestety .. mój obecnie były facet wymagał ode mnie wszystkiego a niczego nie chciał dać od siebie. Ja byłam odpowiedzialna za pranie gotowanie sprzątanie WSZYSTKO (nie przesadzam) Wiem ze kobieta musi to robić bo faceci to brudasy ale nie sądziłam że to dojdzie do tego że nie mogłam wychodzić z domu bo on życzył sobie na obiad to i to .. skarpetki w kulkę.. majtki w kostkę koszlki wyprasowane.. codziennie odkurzanie mycie podłóg szykowanie dla niego obiadku zmywanie pranie bo ubierał jedną koszulkę na 3 godziny i wrzuciał do kosza z praniem .. SZOK!! ON TWIERDZIŁ ŻE ON TYLKO MA DAWAĆ KASE A ZA RESZĘ RZECZY TO JA JESTEM ODPOWIEDZIALNA. ROBIŁ AWANTURY ZE NIE MA PASZTETU JAK AKURAT MIAŁ NA NIEGO OCHOTĘ!!. Twierdził że do tego służy kobieta,.. ! WYPROWADZIŁAM SIĘ nie wytrzymałam .. i cieszę się że zamieszkałam i sprawdziłam bo gdyby to był mój mąż musiała bym to znosić albo rozwód!!! FACECI TO CHAMY !! Jak mają kobietę pod ręką to ją wykorzystują (oczywiscie nie wszyscy) i mamusie uczą swoich synków ze wszystko podaje i robi kobieta a facet leży przez TV z piwem w ręku

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-04 18:26:18

A co jak chłopak mieszka z mamą i mam sie do nich wprowadzić?(po ślubie)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-04 20:30:57

ja bym sie w zyciu na to nie zgodziła... jeszcze to zalezy jakie masz relacje z 'tesciową', ale jeśli neutralne to mogą się popsuć, ponieważ to bedzie jej dom, a Ty bedziesz w nim 'gosciem' i będą Cie obowiązywały JEJ zasady. Nie bedziesz mogła ustalić własnych, jak we własnym domu... ja mam okropną 'teściową' i nigdy nie pójdę na to, by zamieszkać razem z nią i moim chłopakiem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-05 10:55:28

Też wolałabym nie być w takiej sytuacji. Moja mama wprowadziła się do domu mojego taty i to jest normalne w mojej okolicy, ale nigdy nie wiesz na kogo trafisz. Nawet kiedy wydaje Ci się, że kogoś lubisz, masz z nim świetne relacje to wszystko zweryfikuje się w codziennym życiu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-05 16:40:38

moja mama kiedys mi powiewdziala `' nie zycze ci zebys musiala z swoim mezem mieszkac ze mna'' glownie chodzio o to ze tesciowa, chcac nie chcac bedzie sie wtracac we wszystko... a reszta potoczy sie sama... ciagle klutnie... bedziesz miala tego dosc

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-04 16:23:04

Ja zamieszkałam ze swoim facetem po miesiącu bycia razem, zmuszeni okolicznościami. Minęły już 3 lata i jakoś się nie pozabijaliśmy, choć były ciężkie chwile. ;) Ale da się, tylko potrzeba duuuzo cierpliwości.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-04 00:42:09

A co powiecie na takie zachowanie. W skrocie od prawie 4 lat jestem w zwiazku i za 2 miesiace bierzemy slub. Od przeszlo roku on mieszka u mnie (dokladnie w domu z moja rodzina), wyszlo tak, ze zmaieszal u mnie po tym jak przylechal jakos po swietach gdy dowiedzialam sie, ze parwdopodobnie mam nawrot choroby przezuty itd. z rozpaczy chcialam by byl przy mnie i tak zostal do dzis, a takze zw wzgledu na to, ze moi rodzice chcieli by zostal bo widzieli, ze lepiej sie wtedy czuje dodam, ze juz bylismy po zareczynach od kilku miesiecy wowczas. Glownie nie o to mi w tym chodzi, ale to taki maly zarys przed tym co chce wlasciwie tu opisac. Chcialabym sie dowiedziec jakie macie zdanie na temat slubu, cyzm wlasciwie dla was jest, gdyz dla mnie jest bardzo istotny zwlaszcz, ze wiem, ze z ta osoba chce spedzic reszte zycia a slub to cos pieknego dla dwojga ludiz, ktorzy sie kochaja, mozna by tu wiele pisac, ale nie o tym chce wlasciwie tylko co byscie zrobily pomyslaly, gdyby bliska wam osoba stwierdzila, ze po co wam slub skoro mozna zyc na kocia lape. Moja kuzynka od dluzszego czasu tak mi powtarza, gdzy zyje w takim zwiazku do nie dawna jest to jej nowy zwiazek. Wczesniej byla pare lat od polowy gimnazjum, zyla z tym chlopakiem razem w domu jej rodzicow wraz z rodzenstwem starszym, po czym jej rodzice sie wyprowadzili pod maisto a mieszkanie zostawili dzieciom. I tak ona teraz twierdzi, ze ona ma dobrze bo zyje sama bez rodzicow z nowym chlopakiem, ktory zamieszkal u nich po paru tygodniach znajomosci i twierdzi, ze taki zwiazek jet o wiele lepszy niz malzenstwo i mi to ciagle powtarza jak sie widze z nia dodam, ze od kiedy ma tego nowego kolesia nie chce sie z nia widywac, gdyz ciagle krytykuje zwiazek malzenski gdy tylko cos wspomne o przygotowaniach do slubu itd. ciagle mowi,ze taki wolny zwiazek bez papierku jak ona to nazywa jest lepszy i rowniez mozna miec dzieci, gdyz jej zdaniem glownie dziecko cementuje zwiazek nie slub czy co kolwiek i fakt, ze mieszka sie z dala od rodzicow. Tyle, ze zpaomina, ze mieszka w mieszkaniu nalezacym do rodzicow a w przyszlosci do jej brata, gdyz to on utrzymuje obecnie mieszkanie i reszte rodzenstwa. Czy pojmujecie taka logike?? Gdzy ja kompletnie nie, a nie potrafie juz z nia rozmawiac, gdyz przykro jest mi sluchac jak bliska mi osoba od dziecka krytykuje to co robie fakt, ze w ogole mamy zamiar brac slub, gdyz ona nie widzi w tym sensu. Dodam jeszcze, ze jej wczesniejszy chlopak zdradzil ja z ich znajoma i zostawil nie dlugo potem. Kiedys nawet myslalam, ze bedzie moja swiadkowa badz matka chrzestna jak bym miala kiedys dzieci, ale po tym jak slysze od niej takie rzeczy i zero argumentow pzremawiajacych za tym, ze lepiej jest mieszkac samemu bez zadnych papierkow wydaje mi sie to smieszne i zalosne, gdyz mogla bym sluchac takich twierdzen od osoby, ktora wynajmuje sama mieszkanie i utrzymuje sie sama mieszkajac tylko we dwoje, a nie jesli jest zalezna mimo wszytsko od kogos z rodziny. Nie mam nic przeciwko wolnym zwiazkom, gdyz kazdy zyje tak jak chce. Jednak twierdzenie przez osobe, ktora tak naprawde nie mieszka sama ze swoim wybrankiem, partnerem, ktorego ledow zna, ze slub to tylko problem, gdyz zwiazek sie potem ma ogromne szanse na rozpad jest totalna bzdura wiec lepiej jest zyc w wolnym zwiazku. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Ma nadzieje, ze nie zagmatwalam sprawy:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-04 12:13:42

Ja bym chciała kiedyś wziąć ślub, ale na pewno jeszcze nie teraz. Ani Ty nie powinnaś krytykować jej za to jak żyje (a tym bardziej sugerować - choć może nie po to to napisałaś - że chłopak ją zdradził bo nie mieli ślubu, bo to bzdura) ani ona nie może narzucać Ci swojego zdania. Powiedz jej, że Tobie nie przeszkadza to w jaki sposób ona buduje swój związek i od niej wymagasz dokładnie tego samego. Postaw sprawę jasno.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 22:37:23

Hejka wszytskim:) jestem ze swoim już ponad 5 lat, na poczatku przez 2,5 roku normalnie randkowaliśmy itd i itp od przyjeżdżał do mnie, ja do niego na parę godzin, potem zdecydowaliśmy wspólnie, że może zamieszkamy ze sobą (zmienialiśmy akurat miasto studiów, zaczynaliśmy studia magisterskie, inne rzeczy nowe). Mieszkamy już kolejne 2,5 roku i mogęz reką na sercu napisać, że nie było kolorowo na początku... Wynajeliśmy sobie pokój w mieszkaniu studenckim razem ze znajomymi i się zaczęło.... "A co Ty jesz?", "A nie wiesz gdzie jest pralka?", "Wyrzuć smieci"," Brudne skarpetki maja swoje miejsce", "Idź na zakupy", "łóżko mozna pościelić czasem...." i inne błache rzeczy, które kumulowały się i czasem były mega kłótnie, na szczęście i mnie i jemu bardzo zależało na sobie, więc uczylismy się kompromisu, oj ciężko było, ale teraz jak patrze na to wszystko to się tylko uśmiecham do siebie, bo wiem że jak nam zależy to warto!! Teraz jesteśmy narzeczonymi, a za rok bierzemy ślub i wiem, że mieszkanie przed ślubem to jest dobry pomysł, ponieważ nie dość że poznajemy siebie nawzajem, to znamy swoje oczekiwania wobec drugiej osoby, uczymy się własnych przyzwyczajeń, uczymy się ze sobą rozmawiać naprawde na wszystkie tematy (nawet na takie, o których wcześniej nawet byśmy nie myśleli). Ale wspólne mieszkanie jest dobre jeżeli dwoje ludzi pracuje, albo ma inne zajęcie. jestem zdania, że przesiadywanie ze sobą 24 godziny 7 dni w tygodniu to męczarnia. Trzeba znać umiar. Tutaj niżej jedna osoba pisze, że mieszka z kimś, a chce żyć, randkować itd. Jakiś problem? Nie! My co miesiąc mamy dwa dni - jeden to miesiącznica/rocznica naszeg początku związku, druga od pewnego czasu do miesięcznica/rocznica zaręczyn - i te dwa dni zawsze mamy przeznaczone jako specjalne okazje - w jeden ja zabieram jego a w drugi on mnie na jakieś fajne szmery bajery - kino, kolacja przy świecach, spacer, basen można tutaj wymieniać i wymieniać - ale to są nasze dwa dni w miesiącu, które mamy celebrować - nie ma opcji, abyśmy siedzieli przed kompem albo tv w ten dzień. Musi być jakiś rytuał - wspólne śniadanie w każdą niedzielę, film i chipsy i piwko w czwartek, coś co będzie scalać ten związek i na co będziemy czekać. Czasem zdarzają się okazje bez okazji i o tym też, trzeba pamiętać, bo sama rytyna też nie jest fajna, jakiś element zaskoczenia jest nawet wskazany!Oczywiście każdy z nas musi mieć odrobinę swobody, wiadomo, że mamy wspólnych znajomych, ale np. rożne hobby, pasje to też trzeba szanować, nie może być mowy abyśmy czuli, że dusimy się w tym związku. Ale to łatwo jest pisać - po tym co przeszlisly razem wiem, że jednak warto :) jesteśmy szczęśliwi i to najważniejsze i oby było tak dalej. Wiem, że razem poradzimy sobie ze wszystkim, jestem przekonana, że bedziemy ze sobą razmem dłuuuuuuuuuuuuugo i jeszzcze dłużej ;) . Pozdrawiam i życzę powodzenia, tym którzy zamierzają zamieszkać razem i decyzja o tym , aby też byla Wasza wspólna.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 19:02:04

jestem z chlopakiem niecale 2 lat. gdzies od roku spedzamy czas ciagle razem. mieszkamy osobno ale on godzine po pracy jest juz u mnie (pracuje od 7 do 18) i zostaje do rana, rano ode mnie jedzie do pracy. jak ma wolne to rano jedzie ode mnie do siebie (bo troche glupio mu ciagle u mnie siedziec) ale kolo 10-11 jak ja juz wstane to przyjezdza po mnie i jedziemy do niego i zostajemy u niego albo do wieczora albo na noc i rano mnie odwozi do domu a on jedzie do pracy. i tak juz rok. nie widzimy sie tylko w godzinach pracy ale to tez nie zawsze bo czesto do niego przychodze (on pracuje u rodzicow w firmie, ja dopiero szukam pracy) i jeszcze wtedy kiedy umowimy sie na jakis babski/meski wieczor, na kazde inne imprezy chodzimy razem. obydwoje mieszkamy z rodzicami :) po wakacjach bedziemy myslec o wspolnym mieszakniu :) ja mam 20 on 22 lata :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 16:10:16

Mam 19 lat, mój chłopak 20. Jesteśmy razem bardzo krótko, dopiero trzy miesiące. Przedtem byłam z jednym chłopakiem od kiedy chłopcami zaczęłam się interesować, ponad 4 lata. I nadal bardzo ciężko jest mi się przyzwyczaić do tego, że mój obecny chłopak jest inny od poprzedniego, ma inne plany i przyzwyczajenia. Zależy mi na nim, przyjaźniliśmy się długo, teraz jesteśmy parą od tych kilkunastu tygodni i on naciska, żebyśmy wraz z dwoma osobami wynajęli wspólnie mieszkanie studenckie od października. Mieszkania już trzeba szukać, Szczecin oblężony przez studentów, a ja mam dylemat - z jednej strony zależy mi na tym, by coś z tego związku wyszło, a jako studenci dość trudnych kierunków nie będziemy mieć dużo czasu na spotykanie się, dlatego wspólne mieszkanie byłoby dobrym rozwiązaniem. Z drugiej strony nie wiem, czy chcę się aż tak angażować. Być może najlepszym rozwiązaniem byłoby mieszkanie w jednym mieszkaniu, ale w osobnych pokojach, ale M. tego nie rozumie...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 16:57:31

Jeśli wyprowadzasz się na studia do innego miasta to ze względów ekonomicznych bardzo fajnie będzie wynajmować tak mieszkanie, ale jesteście ze sobą bardzo krótko i nie wiem czy nie narobicie sobie problemów w ten sposób. Pomyśl co będzie jeśli się rozstaniecie? Tylko dodatkowe kłopoty. Moja koleżanka zabrała swojego chłopaka (była z nim już wtedy dość długo) ze sobą na studia za granicę. Chłopak nie studiował, zarabiał grą i śpiewem na ulicy oraz dawaniem lekcji więc stwierdził, że tam będzie miał większe szanse na wybicie się, zarobi lepiej no i będą razem. Kiepska znajomość języka, mało przyjaciół w nowym miejscu... Wrócił a ona musiała przez niego płacić 2x większy czynsz (zobowiązała się umową, gdyby nie on postarałaby się o tani pokój w akademiku), nie poznała wielu znajomych bo cały wolny czas spędzała z chłopakiem, który nikogo tam nie znał i w sumie to nie chciał poznawać. Może to zupełnie inny przykład, ale chciałam Ci uświadomić, że jeśli nie jesteś czegoś pewna, obawiasz się to lepiej nie decyduj się na takie kroki bo oprócz bólu po rozstaniu będziesz miała na głowie zupełnie niepotrzebne problemy jak szukanie nowego mieszkania lub nagłe zwiększenie się wydatków. Z drugiej strony jeśli chłopak tak Cię nakłania to pewnie mu na Tobie zależy i traktuje Cię poważnie. Porozmawiaj z nim o swoich obawach, zapytaj jak to sobie wyobraża, a najlepiej wyjedźcie gdzieś we dwójkę na tydzień czy dwa i zobaczysz czy nie denerwuje Cię jego widok 24h/dobę :P (choć wakacje to co innego niż prawdziwe życie)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 17:51:44

pamiętaj że masz 19 lat i przed Tobą całe życie ;) zawsze możesz spróbować ale pamiętaj żeby mieć jakiś plan B

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 15:07:06

ja mam 20 lat, od roku mieszkam ze swoim facetem - oboje jesteśmy na studiach w mieście oddalonym o 2 godziny jazdy od naszego rodzinnego. nauczyliśmy się siebie już na tyle, że nie wyobrażamy sobie teraz mieszkania osobno ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 14:30:14

mam 19 lat i wyprowadzam sie z domu do chlopaka za 3 dni, nie bedą mnie utrzymywać rodzice, sama znalazłam prace :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 16:38:36

prace? za ile miesiecznie ? studia masz jakies? czy tylko zawodowka ?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-08 14:32:27

alez oczywiscie, ma 19 lat, magistra inzyniera i doktorat.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 13:33:23

W życiu nie pomyślałabym żeby się wyprowadzić z domu i prosić rodziców o kasę. Chcę mieszkać z chłopakiem bo takie mam "widzimisię" to zarabiam na to. Nawet jakby powiedzieli, że mogą mi opłacać rachunki NIGDY nie wzięłabym od nich pieniędzy. Jestem z chłopakiem 4 lata, mam dopiero 19 lat i nie zamierzam narazie się wyprowadzać, dziwią mnie kometarze 20latek, które namawiają rodziców, żeby mogły się wyprowadzać. PO CO? Ludzie na siłe chcą stawać się niezależni. Chcą być z chłopakiem bo do tej pory razem nie mieszkali. Nie rozumiem. Przecież jeżeli planujemy wspólną przyszłość to później będzie czas żeby mieszkać razem. Skończe studia, znajdę pracę i okej. Ale po co teraz?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 13:50:59

Bardzo mądrze powiedziane.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 13:51:03

Bardzo dojrzala wypowiedz. W 100% popieram. D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 14:22:28

mnie rodzice utrzymuja bo studiuje dziennie w miescie 200 km od domu rodzinnego, i mieszkam z chlopakiem, nie widze w tym nic strasznego ze rodzice dalej mnie finansuja, jak skoncze studia to postaram sie znalesc prace i zyc na wlasny rachunek, mam 22 lata

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 14:33:17

To jest inna sytuacja. Co innego gdyby np. rodzice mieszkali w mieście akademickim a Ty koniecznie chciałabyś się wyprowadzić na ich koszt i gdyby musieli zupełnie bez sensu utrzymywać dwa mieszkania. Ja się wyprowadzam po wakacjach, ale będę wynajmować tylko pokój i mam nadzieję, że uda mi się samej utrzymać, a ewentualne pieniądze od rodziców będę traktować jako miły prezent a nie konieczną pomoc. Mieszkam stosunkowo blisko miasta w którym studiuję ale i tak poświęcam na dojazdy bardzo dużo czasu. Naprawdę męczące.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 17:13:21

Oczywiście.. wcale o wiele nie różnią się kwoty, które wydają rodzice na utrzymanie dziecka pod własnym dachem a tymi pieniędzmi, które dostaje na studia. Ja wyprowadziłam się w wieku 19 lat, nie pracowałam, ale dużo się uczyłam - dzięki czemu dostałam stypendium naukowe, rodzice wysyłali mi 300 zł miesięcznie, czyli mniej niż jak mieszkałam z nimi. Najlepiej siedzieć rodzicom na głowie do 30-tki a później być nieudacznikiem, który sam prania nie zrobi obiadu nie ugotuje, rachunków nie opłaci...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 20:37:42

No to zależy. Nie każdy mieszkając u rodziców dostaje ponad 300 zł.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 23:18:44

ps. to, że będę siedziała w domu do lat 25 powiedzmy nie znaczy ŻE NIC NIE BĘDĘ UMIAŁA ZROBIĆ W DOMU, bo pomagam rodzicom, może Cię tym zadziwie. Mieszkanie z rodzicami nie dla wszystkich oznacza "nicnierobienie"

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 23:37:31

Nie miałam na myśli fizycznego dostawania pieniędzy do ręki, tylko wydatków na dziecko. Przecież rodzice płacą za Ciebie w czynszu, za wodę. energię elektryczną, za Twoje jedzienie - uwierz że uzbiera się miesięcznie ładna sumka...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-03 23:56:07

ale co ty liczysz? W CZYNSZU? chyba tak czy tak płacą czynsz.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-04 10:08:38

boże, ale ty jesteś głupia, myślisz, że życie nic nie kosztuje? Zdajesz sobie sprawę ile kosztuje jedzenie, woda, prąd? Faktycznie, powinnaś się wyprowadzić z domu, bo jesteś nieudacznikiem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-04 19:39:15

do wydatkow dochodzi jedynie kwota za wynajem mieszkania/ pokoju ktora placisz dla wlasciciela, bo prad i wode zuzyjesz tak samo jak w domu

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-05 17:39:34

może po to, że ludzie w wieku 20 lat są dorośli i chcą być samodzielni? to takie trudne do zrozumienia, że każdy ma inny pomysł na życie i chce ustalić własne zasady w swoim mieszkaniu, bez potrzeby konsultowania się z rodzicami? standardowo gdy kończy się studia ma się 24/25 lat, wybacz ale pomimo całego szacunku i uczuć jakie żywię do swoich rodziców, nie mogłabym z nimi mieszkać do tej pory. zależy jeszcze relacji, ale w większości przypadków nastaje taki moment, że życie z rodzicami staje się udręką. jasne że wygodniej jest studiować dziennie i nie martwić się o rachunki, pracę itp. ale jesteś wtedy potencjalnym pracownikiem, obywatelem, który może być samodzielny. głupio by mi było do prawie 30-stki siedzieć rodzicom na karku, oni też muszą kiedyś od nas odpocząć!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz