5 oznak, że on nie jest TYLKO KOLEGĄ

19 Grudnia 2014

Masz chłopaka, ale wolisz spędzać czas z „przyjacielem”? Coś jest na rzeczy.

couple vogue

- Daj spokój, to tylko kolega, nic nas nie łączy! - w tak nerwowy sposób na próby swatania reaguje wiele z nas. Zwłaszcza, jeśli bliscy na siłę próbują nas połączyć w parę z kimś, kto oficjalnie jest tylko jednym z wielu znajomych. Nie zawsze wynika to jednak z ich złośliwości. Czasami macie się ku sobie tak bardzo, że widzą to wszyscy wokół. Poza Tobą. Można z uporem maniak twierdzić, że to nieprawda i starać się wyprzeć uczucie, ale na dłuższą metę to nie działa.

To szczególnie trudne, jeśli jesteś już w związku, do którego zdążyłaś się przyzwyczaić. Rozum podpowiada, że nie ma sensu tego zmieniać, ale serce bije szybciej. Do innego. Czy warto się tak męczyć i zaprzeczać wbrew oczywistym faktom? Najtrudniejsza prawda jest zawsze lepsza, niż kłamstwo. Czas postawić sprawę jasno!

Wciąż masz wątpliwości i nie wiesz, czego chcesz? Poznaj ewidentne symptomy, kiedy zwykła przyjaźń ustępuje miejsca miłości. Jeśli masz do czynienia z większością z nich, sprawa jest niemal ewidentna. Możesz wmawiać sobie, że to „tylko kolega”, ale podświadomie czujesz coś zupełnie innego...

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (17)
ocena
4.6/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-30 22:19:22

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
09
(Ocena: 5)
2016-02-13 17:36:33

re: 5 oznak, że on nie jest TYLKO KOLEGĄ

DAMIAN DOBRANOC FAKIU

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
OLS
(Ocena: 5)
2016-02-13 17:34:08

re: 5 oznak, że on nie jest TYLKO KOLEGĄ

MÓJ KLEGA TO GUPI I NIEMONBRY CZŁÓWIEK DAMIAN KURASIK

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-12-03 20:01:05

re: 5 oznak, że on nie jest TYLKO KOLEGĄ

Jednak właśnie powstaje gorszy problem, gdy on ma dziewczynę.. Jest z nią już jakiś czas, mimo to mam z nim świetny kontakt, dogaduję się z nim jak z nikim innym, czuję się przy nim swobodnie i niesamowicie zarazem. Sprawia, że mam ciary. Jest dokładnie tak, jak tutaj opisane. I co z tym zrobić?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-13 17:35:26

LOL

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-10-10 13:32:45

re: 5 oznak, że on nie jest TYLKO KOLEGĄ

Mialam cudownego chlopaka, on- staral sie o mnie przez calutkie 3 lata, bylismy ze soba dokladnie rok. Niestety, postanowil mnie zostawic, powód? Znudzilam mu sie, nie kocha mnie juz i ogolnie ma mnie zupelnie dosc. Ja przez te 3 lata jego staran, nie chcialam go, bo nie chcialam sie z nikim wiazac, a on swoim nachalnym namawianiem mnie sam do siebie mnie zrazil, dopiero wtedy jak zaczal "podbijac" do innej dziewczyny na moich oczach to mnie cos tknelo i dalam mu ta szanse i zakochalam sie w nim na zabój. Musiałam go odzyskać. Postanowiłam spróbować uroku miłosnego u rytualisty perun72@interia.pl , i na szczęscie nie zawiodłam się. Facet wrócił i jesteśmy ze sobą szczęśliwi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-12-19 14:08:44

re: 5 oznak, że on nie jest TYLKO KOLEGĄ

Mam podobny problem. Jestem z chłopakiem od roku, lecz mam bardzo dobry kontakt z kolega z klasy.. . Oni wzajemnie sie nienawidzą, bo poszło o mnie na mojej 18... Czuje sie dobrze przy swoim chłopaku, lecz gdy rozmawiam dluzej z tym kolegom to ciagle sie śmieje, rozumiemy sie doskonale. Moje koleżanki zauważyły, ze on cos do mnie, ale ja mowie ze to tylko kolega i ze nawet nie jest w moim typie. Kocham swojego chłopaka, ale sama nie wiem czy to tylko moja podświadomość czy jest cos na rzeczy.. Nie dopuszczam do siebie tej myśli

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-12-19 22:07:19

kolegĄ a nie kolegOM...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-12-20 16:12:41

OM NOM NOM NOM..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-12-19 02:52:13

re: 5 oznak, że on nie jest TYLKO KOLEGĄ

Ech, dziewczyny, doradźcie. jestem z moim chłopakiem 4 lata, nigdy do żadnej zdrady nie doszło i nie dojdzie (przynajmniej z mojej strony). Jest tylko jedno ale... od jakiegoś czasu podoba mi się pewien facet, takie typowo "nastoletnie" zauroczenie bym powiedziała. Mówimy sobie cześć w pracy i na tym się kończy. Czuję się nie fair wobec mojego chłopaka... bo wciąż myślę o tym "nowym", wiecie jak to jest gdy ktoś wpadnie w oko. Zdarzają się nawet fantazje... Ciągle sobie powtarzam, że to tylko głupie zauroczenie i to minie... Jak same widzicie, wszystko siedzi w mojej głowie, bo fizycznie nic nie ma i na pewno do tego nie dopuszczę. Chcę być z moim chłopakiem, ale czuję się rozdarta i źle mi z tym co się dzieje w mojej głowie... co ja mam robić :( czy to fair, że nachodzą mnie takie myśli? przeczekać? Co o tym myślicie?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Alina
(Ocena: 5)
2014-12-19 09:32:42

Przeczekaj. Takie chwilowe zauroczenia inną osobą się zdarzają, ale mijają.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
mon
(Ocena: 5)
2014-12-19 11:23:41

Jeśli zależy Ci na chłopaku zmień pracę- jedyna rada... Mając tego drugiego w pobliżu nie przejdzie, napewno nie prędko.. Byłam w podobnej sytuacji, 4 letni związek, rok po zaręczynach, starania o dziecko, plany dot. ślubu, szczęśliwy związek stawiany innym za wzór. Zapisałam się do studium , i tam poznałam jego... Po paru zjazdach przypadkowa rozmowa, dziwnym trafem okazało się , że niezwykle wiele nas łączy, zainteresowania, charakter... Początkowo nawet powiedziałam narzeczonemu o nim- zwykły kolega przecież... Z czasem sytuacja zaczęła wymykać się z pod kontroli, każda przerwa razem, siadanie ze sobą, doszło do spędzania wspólnie czasu po zajęciach, telefonów trwających parę godz, notorycznych smsów.. Z czasem pojawiły się pierze prezenty i plany na wspólną przyszłość związane ze zdobywanym właśnie zawodem. Był dla mnie idealny , przystojny, im więcej o sobie opowiadał tym bardziej widziałam w nim siebie, przynosił mi drogie alkohole, płacił za taksówkę bym autobusami nie wracała jak się źle czułam, przynosił perfumy, w pewnym momencie nigdy nie witał mnie z pustymi rękoma. Mieliśmy razem wyjechać, do innego miasta, potem za granice i rozkręcić własny biznes.. Jednocześnie mieszkałam z narzeczonym, nie zdając sobie sprawy, że nic już do niego nie czuje.. Denerwował mnie wręcz swoją obecnością, odpychałam go gdy chciał się przytulic, wieczorami rozmyślając o minionym zjeździe, czekając na następny... Byłam rozdarta, 4 lata byłam z kimś kto w życiu wiele mi pomógł, kto płacił mi za te studium, bym mogła spełniać marzenia, kto nigdy mnie nie zawiódł w żadnej sytuacji, kto mimo upływu lat patrzył na mnie jakby był ze mną max miesiąc...Rozum kazał by z nim, w sercu miałam takiego. Zaczęłam zauważać, że tamten nie jest jednak taki idealny trzymał mnie mimo wszystko na dystans mimo, iż skutecznie zawrócił mi w głowie. Sama nie wiedziałam czego ode mnie oczekuje. Wysyłał bardzo sprzeczne sygnały, bawił się mną , bądź sam podświadomie walczył z uczuciem do mnie i strachem przed zaangażowaniem- nie wiem.. Wiedziałam, że nie mogę dłużej oszukiwać osoby, z którą mieszkam, która tyle dla mnie robi.. Musiałam podjąć decyzje.. Byłam w ciężkiej sytuacji , bez pracy, zdana na siebie , na łasce narzeczonego, rodzina nigdy mi nie pomogała, jedyną szansą było dla mnie zdobycie tego zawodu. Pokierowałam się rozsądkiem. Powiedziałam narzeczonemu o wszystkim. Do dziś nie wiem czy zrobiłam dobrze. Nikt nigdy go tak nie zranił. Siedział po nocach pijąc z zawieszonym wzrokiem, pytając sam siebie "dlaczego"... W jednej chwili znienawidził mnie jeszcze bardziej niż mnie kochał. Dla naszego dobra zrezygnowałam z tej szkoły. Przez parę miesięcy oskarżał mnie o zdradę (tak określił tą relacje..), kłóciliśmy się co 2 dni, maglował cały mój komputer, telefon, z czasem zaczął traktować mnie podle. Nie było dnia by o tym nie myślał, by nie zastanawiał się czy nie mam z nim kontaktu, czy nie usuwam wiadomości, po instalował jakieś programy do śledzenia... Miał obsesję, wypominał mi to każdego dnia, jednocześnie traktując obojętnie i oschle jak nigdy wcześniej. Wymagał dzień w dzień sexu, tłumacząc, że szybciej zapomni dzięki temu , każda odmowę argumentował brakiem uczuć z mojej strony, ciągle powtarzał, że go nie kocham. Kazał zapomnieć o ślubie, nasze kłótnie kończyły się niejednokrotnie rękoczynami, znienawidził mnie, nie mógł poradzić sobie z tym, co robiłam, poniżał mnie każdego dnia. Czasem się zastanawiałam co by było gdybym nie odchodziła z tamtej szkoły, myślałam czesto o tamtym drugim...nawet w święta się pokłóciliśmy u mojej matki, zrobił awanturę i wyszedł, zdemolował lusterka w aucie, wracając jechał ze 150/h krzycząc , że nas zabije, po powrocie pół nocy siedziałam w parku i płakałam.... Zdałam sobie sprawę, że chyba zniszczyłam wszystko. Z czasem uczucia do narzeczonego wróciły , karma też. Zdałam sobie sprawę jak go zraniłam swoimi kłamstwami, żałowałam, że nie zakończyłam tamtej znajomości jak już widziałam , że coś jest nie tak tylko brnęłam dalej. Po paru miesiącach ciągłych kłótni stwierdził, że głupotą było, że się nie zabezpieczamy w takiej sytuacji, że nie wyobraża sobie mieć ze mną dziecko. Tydzień później okazało się, że jestem w ciąży... Dziś jestem w 7 miesiącu ciąży i i ponad 4 miesiące po ślubie. Kocham swojego męża, nasze relacje przypominają te, które były przed zapisaniem się do tamtej szkoły, nie kłócimy się już, chociaż często mam wrażenie, że gdyby nie tamte zdarzenia byłoby pod pewnymi względami lepiej. Zdarza mu się wypomnieć, mimo, że rzadko, ale jednak. Cieszę, się, że tak się skończyło, że nie odeszłam od niego, jedyne co żałuje , że do takiej sytuacji doszło , że mogłam zranić tak bardzo najbliższą mi osobę....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 2)
2014-12-19 12:00:29

Maz kocha Cie do szalenstwa, wrecz niezdrowo, nikt o zdrowym umysle nie zachowywalby sie tak jak on. Prawdą jest, że źle zrobiłaś, że go skrzywdziłaś, ale jego reakcja była przesadzona, ja bym się z kimś takim nie wiązała, bo będziesz musiała na każdym kroku uważać, żeby go nie urazić. Rękoczynów? Uderzył Cię? Nie ma żadnego tłumaczenia, by facet mogł uderzyć kobietę, nawet jeśli ta go zdradziła. Źle zrobiłaś, ale jak dla mnie nie powinnaś się wiązać ani tym ze studium, ani z aktualnym mężem. Oby więcej nie miał takich odchyłów

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-12-19 18:48:54

Myślę, że "rękoczyny" w tym przypadku to nie było bicie jej, tylko jakieś wzajemnie przepychanki. Zareagował bardzo nerwowo, bo widać była dla niego szalenie ważna... ale skoro wszystko wróciło do normy, to okej. Jak Ty byś się poczuła gdybyś kochała kogoś całym sercem, a on niby byłby z Tobą ale to z inną spędzałby tyle czasu, zakochałby się w niej. Obydwoje schrzanili. Ona tym, że dała się w to wszystko wciągnąć, on, że przez pewien czas ( zapewne pod wpływem bardzo silnych emocji ) przesadzał. No ale skoro wybaczył, to widocznie jest ona dla niego "tą" kobietą. Gdyby nie była tak bardzo ważna to po takiej akcji po prostu by od niej odszedł.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-12-19 23:28:49

Nie rozumiem jak można tak krzywdzić ukochaną osobę. Zerwała, ok, to się przeżywa, ale żeby aż mieć obsesję? U mnie raz doszło do awantury w sześcioletnim związku (to był trzeci rok), gdzie pocałowałam przyjaciółkę na imprezie. Potem awantury, że go ośmieszam i czy nie wolę dziewczyn... głupia sprawa, dziś śmiejemy się z tego. Takie kłótnie są zdrowe, ale takie to niszczenie zdrowia, nic nie warte.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 2)
2014-12-20 11:48:57

Jak ja bym się poczuła gdyby ktoś kogo kochałam całym sercem a zakochałby się w innej? Wiem jakbym się poczuła, bo mnie to spotkało, 3 lata razem i spotkało mnie to. Po prostu odeszłam a nie świrowałam i nie wpadłam w obsesje, to chore. Ale życzę jak najlepiej

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
kurczak
(Ocena: 5)
2014-12-20 16:17:13

Właśnie. Zawsze patrz z perspektywy drugiej osoby. Jak ty byś zareagowała, gdyby sytuacja była odwrotna? Mon, super, że jesteście razem, Ty dodatkowo przy nadziei. Wiele szczęścia życzę Waszej trójce!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz