Kategorie
  1. Papilot.pl
  2. >
  3. Związki i seks
  4. >
  5. Miłość
  6. >
  7. Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

2009-04-23

Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

2009-04-23

Śmierć bliskiej osoby zawsze jest szokiem i tragedią. Co jednak można zrobić, gdy odchodzi ktoś, kto był twoją drugą połówką? Czy są skuteczne sposoby na poradzenie sobie w tak trudnej sytuacji?

Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

Pewnie cię to nie zaskoczy, ale jednego, wspaniałego sposobu w dramatycznej sytuacji, gdy miłość życia umiera, nie ma. Wielu osobom taki rozwój wydarzeń wydaje się nieprawdopodobny – śmierć wciąż należy do tematów tabu, o których mówimy niechętnie.

Myśl o śmierci naszej czy naszych bliskich odsuwamy, bagatelizujemy, choć niesłusznie. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, od kilku lat liczba zgonów stale rośnie. Jednocześnie stale wzrasta liczba małżeństw rozwiązanych przez śmierć jednego z partnerów (dla przykładu, w roku 2007 było ich aż 162 tys.).

Statystyki mogą wydawać się nieprawdziwe, bo faktem jest, że często zacierają rzeczywisty obraz świata. Tym bardziej że większość małżeństw rozwiązanych przez śmierć to związki z długoletnim stażem, w których jeden z partnerów umiera w późnym wieku, co jest zresztą naturalne. Ale nie zmienia to faktu, że śmierć – tragiczna lub naturalna – może zabrać nam ukochaną osobę, bez której nie potrafimy sobie poradzić.

W takiej sytuacji znalazł się Karol, dziś 32-latek (w dniu tragedii - po dwudziestce), który przez kilka lat był w związku ze swoją ukochaną dziewczyną. Mieli poważne plany na przyszłość, chcieli się pobrać i nigdy się nie rozstawać. Niestety, rozdzielił ich los. Ona zginęła w wypadku samochodowym, a on już nigdy nie był tym samym człowiekiem. Zmienił się w seryjnego podrywacza, który skakał z kwiatka na kwiatek, nie potrafiąc obdarzyć głębokim uczuciem żadnej dziewczyny. Dopiero po latach udało mu się uspokoić emocje, rozprawić z przeszłością. Dziś jest szczęśliwym mężem i ojcem.

Co zatem robić, gdy i my podzielimy los Karola? Przede wszystkim musimy zdać sobie sprawę, że życie „po” nie będzie łatwe. Zwłaszcza dla osób, które kochały szalenie i miały z wybrankiem ułożone życie nie tylko w sferze uczuciowej, ale także ekonomicznej. Długo wyczekiwane dziecko wreszcie przyszło na świat, a kredyt na wspólny dom trzeba będzie spłacać przez 20 lat… Najważniejszą, fundamentalną sprawą jest rozprawienie się z emocjami. Taka tragedia może odbić się echem na całym życiu opuszczonej osoby, dlatego żadne ważne decyzje nie powinny być wtedy podejmowane. Trzeba dać sobie czas na ból oraz pokonanie go, oczywiście stopniowe. To tak delikatna, tragiczna, wyjątkowa sytuacja, że ten okres może trwać naprawdę bardzo długo… W takim momencie wszelkie rady zdają się bezsensowne, a człowiek, który stracił ukochaną osobę, najczęściej opuściłby ten świat razem z drugą połową. Dlatego musisz wyrzucić z siebie negatywne emocje. Kumulowanie ich to najgorsze rozwiązanie. Pewna internautka pisze na jednym z forów:

„Krzycz, wyżyj się na poduszce, wypłacz się… Po prostu skup gdzieś te emocje, przecież nie można ich ukrywać, składać w sobie. Pisz pamiętnik, jeśli masz przyjaciółkę – zwierzaj się jej, jeśli nie – nagrywaj to, rób cokolwiek, bylebyś tylko mówiła o swoich emocjach”.

Trudno nie przyznać jej racji, choć w ciężkiej sytuacji człowiek nie potrafi myśleć racjonalnie. Życie zmieni się nieodwracalnie i na pewno o tym wiesz, ale nie oznacza to, że dla ciebie świat się skończył. Żyjesz dalej dla ukochanej osoby. Jeśli macie dziecko, wychowaj je najlepiej, jak potrafisz. Przelej na nie całą swoją miłość do jego ojca. Twój ukochany chciałby, żebyś była silna, prawda?

Po śmierci bliskiej osoby do głowy przychodzą najczarniejsze myśli i pomysły – śmierć samobójcza, samookaleczenie, pogłębiająca się depresja, leki… Wiele osób rzuca wtedy studia, pracę, zmienia miejsce zamieszkania. Może się okazać, że to też jest sposób na pogodzenie się z odejściem ukochanego. Niewykluczone, że myśli o nim będą powracały zawsze, ale rozpoczęcie wszystkiego od nowa jest równoznaczne z zamknięciem za sobą poprzedniego etapu życia. Jeśli jesteś gotowa na zmianę pracy lub mieszkania, świadczy to o tym, że jesteś na tyle silna, by podjąć jakieś kroki, które pozwolą ci oswoić się z tragedią, jaka cię spotkała. Bo każda z nas jest silna, choćby nieważne jak bardzo się załamała.

Nadpobudliwość i przeprowadzka do innego miasta po stracie bliskiej osoby są radykalne, ale mogą być sposobem na załamanie nerwowe. Utrata męża, chłopaka, ojca czy narzeczonego (tak samo jak żony, córki, dziewczyny czy matki) nigdy, przenigdy nie jest łatwa. Ale jesteśmy ludźmi, którzy po czasie bólu i zwątpienia stają na nogi. W takiej sytuacji niezwykle ważną rolę odgrywają bliscy, którzy wspierają opuszczoną osobę w tym ciężkim dla niej momencie.

Najgorsze z możliwych rad to „wszystko będzie dobrze” lub „jakoś się ułoży”. Wszystko dobre nie będzie – bo nie będzie ukochanego, a „jakoś” na dobrą sprawę nie oznacza nic konkretnego. Jeśli przyjdzie ci rozprawić się z utratą ukochanej osoby, ważne, żeby wspierali cię ludzie, którym ufasz i którzy będąc przy tobie, zachowają milczenie. Sama ich obecność pomoże ci się odbić od emocjonalnego dna, chociaż może to trwać naprawdę długo…

Choć zabrzmi to prozaicznie, zapamiętaj, że twoim sprzymierzeńcem w takiej dramatycznej sytuacji zawsze był, jest i będzie czas. „Czas leczy rany” - to powiedzenie stare jak świat i niezwykle silne. Ono naprawdę działa. Przypomnij sobie cierpienia, jakie cię spotkały w życiu – z różnych powodów. Początkowo wydawało ci się, że to absolutny koniec świata, ale powoli rany zaczęły się zabliźniać. Niektórym wystarczył miesiąc, inne z nas potrzebowały roku, jeszcze inne - dziesięciu lat. Z każdym dniem stawałyśmy się jednak coraz silniejsze, byłyśmy w stanie pogodzić się z tragedią. Dziś na wspomnienie wydarzeń z przeszłości, które obudziły w nas myśli samobójcze, prawdopodobnie nie ronimy nawet łez. A wtedy przecież płynęły nam z oczu jak woda w strumieniu…

* imię bohatera zostało zmienione

Zobacz także:

Zabił się na grobie ukochanej

Za młoda na związek…

Ewa Podsiadły

Komentarze (344). Ocena artykułu 5 na 5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu (1-5)

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  1. Ania (Ocena: 5) 2016-02-02 22:36:13 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    W marcu będzie 3 i pół roku kiedy mój narzeczony zginął w wypadku. Ja tez zostałam sama, byłam wtedy w ciąży. Teraz mały ma prawie 3 lata . Bardzo przypomina swojego Tatę...ma te same oczy,nos ,uszy,włosy, dłonie ,nogi , jedynie mój ma uśmiech. Nawet wszystkie triki odziedziczyl po Tacie. Tak samo trzyma widelec , tak samo je, myje zeby , a nawet siedzi. Ciesze się ze tak bardzo dużo odziedziczył po Tacie . Przynajmniej w pewnym stopniu mam mojego Ukochanego przed oczami. Widzę Go w naszym synku. Dziękuję Bogu ze po wielu trudach zaszłam w ciążę i mój Ukochany zostawił mi taki dar, cząstkę siebie. Bardzo mi Go brak. Myślałam , że z czasem ból choć w pewnym stopniu minie, ale to nieprawda . Przyzwyczaiłam się już do Jego nieobecności , choć czasem wydaje mi się , że zaraz wejdzie do domu, wróci z pracy i będzie tak jak dawniej. Wiem , że muszę żyć . Mam dla kogo. Mam nasze małe cudo, cząstkę mojego Ukochanego obok , dla niego żyję i staram się normalnie funkcjonować . Są dni, wieczory takie jak ten obecny , kiedy wyje jak bobr , oglądam nasze wspólne zdjęcia, filmiki i się łamie, ale wiem ze rano musze wstać silna i nie pokazywać smutku naszemu synowi. Kocham mojego narzeczonego i zawsze będę kochać . Wiem, że mój Skarb czeka na mnie i kiedyś się spotkamy . Póki co żyje i musze wychować jak najlepiej naszego syna . To jest mój cel w życiu .

  2. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  3. załamana (Ocena: 5) 2016-01-10 22:33:14 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Odszedl.. Zostawil mnie i 4 miesieczne dziecko.. Czuje pustke.. Nie ma juz nic.. Jak patrzec na dziecko, skoro jest tak bardzo podobne do niego..

  4. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  5. Paula (Ocena: 5) 2016-01-08 0:00:06 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    To zrobił

  6. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  7. Paula (Ocena: 5) 2016-01-07 23:58:45 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Mój ukochany pysiaczek odebrał sobie życie 3 miesiące temu nie mam pojęcia jak sobie z tym poradzić nie potrafię bez niego żyć on był częścią mnie moim skarbem czuje się taka bezsilna, bezradna chciałabym zrobić coś żeby wrócił chociaż zdaje sobie sprawę że to nie możliwe chciałabym wiedzieć dlaczego

  8. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  9. aliszja (Ocena: 5) 2015-09-09 14:21:52 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    podkoniec stycznia dowiedzielismy sie o nawrocie choroby tym razem złośliwy stopień. rak mozgu - glejak wielopostaciowy IVst,nieoperacyjny i nie kwalifikujacy do chemi ani radio.. bali sie biopsje zrobic jak i ona trwała o 3godziny za długol... pamietam ten dzien jak siedzielismy na lawce przed szpitalem. on wstrząsniety informacja o swoim stanie zdrowia a ja brak słow siedzaca obok.. zapytał: "Ala co teraz bedzie? jaka jest gwarancja ze przezyje chociaz rok? " odpowiedziam mu :" Łukasz w ytm momencie nie pogłaszcze cię i nie powiem ci ze bedzie dobrze, bo nie bedzie dobrze. Ale jestem tu z toba mimo wszytsko. Nie bedzie dobrze, bedzie inaczej ale Damy rade, razem damy rade. Ty dasz rade i ja tez dam rade. Mamy siebie. Co by sie nie działo - będę z toba . Razem przejdziemy przez ta chorobe. Nie bedzie dobrze, bedzie inaczej. Ale razem damy rade. bo napewno nie poddamy sie , nie pozwole na to. dobrez o tym wiesz. " Walczył. walczył do samego końca. poltora miesiaca przed smiercia jeszcze na quadzie szalal.. Jestem z niego dumna ze nie poddał sie. że walczył. i wiem ze gdybym ja sie poddala on by to samo zrobił. Nie pokazywałam mu lez smutków i tego ze sie cholernie boje, choc były chwile gdzie kłotnia szła równo i krzyczałam ze boje sie tak samo jak on razem płakalismy i potem smialismy sie. żył 5,5miesiaca. mieliśmy tylko siebie, bo z rodzina to nawet na zdjęciu nue wygladało sie ani ja ze swoja ani on ze soba, bylismy dla siebie wszytskim.. ufał tylko mi tylko ze mna chciał byc .. rzuciłam prace i wszytsko. by być dla niego o kazdej porze dnia i nocy. byłam.. w kwietniu oświadczył mi sie .. obiecałam mu także że nie zostawie go . ze zrobie wszytsko . że bede do końca . bo go kocham . Wiem że to był ten jedyny, niezastąpiony. to była miłość, prawdziwa miłośc. wiem o tym , i ci co go znali od zawsze wiedzieli że ja i lukasz to cos innego niż wszyscy, gadajać od czasu do czasu z nimi łzy im leca mowiac ze pokazaliśmy wszytrskim że jednak prawdziwa miłość istniejhe a my jej dowodem... byliśmy razem 4 lata, nauczył mnie duzo rzeczy praktycznych, nauczł mnie zycia, pokazał jakie na prawde jest. zakochałam sie w nim od pierwszego wejrzenia .. pragnełam marzyłam o nim by byc z nim żyć razem .. spenłiło sie . roznica miedzy nami 15 lat, ja ledwo co 18 skończone on 33. ale kogo to obchodzi, w miłości tego nie czuje sie. BYłam z nim do końca, zmarł przez sen, coraz wolniej oddychając. położyłam sie obok niego przytulilam mowiam że go kocham, ze jestem z niego dumna, że będzie inaczej.. gdy przestał oddychać poczekałam 5 minut i poszłam zglosic do pielegniarki .. zanim jego rodzina dojechala mineła dobra godzina przez ten czas by łam przy nim sama . lekarze mowili ze go nie bolalo.. ksiazkowe gadki . bo skad moga wiedziec jak zyja, jak to jest gdy człowiek umiera.. bylam przy Łukaszu do samego końca i jeszcze dłużej,. dotrzymałam słow, trzymam sie bo kto pojdzie do pracy zrobi porzadki wysłucha jego znajomych z problemami..ale sa chwile gdzie siadam i mysle o nim . o wspolnych chwilach klotniach zakupach .. zycie runelo. ale dalam z siebie wszysko dla niego. z pogotowia powiedzieli ze anioł stróż. wiem o nim wiecej niz jego wlasna matka. i wiem ze gdyby było odwrotnie to zrobiłby wszystko co w jego mocy by być pomoc i wszytsko. nigdy juz nie zakocham sie i nie zaznam tak silnych uczuc, bo on jest w mym sercu i bedzie na zawsze. "cokolwiek robisz rób to najlepiej jak potrafisz albo nie zaczynaj w ogole" jego motto. wiem ze na pewno bedzie inaczej. i nie wazne ze przede mna cale zycie. nigdy nie znajde takiego jak on. nie chce. ale dam rade. obiecałam mu.

  10. Anonim (Ocena: 5) 2015-10-16 17:02:03 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Witaj, masz rację , nigdy nie znajdziesz takiego jak On. Ale.... przed laty kochałam głęboko, szalenie, pierwszą świeżą miłością, planowaliśmy wspólne życie, ślub,dom, dziecko. Plany jedno , życie drugie- rozdzielił nas los, mój ukochany zginął w wypadku.... ból którego nie da się opisać , żal , wściekłość, osamotnienie, często myśl ,że chciałabym odejść razem z nim....ale ja musiałam żyć. Uciekłam od ludzi, ze swojego środowiska, przeprowadziłam się. Teraz wiem , że to był błąd. Postanowiłam , że już z nikim się nie zwiążę. Ale.....Po czasie poznałam niewłaściwego człowieka, ciągle tęskniłam za moją miłością. Rozwiodłam się z tym niewłaściwym. I znów postanowiłam być sama , już na zawsze. Znów ktoś zaczął o mnie zabiegać, a we mnie lęk. Starał się długo, zaciekle, blisko 2 lata trwało , nim zaufałam na 1000%. pokochałam całym sercem, świata poza sobą nie widzieliśmy. Również był starszy kilkanaście lat ode mnie. I... rak u niego. Ja w panice , że to się dzieje na nowo, totalna trzęsiawka. Tak minęły nam 3lata walki , wspólnej walki. Wspierałam , byłam przy nim a on przy mnie. A zabrał mi Go udar, którego nikt się nie spodziewał, bo czy można się tego spodziewać...... czy warto planować? nie. a czy warto jeszcze pokochać? tak, właściwego człowieka zawsze .Tylko trudno we wczesnym okresie tego cierpienia przyjąć takie myśli, człowiek nawet o tym nie myśli. znam to wszystko , doświadczyłam na własnej skórze. Boli, wiem, jak to boli. Ale musimy zawalczyć o swoje szczęście :) pozdrawiam i życzę dużo siły

  11. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  12. załamana (Ocena: 5) 2015-08-22 19:08:08 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Minęło 13 miesięcy od Śmierci mojego Ukochanego Aniołka, tak mocno Go kocham, pragnę żeby chociaż przez chwilę mnie przytulił, śmiał się razem ze mną. Całe życie mieliśmy przed sobą, plany, marzenia, które odeszły razem z Nim tak nagle.... bezpowrotnie. Szukam u obcych mężczyzn przynajmniej Jego uśmiech, oczu, ślicznych włosów. Żyję jedyną nadzieją, że jeśli już nadejdzie mój czas On tam będzie czekał. Mimo, że jestem młodą osobą moje życie nigdy nie będzie już takie samo... może kiedyś będę szczęśliwa przynajmniej w jakimś małym procencie tak jak z moim Gadziną Kochanym, na chwilę obecną mam Jego na cmentarzu tam chodzę, spędzam każdą wolną chwilę rozmawiając .. tylko od tych cgolernych 13 miesięcy nigdy mi nie odpowiedział.... tylko ja gadam..

  13. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  14. Krzysiek (Ocena: 5) 2015-08-20 11:57:00 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Odeszła 10 maja 2015 r . Byliśmy razem 20 lat. " Zamknęły się kochane oczy, spoczęły spracowane ręce, przestało bić kochane serce..." I co ja mam teraz zrobić....?

  15. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  16. Ania (Ocena: 5) 2015-03-26 22:00:21 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Tej nocy minie 2 i pół roku od śmierci mojego narzeczonego...okropnie boli , boli tak samo jak w momencie kiedy dowiedziałam się o wypadku...

  17. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  18. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-13 19:42:53 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    nie potrafie i nie chcę żyć bez Jarka, chcę juz na zawsze byc w Jego czułych objęciach...

  19. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  20. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-13 19:38:08 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Jutro Walentynki, pamiętam jak moj Przystojniak zabrał mnie na wycieczkę bylo cudownie, poźniej zjedlismy pyszny czekoladowy torcik przy świecach, kupil mi takie czerwo serduszka ogromne, i powiedzial,,Myszko te serca juz na zawsze będa razem, to jest serce Twoje i moje", mam przed sobą ta naszą walentynkową figurkę Mysz z Myszką, taka nasza słodka figurką, skarbie będziemy razem, obiecuje Ci już na zawsze, Moj Jarek często daje mi znaki ze jest przy mnie, wiem to na pewno, już dłużej nie nie potrafię żyć bez mojego Ukochanego Przystojniaka ,z tęsknoty umieram, spotkamy sie jutro, wiem że też czekasz na spotkanie ze mną, już nic nas nie rozdzieli, tylko Ty, Ja i NASZA MIŁOŚĆ KOCHANIE MOJE.tęsknie za tobą, bardzo Cię kocham, juz na zawsze razem...

  21. kanet (Ocena: 5) 2015-02-27 22:16:36 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    cześć aniu też wiem doskonale co przeżywasz, czujesz - u mnie ból jest od roku i 3mc, tak jak ty i pewnie inni chciałabym byc z ukochanym i też zadaje sobie wiele pytań - Dlaczego nas to spotyka? Czemu inni żyją tak jak sobie zaplanują? Niestety nadal nie znam odpowiedzi, jedynie sny które nie wiem czy brać pod uwagę - że to lekcja i tak musiało się stać - lecz nadal rodzi się pytanie Dlaczego? jednak na to uzyskamy odp.dopiero gdy bedziemy tam gdzie nasza Miłość już jest. Podobnie jak ty mam wiele snów z ukochanym ja to nazywam odwiedzinami gdzyż czasami udaje mi sie zadawac świadomie pytania i są naprawdę realne. Wiem że jest takze przy mnie, wie doskanale co dzieje sie tutaj, czuje jego dotyk i dawał mi znaki lecz teraz juz mniej nich jest. Wiem że mam tu jeszcze być, nie wiem ile ale to on mnie uratował, przywrócił do życia (jednak nie jest ono takie same i raczej nie bedzie bez ukochanych) poprzez te znaki, sny, dotyk i jego zapach. Twoj ukochany również daje ci znaki abyś uwierzyła że on żyje - inaczej ale miłość nadal jest miedzy wami i to dla niego powinnaś się jakoś zebrać i żyć tutaj. Jednak wiem ze nic na siłe, nie ma dobrej i sprawdzonej rady bo każdy wie sam co czuje. A czasami mam ochotę wykrzyczeć innym aby te rady i uwagi lepiej zachowali dla siebie ale czy to coś by dało?wątpie. Trzymaj sie i nie poddawaj

  22. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  23. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-13 19:29:19 komentarz zgłoszono do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Jutro Walentynki, pamiętam jak moj Przystojniak zabrał mnie na wycieczkę bylo cudownie, poźniej zjedlismy pyszny czekoladowy torcik przy świecach, kupil mi takie czerwo serduszka ogromne, i powiedzial,,Myszko te serca juz na zawsze będa razem, to jest serce Twoje i moje", mam przed sobą ta naszą walentynkową figurkę Mysz z Myszką, taka nasza słodka figurką,same cudowne chwile spędziałam z moim Jarkiem. skarbie będziemy razem, obiecuje Ci już na zawsze, Moj Jarek często daje mi znaki ze jest przy mnie, wiem to na pewno, już dłużej nie nie potrafię żyć bez mojego Ukochanego Przystojniaka ,z tęsknoty umieram, spotkamy sie jutro, wiem że też czekasz na spotkanie ze mną, już nic nas nie rozdzieli, tylko Ty, Ja i NASZA MIŁOŚĆ KOCHANIE MOJE.tęsknie i bardzo Cie kocham

  24. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  25. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-11 16:41:38 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Noc jak zwykle była okropna, calą przepłakałam,tak jak zwsze nie mogę spać bez przytulenia się do mojego Skarba. nie było przy mnie mojego Przystojniaka jego ramion w ktore się zawsze wtuliłam...Gdy Jarek rano po 6 wychodził do pracy zawsze budziłam się razem z nim, bo zawsze dawalismy sobie buziaka na pożegnanie i przygotowane dawałam mu kanapki...Będąc w pracy, cały czas mieliśmy ze soba kontakt telefoniczny.Lubil swoją pracę bo mial taką w ktorej lubił to co robił i co ważne mogł miec kontakt cały czas ze mną...zawsze mówiłam mu że gdybym w razie spała jak moj Skarb wychodzi to ma mnie obudzić, żebym mogła go pocałowac na pożegnanie, ale ja zawsze się budziłam razem z moim Skarbem a gdy wracał kolo 15 czekałam niecierpliwie na mojego Aniołka, i teraz też czekam, juz niedługo Kochanie będziemy razem...Jak bardzo się cieszył że mamy siebie,, mowił że mamy siebie, kochamy się, więc razem sobie poradzimy ze wszystkim" . Wracał z pracy i mowił jak bardzo tęsknił za mną. Byliśmy nierozłaczni. Nawt gdy gdzieś jechalismy samochodem to trzymaliśmy się za ręce, albo Jarek kładł rękę na moim kolanie w każdej chwili, gdy nie musiał zmieniac biegów, nawet samochód kupił z automatyczna skrzynią biegow i powiedział,,teraz częściej Myszko będę kładł ręke na Twoim kolanie", albo ja sie przytulałam do jego ramienia, bądź trzymalam rekę na Jego szyi, uwielbiał to.Gdy szliśmy gdzieś to trzymaliśmy sie za rękę, byliśmy gdzieś to Jarek mnie obejmował,tyle uczucia, gestow miłości, a teraz gdy widze pary trzymające się za rękę to chce mi się ryczeć, umrzeć i być juz na zwsze z moim Skarbem...Zawszę chodzę na cmentarz sama bo siedzę tam bardzo długo, i porozmawiac sobię mogę z moim Przystojniakiem, tylko On mnie słuchał i słucha nadal. Częste sny z moim Ukochanym dają mi dowod że jest przy mnie, nie potrafie się skupic na niczym, nie potrafie myślec racjonalnie, gdy był Jarek miałam dla kogo żyć, dla kogo się starać, mając takiego fantastycznego mężczyzne przy swoim boku. Jarku, moje Kochanie tęsknie...

  26. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  27. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-10 19:33:40 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Po śmierci mojego Kochanego Skarba nawet nie miałam sily włączyc komputera, nawet nie zdawałam sobie sprawy że tyle ludzi cierpi, że tyle ludzi jest w podobnej sytuacji jak ja,Mialam tylko siłę na to aby być na cmentarzu i w kościele na mszach za mojego kochanego Aniołka, postanowilam pisac tutaj bo mam potrzebe wygadania się a nie mam komu wygadac się, mojego Jarka juz nie ma a on jedyny potrafil mnie słuchać, gdy byliśmy razem zegar nasz wybijał nam same szczęśliwe godziny, cierpienie jest takie same, a czas nigdy nie wyleczy ran, moglabym o moim skarbie mowić cały czas, mam teraz taki ogromny kryzys, a lepsze dni? nigdy nie było, i nigdy takich nie będzie, oglądałam film z wesela na ktorym byliśmy razem, na nasze zdjęcia w które wpatruje się godzinami i mowię do mojego Przystojniaka, nadchodzi wieczór który jest teraz gdy nie ma przy moim boku Jarka okropny, ze zdjęciami naszymi ogromną ilością chusteczek,Jarku wierzę że jesteś przy mnie i że nie pozwolisz aby dalej cierpiała bez Ciebie, czekam na Ciebie moje Kochanie...

  28. Ania (Ocena: 5) 2015-02-10 22:45:19 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Ja co dziennie zadaje sobie pytanie " Czemu akurat Nas to spotkało?" i nie wiem, nikt mi nie odpowie na to pytanie. Dziś ja również miałam bardzo duży kryzys. Trafiłam na filmik, którego nie mogę oglądać od śmierci mojego Skarbka, w którym śmiejemy się, będąc w górach. Szliśmy po mega dużym, stromym zboczu, a moje Serce mnie nagrywało, co chwile pokazując siebie w ekranie. Jak widziałam jacy byliśmy szczęśliwi, usłyszałam jego cudowny głos (na codzień staram się mało oglądać nagrania z moim Sercem bo wiem co się później ze mną dzieje). Dziś, cały dzień później miałam mega wielkiego doła, syn ciągnął mnie do zabawy, a ja...a ja nie mogłam skupić myśli, ani zatrzymać łez, które płynęły mi po policzkach...nasz synek od razu zauważył, że coś jest nie tak i zaraz wołał "mama, mama" ...Po południu przyjechał dziadek z babcią, zabawili mi troszkę dziecko, więc mogłam na spokojnie pojechać na cmentarz. Stałam w deszczu, przemoczona ... musiałam się wygadać, musiałam porozmawiać z moim Skarbem. Miałam potrzebę pojechać sama i postać, postać długo , bardzo długo...wypłakać się i powiedzieć co leży mi na sercu. Przychodzą niekiedy takie dni, właśnie takie dni jak dziś, gdzie jest bardzo, bardzo ciężko , ale mam syneczka, który daje mi tę moc, która powoduje, że funkcjonuje... jakoś bo jakoś, ale funkcjonuje, a moje Serce jest w moim sercu i w moich myślach każdego dnia...

  29. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  30. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-10 16:47:27 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    My z Jarkiem mielismy wszystko co jest potrzebne do szczęscia, a najważniejsze to jaka ogromną miłościa sie darzyliśmy, my poprostu bylismy dla siebie stworzeni, kiedys marzyłam aby spotkac takiego idealnego męrzczyzne jak mój przystojniak, marzenie sie spełniło, a teraz marze aby byc przy nim nadal. Gdy pierwszy raz się poznaliśmy spędziliśmy ze sobą 10godz...Pamiętam ten dzień, pamiętam gdy pierwszy raz powiedział że mnie kocha...Od momentu gdy sie poznaliśmy codziennie mieliśmy ze sobą kontakt,spotkania, telefony, setki sms-ów, kontakt przez internet. Patrzę na telefon i teraz milczy, patrze przez szklane oczy w okno a mój Jarek nie wraca... tak mi go brakuje,tęsknie ogromnie, myślę o moim Aniołku cały czas.Nigdy nie przestanę. Z tym bólem nikt nie jest w stanie mi pomóc, pomogł by tylko mój Skarb, on mi zawsze pomagał, znal rady na wszystko! z nim byłam zawsze szczęśliwa, planowaliśmy razem przyszłość, urządzaliśmy razem mieszkanie, każdą rzecz w mieszkaniu konsultował ze mną, nawet zakup klamek do drzwi, czy włączników do światła, chciał żybyśmy razem wszystko wybierali, bo to miało być nasze wspolnie urządzone, chcial abyśmy razem dobrze czuli sie w miszkaniu, byliśmy bardzo do siebie podobni, gust tez mieliśmy taki sam , więc każda rzecz w mieszkaniu ktorą razem wybraliśmy nam się podobała. Zasze mowił ,,jesteś moją Krolewną, dla Ciebie zrobie wszystko, co tylko będziesz chciała". my nawet razem sprzątalismy samochod, wszystko robiliśmy razem...chciałabym cały czas być przy nim, siedzięć cały czas na cmentarzu, cały dzień i noc, a najlepiej zabrąć go z tamtąd bo mu jest tam zimno...A teraz sama cierpie, sama probuję udźwignąć tę ciężar, nie ptrafie życ z tym cierpieniem, nie mam siły juz na życie bez Jarka,wiem że gdyby mnie tutaj zabrakło na tym świecie, Jarek był by przy mnie...czekam na mojego Skarba niecierpliwie... Zycie przy nim było tak piękne tak cudowne, a teraz jest pustka, żal , ogromna rozpacz, tęsknota, ból,dlaczego to właśnie nas spotkało?! :((((

  31. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  32. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-10 16:45:57 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Z moim kochanym Jarkiem mieliśmy wspolny plany, marzenia, cele, całe życie było przed nami, Jarek miał 26 lat, ja 22lata, a teraz nie potrafię mysleć o przyszłości, co to za przyszłość kiedy nie mam przy boku mojego Przystojniaka, nie wiem co będzie jutro, mam nadzieje że w końcu Jarek weźmie mnie do siebie.to z nim wszystko się wiązało, to z nim wszystko mialo sens, dla mnie czas stanął w miejscu, zatrzymal się 141dni temu, tyle dni rozpaczy już dlużej nie potrafię znieść życia bez Jarka.Skarbie mój,pamiętaj że tutaj jestem, czekam na Ciebie, tęsknię i że bardzo Cię kocham..

  33. Anonim (Ocena: 5) 2016-03-21 12:49:18 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Ja również straciłam ukochanego moje słebełko tak go nazywałam dokładnie tydzień temu,dla mnie czas również stanął w miejscu nie chcę żyć bez niego ból,tęsknota za moim ukochanym jest ogromna,tak bardzo to boli.Mieliśmy marzenia planowaliśmy wspólną przyszłość a tu już go nie ma.Nie wiem jak sobie poradzić myślałam już o samobójstwie tak bardzo tęsknie za nim,codziennie proszę moje słebełko aby wziął mnie do siebie dla mnie życie umarło razem z nim.

  34. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  35. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-09 19:58:16 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Byliśmy z Jarkiem tak bardzo zżyci ze sobą , tak bardzo ceniliśmy chwile razem spędzone bo prawie razem straciliśmy życie w wypadku, nikt o tym nic nie wiedział z naszych rodzin, cudem nam nic sie nie stalo, dlatego wiedzieliśmy że trzeba cieszyc się zyciem, i dlatego nie potrafiliśmy sie ze soba rozstawć, wszędzie bliśmy razem, nierozłączni,a teraz moj skarb mnie nie przytuli ale wierze że nadejdzie w końcu chwila, gdy przyjdzie po mnie, weźmie w ramiona, przytuli, pocałuje i powie ,, MYSZKO TERAZ JUZ NAS NIC NIE ROZDZIELI"

  36. Ania (Ocena: 5) 2015-02-09 22:40:31 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Ja nie podniosłam się dla siebie, ja musiałam podnieść się dla naszego synka. To wcale nie jest tak, że jakoś dałam radę. Ja wciąż mam w sercu moją miłość, mojego Skarba. On jest przy mnie, wiem to. Gdyby nie to, że byłam w ciąży, ja nie wiem co by się ze mną stało. Dużo ludzi myśli, że spoko , dała rade. Ja, po tym wszystkim jestem innym człowiekiem, wiele ludzi mi to nawet powiedziało, niektórzy chcieliby, żeby wróciła dawna Anka, ale tak się nie stanie. Za dużo spotkało mnie w życiu. Teraz moim celem jest wychować syna jak najlepiej. Z moich wspomnień, z filmików, ze zdjęć nasz synek pozna swojego tatę. Ponadto dziadkowie, ciocie, wujkowie, każdy będzie mu mówił jak cudownym człowiekiem był jego tatuś. Choć pisząc to łzy stają mi w gardle, znów te chwile słabości, wieczorne rozmyślania...Bardzo brakuje mi miłości mojego życia, tak wiele oddałabym aby znów był obok mnie...żebym znów poczuła jego ciepło, jego zapach, jego dotyk, usłyszeć znów jego głos. Jak dla mnie taki kop jakiego doznałam w życiu to za wiele. Niektórzy mogą mieć super piękne życie, wszystko się układa, a mnie i naszego synka życie musiało, aż tak doświadczyć...

  37. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-10 16:19:53 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    My z Jarkiem mielismy wszystko co jest potrzebne do szczęscia, a najważniejsze to jaka ogromną miłościa sie darzyliśmy, my poprostu bylismy dla siebie stworzeni, kiedys marzyłam aby spotkac takiego idealnego męrzczyzne jak mój przystojniak, marzenie sie spełniło, a teraz marze aby byc przy nim nadal. Gdy pierwszy raz się poznaliśmy spędziliśmy ze sobą 10godz...Pamiętam ten dzień, pamiętam gdy pierwszy raz powiedział że mnie kocha...Od momentu gdy sie poznaliśmy codziennie mieliśmy ze sobą kontakt,spotkania, telefony, setki sms-ów, kontakt przez internet. Patrzę na telefon i teraz milczy, patrze przez szklane oczy w okno a mój Jarek nie wraca... tak mi go brakuje,tęsknie ogromnie, myślę o moim Aniołku cały czas.Nigdy nie przestanę. Z tym bólem nikt nie jest w stanie mi pomóc, pomogł by tylko mój Skarb, on mi zawsze pomagał, znal rady na wszystko! z nim byłam zawsze szczęśliwa, planowaliśmy razem przyszłość, urządzaliśmy razem mieszkanie, każdą rzecz w mieszkaniu konsultował ze mną, nawet zakup klamek do drzwi, czy włączników do światła, chciał żybyśmy razem wszystko wybierali, bo to miało być nasze wspolnie urządzone, chcial abyśmy razem dobrze czuli sie w miszkaniu, byliśmy bardzo do siebie podobni, gust tez mieliśmy taki sam , więc każda rzecz w mieszkaniu ktorą razem wybraliśmy nam się podobała. Zasze mowił ,,jesteś moją Krolewną, dla Ciebie zrobie wszystko, co tylko będziesz chciała". my nawet razem sprzątalismy samochod, wszystko robiliśmy razem...chciałabym cały czas być przy nim, siedzięć cały czas na cmentarzu, cały dzień i noc, a najlepiej zabrąć go z tamtąd bo mu jest tam zimno...A teraz sama cierpie, sama probuję udźwignąć tę ciężar, nie ptrafie życ z tym cierpieniem, nie mam siły juz na życie bez Jarka,wiem że gdyby mnie tutaj zabrakło na tym świecie, Jarek był by przy mnie...czekam na mojego Skarba niecierpliwie... Zycie przy nim było tak piękne tak cudowne, a teraz jest pustka, żal , ogromna rozpacz, tęsknota, bół,dlaczego to właśnie nas spotkało?! :((((

  38. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  39. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-09 19:45:55 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Dodałam komentarze kilka razy bo mialam problem z połączeniem z internetem, zasze tym się Jarek zajmował, jego jedna z ulubionych dziedzin informatyka, SKRBIE WRÓĆ CZEKAM, KOCHAM CIĘ

  40. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  41. Anonim (Ocena: 5) 2015-02-09 19:43:25 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    cieszko jest w życiu gdy traci się wszystko co się ma, a tym wszystkim jest ukochany, druga połówka serca

  42. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  43. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-09 19:31:00 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    140 dni mija gdy nie ma Cie przy mnie Jarku, gdy moje życie zamieniło sie w koszmar, wszystko jest szare...

  44. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  45. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-09 19:19:21 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    w naszym życiu i Jarka nie było słowa ja, było zawsze my i nasza miłość, ona nie umarła, ona jest w nas i zawsze będzie, będziesz w moim sercu skarbie, zawsze ogrzewał moje zimne dlonie, i mówił ,, Myszko kochana masz zimne dłonie, ale serce cieplutkie"

  46. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  47. Anonim (Ocena: 5) 2015-02-09 19:16:34 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    .

  48. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  49. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-09 19:09:23 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Aniu, dziękuje za ciepłe slowa,że mnie rozumiesz że wiesz z jakim bolem trzeba walczyć, dzisiaj w nocy śnil mi się moj Aniołek, uwielbiam gdy i przychodzi w moich snach i tak sobie mówie, że właśnie przez sny pokazuje że jest przy mnie caly czas,bo bardzo czest mi się śni. też cały czas mówie do Jarka, na cmentarzu i do Jego zdjecia, pamiętam gdy dawal mi po raz pierwszy swoje zdjęcie, ktore zawsze mam przy sobie, wieczorem gdy klade sie do łózka mowię też do niego, ostatnio wzięłam telefon i chciałam do mojego przystojniaka zadzwonić...:( zawsze odbierał o de mnie telefon, odpisywał na każdą wiadomość a teraz telefon milczy.... Gdy tak mowie do mojego Jarka to jest mi lżej, wiem że mnie slyszy, i gdy rozmawiam o nim tak jak z tobia- opowiadam to mi to tez pomaga, ostatnio miałam taki wrażenie, nie wiem nawet czy to był sen,czy cos innego, ale przyszedl do mnie Jarek i powiedział że wrocil tutaj do mnie, bo już nie może pozwolić na to żebym dalej tak cierpiała, że teraz będzie ze mną już na zawsze.mam caly czas to w glowie.Każda rzecz, miejce kojarzy mi się z moim ukochanym...Moglismy ze sobą rozmawiac o wszystkim, bardzo byliśmy ze sobą zżyci...Podziwiam Cie że dałaś rade podnieść się, że walczysz, że się podnosisz dla siebie , dla waszego synka. Tęsknie za nim, był dla mnie wszystkim. moim najważniejszym ,kochanym Skarbem

  50. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  51. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-09 19:03:28 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Aniu, dziękuje za ciepłe slowa,że mnie rozumiesz że wiesz z jakim bolem trzeba walczyć, dzisiaj w nocy śnil mi się moj Aniołek, uwielbiam gdy i przychodzi w moich snach i tak sobie mówie, że właśnie przez sny pokazuje że jest przy mnie caly czas,bo bardzo czest mi się śni. też cały czas mówie do Jarka, na cmentarzu i do Jego zdjecia, pamiętam gdy dawal mi po raz pierwszy swoje zdjęcie, ktore zawsze mam przy sobie, wieczorem gdy klade sie do łózka mowię też do niego, ostatnio wzięłam telefon i chciałam do mojego przystojniaka zadzwonić...:( zawsze odbierał o de mnie telefon, odpisywał na każdą wiadomość a teraz telefon milczy.... Gdy tak mowie do mojego Jarka to jest mi lżej, wiem że mnie slyszy, i gdy rozmawiam o nim tak jak z tobia- opowiadam to mi to tez pomaga, ostatnio miałam taki wrażenie, nie wiem nawet czy to był sen,czy cos innego, ale przyszedl do mnie Jarek i powiedział że wrocil tutaj do mnie, bo już nie może pozwolić na to żebym dalej tak cierpiała, że teraz będzie ze mną już na zawsze.mam caly czas to w glowie.Każda rzecz, miejce kojarzy mi się z moim ukochanym...Moglismy ze sobą rozmawiac o wszystkim, bardzo byliśmy ze sobą zżyci...Podziwiam Cie że dałaś rade podnieść się, że walczysz, że się podnosisz dla siebie , dla waszego synka. Tęsknie za nim, jest dla mnie wszystkim. moim najważniejszym ,kochanym, najcenniejszym Skarbem

  52. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  53. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-09 18:41:01 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Aniu, dziękuje za ciepłe slowa,że mnie rozumiesz że wiesz z jakim bolem trzeba walczyć, dzisiaj w nocy śnil mi się moj Aniołek, uwielbiam gdy i przychodzi w moich snach i tak sobie mówie, że właśnie przez sny pokazuje że jest przy mnie caly czas,bo bardzo czest mi się śni. też cały czas mówie do Jarka, na cmentarzu i do Jego zdjecia, pamiętam gdy dawal mi po raz pierwszy swoje zdjęcie, ktore zawsze mam przy sobie, wieczorem gdy klade sie do łózka mowię też do niego, ostatnio wzięłam telefon i chciałam do mojego przystojniaka zadzwonić...:( zawsze odbierał o de mnie telefon, odpisywał na każdą wiadomość a teraz telefon milczy.... Gdy tak mowie do mojego Jarka to jest mi lżej, wiem że mnie slyszy, i gdy rozmawiam o nim tak jak z tobia- opowiadam to mi to tez pomaga, ostatnio miałam taki wrażenie, nie wiem nawet czy to był sen,czy cos innego, ale przyszedl do mnie Jarek i powiedział że wrocil tutaj do mnie, bo już nie może pozwolić na to żebym dalej tak cierpiała, że teraz będzie ze mną już na zawsze.mam caly czas to w glowie.Każda rzecz, miejce kojarzy mi się z moim ukochanym...Moglismy ze sobą rozmawiac o wszystkim, bardzo byliśmy ze sobą zżyci...Podziwiam Cie że dałaś rade podnieść się, że walczysz, że się podnosisz dla siebie , dla waszego synka. Tęsknie za nim, był dla mnie wszystkim. moim najważniejszym ,kochanym Skarbem

  54. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  55. AnnJA (Ocena: 5) 2015-02-08 20:27:09 zgłoś do usunięcia re: Jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    Nadchodzi wieczor, jak mam zasną gdy cie Jarku przy mnie nie ma, zawsze mowiłeś że jestem najważniejsza osoba w Twoim życiu, pamiętam moment gdy sie poznaliśmy, gdy dałęs mi koperte z listem i biletem do kina, byłes taki romantyczny,KOCHAM CIE I ZWSZE BEDE CIE KOCHAC MOJ SKARBIE, CZEKAM NA CIEBIE

  56. Ania (Ocena: 5) 2015-02-08 20:52:35 zgłoś do usunięcia

    Podaj powód, dla którego chcesz usunąć ten komentarz

    Anuluj

    AnnJA wiem, że to jest ciężkie, ale musisz zebrać siły, aby choć trochę oderwać się od ciągłego siedzenia w domu i myślenia. Ja też tak miałam, przez kilka miesięcy prawie nie wychodziłam z domu, jedynie co to wsiadałam do samochodu i jeździłam na cmentarz...trzy, niekiedy cztery razy dziennie i siedziałam kilka godzin. Minęły 2 lata i 5 miesięcy i zdarza się, że 2 razy dziennie jestem na cmentarzu. Siedzę z moim Skarbem i rozmawiam...tzn ja mówie, a On mnie słucha. WIem ,że jest przy mnie. Czuje to. Codziennie chodzi ze mną nasz synek, wie już, że idzie do taty. Nie pozna nigdy swojego taty...nie zdążył...ale opowiadam mu o nm codziennie. Niekiedy przychodzą chwile kryzysu, ale na łzy mogę pozwolić sobie tylko wieczorami, kiedy syn śpi, żeby nie widział, jak się rozklejam, on tego nie rozumie i długo nie będzie rozumiał... Bardzo mi brakuje mojego wspaniałego narzeczonego, którego kochałam, kocham i zawsze będę kochać całym sercem. Nasza miłość nigdy się nie zakończy. Wciąż czuje, że wróci, że za niedługo przyjedzie, otworzy drzwi i uśmiechnie się do mnie tak pięknie, tak cudnie i wspaniale jak to robił zawsze,przytuli mnie do siebie i pocałuje w czoło jak robił to zawsze... AnnJA myślami jestem z Tobą ! Bądź dzielna i silna !

  57. Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

    Ocena artykułu (1-5)

    Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

  • Komentarze strona 1 z 12
  • REKLAMA:
    Head of Sales Team: gracjan.chagowski@marquard.pl
    Manager ds. Sprzedaży Agencyjnej / Online: jaroslaw.grzywaczewski@marquard.pl
    Manager ds. Projektów Specjalnych: joanna.kopacz@marquard.pl
    Specjalista ds. projektów specjalnych online: aleksandra.aleksandrowicz@marquard.pl
    Traffic: aleksandra.pigula@marquard.pl
    Traffic: malgorzata.pigula@marquard.pl

  • KONTAKT Z REDAKCJĄ:
    ul. Wilcza 50/52
    00-679 Warszawa
    redakcja(at)papilot.pl
    tel: 692 460 196
  • popularne tematy:
    , , , , , ,

Wchodząc dalej oświadczasz, że masz ukończone 18 lat. Czy chcesz przejść dalej?

Tak Nie