Kiedy jesteś dla niego ZA GRUBA?

10 Grudnia 2013

Najczęściej wtedy, kiedy sama się tak postrzegasz.

otyłość

Waga w związku – wydaje się, że to nic nie znaczący szczegół, bo prawdziwe uczucie, to coś znacznie więcej, niż cielesność partnera. Liczy się wnętrze, zaufanie i miłość. Przynajmniej oficjalnie, bo rzeczywistość pokazuje, że to jednak sprawa dużej... wagi. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że żyjemy w dyktaturze młodości i piękna. A czymże jest dziś piękno, jeśli nie m.in. zgrabnym i seksownym ciałem? Tylko co to znaczy? Kogo uznajemy za zgrabnego, a które krągłości wzbudzają bardziej nasz podziw, niż przerażenie? Wszystko zależy od indywidualnych upodobań, ale tak jak w przypadku wzrostu, o którym kiedyś już pisałem, można przyjąć jakieś bezpieczne ramy.

Zacznijmy od tego, że niemal każda kobieta postrzega się jako gruba. A nawet jeśli jest wobec siebie nieco bardziej wyrozumiała, to przynajmniej jako zbyt duża. Brzuch mógłby być bardziej płaski, uda szczuplejsze, twarz bardziej pociągła, sylwetka smuklejsza. I to niezależnie od stanu rzeczywistego. To obsesja, która znajduje swoje uzasadnienie w kolorowych mediach. Podstawowa zasada jest jednak prosta – kobieta nie powinna przygniatać swojego faceta niczym poza intelektem i seksapilem. Nie może być cięższa od partnera, ale bardziej poręczna.

Nie oznacza to, że musi przypominać podziwianą powszechnie Anję Rubik. To nie ten typ! Chodzący szkielet wzbudza w nas raczej uczucie troski, niż fascynacji. Anję chcielibyśmy nakarmić, a w bliższych relacjach nie przeszkadzają nam nawet drobne fałdki na brzuchu czy zbyt duże uda. Wiele zależy od tego, jak sama się postrzegasz. Jeśli czujesz się gruba i nieatrakcyjna, tak właśnie będziesz postrzegana.

 

Strony

Komentarze (75)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Podpis...
(Ocena: 5)
2014-02-10 06:51:30

re: Kiedy jesteś dla niego ZA GRUBA?

Napisz komentarz...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
+50
(Ocena: 5)
2014-01-04 23:11:02

re: Kiedy jesteś dla niego ZA GRUBA?

"Moment, kiedy nie jestem w stanie unieść Cię na rękach, powinien dać Ci do myślenia. " - Przepraszam, waże nieco ponad 50 kg a mój facet ledwo mnie podnosi, więc może schudnę tak do 30 AUTORZE? co Ty na to?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
kuku
(Ocena: 5)
2014-05-21 08:47:29

zmień faceta na młodszego;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Natalia
(Ocena: 5)
2013-12-14 14:43:44

re: Kiedy jesteś dla niego ZA GRUBA?

Panie Grzegorzu widać, że miłość kobiety jest Panu obca i myślę, że Pan również żadnej kobiety jeszcze bezwarunkowo nie pokochał :) Pisze Pan tak jakby liczył się tylko wygląd i wypowiada się Pan za WSZYSTKICH facetów. Jeśli chodziłby Pan na język polski w szkole średniej to wiedziałby Pan, że nie można wypowiadać się zwrotem sugerującym wszystkich. (y) Szczerze? Nawet nie wiem czemu piszę "Pan" bo wydaje mi się, że chłopak ( bo nie facet ) który to pisał ma około 16-19 lat. Uprzedzam komentarze :) Nie nie jestem zazdrosną grubaską, przykro mi :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-12-11 14:37:13

re: Kiedy jesteś dla niego ZA GRUBA?

Nie ma komentarzy pan z nadwaga, bo uznaja to za zbedne. Ten artykul tak naprawde nic nie wniosl do naszego zycia. Myslicie, ze nie zauwazamy, ze faceci na ulicy ogladaja sie za szczuplymi dziewczynami? Ze przynajmniej w pierwszym wrazeniu jestesmy na przegranej pozycji? Nie ma co pisac, ze prznajmniej mamy "kobiecosci". Jedyne, co da sie zrobic, to nauczyc sie z tym zyc i przestac rywalizowac, czy walczyc i pluc jadem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
LLLL
(Ocena: 5)
2013-12-11 21:10:53

można też zacząć ćwiczyć i przejść na dietę :]

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ja
(Ocena: 5)
2013-12-11 22:06:51

w barokowej postaci byłabyś uwielbiana : )

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-12-11 13:32:36

re: Kiedy jesteś dla niego ZA GRUBA?

Jedyne, z czym się zgadzam to to, że jak masz wagę w normie, ale oscylującą przy górnej granicy BMI i czujesz się "pulchniutka" to albo coś z tym zrób albo (jeśli Ci nie przeszkadza i się sobie podobasz) to się zamknij i przestań non stop tłuc swojemu facetowi że "jesteś gruba", bo w końcu w to uwierzy i sam zacznie tak myśleć. Fakt faktem, że wielki odsetek kobiet, które po prostu mają czym oddychać i na czym usiąść uważają się za grube i chcą ciągle słyszeć potwierdzenie, że nie są, też jestem jedną z takich osób - ale bez przesady! Nie jesteśmy małymi dziewczynkami żądającymi uwagi i zapewnień. Jeśli BMI 22-23-24 Ci przeszkadza i mimo, że jest zdrowe, to czujesz się z tym źle - schudnij troszkę, bez informowania o tym całego świata. Jeśli natomiast gadasz o tym tylko po to, żeby słyszeć komplementy, to zamilcz kobieto i zrozum, że wcale nie wyglądasz źle, a pewność siebie i sympatia do własnego ciała jest szalenie seksowna bez względu na to, czy nosisz rozmiar 34/36 czy 38/40. No, ale jeśli Twój facet wiecznie słyszy, że jesteś gruba, to co ma biedny począć, jak nie zacząć samemu tak myśleć...? A co do reszty artykułu to się nie będę wypowiadać, bo jak zwykle jest napisany w paskudny, chamski sposób. Niby p. Grzegorz mówi rację (nadwagi zawsze trzeba się pozbyć, bo jest niezdrowa), ale mimo wszystko można to wyrazić w kulturalny sposób.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anuszka
(Ocena: 5)
2013-12-11 12:23:01

re: Kiedy jesteś dla niego ZA GRUBA?

Drogi autorze. Chcąc jakże mocno przekonać nas, że grubość jest mniej atrakcyjna, zaszufladkował pan facetów w niezbyt wesołej szufladce z resztą. Osobiście doświadczyłam tego że mężczyzna (mam partnera o 10 lat starszego ja mam 25 lat) mając wybór wieeeeeelu szczupłych zgrabności i mnie jedną o pełniejszych kształtach wybrał właśnie mnie. Poza tym zdrowo myślący facet mając na przeciw siebie równie urodziwe i inteligentne kobiety w tym jedną o pełniejszych kształtach wybrałby właśnie tę inną, bo który facet chce mieć wszystko takie samo jak kumple? Każdy chce być najlepszy itd. i jeszcze ma pewność z którą on sypia:D To po pierwsze. Po drugie: emocjonalność mężczyzn i ich empatię spłaszczył pan do minimum pisząc cytuję " Jeśli rzeczywiście coś jest na rzeczy – spróbuj wziąć się za siebie, ale nie angażując w to za bardzo partnera. A jeśli kompletnie nie masz na to ochoty – przynajmniej przestań o tym mówić. Nie gwarantuję, że nie zauważy „problemu”, ale przynajmniej przestanie się na nim skupiać.". Nie mam skłonności do użalania się nad sobą a już szczególnie nad swoim wyglądem. Ale fakt dziewczyny nie katujcie chłopa takim narzekaniem bo jeszcze prócz delikatnych mięśni to jeszcze delikatniejszą psychikę mu uszkodzicie (błagam!). Niestety uważam ten artykuł za osobistą, nieobiektywną wycieczkę, która jest wywołana nagłymi przemyśleniami czyli dokładniej mówiąc "powiedziałem co wiedziałem". Oczywiście potwierdzam tezę głoszącą że im częściej kogoś o czym uświadamiamy tym bardziej on zaczyna to rozważać lub się tym męczyć. Jestem jeszcze ciekawa, który facet byłby zachwycony mając przy sobie kobietę, która na każdym kroku musi sobie wszystkiego odmawiać, wieczorem nie napije się z nim piwa a zamiast pograć razem na konsoli od czasu do czasu będzie albo znikać z domu na siłowni zaraz po pracy albo będzie go ciągać ze sobą mimo jego niechęci. Ogólne nawoływanie kobiet do milczenia lub roboty jest też takie....mało potrzebne bo ta, która jest konkretna i ma coś zrobić to coś zrobi lub nic nie zrobi a reszta i tak będzie narzekała. To że pan autor gustuje w szczupłych laskach (samo określanie w artykule jest słabe) to nie znaczy że tak jest nawet "zazwyczaj" zwykle tak jest bo umówmy się, szczupłych kobiet jest więcej lub więcej się pokazują bo jak na początku było napisane żyjemy w czasach, które szczują kobiety otyłe zdjęciami "lasek" wymuskanych w photoshopie. To czy facet podniesie swoją kobietę czy nie...ciężka sprawa. dla mnie to żaden miernik męskości bo uważam, że każdy przeciętny mężczyzna podniesie co najmniej 90 kilo. Ten artykuł wg mnie jest opinią jednej osoby, która nie strudziła się dokonaniem researchu w jakimkolwiek aspekcie, na temat którego pisała. Takie wypowiedzi raczej bym umieszczała w pamiętniku niż na portalach publicznych.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-12-10 23:37:33

re: Kiedy jesteś dla niego ZA GRUBA?

A ja ostatnio schudłam 6kg w miesiąc przez stres, praktycznie cały czas jadłam w maku, 2 cheesburgery i bigmac to podstawa. Z 50kg do 44 przy wzroście 158. Na początku myślałam że to przez to że przestałam ćwiczyć i po prostu mięśnie znikły, ale nie. Najbardziej to widać na udach. Straciłam to co kobiece czyli biust, który i tak był mały oraz pupe. Chciałabym przytyć, ale nie mam pojęcia jak. Najgorsze jest to że teraz praktycznie nie jem, strasznie mało, można chyba to wszystko uznać jako przekąski, nic porządnego. Chciałabym ważyć chociaż te 48kg. Tylko właśnie..jak przytyć? ; (

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-12-11 13:44:43

Zacząć jeść zdrowo i regularnie, kilka solidnych posiłków

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-05 10:29:05

jeść więcej kalorii :) pewnie ci się metabolizm zmniejszył, pochłaniaj z 2500 i będzie ok (ale na zasadzie zdrowej, a nie mak)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
kaaj
(Ocena: 5)
2013-12-10 23:06:01

re: Kiedy jesteś dla niego ZA GRUBA?

nie mam słów-wypowiadają się osoby które nie mają problemów z utrzymaniem właściwej wagi lub mają niedowagę, szkoda że brakuje tu wypowiedzi osób których dotyczy ten artykuł, ja mam teraz poważną nadwagę i jakoś nie mam problemu w kontaktach z facetem, ale jestem sprawna i aktywna fizycznie i to że nie do końca radze sobie z dietą nie znaczy że nie można być atrakcyjną kobieta, przyznaję że mam gorzej na początku żeby kogoś zainteresować ale cóż-life is brutal,a facet to wzrokowiec

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-12-10 22:32:03

re: Kiedy jesteś dla niego ZA GRUBA?

W dzisiejszych czasach jak facet nie może unieść kobiety to często jego wina, a nie kobiety ;> ja ważę niecałe 50 kg a faceci i tak mają problem z uniesieniem mnie...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anonim
(Ocena: 5)
2013-12-10 22:23:30

re: Kiedy jesteś dla niego ZA GRUBA?

A ja swojej wagi ( chodzi o przedmiot) już dawno pozbyłam się z domu. Żeby mnie nie korciło się ważyć a potem ubolewać, że powinnam schudnąć. Wam też tak radzę. Przyjemnie jest żyć w słodkiej niewiedzy :) Ostatnim razem ważyłam się rok temu 56kg przy 165cm. Mój chłopak nie ma problemów z podnoszeniem mnie mimo, że jest szczuplutki i wysoki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz