In vitro jednak niebezpieczne? Dzieci z probówki są częściej dotknięte porażeniem mózgowym!

17 Maja 2012

Sztuczne zapłodnienie niesie za sobą poważne konsekwencje.

Dzieci z próbówki

Choć medycyna wciąż się rozwija i idzie naprzód, bezpłodne pary nadal nie mogą liczyć na stuprocentową pewność, że uda im się począć dziecko. Metoda in vitro, pomagająca takim osobom, budzi bowiem sporo kontrowersji. Czy jest skuteczna i bezpieczna? Ostatnie badania dowodzą, że niekoniecznie…

- Zastrzyki stosowane przy sztucznym zapłodnieniu wywołują u dzieci wady wrodzone. Takie zaburzenia wykryto u 10 proc. niemowląt. To dwa razy więcej niż w przypadku naturalnych porodów – donosi Sfora.pl.

Co więcej, dzieci, które rodzą się po zabiegach pomocniczych, dwukrotnie częściej są hospitalizowane w pierwszych latach życia. Mają znacznie obniżoną odporność, wady wrodzone serca, rozszczepienia wargi czy podniebienia, uszkodzony układ pokarmowy. Potomstwo z „probówki” częściej choruje również na astmę i zwyrodnienia stawów.

Michalina Żebrowska

Zobacz także:

Plaga krótkowidzów na świecie: Ślepniemy przez czytanie książek i naukę?

Z roku na rok widzimy coraz gorzej.

Nelly Shaheen: Jej ciało pokrywa rybia łuska arlekinowa! (BARDZO JEJ WSPÓŁCZUJEMY)

26-latka cierpi na rzadką chorobę genetyczną.

Strony

Komentarze (35)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 17:22:25

I tak uważam, że to dobre rozwiązanie dla osób które nie mogą mieć dzieci. Zabijają zarodki? Ale przynajmniej jeden z nich przeżywa, a tak żaden nie miałby szans się rozwinąć.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 19:54:13

Nie ma świadomego zabijania zarodków!!!! Jesli się je traci to dlatego, że nie podejmują normalnych podziałów, albo nie przyjmują się w macicy. Ew. nie przeżywają rozmrażania. Przy czym odsetek stracomych w ten sposób zarodków nie jest jakoś o wiele wyższy, niż wtedy, kiedy to wszystko dzieje się naturalnie. U mnie z 10 pobranych komórek zapłodniło się 7 (czyli 7 zarodków), z nich podzieliło się 6 (stracony 1/7 ). 2 wylądowały w brzuchu (nie przyjęły się). odmrożenie dwóch- oba przyżyły, jeden ma właśnie 8 miesięcy i zawzięcie opowiada coś po swojemu w łóżeczku :D Dwa czekają na swoją kolej. Wrócimy po nie za jakiś rok. tak to najczęściej wygląda mniej wiecej. Gdzie tutaj zabijanie zarodków? To są zwyczajne, niezamierzone straty,które bardzo sie przeżywa. Ogromnie boli, kiedy okazuje się, że nasze ciało odrzuciło "nasze dzieci"

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 15:39:02

potomstwo 'z probowki'? okropnie to brzmi, to przeciez tez ludzie!!! nikt by nie chcial zeby tak o nim mowic, uwazam ze jest to obrazliwe...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 13:42:08

Podejrzewam, że również rodzą się częściej chore, ponieważ podczas naturalnego zapłodnienia, jest "selekcja plemników", do jajeczka dostaje się najsilniejszy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 14:49:47

Przy in vitro równiez następuje selekcja plemników. Co więcej- można je dokładnie przebadać przez zapłodnieniem ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 15:27:55

do odpowiedzi:nie tak dokładnie ponieważ wiele aspektów genetyki jeszcze nie do końca znamy i rozumiemy,nie rozumiemy też tej naturalnej selekcji-cech odrzuconych chociaż wydają się neutralne....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 19:42:09

Ok., źle się wyraziłam. Chodziło mi o to, że przy in vitro w sumie jest dosyć podobnie pod tym względem, jak podczas naturalnego zapłodnienia. Że nie jest to tak, że bierze sie jeden przypadkowy plemnik, być może niosący wady genetyczne i wciska się go na siłę, kiedy podczas naturalnego zapłodnienia zostałby na 100% odrzucony. Fakt- czasem wykorzystuje sie słabe plemniki (małoruchliwe), bo innych nie ma. A jesli chodzi o badania, to zawsze cos tam można znaleźć. Poza tym rodzice przed in vitro bardzo często są już po wizycie u genetyka, po badaniach kariotypów itd. ponieważ szukając przyczyn swoich niepowodzeń, zawędrowali również tam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-18 07:57:33

człowieku, w IV tez jest selekcja plemników, najpierw poczytaj albo przeżyj (czego Ci nie życzę) a potem zostawiaj wpisy na forum ! boshe co za kretyni tu piszą

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 13:26:34

Jest tyle dzieci w sierocińcach, nie jestem przeciwko in vitro ale za świadomym wyborem... po pierwsze liczy się dobro dziecka.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 14:53:04

Stara śpiewka o dzieciach w domach dziecka. Powielaja ją kompletnie niezorientowani w sytuacji. W domach dziecka sa dzieci, których nie da się adoptować. Mają taka sytuacje prawną, że za chiny do adopcji nikt ich nie odda. O dziecko do adopcji jest niezmiernie trudno (tak- pozostają tylko chore dzieci, a niestety nie każdy jest takim altruistą, że nie woli zaryzykować in vitro i mieć szanse na swoje zdrowe, no i jeszcze ewentualnie rodzeństwa, kiedy nie mozna rozdzielić dla ich "dobra" piątki czy szóstki). Adoptować dziecko jest baaaaardzo ciężko- głównie właśnie przez brak dzieci. Taka właśnie od dawna jest prawda.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 10:39:16

bzdury!! a dar posiadania dziecka bezcenny , kazdy kto zacznie sie starac i bedzie miał problemy zrozumie derminacje par i ideologie in vitro, ja juz tez sie na to szykowałam , ale moje prosby zostały wysłychane i mam dzidziusia pod sercem , ale jesli codziennie sie czeka na pozytywny wynik testu i nic, psychuka szaleje , to invitro jest zbawieniem...popieram i kazdej kobiecie zycze czuc malenstwo w sobie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 13:05:44

jesteś jakaś nawiedzona czy co?! współczuje dziecku

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 15:37:15

mysle ze nie jest nawiedzona. :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 10:28:57

"jak donosi stora.pl" :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 10:19:43

nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie bezpłodni tak bardzo upierają się przy in vitro....przecież skoro tak bardzo pragną wychowywać dziecko i dać mu miłość, to czy nie mogą dać jej sierocie....po co na siłę powoływać nowe życie, skoro można dać szczęście już istniejącemu?! Czy instynkt przekazania genów jest w nas aż tak silny?? Dlaczego w XXI wieku pierwotne i zwierzęce instynkty aż tak determinują nasze życie.....przecież skoro ktoś jest bezpłodny, to w cale nie ma takiej idealnej puli genów, więc co chce przekazać dalej??

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 10:37:36

dodam jeszcze, że akurat wczoraj widziałam w bodajże w uwadze, że urząd miasta Częstochowy chce dofinansować małżeństwom in vitro i mają na ten cel przeznaczyć 150 mln zł......więc ja się pytam: czy w Częstochowie panuje aż taki dobrobyt, żeby wydawać pieniądze na takie pierdoły?? Czy może jakaś "zaprzyjaźniona" klinika liczy na zwiększone obroty i kaskę?!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 10:46:10

To ja się wypowiem, dlaczego mam "dziecko z próbówki", a nie adoptowane, ok.? Wiem, że ktoś, kto nie ma instynktu rodzicielskiego, może tego nie zrozumieć. Ja zwyczajnie chciałam być w ciąży, czuc jak to jest nosić w sobie SWOJE dziecko. Chciałam przezyć poród, chciałam napawać się pierwszymi sekundami życia MOJEGO dziecka. Chciałam móc je karmic piersią. Chciałam doświadczyć tego wszystkiego, co być może sobie wyidealizowałam. Nie chciałam rezygnować z tego tylko dlatego, że jako dziecko miałam operację, która pozostawiła w mojej jamie brzusznej mnóstwo zrostów. Co do tego ma pula genów? Czy ja na serio przekazałam gorszy materiał genetyczny, dlatego, że musiano mnie operować jako trzylatkę, bo miałam uraz? Czy jestem gorsza kobietą, bo bałam się, że nie podołam rodzicielstwu, kiedy nie przeżyję jego pierwszych etapów? Czy w czyms zawiniłam tym, że nie byłam pewna, że pokocham cała soba dziecko, którego nie nosiłam w sobie?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 13:02:02

właśnie podałaś świetny przykład całkowicie egoistycznego zachowania.....byleby zaspokoić swoje zachcianki na przekór wszystkim i wszystkiemu. A swoją drogą za bardzo to nie masz rozwiniętego tego instynktu rodzicielskiego, skoro uważasz, że nie byłabyś w stanie pokochać dziecka, którego sama nie urodziłaś. Ale takie czasy....po co pokochać jakieś skrzywdzone przez los dziecko, skoro za pieniądze możesz kupić sobie nowe z probówki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 13:40:04

Słyszałam , że był pomysł refundowania tego zabiegu. Budżet NFZ nie powiększyłby się, a byłby taki sam. Nie wyobrażam sobie by jakieś dziecko, albo umierający człowiek miałby nie dostać bardzo potrzebnego, specjalistycznego leku, by jakaś para z egoistycznych pobudek mogła miec dziecko z własnymi genami ufundowane przez państwo.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 14:48:33

Chyba nie rozumiesz tego, co napisałam. Ja się bałam o to ewentualne dziecko. Chciałam być mamą. Bardzo. najbardziej na świecie. Ale mamą dobrą i kochajacą. Mama, która daje maksimum miłości. Zwyczajnie, po ludzku bałam się czy tak własnie się stanie, jeśli w drodze do bycia czyjąć mamą pominę któryś etap. Jestem tylko człowiekiem. Pełnym ludzkich wad. Ale równiez na tyle odpowiedzialnym, że wiedziałam, że swoimi wadami nie chcę krzywdzić jakiegoś dziecka. Do tego dochodzi inna kwestia- wbrew pozorom domy dziecka nie sa przepełnione. Są w nich głównie dzieci z nieuregulowaną sytuacją prawną, które nie mogą być adoptowane. Do adopcji dzieciaczki są "rozchwytywane ja świeże buleczki" (przepraszam za to porównanie). Mnie stać na in vitro. Stać na procedury, leki, klinikę. Może niech dzieci do adopcji idą do rodzin, które nie są w stanie zapłacić tyle za swoje rodzicielstwo? Niech ida do rodzin, które nie mają mojej wady- lęku o to czy dam adoptowanemu dziecku tyle miłości, ile swojemu? A swoją drogą, tak na zimno- mamy podobno ujemny przyrost naturalny, co jest fatalne, zwłaszcza w perspektywach długofalowych. Może lepiej, że jest o jednego członka społeczeństwa więcej? ;) Wkrótce mam nadzieje dojdzie następny, bo moja koleżanka równiez jest w trakcie przygotowania do pozaustrojówki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-20 19:33:55

Dla mnie nada jesteś egoistką. I tak, faktycznie masz kiepskie geny, skoro w wieku 3 lat miałaś operację. Myślałam, że to oczwiste, ale jak widać egoistyczne pobudki mamusiek są ważniejsze niż dobro innych.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Fred
(Ocena: 4)
2014-12-02 22:01:07

Dobrze napisałaś/eś. Nigdy tego nie zrozumiesz wiec nawet nie próbuj

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 09:20:40

Pisząc pracę licencjacką o in vitro mogę świadomie stwierdzić że zachorowalność dzieci poczętych tą metodą względem dzieci poczętych naturalnie wrasta aż o ok 1 - 1,5%. Nie powiedziałabym że połowa dzieci rodzi się chorych...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 09:19:30

to kosciol rozpowszechnia takie ploty- wiadomo jest selekcja zarodkow...wiec jak do cholery ja sie pytam - idealne zarodki moga miec wade genetyczna skoro komorki z tymi wadami sie pozbywa>???

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 19:47:48

jaka selekcja zarodków? O co Ci chodzi? Wśród zarodków już się nie grzebie i nie szuka. wszczepia się 1-2, cała resztę mrozi. jesli jest jakakolwiek selekcja, to tylko podobna do naturalnej- słabe same obumierają, nie rozwijają się, nie implantują w macicy. nikt nie uśmierca zarodków, bo każdy jest na wagę złota, każdy może stać się TYM zarodkiem. Przeszłam procedurę i dla mnie jajeczka, zapłodnione jajeczka, blastusie były świętością. I nadal są, bo dwa potencjalne dzidziusie czekają na swoją kolejkę ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-17 09:10:13

Anonim2012-05-17 7:28:00 "Chyba kościół katolicki rozpowszechnia takie plotki. " Czuję, że masz z tym problem

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz