Chcę być piękna: henna po chemioterapii

16 Sierpnia 2014

Oto artykuł o tym, jak dotknięte nowotworem kobiety radzą sobie z chorobą i zmianą swojego wyglądu.

henna po chemioterapii

Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że każdego roku rak diagnozowany jest u ponad 140 tys. Polaków – w tym u coraz większej liczby kobiet. Jednym z najtrudniejszych momentów w leczeniu nowotworu jest utrata włosów. Kobiety odczuwają to szczególnie dotkliwie – tracą swój atut, atrybut piękna. Łysinę zazwyczaj ukrywają pod chustami albo perukami. Włosy, co prawda, z czasem odrastają – nierzadko gęstsze, a nawet w innym kolorze, bywa, że zaczynają się kręcić. Trzeba jednak na to poczekać – nawet kilka tygodni od zakończenia kuracji.

Radzenie sobie z wypadaniem włosów to jedno z zadań, które stoją przed kobietami po chemioterapii. Nie wszystkie chcą się ukrywać – przybywa kobiet, które znalazły nietypowy sposób na poradzeniem sobie z łysieniem. To tatuaż z henny. Jedną z pań, która zdecydowała się na taką formę zdobienia głowy, jest Ewa, która w rozmowie z fundacją „Jestem przy Tobie” wspierającą kobiety leczone z powodu nowotworu narządów płciowych mówi: „Zrobienie sobie henny na głowie poprawiło moje samopoczucie, zrobiłam coś innego – szalonego. Nie jest to jeszcze na tyle popularne, żeby widzieć kobiety z henną na głowie na ulicy. A ja się odważyłam!”.

Kobieta w koronie

Wykonywaniem tatuaży z henny na głowach kobiet po chemioterapii zajmuje się Agata Wójt – indolog, podróżnik, pilot wycieczek, która na swojej stronie internetowej tłumaczy: „Sztuka zdobienia ciała henną tzw. mehendi to przedślubna tradycja indyjska oraz arabska. Mehendi na ciele panny młodej ma przynieść szczęście i radość. Kobiety zdobią swoje ciała także przy okazji ważnych świąt. Podpatrzyłam tę piękną sztukę podczas pobytu w Indiach i postanowiłam sama nauczyć się mehendi”.

Tatuaże z henny można zrobić na dowolnej części ciała – najczęściej są to ramiona, stopy, plecy, ręce. Od pewnego czasu Agata Wójt zajmuje się również wykonywaniem takiego tatuażu na głowach kobiet po chemii, a swoje zdobienia w tym miejscu nazywa „koronami”. „Pomysł malowania tzw. koron dotarł do mnie już około roku temu. Od tego czasu pogłębiałam swoje umiejętności i stopniowo zauważałam terapeutyczną funkcję zdobienia ciała henną. Osoba malowana niejako zmuszona jest to zatrzymania się, do uspokojenia się” – mówi Agata Wójt w rozmowie z fundacją „Jestem przy Tobie”.

Strony

Komentarze (0)
ocena
0/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz