ABC choroby lokomocyjnej

04 Stycznia 2010

Długa podróż samochodem, autobusem lub pociągiem to dla ciebie lub twojej pociechy nerwy, ból brzucha, głowy i wymioty? Poznaj tę dolegliwość i skutecznie ją pokonaj.

ABC choroby lokomocyjnej

Zwiedzanie i podróżowanie powinny być przyjemnością i sprawiać nam wiele radości. W końcu po to właśnie pakujemy walizkę i wyruszamy odkrywać ciekawe zakątki świata.

Jednak podróże rządzą się  swoimi prawami – jeśli jesteś w ciąży, zobacz, co powinnaś wiedzieć przed podróżą samolotem. I niestety bywa tak, że to, co z pozoru ciekawe i miłe, tak naprawdę staje się udręką i przeszkadza nam w rozkoszowaniu się podróżami. Taką przykrą i dość męczącą dolegliwością jest choroba lokomocyjna.

Najczęściej pojawia się u dzieci w momencie, gdy ruch pojazdu zakłóca zgodność między tym, co widzą oczy, a tym, co odczuwa mechanizm równowagi w uchu wewnętrznym. Oczy przyzwyczajają się do ruchu, lecz ucho wewnętrzne nie, wskutek czego mózg otrzymuje sprzeczne informacje. („Domowa encyklopedia zdrowia” Reader’s Digest, Warszawa 2007). Najprościej rzecz ujmując choroba lokomocyjna u małego dziecka spowodowana jest niedojrzałością mózgu. I właśnie dlatego to właśnie dzieciaki, dużo częściej niż dorośli, męczą się w czasie jazdy. 

Objawy choroby lokomocyjnej są  powszechnie znane i łatwo można je rozpoznać. Co ciekawe, bywa tak, że dzieci cierpią tylko w jednym typie samochodu (tak jakby były na niego „uczulone”) albo zapadają na chorobę lokomocyjną „w kratkę”. Typowe objawy tej dolegliwości to przede wszystkim nudności i wymioty, przyspieszenie oddechu, poty, nadmiar śliny w ustach, wrażenie omdlewania, utrata apetytu, bladość lub sinienie skóry, a także niewielki ból brzucha często połączony z biegunką.  

Warto podkreślić, że większość powyższych objawów najczęściej ustępuje po 12. roku życia, choć w skrajnych przypadkach choroba lokomocyjna może towarzyszyć aż do późnej dorosłości. Zanim jednak dziecko zwyczajnie z tego wyrośnie, rodzice powinni być przygotowani na to, że ich pociecha słabo się poczuje i zacznie wymiotować w samochodzie, autokarze lub na statku. 

Jak pomóc maleństwu, które męczy się podczas podróży i przez które kierowca musi zatrzymywać  się co 2-3 godziny? Przede wszystkim są pewne czynności, których małe dziecko powinno unikać, będąc pasażerem jakiegoś  środka lokomocji. dziecko przede wszystkim nie powinno czytać, grać w gry komputerowe, wyglądać przez boczne szyby samochodu (a także przez tylną – maluch w ogóle nie powinien siedzieć tyłem do kierunku jazdy). Niezwykle istotne są również posiłki. Rodzice mają tendencję do przesadnego karmienia potomków przed podróżą, a potem co pół godziny podają im różne smakołyki – kanapki, soczki, słodkie bułki, chipsy, batoniki. Stąd już bardzo krótka droga do choroby lokomocyjnej. Pamiętaj, że malec nie może przejadać się przed i w czasie podróży. Optymalnie jest zjeść lekki posiłek na godzinę przed planowaną podróżą – i dotyczy to zarówno dzieci jak i dorosłych. 

Bardzo ważne jest również picie wody. Nie jest tajemnicą, że wszyscy powinniśmy pić co najmniej 1,5 litra wody dziennie. Ale w trakcie podróży nabiera to dużo większego znaczenia. Podróżując, bardzo łatwo można się odwodnić. Dlatego w czasie jazdy dziecko co kilka minut powinno pić niewielką ilość wody niegazowanej. Są również produkty, które warto podawać synowi lub córce w czasie podróży. Jak informuje dr n. med. Łukasz Szczygieł, specjalista chorób wewnętrznych, starszy asystent I Oddziału Chorób Wewnętrznych ZOZ w Knurowie (dla pisma „Po pierwsze człowiek”), maluchowi warto podawać jabłka, rzodkiewki, marchewkę, obrany ze skórki korzeń imbiru, a także rodzynki krakersy i cukierki miętowe. 

Dr Szyczygieł twierdzi, że gdy pojawiają się wyraźne objawy choroby lokomocyjnej, należy poprosić dziecko, by zamknęło oczy, głęboko oddychało, lekko odchyliło i oparło głowę o zagłówek. Do nosa warto przyłożyć mu chusteczkę nasączoną olejkiem z mięty, bazylii czy melisy, uchylić okno, a kierowca powinien zwolnić. W miarę możliwości trzeba robić przerwy w podróży. W czasie płynięcia statkiem, osoba cierpiąca na chorobę lokomocyjną powinna często wychodzić na pokład, bo świeże powietrze i ćwiczenia pomagają złagodzić jej przykre objawy. 

Jeśli choroba lokomocyjna jest dla dziecka prawdziwym utrapieniem i pojawia się na dobrą sprawę  za każdym razem, gdy maluch podróżuje, warto wesprzeć się  lekami i... akupunkturą. Leki roślinne i homeopatyczne, dostępne w aptekach bez recepty, potrafią być naprawdę skuteczne. Może zdarzyć się, że na dziecko nie podziała jeden preparat, ale drugi już tak – dlatego po zażyciu przez niego jednej tabletki, nie należy się zniechęcać i wmawiać sobie, że leki nie działają.

Bądź jednak przygotowana, że czasem niezbędna jest wizyta u lekarza – choćby po to, żeby specjalista zapisał silniejszy środek. Lekarz wskaże również odpowiedni preparat, bo np. podawanie dzieciom substancji zawieranych między innymi cynaryzynę, metoklopramid czy hioscynę nie jest zalecane. Warto również sięgnąć po ziołowe leki uspokajające lub wspomniany wcześniej imbir – sproszkowany lub w formie herbatki (albo w ogóle sam korzeń) – to naturalny i bardzo skuteczny sposób na walkę z chorobą lokomocyjną. 

Warto jeszcze wspomnieć o akupunkturze. „Domowa encyklopedia zdrowia” podaje, że niektórym ludziom pomagają opaski do akupresury, które uciskają pewien punkt nad nadgarstkiem, a przy tym nie wydzielają żadnych substancji.

I jeszcze jeden magiczny sposób. Sposobem na walkę z chorobą lokomocyjną jest... przyklejenie dziecku na pępku dwóch skrzyżowanych plasterków. Nie wiadomo, na jakiej zasadzie to działa – pewnie bardziej niczym placebo. Ale niemniej jednak – bywa naprawdę skuteczne. Zatem następnym razem, gdy całą rodziną będziecie wybierać się w podróż, zamiast zaopatrywać się w kilkanaście foliowych woreczków, po prostu staw czoła tej dolegliwości – i pożegnaj ją raz na długi czas! 

Ewa Podsiadły  

Zobacz także: 

Pachnące saszetki do torebki 

W ich przypadku zupełnie nowego znaczenia nabiera zdanie „mała rzecz a cieszy”. Te maleńkie saszetki odmienią  twoją torebkę w bardzo przyjemny sposób. 

Na lotniskach giną miliony walizek! 

Myślisz, że ty i twój bagaż  bez problemu dotrzecie do celu? Uważaj – europejskie linie lotnicze każdego dnia gubią ok. 10 tys. walizek pasażerów.   

Strony

Komentarze (112)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-02-13 19:08:49

re: ABC choroby lokomocyjnej

Ja mam lokomocyjną. Mojim sposobem na wycieczkę z rówieśnikami jest UDAWANIE, że się śpi. Wtedy podróż szybciej mija.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-02-13 23:26:56

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-16 18:50:19

matko!Normalna jesteś ? żałosne !

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-01-12 10:14:45

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-01-11 19:11:57

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-01-10 12:12:18

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-01-09 10:20:07

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-01-07 20:47:45

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-01-07 14:30:10

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-01-07 12:17:45

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-01-07 12:17:24

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz