EXCLUSIVE: Jestem ateistką

25 Stycznia 2014

Beata twierdzi, że niewierzący nie mają w Polsce łatwo.

wiara

Polska jest krajem wyjątkowo jednolitym pod względem wyznaniowym. Za katolików uznaje się ok. 93 procent naszych rodaków, a ochrzczonych jest jeszcze więcej. Nie oznacza to jednak, że wszyscy wierzymy w to samo i religia obecna jest w życiu większości. Praktykujących wiernych jest już znacznie mniej, bo ok. 40 procent. Wyznanie dla sporej grupy to wyłącznie kwestia społeczna, rodzinna i tradycyjna. Niezależnie od tego – ok. 80 proc. z nas uznaje istnienie Boga, choć nie zawsze takiego, jakiego pokazuje nam Kościół rzymski. Zaledwie kilka procent Polaków określa się jako osoby zupełnie niewierzące lub wątpiące.

Równocześnie Kościół ma istotny wpływ na państwo. Ze Stolicą Apostolską łączy nas konkordat, w publicznych szkołach nauczana jest religia katolicka, hierarchowie coraz częściej wypowiadają się w kwestiach społecznych, a czasami próbują wywierać presję na politykach. Ateiści (odrzucający jakiekolwiek bóstwo) i agnostycy (zakładający niemożliwość udowodnienia istnienia bądź nieistnienia Boga), choć statystycznie to niewielka grupa, coraz głośniej domagają się poszanowania dla bezstronności światopoglądowej państwa wskazanej w konstytucji.

W wielu przypadkach tolerancja religijna to jednak tylko teoria. Wierząca większość narzuca pewne standardy niewierzącym. Nie brakuje głosów, że choć prawo stanowi inaczej, w rzeczywistości żyjemy w państwie wyznaniowym. Podobnie uważa Beata, 23-letnia studentka z Warszawy, z którą rozmawiamy o jej światopoglądzie i życiu pośród gorliwych wyznawców. Czy czuje się dyskryminowana?

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (209)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Nuan
(Ocena: 5)
2014-06-23 22:48:42

re: EXCLUSIVE: Jestem ateistką

Ja także jestem ateistką. Od małego dziecka rodzice kazali mi chodzić do kościoła, opowiadali o bogu, wpajali pismo święte. Tak naprawdę nigdy nie wierzyłam, ale myślałam, że to taka zabawa, że wszyscy MUSZĄ wierzyć. Nie cierpiałam chodzić do kościoła, to była straszna udręka. Wierciłam się z nudów, przy okazji zgarniając klapsy od mamy. Gdy skończyłam 13 lat zaczęłam interesować się różnymi religiami, w tym dowiedziałam się o ateiźmie. Teraz cieszę się, że jestem już dorosła i sama mogę podejmować decyzje. Nigdy nie mam zamiaru zaciągać swoich dzieci do kościoła, to męczące. Nieważne co ludzie pomyślą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-30 12:45:04

re: EXCLUSIVE: Jestem ateistką

bardzo ciekawy artykuł. Przyznam, że bliżej mi do agnostyka niż katolika ale nie dokonałam apostazji bo wiem, czym mogłoby się to skończyć. Mieszkam w małej miejscowości i nie chciałabym robić sobie problemów. Już ostatnio podczas przyjmowania księdza odezwałam się chyba "w zły sposób". Ksiądz jak to ksiądz - pytał, dlaczego nie mam spowiedzi, dlaczego nie chodzę do Kościoła w każdą niedzielę... Nie miałam zamiaru ściemniać i wymyślać sobie usprawiedliwień, więc zgodnie z prawdą odrzekłam, że "jakoś nie specjalnie mi na tym zależy". Niby takie krótkie zdanie a ksiądz uniósł się jakby go ktoś jajkami obrzucił :D Powiedział, że dostrzega działanie szatana, że nie dostanę zaświadczenia jeżeli zechcę zostać matką chrzestną ( pomimo tego, że mam chrzest, komunię, bierzmowanie) i dodał, że to ludzie są źli a nie księża. Zasugerował też : "Możesz się zapisać do ruchu Palikota!" Czasami mam ochotę wypisać się z tego "teatrzyku" bo wiem, że jestem katolikiem tylko dlatego, że się nim urodziłam - nie miałam innego wyboru. Teraz jest to tak bardzo zakorzenione w moim miasteczku (i pewnie w Polsce), że apostazja mogłaby przysporzyć mnie i mojej rodzinie wiele nieprzyjemności. Najbardziej przeszkadza mi jednak to, że Kościół ma tak wiele do powiedzenia w sprawach politycznych. Sądzę, że religia i polityka nie powinny się przenikać

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
SZatanista
(Ocena: 5)
2014-01-28 20:32:43

re: EXCLUSIVE: Jestem ateistką

Spłoniecie w pielke!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Devon
(Ocena: 5)
2014-01-28 04:07:04

re: EXCLUSIVE: Jestem ateistką

Jestem ateistką i jedyną pamiątką katolicyzmu jaką mam jest choinka wymyślona przez protestantów na wzór pogańskiego snopka słomy:) każdy niech sobie wierzy w co tylko zechce i innym niech się w życie z butami nie pcha. Jakby chociaż połowa księży zachowywała się jak papież Franciszek to by sie tylu ludzi nie odwracało od kk, i jak się mieszka w małej miejscowości to ateistów szykanują

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Livia
(Ocena: 5)
2014-01-28 03:52:42

re: EXCLUSIVE: Jestem ateistką

NO JAK NIE MOŻE BYĆ BOGA?! A KTO nas stworzył??? Ja się pytam. Ci wszyscy zadumani ateiści pewnie myślą że SAMI SIEBIE stworzyli, haha! Jakież to błędne myślenie myśleć, że Boga nie ma. Może go nikt nigdy nie widział, ale współczuje ateistą za brak jakiejkolwiek wyobraźni. Nie wierzyć w nic to jak być bezwartościowym człowiekiem, który ŻYJE, bo żyje. Głaskam po głowie wszystkich ateistów w naszym kraju z wielkim współczuciem :D Ateistka Cię głaszcze po głowie, biedna istota której bóg poskąpił rozumiu

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-30 10:09:37

Mówisz, że współczujesz ateistą? Musi być trudno nim współczuć, myślałam, że współczujemy raczej przy pomocy mózgu, a nie ateisty.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
m
(Ocena: 5)
2014-01-31 08:04:03

nie no, zadumana to ty jesteś. Pozdro, twoi znajomi muszą mieć z tobą ciężko. Aha, słyszałaś o ewolucji? Wybacz, jeśli się okaże, że żyłaś w kłamstwie, ale myślę, że Adama i Ewy raczej nie było.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-06-09 15:53:12

@m a słyszałeś o jakimś NAUKOWYM dowodzie potwierdzającym TEORIĘ ewolucji? jak jakiś znajdziesz to daj znać, bo tyle materiałów przejrzanych i ani jednego dowodu :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
nananana
(Ocena: 1)
2014-06-23 22:43:35

"współczuje ateistą za brak jakiejkolwiek wyobraźni. " Brak wyobraźni, bardzo trafne określenie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Buziaki.
(Ocena: 5)
2014-12-09 20:18:46

A słyszałaś o jakimkolwiek wiarygodnym dowodzie na to, że bóg istnieje? ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
kryrytyk
(Ocena: 5)
2014-01-27 01:41:07

re: EXCLUSIVE: Jestem ateistką

największy ból dla ateisty to mieć na niego wyjebane

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-27 10:37:08

Zabrzmiało iście filozoficznie.. Ale trafiłaś w sedno :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ateistka
(Ocena: 5)
2014-01-27 00:22:51

re: EXCLUSIVE: Jestem ateistką

Tyle zła na świecie, a ludzie wierzą w jakiś boski plan... Wasz Bóg musi się świetnie bawić... :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
nnuj
(Ocena: 5)
2014-01-26 18:10:02

re: EXCLUSIVE: Jestem ateistką

Co ma ateizm do odwróconego krzyża, debilki?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-26 12:36:27

re: EXCLUSIVE: Jestem ateistką

Ja tu nie widzę żadnych przykładów prześladowania. To bzdura. Dzisiaj nikt nikogo ze względu na ateizm nie prześladuje. No chyba, ze własna babcia. Gorzej mają osoby, które jawnie się do katolicyzmu przyznają. Są traktowane wówczas jak upośledzone lub niespełna rozumu. Nie uważam też, żeby grzecznościowe uczestniczenie w świętach religijnych było hipokryzją. Jest to miłe spędzenie czasu z rodziną w podniosłej atmosferze. Ja mimo, że jestem ateistką to lubię święta. Lubię wszystko co się z nimi wiąże.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-26 12:50:34

moja babcia :d nie chodze do kościoła więc ma focha :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-26 19:03:47

Moja też się mnie zawsze pyta czy już w kościele byłam, zawsze odpowiadam, że byłam już o 7 rano dlatego mnie nie widziała. Zawsze się wtedy ze mnie śmieje.. chyba nie do końca mi wierzy :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-27 11:14:50

to ile masz lat, że musisz mówić babci, że byłaś w kościele..?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-27 14:45:33

30! Ale babcia za każdym razem mnie pyta! :) Dla niej zawsze będę małym dzieciakiem. Pyta się mnie też, czy wszystko na obiad zjadłam. Słodkie to i uwielbiam jak tak robi :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-27 17:47:53

masz 30 lat i odpowiadasz babci, że byłas o 7 w kościele? Mało poważne jak na taki wiek..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-27 18:52:38

I want to die young as late as possible . Uwielbiam się droczyć z moją babcią, a poważna nie jestem, bo czemu miałabym być. Wystarczy, że w pracy jestem do tego zmuszona. W domu mogę się pośmiać i żartować ile mam ochotę. To zdrowe, powinnaś spróbować :D Wiek to tylko metryka, nie uważam, ze jest coś czego mi nie wypada robić, bo mam "już 30" lat. Mam dopiero 30 lat i całe piękne życie przed sobą. Takie podejście będę miała zawsze, bo wyluzowani ludzie wolniej się starzeją i mniej stresują.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-27 21:45:20

ja również jestem żartobliwą osobą, jednak na pewno nie będę musiała wciskać kitu mojej babci w wieku 30 lat, że chodzę do kościoła na 7 rano, nie musiałam też w wieku 15 lat, oznacza to, że nie żartuje i jestem mało wyluzowana? Mylisz się bardzo.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-27 23:25:27

Mam po prostu z moją babcią specyficzną relację. I nie wciskam jej kitu tylko sobie żartuję i ona doskonale wie, że ja żartuję. Obie się z tego śmiejemy, bo ona zawsze się na mnie podejrzanie patrzy i się uśmiecha z niedowierzaniem. Taki nasz rytuał. Ona mnie nie przepytuje i nigdy tego nie robiła. Po prostu sobie luźno rozmawiamy i śmiejemy się wspólnie. Traktuję babcię jak przyjaciółkę i przekomarzam się z nią często. Twój tekst o tym co wypada a czego nie wypada w wieku 30 lat skłonił mnie do refleksji o Twoim możliwym braku wyluzowania.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-27 23:38:03

to w końcu "doskonale wie, że żartuję", czy tak jak napisałaś wcześniej "chyba mi nie wierzy"? :) Lubię jak ludzie piszą pod jednym postem a do końca nie wiedzą co, albo piszą coś innego, niż chwilę wcześniej. Chyba jednak nie jestem AŻ TAK wyluzowana, skoro babcia zawsze się pyta czy byłas w kościele, a ty jej odpowiadasz, że byłaś na 7 i się z tego smiejecie.. Mamy chyba inne poczucie humoru :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-28 01:16:05

Wie, że żartuję, bo się z tego śmieje. A zdanie "chyba mi nie wierzy" było również napisane w żartobliwym tonie. Rozumiem, że możesz mieć problemy z wyobrażeniem sobie naszych relacji, w końcu nie znasz ani mnie ani mojej babci. Nie wiesz w jakim tonie jest to wypowiedziane i jaki charakter mają nasze rozmowy. Podsumowując temat: tak, mimo, że mam 30 lat babcia za każdym razem jak mnie widzi pyta czy chodzę do kościoła (niestety widuję ją rzadko, bo mieszkam 1600 km od niej) i zawsze to sprawdza. Wówczas puszczam do niej oko i mówię, że chodzę codziennie i nie musi się o mnie martwić. Nie jest to chyba, aż tak skomplikowana sytuacja żeby ją w paru postach tłumaczyć :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-28 08:46:56

ojej, a co gdybyś jej powiedziała, że do kościoła nie chodzisz już od kilku lat? Obraziłaby się? I jak można sprawdzić, czy ktoś chodzi do kościoła czy nie? Przepytuje cię jakie było kazanie?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-28 19:20:08

Ona ma 90 lat. Naprawdę uważasz za rozsądne stresowanie starszej osoby? Mówienie, że nie chodzę do kościoła nie jest moim punktem honoru. Nie mówiąc jej tego wprost nie czuję, żeby moja integralność na tym cierpiała, bo jej uczucia są dla mnie ważniejsze. Nie przepytuje mnie ani nie sprawdza, po prostu pyta zawsze każdego z jej wnuków i 7 prawnuków o to czy ładnie jedzą i czy do kościoła chodzą, przy okazji przypominając jakie to ważne :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-28 19:26:11

"za kazdym razem jak mnie widzi pyta czy chodzę do kościoła (...) i zawsze to sprawdza" To ja nie umiem czytać czy ty masz jakieś problemy? :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-28 22:03:11

Niektóre wyrazy w języku polskim mogą mieć różne zabarwienie emocjonalne- zależy od kontekstu. Ona mnie nie sprawdza w sensie egzaminowania z obecności w kościele czy treści kazania. Sprawdza w sensie pytania czy byłam i tyle. Wyobraź sobie, żę nie lubię powtarzać ciągle w wypowiedzi tego samego słowa, żeby być hiper precyzyjnym i czasami zastępuję je wyrazem bliskoznacznym, który mi w danym kontekście również pasuje. W tym wypadku zamiast pisać ciągle "pyta" napisałam "sprawdza". Nie musisz się tak szczegółowo czepiać słów, bo na dobrą sprawę nie zmienia to aż tak sensu wypowiedzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-28 22:17:58

na dobrą sprawę zmieniło to cały sens wypowiedzi, dobrze o tym wiesz, że powinno to brzmieć inaczej. Może nie dla ciebie, ale dla kogoś, kto to czyta - można pomyśleć, że masz rozdwojenie jaźni, czy coś podobnego :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-28 23:12:40

W takim razie musisz mi uwierzyć na słowo, że chyba nie mam :P Ale żeby było jeszcze śmieszniej to powiem Ci, że paręnaście lat temu z moimi kuzynami zaczęliśmy babci wkręcać, że np jedno z nas wyleciało ze studiów, albo że zaczęło papierosy palić, albo że za dużo imprezuje czy właśnie nie chodzi do kościoła itd. Wówczas babcia podjęła z nami tę zabawę i robi sobie listę co roku: najgrzeczniejszy wnuczek i nam punkty przyznaje. Więc jak do niej dzwonię z życzeniami to zawsze mi mówi, że moja kuzynka była pierwsza i dzisiaj dostaję 8 pkt zamiast 10, ale jako, że słyszała od mojego brata, że rozwiodłam się z mężem to dostaję dodatkowe - 10. Cała ta gra jest dość zabawna i zawsze pozostaje w granicach rozsądku, nie przytaczamy żadnych szokujących czy niesmacznych faktów, ale zawsze próbujemy przekonać babcię, że to właśnie my powinniśmy wskoczyć na wnusiowe pierwsze miejsce. Może to i głupie i dziecinne, ale zaczęliśmy to jak byliśmy nastolatkami i mimo upływu lat ciągle kontynuujemy tę zabawę. W pewien sposób nas zbliża i powoduje, że jesteśmy w ciągłym kontakcie z babcią. A dla babci to też jest niezłe ćwiczenie, bo mimo wieku pozostaje w niezłej formie psychicznej i nie daje sobie kitu wciskać. Co Ty na to? :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-29 00:15:12

jestem pod wrażeniem waszej inwencji twórczej i po prostu odrobinę mnie zatkało..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Pytająca
(Ocena: 5)
2014-01-26 12:27:56

re: EXCLUSIVE: Jestem ateistką

Mam pytanie do ateistow i prosze o rzetelna odpowiedz poniewaz nie moge zrozumiec jednej rzeczy. Krzyczycie, bulwersujecie sie i ostentacyjnie pokazujecie jacy to jestescie niewierzacy. Zadnych sakramentow - chrztow, komunii, bierzmowan, slubow koscielnych. Ok w porzadku. Prosze mi w takim razie wyjasnic jak drodzy ateisci rozwiazecie sprawe pogrzebu? Kiedys ktos bliski wam umrze i co wtedy? czy pojdziecie do ksiedza i poprosicie o pogrzeb katolicki czy moze zakopiecie kgogs bliskiego np w ogrodku pod drzewkiem? I jak wy sami swoj pogrzeb kiedys sobie wyobrazacie?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-26 12:31:24

nie rozumiem w ogóle o co chodzi. Moi bliscy są wierzacy, wiec dlaczego miałabym ich nie pochować? W czym problem? Ta sytuacja jest wyciągnięta chyba z dupy. Swoją drogą, mam nadzieje, że jeśli przyjmujesz to , co mówi kościół, jesteś "wierząca katoliczką" to nie współżyłaś przed ślubem oraz nie stosujesz żadnych środków antykoncepcyjnych?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
loledukacja
(Ocena: 5)
2014-01-26 12:31:39

nie słyszałaś o czymś takim jak cmentarz świecki? :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
k.
(Ocena: 5)
2014-01-26 13:32:49

ja zwyczajnie zapowiedziałam, że chcę zostać skremowana i rozsypana, nie życzę sobie żadnego księdza na swoim pogrzebie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
k.
(Ocena: 5)
2014-01-26 13:35:17

a jeżeli chodzi o bliskich to też zostaną pochowani tak jak sobie życzyli. moi rodzice byli wychowywani w wierze i pewnie w taki sposób chcą zostać pochowani.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-26 15:31:43

po pierwsze - cmentarze zwykle są komunalne czyli stanowią własność jednostki samorządu terytorialnego więc nie ma potrzeby pochówku w ogródku pod drzewkiem, po drugie- możliwości jest do wyboru do koloru może być rozsypanie gdzieś prochów albo ceremonia poprowadzona przez mistrza świeckiej ceremonii, jak to było w przypadku prof. Zbigniewa Religi

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-26 17:51:58

Dlaczego używacie argumentu antykoncepcji i współżycia przed ślubem. Mam rozumieć, że oczekujecie od katolików żeby byli ideałami a wszędzie jest napisane, że człowiek jest grzeszny. Znam wielu wierzących, którzy tych zasad nie przestrzegali.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-26 21:06:48

Podczas pogrzebu świeckiego, Mistrz Ceremonii wygłasza uroczystą mowę i opowiada kilka słów na temat zmarłego. Nie ma w tym nic szokującego, ani nawet dziwnego, wszystko odbywa się na cmentarzu. Zupełnie nie pojmuję jak można uważać że ateiści chowają swoich zmarłych pod drzewem. Trochę przykro było czytać powyższy komentarz.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Pytająca
(Ocena: 5)
2014-01-26 21:23:58

W takim razie przepraszam ale nigdy nie slyszalam o swieckim pogrzebie ani o zadnym mistrzu ceremonii. Dziekuje za informacje w takim razie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-26 22:29:17

jak to? Przecież to nienormalne. Albo wierzysz w kościół i w to, co on mówi, alebo wybierasz to co ci pasuje i tworzysz własną wiarę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-26 22:54:53

Człowiek może zostać pochowany przez urzędnika...W czym problem widzisz?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Jafud
(Ocena: 5)
2014-01-26 22:56:56

Ta Katolicy... Swoje grzechy tłumaczycie tym, że człowiek z natury jest grzeszny, a ateistów i innowierców to do gazu najlepiej byście wysłali.Po pierwsze to cmentarze nie są własnością kościoła i ma do nich prawo każdy, a pogrzeby różnią się tym, że na tych religijnych ględzi osobnik z koloratką...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz