Dwaj bliźniacy, a zupełnie inni (Tarun jest o połowę mniejszy od Kiana!)

02 Sierpnia 2011

Większy Kian waży aż 9 kg, mniejszy Tarun zaledwie 4 kg...

Kain i Tarun Chungh

Patrząc jedynie na zdjęcie tych dwóch chłopców, wydawałoby się, że jeden z nich jest znacznie młodszy od drugiego. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Kian i Tarun są bliźniakami! Chłopcy przyszli na świat w tym samym czasie, teraz obaj skończyli pierwszy rok życia...

Dzieci nie zawsze różniły się tak drastycznie między sobą. Zaraz po urodzeniu wyglądały bardzo podobnie. Niestety, jeden z nich poważnie zachorował. U małego Taruna pojawiły się niebezpieczne zdrowotne komplikacje. Maleństwo nie potrafiło samodzielnie oddychać, u dziecka stwierdzono również poważną wadę genetyczną, która sprawiła, że jego poszczególne części ciała nie rozwijały się równomiernie. W wyniku ciężkiej choroby, dziecko przestało rosnąć oraz przybierać na wadze.

Tarun większość swojego życia spędził w szpitalu. Lekarze nie dawali mu większych szans na przeżycie. W pewnym momencie sugerowano nawet rodzicom maleństwa, że powinni oni zgodzić się na odłączenie go od aparatury podtrzymującej życie. Do długich chwilach niepokoju zdarzył się jednak cud. Dziecko nagle zaczęło samo oddychać i powoli wracać do zdrowia. Lekarze oniemieli ze zdziwienia.

Dokładnie w dniu swoich pierwszych urodzin maleńki Tarun został wypisany ze szpitala. Chłopiec czuje się znacznie lepiej. Ma mnóstwo sił i energii, które wykorzystuje na zabawy ze swoim bratem bliźniakiem!

Alicja Piechowicz

Zobacz także:

22-latka ma na stopie TRZECI SUTEK! (Czy będzie mogła nim karmić dziecko?)

To jedyny taki przypadek na świecie.

Chłopiec - Ryba ma ciało pokryte łuskami! (Kąpią go w wannie wypełnionej lodem - FOTO)

Obrzydliwa skorupa pokrywa całą skórę malca. Dziecko cierpi niewyobrażalne katusze!

Strony

Komentarze (20)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-08 06:03:20

dziecko brudasa i wszystko jasne

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-06 16:07:03

ten bardziej wiekszy taki slodziak bardzzo fajna ma karnacje ♥ xd

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-04 14:25:39

a to 2 czy 2 jajowi?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-03 14:59:14

Tu znow Aga, przeciez masz 25 lat wiec cos mi tu nie pasuje ze rodzice na cos sie moga nie zgodzic. Musisz sie w koncu postawic! Nie rozumiem tego ze nie mozesz szczerze ze wszystkim porozmawiac z chlopakiem, przeciez zwiazek wlasnie na tym polega, aby moc mowic glosno o wszystkim, mysle ze powinien zrozumiec ze nie masz pieniedzy na wesele, musisz jakos uzbierac i wtedy porozmawiac na temat wesela, przede wszystkim potrzebnych jest Wam duzo rozmow... i o dziecku, i o weselu i o wszystkim z czym mozesz sobie nie radzic. Musisz w sobie znalezc sile aby sobie poradzic. I nie bac sie macierzynstwa. A chlopakowi wytlumaczysz to, ze naciska na ciebie w sposob spokojny i wlasnie dlatego mowie o rozmowie bo jest naprawde wazna, nie mozesz ukrywac i dusic w sobie tego co cie boli bo to daleko was nie zaprowadzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-04 15:59:04

No cóż, nie każdy kto skończy 18 lat decyduje już sam za siebie. W moim przypadku tak nie jest.Moi rodzice reprezentują różne postawy: mama nigdy do niczego nie pozwoliła mi się dotknąć bo uważała,że ja wszystko zniszczę, ojciec zawsze wiele ode mnie wymagał i nigdy nie był ze mnie zadowolony.Zawsze miałam same zakazy i nakazy więc naprawdę trudno mi się postawić! Odebrałam surowe wychowanie.A z chłopakiem bym porozmawiała,ale nie mogę się na to zdobyć i po prostu jest mi wstyd za siebie, za rodziców,że mają takie anie inne poglądy na moje życie.Nasz związek też długo utrzymywałam w tajemnicy przed rodzicami, choć jesteśmy ze sobą prawie od 7 lat.Kiedy próbuję rozmawiać z mamą, ona się od razu złości i twierdzi, że małżeństwo i macierzyństwo nie jest dla mnie,że się nie nadaję.Ale z drugiej strony jak mam się nadawać skoro ona robiła wszystko abym się niczego nie nauczyła?Może to właśnie też jest powód,że boje się iż jestem niezaradna?Może przez to uważam,że się do tego nie nadaję?Już sama nie wiem. Poza tym, gdybym przystała na ślub to musieli by za niego zapłacić rodzice mojego chłopaka bo moi nie mają środków.Boję się że później wszystko by mi wypominano.Po drugie nie mielibyśmy gdzie mieszkać, a po trzecie-nie chciałabym siedzieć w domu.Nie umiem prosić więc nie potrafiłabym prosić mojego faceta o pieniądze.Na swoje potrzeby chciałabym zarobić sama.A tej pracy jak nie było tak nie ma. Czasami sobie myślę,że fajnie by było mieć własną rodzinę,spędzać razem każdy dzień,święta,ale potem czuję przed tym strach!Z góry zakładam porażkę.Tak jest zawsze:-(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-03 00:30:29

ten starszy blizniak fajny ale ten maly nie .. i mozliwe ze jest/bedzie chory wyglada tak.. no ale daj boze zeby byl zdrowy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-02 21:07:08

tyska no ale ja właśnie nie chcę by całe moje życie kręciło się wokół dziecka, nie chciałabym się bez reszty poświęcać. Może mój stosunek do macierzyństwa jest spowodowany postawą i wpływem moich rodziców, bo jako dziewczynka każdą lalkę traktowałam jako swoje dziecko!:-), no ale nie wiem też jak wyjaśnić chłopakowi,że na mnie naciska!Poza tym nie jestem samodzielna lecz zależę od rodziców,a oni nie chcą bym zwalała im się na głowę.Na starość chcą spokoju. Na początku było mi przykro, ale już się do tego przyzwyczaiłam.Wszystko byłoby w porządku, ale pojawił się mój chłopak i wszystko się zmieniło.Bo bardzo go kocham, on kocha mnie,ale właśnie jedyne w czym się różnimy to kwestia rodzicielstwa.On naprawdę na mnie naciska.Twierdzi,że zmienię zdanie i będzie cierpliwie czekał bo chce abym to ja była matką jego dzieci!Powinnam się cieszyć i już nawet nie ważne jak bym znosiła tą ciążę i czy bym przytyła, ale o to, że nie poradziłabym sobie!!!Miałam w życiu wiele problemów, jestem dość nerwowa, brak mi cierpliwości.Bardzo kocham mojego chłopaka,ale nie wiem co dalej z nami będzie.Oprócz tematu dziecka dochodzi jeszcze ślub.Moi rodzice jasno powiedzieli,że nie dołożą ani grosza bo ich nie stać a w pożyczki nie będą się pakować.Nie zależy mi na wystawnym weselu mogłoby być tylko dla najbliższych,ale oni i tak nie pomogą mi finansowo.Zaś rodzice mojego chłopaka chcą mu sprawić wesele z pompą.W końcu to pierworodny syn.Mogą sobie na to pozwolić bo oboje pracują i mój chłopak też, a u mnie-tylko ojciec dorabia bo stałej posady też nie ma.Ja choć mam wykształcenie też tej pracy znaleźć nie mogę. Wstyd mi się przyznac przed przyszłymi teściami,że na nic mnie i mojej rodziny nie stać.Mam ambicję, chcę się rozwijać, pracować a nie tonąć w pieluchach i garach. Jak mam to wszystko pogodzić?Na wspólne mieszkanie bez ślubu nasze rodziny nigdy się nie zgodzą. Nie wiem jak mam postąpić, jak to wyjaśnić chłopakowi.Jesteśmy ze sobą tyle lat,a jednak chyba za mało, ponieważ wstydzę mu się wyjawić rodzinne problemy. On jest bardzo cierpliwy,ale nie wiem jak długo jeszcze wytrzyma.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-03 08:00:21

Ja CI napisze jedno PATRZ NA SIEBIE I SWOJĄ POŁOWĘ!!! Na rodziców nie patrz, bo to nie oni układają sobie życie. Widze, że masz podobny problem do mnie uzależnienie od rodziców robisz co mówią, a posłuchaj chłopaka, jak on widzi ślub, wasze wspólne mieszkanie, porozmawiaj z nim o tym. A dziecko to nie tylko pieluchy i gary :) są też przyjemne i wzruszające chwile jak co pisz na verna@vp.pl

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-02 19:21:36

Posłuchaj, nie żywisz sympatii do obcych dzieci itd, ale w momencie urodzenia swego dziecka twoje nastawienie moglo by sie zmienic bo bys wiedziala ze to twoje dziecko i na pewno dalabys mu wiele czulosci i milosci. No ale z drugiej strony jesli jestes pewna w 100% ze sie do tego nie nadajesz to musisz porozmawiac ze swoim chlopakiem, powiedziec mu dokladnie to co tutaj napisalas. Bo jesli ma potem cierpiec dziecko to rzeczywiscie nie ma sensu. Musicie znalezc jakis kompromis. I pomysl moze tez o tym ze za pare ladnych lat pomyslisz ze tak naprawde nie masz nikogo, nie bedziesz miec dzieci i zadne z nich cie nie odwiedzi itd, a figura sie nie martw, kazda kobieta boryka sie z tym, a to nie jest najwazniejsze, poza tym przy zdrowym odzywianiu sie wcale nie jest powiedziane ze przytyjesz duzo kg. A wyobraz sobie jak by moglo Ciebie i twojego partnera zblizyc takie malenstwo, na pewno by ci pomagal itd. a to jest piekne. Swoje dziecko to najpiekniejszy dar wiec musisz sie mocno zaatanowic a chlopakowi powiedziec zeby tak mocno na ciebie nie naciskal, lecz go rozumiesz. Przepraszam ze tak chaotycznie jest to wszystko napisane ale od razy chcialabym ci przekazac jak najwiecej, zycze powodzenia i szczescia w zwiazku:) Aga

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-03 00:29:26

no racja dobrze napisane ;) a w sumie rodzice tej dziewczyny co napisala ten konetarz chyba jakas opozniona w rozwoju.. macierzynstwo to cos najpiekniejszego w zyciu.. co oni cie tak wychowali ? to po co twoja matka ciebie urodzila?? oni sa samolubni sami sobie dzieciaka zrobili a ty sie ucz.. jasne ucz sie skoncz 40 lat miej dobra prace zarabiaj dobrze a chlopak cie zostawi ;] bo jak chce dziecko to nawet jak bardzo cie kocha pojdzie do tej co mu je da.. a ty w ieku 50 lat usiadziesz i powiesz zmarnowalam swoje zycie.. bo tak jest zawsze bedziesz zzazdroscia patrzyla na babcie i ich wnuki a ty moze sie czegos dorobisz po tych szkolach chociaz w pl ? watpie . Jasne najpierw praca potem dziecko! ale nie mow ze sie nie nadajesz kazda kobieta sie nadaje do tego .. znajdzcie prace wynajmijscie albo kupcie mieszkanie i wtedy zrobcie sobie dzieciaczka :D w sumie zazdroszcze Ci chlopaka ze tak kocha dzieci... moj nie chce slyszec o dziecku :( narazie :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-02 15:40:55

Witam wszystkie Papilotki! Mam pewien problem i chciałabym zaczerpnąć czyjejś opini.CHodzi mi o instynkt macierzyński. Otóż jestem w szczęśliwym związku od 7 lat z cudownym mężczyzną.Mam 25 lat, jeszcze studiuję, niestety nie mogę znaleźć żadnej stałej posady.Mój chłopak pochodzi z dość licznej rodziny,ja jestem jedynaczką.Moi rodzice zawsze na 1 miejscu kazali stawiać mi naukę,dlatego pilnie się uczyłam.Uważali, że powinnam zapomnieć o "głupotach" czym nazywają małżeństwo i dzieci. Mój mężczyzna uwielbia dzieci.Kiedy odwiedzamy rodzinę lub znajomych, dzieci od razu otaczają go wianuszkiem,każde chce się z nim bawić,żartować z nim.W kontaktach z dziećmi jest taki naturalny.Ja tak nie potrafię,nawet nie wiem czy lubię dzieci.Kiedy się uśmiecham lub próbuję porozmawiać-dziecko patrzy na mnie jak na wariatkę i odchodzi. W ogóle nie znam się na dzieciach i nawet sądzę że trochę mnie irytują.Rozmawiałam o tym z chłopakiem, on uważa, że rodzicielstwo to wspaniała rzecz a ja wręcz odwrotnie.Tłumaczę,że nie nadaję się do tego.Ostatnio zauważyłam, że zbyt często,niby ot tak sobie wspomina o dzieciach. Pokazuje mi je na spacerze"Fajny maluszek prawda?Nie chciałabyś takiego?", albo zaciąga do sklepu z dziecięcymi ubrankami.Co gorsza niedawno prosił,żebyśmy podczas zbliżeń zrezygnowali z zabezpieczenia na co nie mam zamiaru się zgodzić!!!Przecież teraz nie stać nas na dziecko!Ja nie mam pracy,ona zarabia niewiele, każde mieszka u swoich rodziców. cała sytuacja strasznie mnie denerwuje.Nie wiem czy w ogóle chcę mieć dzieci.Może to egoistyczne,ale martwię się o swój wygląd i dolegliwości związane z ciążą.Prawie wszystkie kobiety ze strony mojej mamy miały zagrożone ciąże lub porody powikłane.Mimo że mam 25 lat-nie dojrzałam do macierzyństwa.Brakuje mi już argumentów.Z drugiej jednak strony boję się że chłopak zostawi mnie dla kogoś kto mysli tak samo jak on.Macierzyństwo to nie jest szczyt moich marzeń.Wiem,że się do tego nie nadaję.Mimo wielu prób nawiązania kontaktów z dziećmi nie pozyskałam ich sympatii.W ich obecności jestem napięta, nie wiem o czym rozmawiać,nie umiem być naturalna.A mojemu facetowi przychodzi to z łatwością.Może dlatego,że z rodzeństwa jest najstarszy i opiekował się swoimi braćmi i siostrami.Dodam,że jego najmłodsza siostra ma 5 lat i nie przepada za mną.Kiedy tylko chcę się przytulić do chłopaka bije mnie, pluje na mnie, niszczy moje rzeczy.Gdyby nie była siostra mojego chłopaka już dawno dostałaby ode mnie klapsa!Jak wytłumaczyć mojemu mężczyźnie,że ja nie nadaję się do macierzyństwa?Nie chcę się poświęcać.Jestem takiego samego zdania jak moi rodzice,że to nie dla mnie, że nie poradziłabym sobie z tym.Mój chłopak uważa że jeszcze zmienię zdanie(stara się robić wszystko by tak się stało, ale to i tak na nic).Dzieci mnie nie wzruszają, nie potrafię się nimi zachwycać.Większość z Was pomyśli,że jestem głupia czy samolubna.Prawdą jest że nie wychowywano mnie do życia w rodzinie.Zawsze starano się mnie odwieść od tej mysli i muszę powiedzieć że udało się.Jednak kocham mojego chłopaka i nie chcę go stracić.Co powinnam zrobić?Poświęcić się?A jeśli mimo wszystko nie będę szczęśliwa,nie sprawdzę się, wpadnę w depresję poporodową i nie będę chciała mieć z dzieckiem nic wspólnego?Co robić i jak dość do porozumienia? POMOCY!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-02 16:30:57

żyj sama a jemu daj założyć rodzinę

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-02 18:26:55

A ja Cię pociesze- moja mama ma dokładnie tak samo- nie potrafi nawiązywać kontaktu z obcymi dziećmi, one jej nie lubią. Ale swoje to swoje :) to będzie Wasze dziecko, a nie tylko dziecko. Wychowasz je od małego, a instynkt macierzyński pojawia sie naturalnie po porodzie, natura. Też się dziećmi jakoś nie zachwycam, irytują mnie i drażnią, miałam takie podejście jak moja siostra a ona teraz jest w ciąży i jest strasznie podekscytowana ;) powiedz chłopakowi żeby poczekał dopóki nie uzbierzecie jakiejś konkretnej sumy i do dzieła :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-02 19:31:45

Słuchaj jestem z wielodzietnej rodziny mam 22lata i jestem szczęśliwą mamą 2 letniego filipka. Przed zajściem w ciążę nienawidziłam dzieci miałam ochotę je udusić bo tylko krzyczały marudziły i ryczały. nawet jak były spokojne miałam ich dosyć. Obiecałam że nigdy nie będę miała dzieci do po prostu krzywdę im zrobię ze złości. Zaszłam niespodziewanie w ciążę. Nie miałam pracy mój wybranek też jej nie miał ale wszystko zaczęło się układać. Zorganizowaliśmy ślub bardzo małym kosztem w 3 misiące urodziłam synka gdzie po urodzeniu miałam depresje, nie chciałam się nim zajmować wiedziałam że on jest mój ale to do mnie nie docierało ale po 3 dniach było już zupełnie inaczej maluszek od początku był kochany a teraz to nie wyobrażam sobie życia bez niego teraz się kłócę z mężem że nigdzie nie idę na żadną zabawę bo filipek nas potrzebuje i bebe przy nim cały czas. Nawet na zakupy go zabieram ze sobą on się stał cząstką mnie bez której żyć się nie da. Masz jeszcze jakieś pytanie to pisz mi na pocztę chętnie odpiszę tyskasoc@wp.pl

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-02 23:31:12

dziewczyno ogarnij sie!!! nie chcesz miec dzieci bo sie martwisz o figure??? Bez przesady , urodzilam jedno dziecko i zostaly mi male rozstepy na brzuchu i posladkach a moj mąż nawet tego nie zauwaza i swiata po za mna nie widzi bardzo sie kochamy a tobie spolczuje tego egoizmu skoro taka ''Narcyzka'' z ciebie to lepiej nie miej tych dzieci bo jeszcze bys je obwiniala za swoj wyglad po porodzie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-02 12:44:10

Slodziutkie chlopaczki

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-02 11:30:34

ale śliczny jest ten chłopczyk :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz