Religia dla opornych

02 Kwietnia 2010

Wielki Piątek do doskonała okazja by odrobić zaległą lekcję religii. Jedną z tych, na których grałaś w kółko i krzyżyk albo zadawałaś katechecie krępujące pytania o seks.

chrześcijaństwo
>

Czy nazywanie chrześcijaństwa „naszą religią” wciąż jest aktualne? Liczba wiernych z roku na rok maleje, a kościół katolicki stał się teraz świetnie prosperującą instytucją zarabiającą na uczuciach ludzi, a po trosze również na ich naiwności. Coraz więcej osób odchodzi od kościoła, wybierając dla siebie inne wyznanie albo stając się ateistami odrzucającymi wszelkie ograniczające nasze uczucia religie. Jednak pomimo tych zmian, Polska wciąż jest kolebką chrześcijaństwa. Sama religia również ma się bardzo dobrze. Chrześcijaństwo wyznaje ponad 33 proc. ludności świata, czyli około 2,1 miliarda osób. Ponad miliard z nich to katolicy. 

Jak to wszystko się zaczęło? Był początek I wieku naszej ery. To wtedy swoje nauki głosił Jezus z Nazaretu. Czas, gdy skupiał uwagę swoich uczniów i występował dla nich w roli wędrownego kaznodziei, przypadł na okres napięć politycznych i społecznych na terenie Palestyny. Jako prorok i mesjasz zgromadził wokół siebie 12 uczniów, zwanych apostołami. Słowo boże i nauki głosił między Galileą a Judeą. Za życia dokonywał cudów, których nie można było racjonalnie wytłumaczyć. Ludzie uznali go za mędrca, kaznodzieję i uzdrowiciela. Niestety, nie zabrakło również przeciwników jego działalności. Został skazany na śmierć przez ukrzyżowanie przez rzymskiego namiestnika Judei Poncjusza Piłata. Umarł w Jerozolimie w wieku 33 lat

Jak podaje Wikipedia, apostołowie przekonali się, że Jezus z Nazaretu nie był mesjaszem w sensie żydowskim, czyli wyzwolicielem Żydów spod rzymskiej okupacji. Część z ludzi pod wpływem osobistego kontaktu ze zmartwychwstałym Jezusem zaczęła oczekiwać jego ponownego przyjścia i obiecanego udziału w zbawieniu. „Zmartwychwstanie było od początku centralną tezą wiary chrześcijańskiej i motywem działania pierwszych chrześcijan” – podaje źródło. 

Pierwsze wspólnoty chrześcijańskie zaczęły tworzyć się po cudownym powstaniu ze zmarłych Jezusa Chrystusa. Od tego momentu jego uczniowie na całym świecie głosił Słowo boże i powtarzali nauki swojego nauczyciela. Z czasem wiara zaczęła się rozszerzać i zyskiwać coraz więcej wyznawców. Do ekspansji religii niewątpliwie przyczynił się Paweł z Tarsu poprzez listy, którymi zasypywał gminy znajdujące się na wybrzeżu Morza Śródziemnego. W IV wieku powstał ostateczny kanon świętych ksiąg, czyli Pismo Święte wraz ze Starym i Nowym Testamentem. Po śmierci Jezusa rosło również znaczenie biskupów Rzymu, gdzie później powstała stolica papieska. Pierwszym papieżem był św. Piotr. 

Podstawą chrześcijaństwa jest wiara w jednego Boga, występującego pod postacią Boga-Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego. Zasady postępowania i podstawowe wartości wyznacza dekalog, czyli 10 przykazań bożych. Podstawowym przykazaniem jest przykazanie miłości oraz bliźniego – nawet nieprzyjaciół. Odrzuca zasadę „oko za oko”, każe „nadstawić drugi policzek”. Największą wartością jest dobro i wiara w drugiego człowieka

Wydaje się, że na przestrzeni kilkudziesięciu wieków przykazania się zdewaluowały, straciły na wartości. W ostatnim czasie powstało mnóstwo religii, które stały się niejako alternatywą dla chrześcijaństwa, które od tysięcy lat jest niezmienne, więc według wielu osób - nieprzystające do naszych czasów. Ludzie powracają do korzeni, szukając oparcia w wyznaniach neopogańskich. Dlaczego? Dr Anna Chotecka, socjolog tłumaczy: – Chrześcijaństwo nie zmienia się wraz ze światem, jest konserwatywne. Przez to coraz częściej Ludzie nie odnajdują w nim wymarzonego spokoju i harmonii, dlatego szukają gdzie indziej. Okazuje się, że po wiekach absolutnej dominacji chrześcijaństwa wygrywają religie proste, pozostawiające pewien margines wyboru. Takie, które nie wmawiają człowiekowi, że tylko jedna droga postępowania jest odpowiednia, bez względu na wszystko. 

Przykładów nie trzeba szukać daleko. Wystarczy przeanalizować zaangażowanie ludzi w sprawy kościoła. Na początku tego tekstu wspomnieliśmy już, że Ludzie odchodzą od kościoła. Wpłynęła na to nie tylko religia, która nie zmienia się na przestrzeni lat i nie idzie z duchem czasu, ale także współczesny styl życia, zabieganie, ogromna tolerancja i media, kształtujące nasze postrzeganie świata. Modnie jest mieć wielu partnerów seksualnych, przekładać własne wygody nad zadowolenie innych, myśleć o sobie. Kto w dzisiejszych czasach znajduje czas na mszę świętą? Ci, którym się to udaje, są w mniejszości. Nasz stosunek do Kościoła uległ diametralnej zmianie. Mury kościelne to już nie świątynia, w której wielbi się Boga, a idealne miejsce na... miłosne igraszki

Zmienił się również Kościół, który stał się instytucją, świetnie prosperującym przedsiębiorstwem. Duchowni nakazują wiernym dawać na tacę duże datki, nie dają rozgrzeszenia często za drobne przewinienia, nie prowadzą z wiernymi dialogu, zwłaszcza gdy w grę wchodzą młode, poszukujące swojej drogi osoby. Gdy do tego dodać gigantyczne pieniądze zarabiane na radiach religijnych czy gazetach, współczesny wizerunek kościoła i chrześcijaństwa, jaki w tym kontekście się nasuwa, okazuje się bardzo smutny. 

Bez względu na to, jak bardzo jesteśmy religijni, nie możemy być obojętni na zmiany zachodzące w kościele. Bo te na przestrzeni wielu wieków okazały się gigantyczne. Tylko dlaczego zaszły na gorsze? Czy chrześcijaństwo ma szansę wznów się umocnić? Dlaczego niektórzy odchodzą od kościoła? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach, Drogie Papilotki. 

Ewa Podsiadły 

Zobacz także: 

Jak pokonać kryzys wiary? 

Kryzys dopadł nas także w sferze religijnej. Jak sobie z nim poradzić i powrócić na ścieżkę  przyjaźni z Bogiem? 

Jak zmienić wyznanie? 

Wystąpienie z kościoła zajmuje kilka minut. Potem możesz przyjąć dowolne wyznanie, z zachowaniem obowiązujących w danej religii zasad. 

Strony

Komentarze (223)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-05 22:50:15

sory, Papilota. Chociaż prawie na jedno wychodzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-05 22:47:38

Stek bzdur. 1. Jakie 33%? Korzystałaś ze statystyk na forach w googlach? 2. "kościół katolicki stał się teraz świetnie prosperującą instytucją zarabiającą na uczuciach ludzi, a po trosze również na ich naiwności". Gdybyś chodziła do kościoła, pewnie byś wiedziała, że nie musisz rzucać na tacę ani dawać księdzu koperty po kolędzie. 3. Mury kościelne to wspaniałe miejsce na igraszki miłosne? Chyba na słabych amerykańskich komediach... No, ale nie wymagajmy za dużo od Pudla, w końcu ten artykuł to szczyt inteligencji w porównaiu z innymi na stronie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-05 19:06:28

Chciałabym podkreślić, że nie można patrzeć na Boga, wiarę i Kościół przez pryzmat księży, bo różni są: niektórzy chyba źle odkryli swoje powołanie, ale są też tacy, którzy naprawdę świadczą swoim życiem o Chrystusie i są w Nim zakochani, ale nie można tego uogólniać. Poza tym pamiętajmy że ksiądz to tez zwykły człowiek, który jest wystawiony na takie same pokusy, jak każdy człowiek. A jeśli ktoś pisze źle o Kościele to tak naprawdę sam strzela sobie samobója bo Kościół to wszyscy wierni należący do wiary katolickiej, a nie tylko księża !!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-04 20:43:08

Ghandi powiedział: Zapewne byłbym Chrześcijaninem gdyby oni sami byli Chrześcijanami 24 godziny na dobę ;) Nie zwalajmy więc winy za zło na świecie na Kościół i Boga, bo człowiek ma wolną wolę. Gdyby jednak wszyscy stosowali się do przykazań, do tego co mówił Jezus o miłości do bliźniego to ludzie byliby szczęśliwi, a tak dążymy do samozagłady ;).

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-04 08:35:12

www.aranciaa.mondozoo.com

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-04 08:00:18

WSTYD! Papilot wprost się przyznaje do korzystania z Wikipedii, żaden szanujący się dziennikarz nie powinien tego robić, a przynajmniej się do tego przyznawać! Wikipedia jest bardzo niewiarygodna, łatwo na niej umieścić nieprawdziwe dane.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-03 17:02:24

Kochani...kiedy tak czytałam wasze wypowiedzi to nasuwały mi się różne pytania, a mianowicie gdzie waszym zdaniem powinien być Chrystus?, co robić? i kto powinien być narzędziem(pomocnikiem) w jego rękach?Winimy Boga za to jaki jest świat, za to że są wojny. Ale nie wiecie że to my budujemy sobie taki świat, miejsce gdzie żyjemy i nie robimy nic żeby było lepiej.To przykre że człowiek niszczy drugiego człowieka.Musicie wiedzieć że to co jest tu na ziemi nigdy się nie skończy, a dlatego że ludzie się nie zmienią bo są zbyt leniwi.Oni po prostu nie chcą się zmienić.Jezus mówi do każdego człowieka który choć raz go słuchał ale wy możecie być inni, gdyż jesteście Jego światełkiem, stworzeniem które Go bardzo potrzebuje.Wie że nawet jeśli na chwilę zapomnicie o Nim, to,to że wrócicie,bo On na was czeka!Szukacie wszystkiego tylko nie Jezusa ale to oznacza że boicie się otworzyć przed Panem swój siódmy rozdział.Rozdział ten jest poświęcony naszym cierpieniom,smutkom,upadkom...boimy się przyznać do grzechu...życie w grzechu samemu jest bardzo trudne i ciężkie ale tylko przez spowiedź uzyskujemy wewnętrzny spokój, doznajemy ukojenia.Jezus tyle dla was przygotował wspaniałe drogi dla każdej osoby.Droga nie zawsze będzie prosta, pojawią się zakręty, kamienie przez które będziecie kaleczyć golenie ale każdy upadek jest początkiem czegoś nowego..przez każdy wysiłek, łzy, cierpienie czegoś doświadczamy, czy wam to sie podoba czy nie.Jest zachwycony wtedy, gdy Go szukacie w ciszy kościoła,w ciszy swojego malutkiego pokoju,w ciszy natury i to jest właśnie tajemnica szczęścia, triumf radości nad smutkiem.Po każdym spotkaniu odejdziecie silniejsi,spokojniejsi.Pan nigdy nie daje nam czegoś ponad nasze siły ,gdyż wie ile jesteśmy wstanie udźwignąć.Wypowiadacie się tak źle o kościele, o naszej wirze ale kiedy w waszej rodzinie mama,tata, barat, siostra albo najlepszy przyjaciel zachoruje to wtedy będziecie szukali pomocy u Boga,gdyż będziecie świadomi tego, że może pomóc tu tylko cud...I co wtedy?Bóg mógłby powiedzieć:"Kurcze nie pomogę Tobie, tylko dlatego że tak długo czekałem aż się do mnie odezwiesz.Dlatego że kiedy ja Cię potrzebowałem nie mogłem na Ciebie liczyć.Mógłby każdego kopnąć w tyłek i krzyknąć-radź sobie sam!" Ale tak nie czyni, nie odwraca się od osób które są w potrzebie, a My tak bardzo go ranimy. Czemu Wy możecie mieć fajne domy wasze rodzeństwo super zabawki, samochody, urządzenia elektroniczne...przecież Jezus tego nie krytykuje, nie wyzywa nie bluźni wobec tego co macie! To czemu tak obrażacie kościół, który jest domem Pana? czemu obrażacie księży skoro to są pomocnicy samego Boga? czemu krytykujecie to co maja skoro wy też macie swoje rzeczy?Gdzie w waszym życiu miejsce dla Jezusa? czemu ranicie osoby które tak bardzo kochacie?Piszecie że wierzycie w Boga ale nie w kościół...to jest naprawdę smutne że nie chcecie iść do domu Pana na spotkanie z Nim.Musicie wiedzieć że bez krzyża nie ma Jezusa, a bez Jezusa nie ma Krzyża!Musicie się nauczyć odnajdywać podobieństwo w ranach Jezusa swoje upadki, ciche łzy ten nasz siódmy rozdział.Wiem że w środku jesteście wspaniałymi ludźmi o wielkich serduszkach tylko że troszkę zboczyliście ze ścieżki ale to się zdarza;-)życzę wam żebyście nie pozwolili,aby wasze dusze po śmierci nie zaznały spokoju...nie możecie pozwolić na to żeby się błąkały!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-03 17:20:45

To co napisała ta osoba tu jest wspaniałe! dziękuje za te słowa! teraz wiem ze moje odejście od kościoła to tylko oderwanie sie od drogi jaką przygotował mi Pan. Dzięki siostrze chce się nawrócić!!! chce być innym człowiekiem...DZIĘKUJE!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-03 19:31:48

co to za propaganda?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-03 19:35:58

ta osoba ktora sie tak rozpisała posługuje sie jedynie pieknie brzmiącymi hasełkami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-03 21:14:38

"To czemu tak obrażacie kościół, który jest domem Pana? " bo Bóg powiedział "nie znajdziesz mnie w świątyniach ręką budowanych"...po temacie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-03 23:30:32

Kochanie Bóg tak nigdy nie powiedział...;-) nie mam pojęcia skarbie gdzie to wyszukałeś;-)) może pomogła Ci wikipedia..?;-)) słonko musisz zacząć czytać Pismo Święte ;-))tą wspaniała księgę... pozdrawiam s.Kasia

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-04 00:34:37

s. Kasia...? a czy s. Kasia ma do powiedzenia coś wiecej niż wyczytała w tej swojej mądrej książce? a czy ta madra ksiażka ukoi ból cierpiących, nakarmi glodnych, zapewni dach nad glową ludziom potrzebującym? Warto sie nad tym zastanowic, a nie tylko nad złem płynącym z drugiego czlowieka, i obwinianiem ich za cale zło skupione na świecie, ludzie są marionetksmi w rękach Boga.. o ile możemy w to wierzyć. Nie lepiej żyć w zgodzie z samym sobą, a nie jakimiś ścisłymi regułami? Pomóc komus bo JA tak chce, a nie ONI tak karza...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-04 10:59:31

oh słoneczko;) jest to napisane w biblii właśnie;) Dzieje 17:24....pozdrawia siostrę Kasię, która widocznie "wspaniałej księgi" na oczy nie widziała

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-04 11:22:45

ciekawa jest wewnętrzna potrzeba posiadania "kogoś nad", z możliwością łączenia go z każdym elementem naszego życia...czy to obwinianiem za niepowodzenia cierpienia itd czy dziękowaniem i zawdzięczaniem mu tego co w naszym życiu jest dobre... czy to może świadomość o kierowaniu i kształtowaniu własnego losu tak przeraża że musimy wyczuwać obecność osoby współodpowiedzialnej za rozwój i wygląd naszego życia, ponieważ my sami nie jesteśmy w stanie udźwignąć takiej mentalnej odpowiedzialności, boimy się że nie podołamy, lubimy czuć czyjąś kontrolę, opatrzność czy jak kto woli opiekę nad nami, czujemy się samotni i chcemy miec kogoś przy sobie bez względu na wszystko, bez ryzyka utraty ukochanej postaci lub lubimy zrzucać całą robotę związaną z "budową" wlasnego życia na kogoś wielkiego... odrzucając myśli "jestem kowalem własnego losu" i to ja buduję swój mały/wielki świat. Bo prawda że nasze działania skutkują czymś zawsze w przyszłosci...bo nie ma dymu bez ognia...Sami urządzamy nasz świat i jesteśmy odpowiedzialni za złe i dobre jego elementy, no może pomijając katastrofy ekologiczne i tego typu rzeczy które poprostu się zdarzają i są nieodzownym elementem naszej planety...jakos inne zwierzęta nauczyły się w zgodzie z nimi współżyć to czemu my nie potrafimy ich zaakceptować nie obwiniając jednocześnie Boga za ich istnienie...mamy wiedzę skąd się biorą tego typu nieszczęścia dzięki rozwojowi nauk, to czemu wciąż mieszamy to z Bogiem, mówiąc że to a kare czy że to próba, zakręt na naszej dodze, owszem życie bywa ciężkie, nie tylko życie chrześcjijanina, hindusa czy ateisty, i każdy potrafi z ogółu sobie z tym poradzić, a przynajmniej się z tym pogodzić, ciężkie życie jednych czy same jego ciężkie momenty pozwalają na dostrzeżenie prawdziwego piękna i szczęścia życia innych ludzi lub tego samego człowieka w przyszłości... Może strach przed nagłym zniknięciem tego wszystkiego i opuszczeniem planety skłania do szukania innego wyjścia...mówimy nie, to nie może się tak skończyć, jeszcze czegoś nie zrobiłam, nie zdązyłam jeszcze tyle chce zrobić...albo na tej ziemi jest tak źle i ciężko, że po upragnionej śmierci musimy dostać coś w nagrodę, idealne wymarzone życie, raj, eden jak kto woli, gdzie wszystko jest idealne, takie jakie sobie wymarzyliśmy...czemu nie potrafimy zaakceptować biologicznych warunków życia, co jeżeli okaże się że życie jest tylko jedno? czy nie lepiej cieszyć się nim teraz w świadomości jego nieoczekiwanego końca i czerpać z niego jak najwięcej bez chęci cofnięcia czasu i zrobienia czegoś jeszcze raz. inaczej, lepiej, bez żalu... niż poświęcenia życia na modlitwę i wypełnianie cudzych warunków, ograniczeń, lub wskazówek jak żyć lepiej przestrzeganie dogmatów, z którymi nie rzadko się nie zgadzamy, poświęcając swe życie innym ludziom ale tu uwaga! nie tylko chrześcijanie poświęcają się za innych, jestem świadkiem tego jak niektórzy ateiści a raczej wiekszośc mi ich znanych są lepszymi ludźmi i robią więcej dla innych niż znani mi zdeklarowani chrześcijanie, którzy nawiasem mówiąc wydają się być zakłamani, tak więc wyznanie nie może świadczyć o godności człowieka, przynajmniej nie możemy uogólniać, bo to że Jan Paweł II był wielkim człowiekiem, niedoścignionym wzorem dla wielu ludzi,w tym również dla mnie, nie świadczy, że te same cechy i podobne uczynki zachoawnia bedą charakteryzowały pozostałych chrześcijan...a wracając do tematu, czemu mamy spędzić nasze życie na wypełnianiu czyichś zaleceń pomijając siebie, własne potrzeby i przyjemności...też sprawa tolerancji, Bóg mówi że kocha każdego z nas tak samo, jest miłosierny i kochaj bliźniego swego jak siebie samego nijak się mają do ogromnego braku tolerancji w kościele, eliminacja np homoseksualistów może świadczyć dla przykładu o pustych hasełkach kościoła, i choć te idee są szczytne i w całej mierze się z nimi zgadzam to niestety szkoda tylko że pozostają puste w konfrontacji z rzeczywistością... swoją drogą czytałam artykuł mówiący o źródłach chrześcijaństwa przedstawiający postać jezusa jako zręcznego polityka, któremu przyświecały lub wykorzystywał szczytne idee miłosierdzia pokoju itp i oczywiście gwarancje życia wiecznego-tu materialnie najatrakcyjniiejszego bezcennego towaru jaki może uzyskać człowiek dla uzyskania posłuchu...a potem cała sprawa z religią trafiła na poddatny grunt i wszystko się rozrosło do rozmiarów wielowiekowej kopuły zrzeszającej ludzi, jednym słowem siła dobrego argumentu... nie wnikam dalej... w każdym bądź razie to też sila potrzeby ludzkiej psychiki, bo każdemu wiadomo, ze ludzie od samego początku mieli swoje indywidualne religie, pozwalające wyjaśnić ich pochodzenie, odpowiadające na pytania natury egzystencjalnej a także pozwalające ujarzmić strach związany z dziką potęzną wówczas niepokonaną przez człowieka przyrodą... Nie wiem czy mam racje... mam 17 lat i jestem na etapie poszukiwania odpowiedzi...na wiele pytań, byłam wychowywana w duchu katolicyzmu, w bardzo religijnej rodzinie, jestem też przywiązana do mojej tradycji, to część mojego dzieciństwa i część mnie, choć teraz mam taki obraz mojej lub już też nie mojej wiary to i tak pomimo tego żyje w harmonii z sobą, z naturą... raczej jak na razie nie żałuje niczego w moim życiu, przeszłam naprawde trudne dzieciństwo, przeżyłam... boli mnie tylko podejście chrześcijan do innych ludzi, do ateistów niewiernych, których ich zdaniem życie jest bezwartościowe, nie mają bez Boga nic i wówczas nic im do życia nie jest potrzebne, bo nie można żyć bez Boga bo oni wiedzą za ciebie lepiej czego ty potrzebujesz i w co powinieneś wierzyc, zatem ateistom trzeba podać pomocną dłoń i ich nawracać...bez względu na to co oni uważają i w co wierzą... PS:Nie lubię stawiać kropek i budować normalnych zdań dlatego przepraszam za nieczytelnośc tekstu ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-04 11:52:22

Kochany widziałam;-) w Dziejach Apostolskich jest mowa że kościół to sanktuarium do którego człowiek powinien chodzić by nabierać sił, by spotkać się z Bogiem który mieszka w niebiosach!Człowiek żyjący w przeświadczeniu, że będzie kiedyś sądzony za swoje postępowanie przed nieomylnym i obiektywnym sądem według kryteriów wiecznej sprawiedliwości, powinien zainteresować się prawem, które go obowiązuje i starać się wedle niego żyć. Nieświadomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności.Kościół nie jest instytucją przymusową. Nie ma ogrodzenia z drutu kolczastego pod napięciem, Nie chodzą strażnicy z psami, nikt nie strzela do uciekających.Naprawdę nikt nie ma obowiązku bycia chrześcijaninem. To jest przywilej, nobilitacja, niezależnie od tego, co mówią na ten temat inni. Klub ekskluzywny, o wysokich wymaganiach. Wyobraź sobie, co by było, gdyby na ambasadora brali z łapanki np. gości spod budki z piwem... Pomyśl sobie - jesteś Panem Bogiem, chciałabyś, żeby ktoś taki, zalany w trupa Ci reprezentował? Trochę dziwnie stawiasz sprawę - to nie król wyznacza ambasadorów i kryteria, jakie mają spełniać, tylko kandydat to określa? "Dobra Bóg, mogę Cię reprezentować, ale mam dostawać pół litra dziennie i wybij sobie z głowy jakiekolwiek godziny pracy!" Tymczasem to jest praca nie na pełny etat, ale 24 godziny na dobę. Naprawdę nie ma przymusu, uwierz mi.Mając na względzie naturę ludzką, ustanowił Chrystus Kościół, społeczność ludzką, złożoną ze zwierzchności i podwładnych. Kościoła tego nie zbudował Pan Jezus na Ewangeliach, gdyż zanim Ewangelie zostały napisane, Kościół istniał. Ustanawiając Kościół, oznaczył dla niego kamień węgielny,a ten kamień zapewnił Kościołowi trwanie i siłę. Niezależnie od społeczności religijnej, niezależnie od państwa, na mocy pełności władzy ustanowił Chrystus rząd kościelny, a ustanowionym przez się rządom Kościoła dał moc naznaczania innych. Taki ustrój Kościoła ma trwać aż do końca świata. Dlatego obiecał Chrystus Kościołowi swoją pomoc: "A oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata"(Mt. 28, 20.).Zapewne, że w biegu czasów mniejsze lub większe grupy odpadły od Kościoła i historyk może w każdym wieku wskazać dokładnie na wielkim drzewie życia kościelnego blizny, które przypominają, jak te lub owe gałęzie od niego się odrywały. Lecz Kościół nie mógł nigdy sam od siebie odpaść, gdyż obecność Boża była mu obiecana: "I będę z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata". O wypełnieniu tych słów wątpić nie można bez bluźnierstwa przeciw Bogu. Organizm Kościoła jest silną budową, złożoną z ducha i ciała, z głowy i członków. "Głowa jest Chrystus: z którego wszystko ciało dobrze złożone i spojone, będąc zasilane przez wszystkie stawy, wedle czynności odmierzonej dla każdego członka, przyczynia sobie wzrostu ku budowaniu samego siebie w miłości"(Efez. 4, 15-16. ).Kto więc odstępuje od Kościoła, odstępuje od Chrystusa, a kto odstępuje od Chrystusa, odstępuje od Boga.Kto się dobrowolnie i z rozmysłem odrywa od nauki Kościoła, ten się odrywa od nauki Boga. Kto świadomie i z zasady trzyma się z dala od życia Kościoła, ten popada w śmierć duchową. "Kto was słucha, mnie słucha, kto wami gardzi, mną gardzi"."Kto nie wierzy, potępion zostanie"(Mt. 18, 17) .Ale co też sobie o mnie pomyślą, mówi niejeden, jeśli bardziej zbliżę się do Kościoła i z Kościołem żyć będę? Zostanę przy zasadzie: postępuj uczciwie i nie bój się nikogo! – Odpowiedź: trwaj przy tej zasadzie, a będziesz także uczciwie postępował względem Boga, Pana twego, który ci nakazuje żyć z Kościołem. Trwaj przy tej zasadzie, a przestaniesz z tchórzliwej bojaźni przed ludźmi trzymać się z dala od życia z Kościołem. Nie możesz się przełamać i zmusić do tego, abyś przez życie z Kościołem wyjednał sobie moc Bożą do życia moralnego, a chcesz bez tej pomocy wstrzymać się od złego i od krępowania się względem ludzkim. Patrz, abyś sam siebie nie oszukiwał. Mówią inni: nie odczuwam potrzeby praktyk religijnych. – Odpowiedź: Religia nie jest rzeczą potrzeby. Co byś powiedział o dłużniku, któryby upominającemu go o spłacenie długu wierzycielowi, odpowiedział: Nie czuję potrzeby spłacenia mych długów? A przecież i ty jesteś dłużnikiem względem Boga. Życie z Kościołem – to obowiązek i dług, który masz spłacić Bogu.Bóg-Człowiek, odszedł, ale nie miało nas to uczynić sierotami, nadprzyrodzona obecność Boga nie miała nam być odjęta, dlatego Chrystus ustanowił swój widzialny Kościół. Chciał, ażeby wszyscy Jego wyznawcy tworzyli jedną jedyną społeczność. Piotra zrobił najwyższym rządcą i nauczycielem wszystkich wiernych, innych Apostołów również mianował przełożonymi i nauczycielami i chciał, aby tak Piotr, jak i kolegium Apostołów, zawsze trwałoi działało w swoich następcach. Kościół jest pełnym tajemnic ciałem Chrystusa; życie tego Kościoła jest dziełem Ducha Świętego. Dlatego słusznie mówi Pismo św.: "A jeśliby Kościoła nie usłuchał, niech ci będzie jako poganin i celnik"(Mt. 18, 17). Jedynie w katolickim Kościele jest silne przekonanie o jednym, żyjącym, osobistym Bogu, który niebo i ziemię stworzył, który przez sumienie objawił ludziom swoją wolę i który ich kiedyś pociągnie do odpowiedzialności przed swój sąd. Jeżeli chcemy mieć ojcem Boga, winniśmy matką mieć Kościół.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-04 12:24:32

wiesz co to już zakrawa na paranoję....podaje Ci cytat "słowa Bożego", a Ty dalej twardo,że Bóg tak nie powiedział...no nic , kłócić się nie będę z kimś kto nie przyjmuje do wiadomości faktów

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-06 22:13:23

Jakby wszyscy ludzie opierali się na tej jak ty to piszesz "mądrej książce" to by tak było. Bo Pan Jezus nauczal by kochac ludzi pomagać im bo wiara katolicka opiera się na miłości do Boga i ludzi tylko mało kto zdaje sobie z tego sprawę i sie do tego stosuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-08 23:17:09

Jeśli chrześcijaństwo, zwłaszcza katolicyzm- religia miłości i pokoju dla was jest zła to co powiecie na islam?? hmm?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-03 15:52:43

w kazdej grupie spolecznej są oszusci i zboczency (w koncu to ludzie) dlatego ksieza rowniez grzeszą mają obowiązek spowiadania się bo nie są święci! ale i tak niewielu księży to złoczyncy w porownaniu z innymi "zawodami". Nauczyciele tez gwałcą i na system nie obrazacie sie tak jak na religie;/ to jest popier*olone

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-03 15:41:02

chrześciajństwo jest zdecydowanie najlepszą religią z tych popularnych. Najważniejsze jest dobro i nie ma żadnych prześladowań jeśli chodzi o ludzi innej religi czy ateistów. aczkolwiek ja bym chciala mieć nową alternatywna religie ponieważ ta wydaje mi się szowinistyczna ( chodzi o to , że chrześcijaństwo jest zbyt konserwatyczne i ten szowinizm zostal z czasów kiedy mezczyzni uwazani byli jako istoty wyzsze - teraz juz tak nie jest a my ciagle w tym tkwimy...)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-03 15:32:08

osobiście uważam że spotkania w kościele powinny inaczej wyglądać. Co z tego ż epójdziemy na msze skoro większość czasu przesiedzimy myśląc o cyzmś zupełnie innym. Najlepiej by było gdyby msza była prowadzona w sposób żywy, realistyczny, a każda msza nie przypominając apoprzedniej, powinno być dużo śpiewów i radości. Ponadto powinniśmy rozważać problematykę Biblii "oko w oko", czyli w niewielkich grupach 20sto osobowych, prowadzić kontenplacje na tematy wiary - tak oto według mnie powinna wyglądać prawidłowa religia. To byłaby wiara "w pigułce", którą każdy mógłby poznać i troche przybliżyć sobie jej problematykę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-06 15:19:53

jestem 19-latką i chcę podkreslić że jestem zwykła dziewczyna (nie jestem np. siostra zakonna). kiedys też tak patrzyłam na Msze Św. i myślałam na niej o czymś zupełnie innym. Wogóle wczesniej myslałam że to wszystko jest nudne długie i strasznie się przeciąga... ale już tak nie myślę :) każda Eucharystia jest niesamowita! Trudno pojąc że Jezus na każdej Mszy Św oddaje sie nam i na KAŻDEJ dzieje sie cud!!! jeśli ktoś przychodzi i wypowiada bezmyślnie wszystkie formuły to nic dziwnego że jest to dla niego nudne ale jeśli jest się świadomym tego co sie mówi to jest to naprawde coś niezwykłego. Poza tym Liturgia Słowa nie jest przecież co tydzien taka sama! Za każdym razem Bóg kieruje do nas inne Słowo! Nie tylko co tydzień ale codziennie słowo Boże jest inne. Powiem wam z osobistego doświadczenia że dla mnie Msza Św. jest ogromnym przeżyciem i przyjęcie Jezusa w Komunii Św. do mojego serca zawsze to serce przemienia, po Komunii Św. pragnę być lepsza i milsza dla innych. Wystarczy się dobrze wsłuchac i chcieć zrozumieć to, co się dzieje i zmieni sie podejście do Mszy Św. Gdyby ktoś chciał pogadać o tym co tu napisałam, albo miał jakiś problem dotyczący wiary lub po prostu chciałby pogadać z kimś kto go nie zna i wygadac się to chętnie porozmawiam :D to mój nr gg: 22208464

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz