Squatting – styl życia czy bezdomność?

11 Września 2009

Elba, Rozbrat czy Fabryka to na mapie Polski potężne centra artystyczne i kulturalne. Łączą w sobie galerie, kluby, kina, sale prób i koncertowe. Od standardowych miejsc różni je to, że mieszkają w nich także ludzie. Bo Elba, Rozbrat i Fabryka to jedne z wielu polskich squatów.

Squatting – styl życia czy bezdomność?

Squat to nic innego jak pustostan, opuszczone miejsce, dom, fabryka, magazyn, w którym nielegalnie mieszkają ludzie – squatersi. Zazwyczaj nie mieszkają tam z konieczności, tylko z wyboru. Squatting jest stylem życia, częścią ideologii anarchistycznej. Każde większe miasto w Europie posiada sqauty (w Polsce to m.in. Warszawa, Poznań, Wrocław, Kraków, Częstochowa czy Białystok). Najwięcej, bo aż kilkaset, znajduje się w Barcelonie i Amsterdamie.

Squatting swym zasięgiem może objąć całe ulice, np. berliński Kreuzberg (na początku lat 90.) czy obecnie Christianię w Kopenhadze. Christiania, inaczej nazywana Wolnym Miastem Christianią, w kulturze squatersów jest ewenementem. Zajmującym tam pustostany po jednostce wojskowej hipisom, duńskie władze nadały status niezależnej społeczności. Christiania jest obecnie największym centrum kultury alternatywnej w Europie. Wchodząc do dzielnicy, trzeba pamiętać o kilku ważnych zasadach: nie wolno robić zdjęć, jeździć samochodem i biegać. Jeżeli biegniesz, jesteś postrzegany jako policjant w cywilu lub złodziej. Jeżeli jesteś architektonicznym estetą, lubisz ład i porządek, zwiedzając duńską stolicę, omijaj Christianię szerokim łukiem. Jeśli natomiast dobrze czujesz się w Łodzi lub w Warszawie na starej, fabrycznej Pradze, śmiało wchodź! Przywita cię wielki znak zakazu fotografowania, a pożegna napis: „Wracasz na obszar Unii Europejskiej”.

Christiania powstała w latach 70. Obecnie aura niezależności, wolności i alternatywy, która ją wtedy otaczała, trochę opadła. Na ulicach legendarnej dzielnicy więcej jest japońskich turystów niż jej mieszkańców. 

W Polsce kultura squattingu nie jest aż tak bardzo rozwinięta i ogranicza się tylko do zajmowania opuszczonych budynków czy mieszkań. Jeden z takich warszawskich pustostanów zamieszkiwała Tina. Na głowie nastroszony irokez, ubrana w podarte dżinsy i czarną koszulkę z symbolem anarchistów. Trudno określić jej wiek. 25 lat? Może 30? Mówi cicho. Siedzimy na ławce na Dworcu Wschodnim. Nie chce powiedzieć, gdzie teraz mieszka. Pyta, skąd znam Ankę, naszą wspólną koleżankę. Milczę. Też mam swoje tajemnice. Chcę, żeby opowiedziała mi, jak się mieszka na squacie.

 „Nie jeżdżę do Centrum. Po co? Same przelansowane laleczki tam chodzą. Wiesz, co to nie one. G**** w głowie i tyle. W squacie było mi dobrze. Mieszkałam w Warszawie i trochę w Barcelonie. Tam to dopiero był odpał. Byłaś w Barcelonie? Pewnie, że mam dom. Matka, ojciec, wiesz – szkoda gadać. Nie mieszkam z nimi. Na którąś zimę tylko raz musiałam do starych wrócić, bo się pochorowałam. Wiesz, bali się, że się przekręcę. Każdy squat ma swoje zasady. Najważniejsza to szacunek. My byliśmy raczej zamknięci. Wiesz, policja lubiła robić naloty. Mieliśmy kozę, było nam ciepło. Nikt nikomu nie mówił, skąd ma kasę. Nikt się też o to nie pytał. Ja? Muszę Ci mówić? Organizowaliśmy koncerty kapel punkowych. Przychodzili do nas też na próby. Totalny luz. Wiesz, dlaczego jeszcze nie lubię jeździć do Centrum? Bo jak patrzę na tych kolesi w garniakach, to mam wrażenie, że się zaraz poduszą. Dźwigają te wielkie teczki dzień w dzień. Jak na nich patrzę, to mnie coś uwiera. Wiesz, co było najlepsze w squacie? Wolność! Zapisz to, OK?”       

Karolina Jarosz

Zdjęcie pochodzi ze strony www.fabryka.bzzz.net

Zobacz także

Klubowa narkomania 

Coraz częściej od narkotyków z grupy „party” uzależniają się bywalcy klubów. Partyworkerzy chcą z tym walczyć. Czy uda im się sprostać temu zadaniu?  

Dziecko a subkultura 

Jesteś mamą dorastającego dziecka? To czas, gdy młodzi często przyłączają się do subkultur. Uważaj, bo niektóre z nich mogą być naprawdę niebezpieczne!

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (128)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2011-10-15 12:59:01

wypowiedź w tym artykule jest wyrwana z kontekstu. Że też większość dziennikarzy próbuje z ludzi robić debili. Jak się nie zna tematu od środka to lepiej się nie brać za pisanie. A info o squatach- kopiuj-wklej. Słabe

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-06-21 23:49:30

Jakby ktoś miał ochotę założyć nowy skłot w Łodzi lub ewentualnie Warszawie to pisać na blindman90@interia.pl

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-03 16:11:49

squat...bardzo ciekawe okreslenie....styl zycia?...bezdomnosc?hmmm...daje duzo do myslenia

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-09-20 08:49:53

http://www.wygraj100.info/?t=52643163 <-zagraj i wygraj 1OOzł:) ja juz wygralam:) POLECAM!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-09-16 21:01:46

Przepraszam za gros błędów! Tak bywa, kiedy się nie sprawdza co się pisze:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-09-16 21:00:27

Ludzie mieszkający w squatach buntują się przeciw konsumpcjonizmowi. I przeciw wyścigowi szczurów. I wcale Squaty nie są melinami! Przykładów można mnozyć, a najbardziej znamy? Berliński squat [podajże na Charlottenburgu? nie jestem pewna w tym momencie.], prowadzący własną kuchnię, organizujący koncerty... Tym zarabiają. Właściwie to już w pełni wykształcona społeczność.Ośmieliłabym się nawet porównać Squatting choćby do Freiburskiego Vauban. Niby nie ma to nic wspólnego, ale jednak. jest idea. Jest cel. I są ludzie, uważani czasem nawet za dziwaków, którzy wierzą w to co robią i jak zyją. I tylko o to tu chodzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-09-16 19:50:17

chodzilam kiedys na imprezy na wroclawski squat. swietni, normalni, mili ludzie. mieszkaja tam nawet ich dzieci. 4 letnie brzdace i dready do ramion. wygladaja niesamowicie. szacunek dla nich

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-09-16 16:02:52

Tak, bardzo dobrze koleżanka pode mną pisze.. Zgadzam się zupełnie.. Sami widzicie jak Oni 'wyglądają' Tzn.. nie że źle.. Tylko mają taki styl.. Podziwiam :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-09-16 16:03:28

Dokładnie ;))))

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-09-14 23:35:46

aa i zapomnialabym dodac to nie jest bezdomnosc tylko z pewnoscią styl życia bo wiele osob ktróre zyją na squotach ma swój dom i możliwosc powrotu,tylko po prostu nie chcą tkwic w tej monotonnosci,chcą sie oderwać.a że squoty kojarza sie z hipisami, punkami świadczy o tym ze subkultura też kształtuje osobowosc człowieka,to po prostu styl zycia! :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-09-14 23:29:53

piszecie tyle głupich rzeczy na temat squotów i squotowiczów,a mało która z was miala z tym do czynienia ehh :) Na squocie nie liczy sie to jak wyglądasz,czego słuchasz tylko to co masz w głowie,czy potrafisz uwolnić sie od systemu,od wzorców i norm.Każdy squot jest inny na każdym mieszkaja inni niezwykli ludzie i każdy rządzi sie innymi prawami ale jedno co łączy wszytskie squoty to WOLNOŚĆ.Są squoty bardziej komfortowe lub mniej,niektóre są nawet zblizone do domu łazienka,kuchnia itp. Ja wraz z chłopakiem mieszkaliśmy na squotach w barcelonie ,londynie,warszawie i nie zamienilabym tych miejsc na zaden hotel poznapoznalismy wiele wyjątkowych osob,któe mimo ze nie maja tak naprawde nic potrafią podzielic sie wszytskim tym co maja .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz