Reportaż: `Mieszkanie na stancji to koszmar. Moi współlokatorzy...`

22 Sierpnia 2016

Sprowadzanie facetów do mieszkania, alkoholowe libacje i brud to główne zarzuty naszych rozmówczyń.

mieszkanie na stancji

Wakacje powoli dobiegają końca, chociaż studentów czeka jeszcze miesiąc wolnego. Mimo to osoby, które nie mają jeszcze zapewnionego miejsca do mieszkania, już zaczynają go szukać. Wybór jest niewielki: wynającie mieszkania albo akademik. O tych ostatnich krążą niesamowite i przerażające opowieści. Podobno co weekend odbywają się tam alkoholowe libacje, a mieszkańcy zachowują się niemoralnie. Jakby tego było mało, w niektórych przybytkach biegają szczury, a stan łazienek woła o pomstę do nieba. W zależności od osobistych doświadczeń, niektórzy zanegowaliby te opowieści, a inni dodali jeszcze kilka innych, pikantnych szczegółów. Opinie o akademikach na ogół nie są najlepsze, dlatego wiele osób decyduje się na wynajęcie pokoju lub mieszkania. Wiąże się ono z większym kosztem i nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić. Jednak ci, którzy myślą, że stancja oznacza większy komfort, zdziwiliby się, gdyby posłuchali poniższych wyznań.

Niedawno udało nam się porozmawiać z kilkoma studentkami, które od jakiegoś czasu wynajmują pokoje w Warszawie. Dziewczyny wcale nie są zachwycone, wręcz przeciwnie, niektóre marzą o przeniesieniu się do akademika. Co się stało, że zaczęły tak myśleć?

Zobacz także: LIST: „Nie wstydzę się, że mam 27 lat i żyję na garnuszku u rodziców. Inaczej się nie da!”

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (15)
ocena
3.4/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-23 09:18:53

Ja co do akademika jestem średnio nastawiona. Mieszkałam w nim 1,5 roku i szczerze o tym co robily moje współlokatorki mógłby powstać zadziwiający odcinek trudnych spraw. Święcenie światła w innym pokoju gdy chcesz spać? Przeżyte... Tyle że pokój był ten sam. Jedna z moich wspaniałych współlokatorek (a miałam 2) w przeddzień mojego egzaminu do 4 gadała przez telefon ze swoim chłopakiem i świeciła światło tłumacząc że robi mu projekt na zaliczenie. Oprócz tego ubzduraly sobie ze chca mi utruc życie notorycznym siedzeniem po nocach do tego robily wszystko żebym czuła się jak 5 koło u wozu gdy ja wolny strzelec wolałam życie bez faceta (wtedy) leżąc i migdalac się ze swoimi chłopakami na lozkach (jedna z facetem na jednym łóżku druga z innym na drugim łóżku). Cóż to że alkohol lał się strumieniami nie wspomnę. Spoko sama lubię sobie wypić od czasu do czasu ale piwo a nie bimber co drugi dzień... Postanowiłam sie wyprowadzić gdy afery sięgnęły takiego stopnia że moje ukochane współlokatorki stwierdziły że gdy moi znajomi ("dredziarze" mający o wiele więcej kultury niż one) przekrocza próg naszego pokoju one wezwa policję XD haha. akademik NIE DZIĘKUJĘ!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-08-23 14:54:11

Właśnie zależy na jakich współlokatorów się trafi w akademiku, Ty niestety miałaś pecha, pewnie gdybyś miała wtedy pokój 1-os jak ja (na 1szym roku miałam współlokatorkę w pokoju i jakoś nie umiałam znaleźć z nią wspólnego języka, nie było żadnych kłótni tylko byłyśmy zbyt różne od siebie i dlatego potem wolałam jedynki) miałabyś inne zdanie na temat akademików :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-23 00:24:34

Dal Ciebie i mnie tak, ale niektórzy nie umieją żyć bez dramatów...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-22 20:18:17

Racja, dużo lepiej mieszkać z facetami. Co prawda sprzątają troche prowizorycznie, ale nie robią problemówi i od pół roku nie musiałam wynosić śmieci :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-22 16:12:16

Ja mieszkałam z totalną brudaską, skąpidu.. i strasznie zakompleksioną laską jednocześnie. Nie dość, że po sobie nie sprzątała, nie chciała kupować środków czystości to jeszcze nie miała żadnych znajomych, nigdzie nie wychodziła poza uczelnią i do sklepu na zakupy , a jak ja gdzieś wyszłam to zaraz zaczynały się pytania ,,gdzie byłaś? z kim? po co?" .. Jakby to ją coś obchodziło... Jak raz zaprosiłam koleżanki do siebie poleciała poskarżyć się właścicielce, która zresztą ją wyśmiała i powiedziała, że ona się nie wtrąca, ważne, że sąsiedzi się nie skarżą. Ludzie są różni. Teraz wynajmuję stancję razem z bratem (studentem) i mieszka nam się bardzo dobrze.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-22 10:55:08

Przez większość studiów mieszkałam w akademiku i chwaliłam sobie życie tam. Mieszkanie w akademiku pozwoliło mi poznać wielu świetnych ludzi z którymi przyjaźnie się do dziś. Z lokatorami natomiast bywa różnie przez 3 lata mieszkałam z lokatorką, z którą dobrze się dogadywałam, potem mieszkałam z osobą, której chłopak przesiadywał u nas dniami i nocami przez większość tygodnia i nie sposób było go wyprosić, portiernia to widziała ale nie reagował na nich. Potrafił siedzieć 5 dni pod rząd u nas w pokoju, nie wychodząc na zewnątrz,śpiąc, grając na kompie, jedząc i chodząc w slipach. Zostawał w mieszaniu kiedy wychodziłyśmy i dziwił się gdy się uczyłyśmy. Koniec końców zmieniłam lokatorkę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-22 09:46:43

mi się bardziej podobało mieszkanie w akademiku niż na stancji, po pierwsze warunki w akademiku miałam b. dobre (pokój 1 -os i własna łazienka, czysto) po drugie atmosfera w akademiku była fajniejsza i bardziej rodzinna, imprezy były ale na pewno nie codzienne. Na stancji czułam się już bardziej samotna i współlokatorki nie zawsze były ok. W ogóle to lepiej się mieszka z chłopakami, może nie są czyściochami ale są bezkonfliktowi i łatwiej się z nimi dogadać :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-08-22 16:14:45

Ja w akademiku nie mieszkam, ale moje dwie koleżanki tak i bardzo sobie chwalą. Jest czysto, mają łazienkę z prysznicem w pokoju, głośne imprezy zdarzają się rzadko. Do tego jest taniej niż na stancji.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Marita
(Ocena: 4)
2016-08-22 08:16:28

Ja miałam podobne problemy: *mega wścibską współlokatorkę (gdzie byłaś, z kim, czemu znów tak późno wróciłaś, wbijanie do pokoju bez pytania etc., przy czym wyraźnie dawałam jej odczuć, że to nie są jej sprawy), *czyścioszkę (większość wolnego czasu poświęcała sprzątaniu, tylko o tym mówiła, chyba było to jej jedyne hobby...), totalną brudaskę (przez kilka miesięcy W OGÓLE nie sprzątała, z wyjątkiem umycia po sobie naczyń, starcia blatu w kuchni, czy wyczyszczenia toalety; reszta leżała - brudna wanna, wszędzie kurz, na podłodze syf, pies niewyprowadzany, załatwiał się na chacie), *złodziejkę (głównie środki czystości, herbata/kawa, "sprawdzanie sobie" moich kosmetyków), różnej maści oszustki (po tym jak się wprowadzałam okazywało się, że w mieszkaniu regularnie mieszkają lub pomieszkują jacyś dodatkowi lokatorzy) i wiele innych. Także nie polecam współdzielenia mieszkania, trzeba mieć naprawdę stalowy nerwy, żeby się na co dzień użerać z idiotami. Obecnie na szczęście jestem już na swoim.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 2)
2016-08-22 08:00:55

Primo śmieszą mnie te teksty, że w akademiku obowiązuje cisza nocna - dobry żart naprawdę. Chociaż sama nie mieszkałam w akademiku to spędzałam tam duuużo czasu nie raz nocowałam u mojego faceta. Dwa kible na piętrze i oba zarzygane to standard. Więc trzeba było połazić po piętrach by znaleźć czystą toaletę. Teksty o psie mnie śmieszą, bo sama mam psa i tak nie raz pies zlizuje talerzyk,a potem ten talerzyk idzie do mycia, nie popadajmy w absurdy. Sama wiem, jak to jest jak współlokatorzy zabierają coś bez twojej zgody, mój współlokator, jak tylko mnie nie było zawsze musiał zabierać moje głośniki do kompa i myszkę, no bo nie korzystam, ale jak wracałam to wcale nie był skory do oddania. Też nie był chętny do sprzątania, co do wydatków na rzeczy wspólne mieliśmy słoik i co miesiąc przeznaczaliśmy jakąś kwotę, jak było mało pokazywaliśmy rachunek i dzieliliśmy na ilość osób.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-22 02:55:12

Pies na kanapie, co za dramat! Zarówno ja, jak i każda osoba, którą znam i która psa posiada, pozwala zwierzakowi siedzieć na kanapie i daje mu do wylizania resztki po obiedzie z talerza. Słyszałaś o czymś takim, jak płyn do naczyń? Te naczynia są myte! Paniusia się znalazła...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
K
(Ocena: )
2016-08-22 07:13:34

Nie każdy lubi psy i nie każdy musi to tolerować, może dla niektórych to problem. Ogólnie posiadanie zwierzęcia w czasie studiow na wynajmowanym mieszkaniu to nienajlepszy pomysł moim zdaniem szczególnie jeśli współlokatorzy nie lubią psów czy kotów.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-08-22 07:14:54

Ja swojemu psu nie daje wylizać resztek z talerza a kocham swojego pieska strasznie. Zresztą w ogóle uwielbiam zwierzaki, dbam o nie, boli mnie serce jak widzę ich krzywdę ale z tymi talerzami....?!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-08-22 09:38:08

Ja też mam psa i bardzo go kocham ale zazwyczaj nie pozwalam mu wskakiwać na kanapę, no chyba, że sama mu na to pozwolę, sam bez pozwolenia nigdy nie wskakuje a już nigdy nie pozwalam mu wskakiwać do swojego łóżka, powody są dwa 1. mam alergię na roztocza które też znajdują się w sierści po 2. ja mu się nie pcham do jego legowiska (a ma ich kilka w domu) więc dlaczego mam mu pozwalać pchać się do mojego? On to rozumie i akceptuje. Niestety jak przychodzi czas linienia to mimo tego że go czeszę co 2gi dzień to i tak zostawia po sobie sierść po domu. Talerz czasem, ale i tak rzadko pozwolę mu wylizać lub wyjeść resztki po obkrajaniu kurczaka na obiad ale potem dokładnie myje te talerze gorącą wodą i płynem no ale ja mieszkam sama jak się mieszka ze współlokatorami to nie można pozwolić żeby pies rządził całym domem, komuś może się nie podobać że pies zostawia sierść na wspólnej kanapie czy je z miski z której potem jedzą ludzie (lepiej mu wtedy jedzenie z talerza przełożyć do jego miski, jemu to nie zrobi różnicy z czego będzie jadł)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
to było się
(Ocena: 5)
2016-08-22 09:45:33

to było się nie wprowadzać do mieszkania z psem jak ma problem ze zwierzętami, proste, nie?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz