Kobiety terrorystki

08 Września 2008

Męczennice, czy bezduszne bojowniczki gotowe na każde poświęcenie w imię sprawy?

Kobiety terrorystki

Historia kobiet terrorystek nie zaczyna się wcale od momentu czeczeńskiej akcji w teatrze na Dubrowce w 2002 roku. Od samobójczych ataków w Iraku również nie. Mało kto pamięta Leilę Chalad, którą świat poznał jako pierwszą kobietę terrorystkę.

Jej zdjęcie w 1969 roku obiegło cały świat. Wraz z bojownikami palestyńskimi porwała samolot izraelskich linii lotniczych, zmierzający z Rzymu do Tel Awiwu. Miała wówczas zaledwie 24 lata. Terroryści wylądowali w Damaszku i uwolnili pasażerów. Obecnie Leila mieszka wraz z rodziną w stolicy Jordanii, Amanie i nadal jest czynną uczestniczką życia politycznego, tyle że nie w rewolucyjny sposób.

W XXI wieku zaczął obowiązywać nowy wizerunek kobiety terrorystki. Nie ma w niej nic z romantyzmu Leili - jest sucha kalkulacja, żeby zabić jak najwięcej ludzi, żeby było jak najwięcej ofiar. Czeczeńskie męczennice, poświęcające swoje życie, nazywane są szahidkami, a potocznie „czarnymi wdowami". Rosyjskie służby bezpieczeństwa rozpowszechniają na ich temat wiele, w większości nieprawdziwych, teorii.

Według pierwszej, są to niepełnosprawne albo niedorozwinięte kobiety porywane w górskich wioskach, następnie poddawane praniu mózgu i tajemnym rytuałom. Szprycuje się je ponoć narkotykami, po których nie wiedzą, co czynią i stają się narzędziami w rękach czeczeńskich powstańców. Druga teoria jest zupełnie inna - w prasie pojawiły się wyznaczniki, jak rozpoznać terrorystkę, które przygotowała FSB: to kobieta, która straciła rodzinę, męża, bliskich, ma od 20 do 35 lat, ubiera się po europejsku, ma wyższe wykształcenie.

Tylko jedna z tych rzeczy pasuje do portretów szahidek - są ciężko doświadczone przez życie. Podczas wojen w Czeczenii straciły bliskich, były porywane przez rosyjskich żołnierzy. Takie są historie większości uczestniczek ataków na Dubrowce czy innych ataków przeprowadzonych przez Czeczenki.

Szahidki, które opisała „Gazeta" w artykule „Szahidki - czeczeńskie terrorystki - samobójczynie", to właśnie takie doświadczone przez życie kobiety. Asia Gilszurkariewa, uczestniczka ataku na Dubrowkę - podczas pierwszej wojny czeczeńskiej straciła męża, to samo stało się z drugim podczas kolejnej wojny. Jej 13-letniego brata porwali zamaskowani ludzie i od tamtej pory słuch po nim zaginął.

Podobną przeszłość miały wspólniczki Asi, siostry Ajszat i Chadiszat Ganijewe - podczas wojny zaginęła ich siostra, Fatima. One zostały porwane przez rosyjskich żołnierzy, wróciły po kilku dniach, ale nikomu nie chciały opowiedzieć, co im się przydarzyło.

Takie traumatyczne historie są początkiem gotowości oddania życia i szukania zemsty na „sprawcach" nieszczęść. Ataki samobójcze nakręcają kolejne spirale przemocy i okrucieństwa, bo zadośćuczynienia w Czeczenii szukają żołnierze, których bliscy zginęli z rąk czeczeńskich bojowników.

Te kobiety same chcą zginąć, w tym celu idą na akcję.

Anna Politkowska rozmawiała z Czeczenkami, które były na Dubrowce:

„One nie były najemniczkami, lecz ochotniczkami. Barajew przygotowywał atak kilka miesięcy. Rozpuścił wici, że wybiera się na Moskwę i sypnęli się do niego chętni. Miał z kogo wybierać, jak komisja przy egzaminach na prestiżową uczelnię. Te "czarne wdowy", które były z nim na Dubrowce, to nie żadne tam przeszkolone zawodowe terrorystki, tylko zwyczajne kobiety. Prawie wszystkie miały dzieci. Ale nie można powiedzieć, że miały rodziny. Ich mężczyźni zostali zabici przez nasze wojsko. Każda z nich miała więc swoje osobiste porachunki z Rosjanami. Każda z nich przyjechała do Moskwy na coś w rodzaju prywatnej wojny. I każdy następny komendant, który rozpuści wici, będzie miał mnóstwo ochotniczek".

Kobiety są także członkiniami ETA, największej organizacji terrorystycznej w Europie, działającej w kraju Basków, w Hiszpanii. Na co dzień prowadzą normalne życie, zajmują się rodzinami. Podobnie jak mężczyźni, należący do ETA, chcą one niepodległości swojego regionu. Prawdziwą tożsamość ujawniają podczas akcji. Są groźniejsze od swoich mężów, nie wzbudzają podejrzeń, a często są jeszcze bardziej bezwzględne. Ich wygląd gwarantuje większą skuteczność w działaniu.

Potwierdza to w rozmowie z „Życiem Warszawy" były antyterrorysta, Jerzy Dziewulski:

„To jest potwierdzone naukowo. Kobiety terrorystki są znacznie skuteczniejsze niż mężczyźni. W akcji antyterrorystycznej kobiety muszą działać takim samym systemem, jak mężczyźni. Tu nie ma mniejszej lub większej agresji. Musi być wykonanie polecenia, związanego z realizacją określonego zadania".

Samobójczynie w Iraku i Palestynie mają podobne doświadczenia jak Czeczenki. Zazwyczaj ktoś z ich rodziny został zabity albo jest w niewoli. Dla kobiet, chcących walczyć o wolność swojego kraju, to najłatwiejsza forma walki. Nie sprawdzą się w bojach jak mężczyźni ani nie zostaną dopuszczone do planowania akcji. Kobieta, która odda swoje życie i zabije niewiernych, według bojowników zyskuje miano „narzeczonej Allacha", to nagroda za poświęcenie. Na mężczyzn samobójców czeka harem dziewic.

Podobny los, jak kobiety z Dubrowki, spotkał Palestynkę, Arin Ahmed. Po śmierci narzeczonego postanowiła się zemścić, przeszła szkolenie, a następnie dostała rozkaz samobójczego ataku. Umieszczono na niej 35 kilogramów ładunków wybuchowych, miała je zdetonować w tłumie. W ostatniej chwili zrezygnowała, wróciła do domu, gdzie została aresztowana.

Reem Rijaszi, choć miała dopiero 21 lat i dwójkę dzieci, postanowiła oddać swoje życie w walce o wolną Palestynę. Przed atakiem nagrała przesłanie. Na tle flagi Hamasu, z kałasznikowem w ręku wyrecytowała:

„Zawsze pragnęłam, aby moje ciało stało się szrapnelem, który ugodzi synów Syjonu. Zawsze chciałam zakołatać czaszkami synów Syjonu do bram niebios".

Wysadziła się w punkcie kontrolnym między Strefą Gazy a Izraelem. Codziennie mnóstwo Palestyńczyków przechodzi tamtędy do pracy w Erez. Reem została zatrzymana przez żołnierzy, powiedziała, że ma metalowy implant w nodze. Miała być poddana osobistej kontroli przez żołnierki. Czekając na sprawdzenie, weszła do budynku i odpaliła ładunki. Bilans jej samobójczego ataku to śmierć 4 Izraelczyków i 10 rannych.

Prawdopodobnie pierwszą kobietą, która dokonała samobójczego ataku, była 19-letnia Loula Abboud, chrześcijanka z południowego Libanu. Podczas ataku izraelskich komandosów w 1985 roku na miasto Aoun zdetonowała swój pas z trotylem.

Według duchownych, kobiety podczas jihadu (świętej wojny) nie powinny brać udziału w walkach. Do ich zadań należy wspieranie wojowników na polu bitwy, dostarczanie im wody, jedzenia, amunicji, broni, straż i ochrona, wychowywanie dzieci mudżahedinów. Model terrorystki samobójczyni wykształcił się samoistnie - zazwyczaj to kobiety, które w ten sposób regulują osobiste porachunki z wrogami.

W 2003 roku Al-Kaida dumnie oświadczyła, że stworzyła oddział kobiet samobójczyń pod wodzą Umm Osamy (matki Bin Ladena). Był to przede wszystkim zabieg psychologiczny, który miał zwiększyć poczucie terroru wśród Amerykanów i ich sojuszników. W kwietniu 2003 roku dwie kobiety wysadziły się w punkcie kontrolnym sił USA. Po zamachu telewizja Al Jazeera wyemitowała film, który nagrały przed akcją. Jak na bojowniczki przystało, w rękach miały broń i Koran, podano także informację, że jedna z nich była w ciąży.

Nie można jednoznacznie potępiać kobiet terrorystek, szczególnie znając ich historie. Gdyby nie tragedie, jakie przeżyły, na pewno nie zdecydowałyby się na tak radykalne kroki.

Strony

Komentarze (44)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-10 18:38:00

HORROR ; ( nasze życie w takim razie jest genialne, cudowne! ; (((((

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2008-11-20 17:34:00

HORROR a my zyjemy na tym swiecie w dobrobycie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2008-11-07 12:20:00

witam wszystkich;) to naprwde jest straszne co te kobiety musialy czuc i myslec ze posunely sie az tak dalego osobiscie nic nie mam do czeczeni i muzulmanow znam pare osob i sa muzulmanami to naprawde wspaniali ludzie tylko calkowicie zniszczeni przez wojne i strate dobytku oraz najwazniejszego rodziny!!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2008-09-13 20:18:00

2 ostatnie zdania sie zgadzają One po prostu przezyły dramat a moło tego nie właściwe osoby nnie ten kraj osądzają Polecam bardzo film Dil Se Opowiada włąśnie o takiej kobiecie pośmieceniu wogule film piękny

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2008-09-12 20:22:00

jak już to Leila Chaled :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2008-09-12 13:47:00

podsumowanie artykułu bardzo mnie zdziwiło...z jakiej racji nie potepiac kobiet terrorystek??przeciez wlasnie przez nie ginie mnóstwo osób niewinnych osób! to że miały traumatyczne przezycia nie daje im prawa do zabijania innych ludzi! to co robia jest nienormalne i niemoralne zarazem jesli to taki wierzacy narod dlaczego jest tyle zamachów?dla mnie to jest wogole nie do ogarniecia...chore

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2008-09-11 21:07:00

dziwne ..glupie ...chore.. wrecz przerazajace.. ale postawic sie na ich miejscu ..czy ktos by sprobowal? to sie tylko tak mowi ze ja bym postapila inaczej... JA ICH NIE BRONIE>>>JA TYLKO STWIOERDZAN I PYTAM

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2008-09-09 14:30:00

te dzikusy nigdy nie nauczą się życia

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2008-09-09 11:35:00

Tragedia jaką przeżyły te kobiety to nie powód żeby zabijać siebie i innych przy okazji! Bardzo dużo kobiet przeżywa jakieś tragedie...tracą dzieci,mężów,zostaje zgwałcone a mimo to nie latają po mieście naładowane środkami wybuchowymi!!! W ogóle przeraża mnie ten ich świat. Codziennie ginie tam pełno ludzi.Zabijają się w imię boga.Czy to jest normalne??? Kiedy ktoś z nich wreszcie powie stop?! Czy religia ich nie uczy miłości i wybaczania tylko zawiści i zemsty??? Ach na to brak słów......

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2008-09-09 08:07:00

" Polacy mścili się na Niemcach, chocby wtedy kiedy wyrzucali ich z Pomorza Gdańskiego. Atakowli cywilow, ktorzy nawet nie brali udzialu w wojnie. " No proszę Cię, a gdzie tu mordowanie? Bo chyba nie powiesz mi, że dla Ciebie na jednym poziomie stoi zabójstwo i niechęć? Koło sie zamyka, ktoś zabije drugiej osobie całą rodzinę, więc ta z kolei zabije całą rodzinę komuś z tamtych na to znów tamci bedą sie mścić na oprawcach swoich krewnych...gdzie tu sens? W takim wypadku nigdy nie będzie pokoju, zawsze będzie nienawiść która z kolei prowadzi do morderstwa i śmierci kolejnych niewinnych.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz