„Mój mąż - kat, miłość mojego życia i ojciec mojego dziecka...”

20 Kwietnia 2017

Martyna niedługo rodzi. Zastanawia się, czy mężczyzna, który potrafi uderzyć ciężarną kobietę, może być dobrym ojcem.

przemoc w domu

„Widziały gały, co brały” - mówią niektórzy do kobiet, które są źle traktowane przez mężów. Niestety wielu facetów nie szanuje żon. Robią im przykre uwagi, stosują przemoc psychiczną, a nawet fizyczną. Ta ostatnia nadal stanowi w naszym społeczeństwie ogromny problem. Jakąś część winy ponoszą kobiety, które milczą i pozwalają się krzywdzić. Powodem najczęściej jest dobro dzieci albo miłość do kata. Po pewnym czasie okazuje się jednak, że nie było warto. Ze związku z takim mężczyzną nic dobrego nie może wyniknąć.

Czy w partnerze można rozpoznać przyszłego oprawcę? Martyna przekonuje, że nie. Kiedy poznała Pawła, wydawał jej się normalnym mężczyzną. Co prawda był policjantem i uwielbiał filmy akcji, ale czy to powód do podejrzeń? Oczywiście, że nie. Kobieta spędziła z nim dwa lata, zanim powiedziała „tak” w Urzędzie Stanu Cywilnego. W tym czasie nigdy nie doświadczyła żadnego aktu przemocy. Małżeńska sielanka trwała prawie dwa lata. Potem nastąpiło jedno uderzenie. Wybaczyła. Kilka miesięcy później Martyna po raz kolejny dostała w twarz. Tym razem pięścią. Zacisnęła zęby i gdy przyszedł z kwiatami, ponownie odpuściła mu winę. Teraz jest w ciąży, a Paweł znowu ją uderzył. Martyna zastanawia się, czy jej życie już zawsze będzie tak wyglądać. Boi się, że dziecko również może doświadczyć przemocy ze strony ojca.

- Paweł jest moim katem, ale też miłością mojego życia i ojcem mojego dziecka. Czego by o nim nie mówić, nie zmienia to faktu, że kocham go. Nadal dostrzegam w nim jakieś dobro i wierzę, że może się zmienić. Nie wiem, jak. Nie wiem, gdzie szukać pomocy... ale ludzie naprawdę się zmieniają! Znajomi pukają się wymownie w czoło, gdy mówię, że wierzę w Pawła. Ja jednak upieram się przy swoim, chociaż czasami brakuje mi już sił. Gdy piszę tego maila, jestem w siódmym miesiącu ciąży, a pod okiem mam siniaka i rozciętą wargę.

Zobacz także: WPADKA DNIA: Ojciec-furiat ciągnął po ulicy półnagą córeczkę...

Strony

Komentarze (39)
ocena
4.9/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-23 04:16:50

Wszyscy mówią że się nie zmieni. To ja powiem swoje. U nas też jest taka sytuacja choć na odwrót, ja go skrzywdze jak mam napad histerii, może i nie bije Ale mówię różne słowa. I to wynika z depresji którą mam. Prawdopodobnie twój mąż też i o tym nie wie. Przyjrzyj się jego codziennemu zachowaniu, może coś zobaczysz. I z terapią zmieni się bo on cię nie katuje a uderzy raz. Nie usprawiedliwiam go choć wiem jak może się czuć. Stres go zjada od środka tak jak mnie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-23 04:15:03

Wszyscy mówią że się nie zmieniło. To ja powiem swoje. U nas też jest taka sytuacja choć na odwrót, ja jestem go skrzywdze jak mam napad histerii, może i nie bije Ale mówię różne słowa. I to wynika z depresji którą mam. Prawdopodobnie twój mąż też i o tym nie wie. Przyjrzyj się jego codziennemu zachowaniu, może coś zobaczysz. I z terapią zmieni się bo on cię nie kasuje a uderzy raz. Nie usprawiedliwiam go choć wiem jak może się czuć. Stres go zjada od środka tak jak mnie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-23 00:55:34

Syndrom Sztokholmski. Koleś się na tobie wyżywa i kiedy schodzą z niego emocje nagle staje się 'człowiekiem którego znasz'. On robi z siebie ofiarę bo jaki on biedny, on nie chciał blablaba a potem to samo i raz i raz i raz... kliniczny przypadek. Myślisz, że dlaczgo tyle kobiet siedzi w takim gównie? Bo wracają do swojego kochanego misiaczka, który bije i przeprasza... ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Marta
(Ocena: 5)
2017-04-21 15:50:18

Jak można usprawiedliwiać kogoś , kto zadaje Ci ból. Dziwię się ,że nie zostawiłaś go po tym jak pierwszy raz Cię uderzył. Facet, który bije to zwykła c*ipa. Znając życie będziesz z nim ze względu na dziecko, żeby wychowywało się w pełnej rodzinie , on się nie zmieni i zostawisz go dopiero wtedy jak dziecko dorośnie..stały scenariusz. Tylko pamiętaj, później może być już za późno na normalne życie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ANONIM
(Ocena: 5)
2017-04-21 12:09:08

UCIEKAJ I SIĘ NIE ZASTANAWIAJ!A CO BĘDZIE JEŚLI UDERZY MALEŃSTWO?ALBO W ATAKU SZAŁU CIŚNIE NIM O ŚCIANĘ I ZABIJE!?!NIE MYŚL O MIŁOŚCI TYLKO O BEZPIECZEŃSTWIE DZIECKA!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-21 08:45:22

Usprawiedliwiasz go i to jest problem. Będę szczera Ty potrzebujesz terapii bo on i tak się nie zmieni a Ciebie to szkodzi. Idź poradzić się specjalisty. Taki związek nie skończy się dobrze. Całe życie będziesz chodzila z podbita okiem. Dziecko będzie miało musztre i w przyszłości poważne problemy ze sobą. Słyszałam nieraz historię o zonach i dzieciach mundurowych l. Niestety bywa że ta praca wykańcza dlatego nasze przemyśleć wybór zawodu. Odejdź niech płaci alimenty odwiedza dziecko. Jesteś młoda poznasz kogoś lepszego. Kiedyś byłam z narkomanem i też wierzyłam że się wyleczyć. I co nic. Płakałam miałam depresje a on mnie prześladował jeszcze długo po. Na szczęście to już historia i jestem w całkiem niezłym związku

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-21 02:21:57

No to ja się wypowiem jako kobieta, która jest... córką z takiego chorego związku. Mój ojciec uderzył moją mamę pierwszy raz, gdy była w 9 miesiącu ciąży ze mną. Bardzo się wściekła, wzięła ze sobą mojego wtedy 3-letniego brata i wyprowadziła się do babci. Ale tatuś, potem przyjechał do niej z kwiatami i wróciła do niego. No i co dalej? Wielokrotnie musiałam bronić mame oraz brata przed pięściami tego zwyrodnialca. Oczywiście, nie zawsze mi się udawało, bo co może taka nastolatka zrobić 120 kg mężczyźnie. Oprócz tego wysłuchałam jego wielogodzinnych obrzydliwych wyzwisk, na k, sz, dz, r. Brat nieraz miał rozdartą wargę albo ucho przez tego idiotę. A ja jak skończyłam? W wieku 17 lat zachorowałam na depresje. Piszę więc z apelem, żebyś się porządnie zastanowiła nad losem swojego dziecka, bo możesz mu rozwalić całe dzieciństwo, bo teraz moja mama strasznie żałuje, że tak postąpiła. (zostawiła go jak miałam 18 lat, 18 lat za późno)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-21 16:37:05

Może nie na temat, ale Ty musiałaś bronić 3 lata starszego brata a nie on Ciebie?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Cxx
(Ocena: 5)
2017-04-20 23:43:51

Odejść po 10000 razy odejść , zostawić go .jak mawia mój mąż facet który podnosi rękę na kobietę to , nie facet tylko ........ a w ciąży to już wogole . Można wybaczyć kłótnie. Ale nie poniżenie i brak szacunku . Nie możesz pozwolić aby on zrobił krzywdę dziecku , a zaewniam ze tak będzie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-20 23:34:22

Spotykałam się krótko z kimś takim. Na początku był idealny. Czułam się jak księżniczka, żaden tak na mnie nie patrzył jak on. Z pasją, pożądaniem, miłością. Ale po miesiącu zaczął przy jakimś głupim spieraniu na słowa szarpać mnie za ręce. Na moje odepchnięcie zareagował większą agresją. Pierwszy raz w życiu tak się bałam. Uciekłam i zerwałam kontakty. On nadal za mną wszędzie łaził, obserwował. Musiałam zmienić miejsce zamieszkania bo bałam się wracać sama do domu. Po kilku dniach mnie znalazł powiedział "wiem gdzie mieszkasz" i zniknął. Sprawa "ucichła" na kilka miesięcy. A przynajmniej tak myślałam (nadal mnie śledził do czego sam się przyznał ale lepiej się maskował). Niedawno mnie napadł w biały dzień. Uzbroiłam się we wszystko w co może cywil. Gazy, kastety, uczę się samoobrony. Do czego zmierzam? Moje męki z tym facetem mogę liczyć w latach. Przez te lata towarzyszy mi strach. Boję się, że coś mu odwali i obleje mnie kwasem, włamie do mieszkania i mnie zabije albo zgwałci. Dzięki niemu też jestem strasznie samotna bo boje się zaufać, kiedy ktoś mnie łapie za ramie dziko panikuje i już nie potrafię tej osobie zaufać, chociażby byłaby to moja długoletnia znajoma. Nie wolno też dotykać mojego karku (dusił mnie)... Udało mi się nie przechodzić tego co autorka bo w porę "wyszło szydło z worka" a ja nie pozwolę się bić. Doskonale rozumiem mieszankę "miłość i strach". Mimo krótkiej znajomości zdążyłam się w nim zakochać.. Przed nim byłam w związkach ale żadnego nie kochałam tak jak jego. Przez pół roku nie było tygodnia w którym bym nie płakała. W sumie nadal zdarzało mi się płakać. Do momentu napaści. Tym zabił ostatnią iskierkę pt "Może on się zmieni". Oni się nie zmieniają, potrafią się tylko maskować żeby znaleźć inną ofiarę. Autorko wyobraź sobie, że to małe dziecko bedzie bite jeśli ty teraz nie odejdziesz. Jeśli nie dbasz o swoje zdrowie i życie to pomyśl o nim... Wiem jak ci ciężko ale tak trzeba.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-20 23:01:23

Również doświadczyłam przemocy fizycznej ze strony mojego partnera i tak samo jak autorka listu łudziłam się, że to był ostatni raz i że tylko terapia tu pomoże. Po każdej awanturze slyszałam obietnice, ze jutro dzwoni do psychologa i zaczyna leczenie. Oczywiście nigdy tak się nie stało. Miarka się przebrała, gdy zostałam pobita w pierwszym miesiącu ciąży. Fakt, mój partner nie wiedział o tym, ze spodziewamy się dziecka. Ale to ten incydent sprawił, że w końcu otworzyłam oczy i odeszłam. Nie chodziło tu tylko o mnie, ale także o dziecko. Nie wyobrazam sobie, ze mogłabym zostać pobita na oczach mojej pociechy, lub ze pewnego dnia on podniósłby na nie rękę. Obecnie jestem w 7 miesiącu ciąży bliźniaczej i uważam, ze decyzja o samotnym macierzynstwie, w tym wypadku, była najlepszą jaką mogłam podjąć. Jestem szczęśliwsza niż kiedykolwiek i w końcu przestałam się bać ! Także dziewczyny, nie ma co liczyć na poprawę, tacy ludzie NIGDY się nie zmieniają, a szkoda zmarnować swoje życie przy takiej osobie. A miłość ? W tym przypadku to chyba tylko i wylcznie strach, bo jak można kochać kata ?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-22 10:35:20

Gratuluje odwagi! Zycze szczescia i zdrowia dla mamy i maluchow.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz