Rzeczy, których nie wypada robić trzydziestolatce

15 Września 2016

Na dojrzałość trzeba zapracować. Jeżeli nie chcesz się ośmieszyć, lepiej przeczytaj!

trzydziestolatka

Trzydziestka to taka umowna granica wieku w życiu kobiety. Dla niektórych stanowi kolejny zakręt, którego wyczekują z utęsknieniem, a dla innych powód do płaczu. Wbrew obawom kobiet nic szczególnego nie stanie się tego dnia. Światopogląd nagle nie ulegnie zmianie, a na skórze nie przybędzie nowych zmarszczek. Trzydziestka to najlepszy wiek dla kobiety. Lata nauki ma już za sobą, pozostaje jedynie cieszyć się życiem i nie patrzeć na metrykę.

Z jedną rzeczą trzeba się jednak zgodzić. To, co wypada dwudziestolatce, niekoniecznie przystoi trzydziestolatce. Nie ma znaczenia, na ile lat wygląda. Z czym zatem powinnyśmy skończyć, zanim przekroczymy magiczną granicę?

Drastyczne ograniczanie jedzenia

Przed ważnym wydarzeniem, np. weselem bliskiej przyjaciółki bardzo zależy nam na tym, aby schudnąć. Zazwyczaj jednak postanowienie kończy się drastyczną dietą na dwa dni przed wielkim dniem. Podobne działania źle wpływają na organizm, samopoczucie, a także wygląd. Trzydziestolatka powinna być bardziej konsekwentna i systematyczna, jeżeli chce być piękna i zdrowa.

Strony

Komentarze (18)
ocena
2.7/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

m.
(Ocena: 5)
2016-11-28 10:30:23

Kto to napisał? Ciotka Klotka?"

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
inferno
(Ocena: 2)
2016-09-17 00:22:34

A może być to doktor fizyki? :D ja rozumiem jak 7 letnie dziecko mówi, że było u doktora, ale dorośli? xd ogarnijcie się

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-09-15 12:21:29

Mam 28 lat, więc do trzydziestki niedaleko. Zdarza mi się upić, mieszkam z rodzicami bo nie ma takiej potrzeby, żebym się wyprowadzała, mam gdzieś, co waszym zdaniem mi wypada a co nie, bo dalej czuję się jakbym miała 18 lat:D możecie mi naskoczyć z tym swoim "wypada-nie wypada":D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-09-15 20:53:30

teraz 28 a ani się obejrzysz i będzie 38, i będzie stara panna na garnuszku u starszych rodziców.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-15 23:23:33

mieszkanie razem to jeszcze nie to samo co na garnuszku, pragnę zauważyć :) bywa, że dziecko ma większy przychod niz rodzice i samo wszystko utrzymuje, mieszkajac z rodzicami. nie oznacza ot tez ze mamusia pierze gotuje sprzata czy podciera tyłek. ;]

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-15 23:59:27

Niby racja, ale z drugiej strony mieszkanie z rodzicami oznacza, że oni jednak są ciągle bardzo blisko, właściwie za ścianą. Nie wyobrażam sobie pełnej swobody przy rodziacach. Nie wyobrażam sobie zapraszania gości do domu, gdzie rodzice śpią piętro wyżej i nie wyobrażam sobie seksu z rodzicami za ścianą. Moi nigdy nie byli wtrącalscy, zawsze się mną interesowali i dbali o mnie, ale dawali mi potrzebną swobodę, a mimo tego nie chciałabym z nimi mieszkać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-09-16 17:40:28

po 1: nie jestem na garunuszku rodziców, tylko z nimi mieszkam, jak ktoś słusznie zauważył jest to różnica. Po 2: nie starą panną , jak już to singielką:) i mi to odpowiada, bo nie chcę się z nikim wiązać. Po 3: nie mam rodziców tuż za ścianą, dom jest spory. Po 4 : owszem, są blisko, ale ani mi, ani im to nie przeszkadza. Dogadujemy się świetnie, ale nie każdy ma swoje sprawy i się nawzajem do nich nie wtrącamy, mam swoje życie oni swoje. Ale mimo wszystko zawsze możemy na siebie liczyć. Po 5: moja obecność w domu jest dla rodziców bardzo korzystna nie tylko ze względu na podział kosztów czy pomoc w wprowadzeniu domu, ale przede wszystkim mogę się zaopiekować którymś z nich, kiedy źle się poczuje, zachoruje itp. Same korzyści, brak przeciwwskazań:) Każdy robi tak jak mu wygodnie. I niech każdy żyje jak chce. Ty byś nie chciała mieszkać z rodzicami, ja chcę i mieszkam i tak mi pasuje. Także proszę się nie czepiać:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-17 15:40:23

Nie czepiłam się, napisałam tylko jeden komentarz, w którym wyraziłam swoją opinię. Jasne, że jeśli Tobie to pasuje, to ok. Mieszkanie z rodzicami ma swoje plusy, chyba szczególnie dla nich, ale jednak, mimo świetnego kontaktu z moimi, chyba nie umiałabym być dorosła mając ich tak blisko. Rozumiem, że dom jest duży, nie wtrącacie się do siebie, nie wchodzą do Twojego pokoju (dziwnie to brzmi) bez pukania i tak dalej, ale mimo wszystko, miałabym opory przy zapraszaniu gości (czy aby nie przeszkadzam), o seksie nie wspominając :) Nawet jeśli nie za ścianą, to piętro, czy dwa piętra niżej. Blokowałoby mnie to :) MNIE, nikt się zgadzać nie musi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-09-17 18:55:34

Nigdy nie mam oporów by zapraszać swoich gości do siebie, zrobić mini-imprezke, siedzieć przy winie z przyjaciółmi w co najmniej kilka osób, rodzice nigdy się nie skarżyli, znajomi również:) Tak sami z gośćmi rodziców. Dzikich orgii w domu też bym nie urządzała nawet gdybym mieszkała sama, więc w tej sprawie też nic mnie nie omija. "Mój pokój" dziwnie brzmi? rodzice przecież też mają swój pokój, nazywa się "sypialnia":) Kiedy mieszkasz na stancji ze współlokatorami też masz swój pokój, takie to dziwne? No cóż, każdy ma inne zdanie i inne relacje z rodziną:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-09-17 18:58:07

I jeszcze jedno: jeśli mieszkasz w bloku, pewnie nie masz już oporów przed uprawianiem seksu? A przecież sąsiedzi są za ścianą, praktycznie tuż obok, piętro i dwa piętra wyżej:) To już ci nie przeszkadza?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-09-15 12:11:28

Kiedy w końcu do was tumany dojdzie, że mieszkanie w domu rodzinnym nie musi oznaczać, że mamusia podkłada ci obiadki pod nos i sprząta twój pokój? Ja mieszkam w domu rodzinnym bo mogę i chce, mimo że bliżej mi do 30stki niż 20stki i nie mam zamiaru się wyprowadzać. Mamusia nie robi mi obiadków, jest wręcz odwrotnie, tak samo ze sprzątaniem, dzielimy się obowiązkami po połowie. To, że dokładam się do rachunków i zakupy robię za własne pieniądze jest chyba oczywiste. I nie, nie powiem rodzicom "do widzenia", bo nie mam takiej potrzeby, i obu stronom taka sytuacja odpowiada. Co innego kiedy ktoś mieszkając z rodzicami pasożytuje na nich, nie zarabia, nie sprząta, nie gotuje, nie pomaga, tylko siedzi i wymaga, wtedy jest to wstyd jak cholera. Ale nie każdy tak robi. Wkurzam się jak słysze takie głupie teksty, bo przez takich ciemniaków ludzie każdego, kto nie wyniósł się na siłę z domu utożsamiają z takim nierobem. Myślcie troche, zanim po raz kolejny napiszecie bzdury.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-09-15 23:46:48

WŁAŚNIE!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
jellow
(Ocena: 1)
2016-09-15 11:39:47

A ja mam 32 lata i charznię takie rady:D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-15 09:50:05

Ja mam 26 i nie mieszkam z rodzicami tylko z partnerem, mam stałą prace (jeśli tak można nazwać umowę o prace ale na określony czas) i wcale nie czuje się na swój wiek. Cholernie tęsknie do czasów szkolnych/ studiów, dorosłość jest brutalna w środku dalej się czuję jakbym miała 18 lat i czuję pewien niedosyt bo brakuje mi beztroski, imprez lub zwykłych spotkań ze znajomymi, długich rozmów przy piwie o niczym teraz po studiach wszyscy prawie się porozjeżdżali, mają swoje życie, pracę, zakładają rodziny. Nikt już nie ma czasu, ja też bo praca, dom, obowiązki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-15 09:49:58

Ja mam 26 i nie mieszkam z rodzicami tylko z partnerem, mam stałą prace (jeśli tak można nazwać umowę o prace ale na określony czas) i wcale nie czuje się na swój wiek. Cholernie tęsknie do czasów szkolnych/ studiów, dorosłość jest brutalna w środku dalej się czuję jakbym miała 18 lat i czuję pewien niedosyt bo brakuje mi beztroski, imprez lub zwykłych spotkań ze znajomymi, długich rozmów przy piwie o niczym teraz po studiach wszyscy prawie się porozjeżdżali, mają swoje życie, pracę, zakładają rodziny. Nikt już nie ma czasu, ja też bo praca, dom, obowiązki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-15 07:15:48

Mam 29 ale wg tego artykułu wnioskuje że już od paru ładnych lat musze byc po 30tce ;) od 10 lat nie mieszkam z rodzicami. Mam dobrze platna prace, wspanialego meza, no i córcię, która przyjdzie na świat za kilka miesięcy :) tylko mieszkanie niestety nadal wynajmowane ale może i to w końcu się zmieni.. z tym wszystkim mogę bez obaw przekraczać ta magiczną liczbe jaka jest 30 :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-15 01:52:51

Dzisiaj to ciężko poznać która kobitka ma 20 a która 30 lat:-). W mojej pracy (jestem księgową) są dwie dziewczyny, jedna 23 a druga 20 lat, obie mają już dzieci i mężów, studiują zaocznie, mieszkaniowo jakoś tam sobie radzą (jedna w wynajmowanym, druga na kredycie) a reszta pań to 30+ z czego tylko jedna ma dziecko i faceta a pozostałe latają po klubach co piątek, część mieszka z rodzicami bo im się nie opłaca wyprowadzać (za duże koszty) i oprócz stałej pracy nie mają nic wspólnego z ogólnie pojmowaną dorosłością i dojrzałością. Dzisiaj te podziały na zachowania dla 20 i 30 już nie mają sensu, bo wiele zależy od okoliczności. Kiedyś rzeczywiście było inaczej, ale dziś nawet rodzącą pierwsze dziecko 40latka nikogo nie dziwi. A badać się powinny kobiety w każdym wieku.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-09-15 08:21:58

to prawda, ja mam 25 lat i mimo że jestem w pełni samodzielna, mam dobrze płatną pracę, mieszkam z partnerem, to dalej czuję się niemal jak nastolatka (i często mnie za taką biorą) i nie uważam, by czegoś mi nie wypadało

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz