Paszport Polityki 2014 dla Zygmunta Miłoszewskiego: idzie zmiana?

22 Stycznia 2015

Nagroda dla Zygmunta Miłoszewskiego pokazuje, że nie trzeba pisać książek niezrozumiałych i górnolotnych językowo, żeby być świetnym pisarzem.

books

Do Paszportu Polityki 2014 w kategorii literatura nominowano Jakuba Żulczyka („Ślepnąc od świateł”, „Radio Armageddon”, „Zrób mi jakąś krzywdę”), Wita Szostaka („Sto dni bez słońca”, „Oberki do końca świata”) i Zygmunta Miłoszewskiego („Uwikłanie”, „Ziarno prawdy”, „Gniew”). Nagrodzony został ostatni: „Za stworzenie cyklu powieści kryminalnych, w których wciągająca intryga łączy się z przenikliwym portretem współczesnej Polski i diagnozą kluczowych problemów społecznych”.

Każdy z nominowanych pisze inaczej. Jakub Żulczyk w swojej ostatniej powieści „Ślepnąc od świateł” stworzył portret zepsutej Warszawy. Jego bohaterem jest diler kokainy. Człowiek wyzuty z emocji, choć z zasadami, obracający się w kręgu tzw. elity. Dba przede wszystkim o siebie, pieniądze ceni bardziej od przyjaźni, miłości czy relacji rodzinnych. W powieści Żulczyka wybija się nie tylko precyzyjnie zobrazowany świat ludzi ze świecznika, kompletnie pogubionych w swoim życiu, ale również – jeśli nie przede wszystkim język. Warsztat Żulczyka jest na bardzo wysokim poziomie, nie dziwi więc nominacja do Paszportu.

Na tym tle twórczość Wita Szostaka to zupełnie inny świat. „Sto dni bez słońca” to zjadliwa akademicka satyra, w której dostaje się zarówno pracownikom naukowym, systemowi kształcenia, jak i polskiej fantastyce. To także pasjonująca historia o współczesnym Don Kichocie, który nie potrafi zrezygnować ze złudzeń. Pisarz rzuca czytelnikowi tropy, nie wykłada wszystkich kart na stół. Jest w tej powieści spora dowolność interpretacyjna. Szostak pisze subtelnie – to inne pisarstwo niż Jakuba Żulczyka. I Zygmunta Miłoszewskiego.

Horror w bloku

Miłoszewski jako literat zadebiutował w 2004 roku na łamach „Polityki”, która opublikowała jego opowiadanie nadesłane na konkurs zorganizowany przez Jerzego Pilcha. Rok później ukazała się jego debiutancka książka „Domofon” – pomysł na tę powieść miał ciekawy, bo to horror rozgrywający się w bloku z wielkiej płyty. Czytelnikom „Domofon” się spodobał. Oto opinia jednej z czytelniczek w portalu lubimyczytać.pl: „Okazało się, państwo szanowni, że horror nie musi rozgrywać się na ulicach Londynu czy na przedmieściach Los Angeles, żeby był przerażający, wciągający i naprawdę dobry”.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (0)
ocena
0/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz