Halber, Pilch, Hłasko. Literatura alkoholowa robi w Polsce furorę!

15 Lutego 2015

Piją mężczyźni i kobiety. I zarówno mężczyźni, jak i kobiety o tym piszą. Proza alkoholowa przemawia do polskich czytelników.

books

Że Polak lubi się napić, wie każdy. Taka to już nasza narodowa słabość. Nawet jeśli próbowaliśmy udawać, że jest inaczej. Dobrze wiedzą o tym filmowcy. Dziennikarze. I pisarze. „Rodzima literatura zawsze była wódczana. Dzisiaj, chociaż na co dzień w barach serwuje się rozmaite drinki i wina, w najnowszej literaturze nadal króluje gorzała. A nasz największy wkład w literaturę alkoholową to pierwszorzędne opisy kaca” – pisze Justyna Sobolewska na łamach „Polityki”.

W polskiej literaturze faktycznie zawsze było sporo alkoholu. Wystarczy wziąć jedno z najważniejszych polskich dzieł – „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza. Oj, w Soplicowie lubili się napisać. Wódki, miody, likiery, wina, poncz, węgrzyny, malagi, zupa na piwie – wieszcz skrupulatnie odnotował, czym płukano sobie gardło. I nie omieszkał zaznaczyć, że robiono to przy wielu okazjach. Nieważne, czy to obrady, czy polowanie, powitanie, pożegnanie, czy wystawna uczta – każda okazja była dobra, żeby się napić.

W 1935 roku Julian Tuwim wydał „Polski słownik pijacki”. Pisarz zebrał w nim przeszło dwa tysiące (!) określeń na pijaka i picie. Znalazły się tutaj także pijackie przyśpiewki. „Jakie piękne możliwości, jakie rozległe perspektywy otworzą się rodzimym moczygębom, łykaczom, dybidzbanom i szmirusom! Pijak bywał dotychczas nietrzeźwy, wlany, zawiany, ululany, wstawiony, urżnięty – a tu dowie się nagle, że i na trzysta innych sposobów może być pijany. Golił sznapsa, trąbił gorzałkę, wcinał monopolkę – teraz będzie mógł szmarnąć ślepuchy, siec smołsko, dusić dryzelichę i szwiecować grybsbubę. Żyć nie umierać!” – skomentował sam Tuwim.

Monolog przy flaszce

Wielu mamy literatów, którzy pili, gdy pisali i pisali o tym, że pili. Na przykład Marek Hłasko w swoich wspomnieniach „Piękni dwudziestoletni” wydanych w 1966 roku, trzy lata przed śmiercią. Książka to rodzaj przewodnika po czasach PRL-u, ówczesnych barach i wydarzeniach, które rozpalały wyobraźnię młodych buntowników. Monika w portalu lubimyczytać.pl tak pisze o tym tytule: „Monolog Hłaski, który, ma się wrażenie, siada naprzeciwko nas, stawia flaszkę i opowiada”.

Strony

Komentarze (5)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-02-17 12:41:44

re: Halber, Pilch, Hłasko. Literatura alkoholowa robi w Polsce furorę!

Mam do zaoferowania zestaw tabletek wczesnoporonnych z Women On Web, kazdy jesten zestaw zawiera 1 tab Mifepristonu+ 8 tab Misoprostolu. cena za zestaw jeden to 380zł z wysylka w pl zestawy sa orginalne nie otwierane Zapraszam! 607095810

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-02-15 20:00:42

re: Halber, Pilch, Hłasko. Literatura alkoholowa robi w Polsce furorę!

kocham Hłasko

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-02-15 11:52:15

re: Halber, Pilch, Hłasko. Literatura alkoholowa robi w Polsce furorę!

U nas niestety jest taki przymus picia... Umawiasz się w knajpie ze znajomymi i okazuje się, że piwo jest najtańsze. Tańsze niż woda, herbata, kawa, sok. No to kupujesz to piwo. A jeśli nie kupisz alkoholu, zaczynają się pytania... Jesteś chory? Jesteś w ciąży? Prowadzisz? Dlaczego nie pijesz? A te pytania mają taki sam sens jak pytanie dlaczego na obiad ugotowałeś ogórkową. No bo taka była moja ochota. Tyle. Idziesz na imprezę i nie pijesz? Po kilku h człowiek zaczyna żałować, bo spędzanie czasu w zalanym towarzystwie jest żenujące. Płacze, żale, awantury, krzywe akcje..."ja cię szanuję, ale ty mnie w ogóle nie rozumiesz i nie chcesz zrozumieć". No ale jak zrozumieć pijanego, któremu plącze się język i sam nie wie o czym pierrr. Wesele bez wódki? Chamy, gościom poskąpili. Bez wódy to nie wesele! No i te tandetne teksty do wódy "bo na trzeźwo ten świat jest nie do zniesienia", "ze mną się nie napijesz?", "pijmy bo wódka stygnie". Pracowałam w barze i rzygam pijusami. Przychodzi ładna dziewczyna do baru. Ładnie ubrana, umalowana. Kilka h później, włosy potargane, rajtki potargane, makijaż rozmazany. Czerwona zapijaczona gęba, śpik zwisający z nosa i wrzeszczy do swojego chłopaka "Ty ch***", bo coś jej się przypomniało. No klasa sama w sobie. A tutj ludzie nie potrafią się napić, tylko walą wódę dopóki się nie przewrócą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-02-15 15:46:44

Świetnie to ujęłaś :) popieram w 100%.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-02-15 11:29:21

re: Halber, Pilch, Hłasko. Literatura alkoholowa robi w Polsce furorę!

Interesujący artykuł :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
  • Strona 1 z 1