ZAWISTNA KOLEŻANKA: 5 prawdziwych historii o toksycznej przyjaźni

02 Lutego 2016

Te historie wydarzyły się naprawdę. Przekonajcie się, do czego zdolne są dziewczyny...

toksyczna przyjaźń

Charakter kobiet jest zmienny i zdecydowanie bardziej skomplikowany niż charakter mężczyzn. Trzeba także nadmienić, że osoby płci żeńskiej niejednokrotnie zachowują się nie w porządku wobec innych – przeważnie siebie samych. Przyczyną zazwyczaj bywa zazdrość o urodę, szczuplejszą sylwetkę, fajnego chłopaka, ciuchy, sukces… - powodów można znaleźć mnóstwo.

Kto nie nadaje się na przyjaciółkę?

Na anonimowych forach internetowych roi się zresztą od historii dziewczyn, które zostały bezwzględnie potraktowane przez swoje przyjaciółki. W niektórych przypadkach aż trudno uwierzyć, do czego jest w stanie posunąć się człowiek kierowany pospolitą zawiścią.

Streszczamy najciekawsze z nich (imiona celowo zmieniłyśmy). Przeczytajcie wpisy dziewczyn, które słono zapłaciły za to, że okazały się w czymś lepsze od swoich rówieśniczek...

Strony

Komentarze (23)
ocena
4.7/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 23:44:22

re: ZAWISTNA KOLEŻANKA: 5 prawdziwych historii o toksycznej przyjaźni

A ja miałam taką "przyjaciółkę" co się interesowała mną, jak nie miała chłopaka. Póki z nią nie zerwał to miała w dupie. Do tego osoba zupełnie bezosobowości. Co kto jej powiedział, to robiła, zero własnego zdania, naśladowała nasze wspólne koleżanki. Żeby sobie zrobić miejsce w grupie to drugiej swojej przyjaciółce najeżdżała na mnie i opowiadała jak to ta druga jest jej prawdziwą przyjaciółką. Zabawne, że mnie mówiła to samo. Pewnie liczyła że się nie wyda, a jednak. Nasłuchała się plot i pretensje do mnie miała, chodziła na skargi i żale do mojej rodziny i oczywiście wszystko przekręcała tak żeby wyszło że to moja wina. Ale niestety rodzina jej wierzy, bo ona przecież taka cicha i grzeczna dziewczyna. Jak ją widze, to krew mnie zalewa po prostu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 23:01:49

re: ZAWISTNA KOLEŻANKA: 5 prawdziwych historii o toksycznej przyjaźni

A ja wam powiem, że miałam w życiu "przyjaciółki" które okazały się fałszywe. Ale mam też jedną przyjaciółkę z którą mogłabym konie kraść. Ludzie są różni. Nie warto zamykać się na innych bo trafiło się na beznadziejne osoby wcześniej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 22:29:11

re: ZAWISTNA KOLEŻANKA: 5 prawdziwych historii o toksycznej przyjaźni

dlatego nigdy nie miałam zbyt wielu przyjaciółek, o wiele lepiej układają mi się relacje z facetami. baby są podłe, zazdrosne i ciągle ze sobą rywalizują. za każdym razem gdy słyszę teksty o solidarności jajników to nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. wystarczy być w czymś lepszym od swojej koleżanki albo choćby raz się o coś pokłócić i koniec wielkiej "przyjaźni". przy kolesiach za to można wyluzować, być naprawdę sobą, wesprą, zmotywują, a i kłócić się można choćby sto razy, i tak nadal cię lubią i nie robią ci świństw. wiele można się od nich nauczyć, podobnie jak od psów (np. akceptacji i lojalności) ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 3)
2016-02-03 23:38:56

A na tym portalu głównie czyta się, że to faceci są świniami... A to wcale nie jest do końca prawda.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 17:12:31

re: ZAWISTNA KOLEŻANKA: 5 prawdziwych historii o toksycznej przyjaźni

Między dziewczynami nie ma przyjaźni. Oczywiście wyjątki się zdarzają, ale to rzadkość. Można mieć koleżanki, by z nimi czasem gdzieś wyjść, pośmiać się itp. Ale przyjaźń to zaufanie, którym tak ciężko obdarzyć wiele osób, a też nie każdy na nie zasługuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-03 00:54:54

czyli między słowami sugerujesz, że kobiety (w tym ty) nie są godne zaufania. Widzę, że mierzysz innych swoją miarą ;) I uwierz, jest przyjaźń między kobietami, wtf w ogóle, co to za poglądy D: kocham moje przyjaciółki, za to nienawidzę kobiet które potrafią przyjaźnić się tylko z facetami. W 99% same mają kompleksy i czują potrzebę rywalizacji z każdą. Współczuję.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-03 08:31:39

Nie wiem, gdzie to wyczytałaś, że kobiety nie są godne zaufania. SĄ. Tylko na to trzeba zasłużyć, a nie obdarzać im pierwsza lepszą osobę. Kobiety są z natury zawistne. Uwierz, przetestowałam na 3 dziewczynach, z którymi myslalam, że się "przyjaźnię", a tak naprawdę jedna wykorzystywała mnie tylko do swoich celów, a jak mi coś trzeba było to miała to w d... Druga odbiła mi faceta. Trzecia zaś nie mogła znieść, że lepiej mi idzie w szkole niż jej i sama się zaczęła ode mnie odwracać. Dlaczego nienawidzisz kobiet przyjaźniących się z facetami? To coś złego? Nie sądzę. Skoro z facetami lepiej się dogadują to czemu nie? Faceci nie są tak zawistni i nie są aż takimi plotkarzami, jak większość kobiet.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 3)
2016-02-04 00:39:43

Jak tak sobie to wszystko głębiej przemyślę (patrząc na życie i doświadczenia swoje i niektórych otaczających mnie osób), to dochodzę do wniosku, że z żadną płcią nie jestem w stanie się szczęśliwie przyjaźnić. Kobietom nie jestem w stanie zaufać tak na 100%, bo wiem, że zawsze jest w nich ta nutka zazdrości, zawiści, okrucieństwa, bezwzględnej rywalizacji, taka chęć by dopiec między wierszami albo pokazać się jako ta lepsza. A co do mężczyzn, to nie wiem, czy chciałabym żeby jakikolwiek facet traktował mnie tak jak traktuje swoich kumpli (może jestem niedzisiejsza, ale to często się wiąże z zatarciem pewnych granic, a poza tym z przedstawicielem płci przeciwnej wiążę nadzieję na inny rodzaj relacji). To nie jest tak, że ja zupełnie unikam ludzi-lubię przebywać w towarzystwie, rozmawiać, żartować, ale prawdziwa przyjaźń jest dla mnie jakimś cudem w dzisiejszych czasach.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
SamWieszKto
(Ocena: 5)
2016-02-02 16:10:29

re: ZAWISTNA KOLEŻANKA: 5 prawdziwych historii o toksycznej przyjaźni

A ja miałam pseudo przyjaciółkę, traktowałam ją jak siostrę zawsze byłam na jej skinienie. Jak rozstawała się burzliwie z jej poprzednim eks to stałam za nią. Zraziła do siebie wszystkich znajomych swoją głupotą i nijakością. Jeśli ja do niej pierwsza nie zadzwoniłam to nigdy sama od siebie nawet nie napisała sms, nawet jak leżałam chora tygodniami. Po zerwaniu z kolejnym facetem którego chciała zatrzymać na siłę mimo że powiedział jej że jej nie kocha i wręcz sie jej brzydzi wmówiła sobie że z nim trzymam i mimo że płakała do swoich rodziców że straciła "miłość swojego zycia i przyjaciółkę" nie przeszkadzało jej to obrabiać mi tyłka i rzucić w kąt jak zabawkę. Nie to nie, przynajmniej otworzyło mi to oczy jaką beznadziejną, obłudną kretynką była. Kiedys mi było jej żal i w sumie na tym bazowała nasza znajomość bo nie miała nikogo poza mną ale teraz nie żałuje, wiem że jest teraz "wyzwolona"(jesli wiecie o co mi chodzi xD). Nigdy więcej przyjaźni z kobietami, choć sama nią jestem nie chcę żadnych przyjaciółek i tym podobnych. Kobiety mają to na co zasłużyły za naiwność, za głupotę i za to jakimi pijawkami potrafią być.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 15:15:53

re: ZAWISTNA KOLEŻANKA: 5 prawdziwych historii o toksycznej przyjaźni

Niestety ja też przez to przeszłam. Toksyczna przyjaźń. Przyjaźniłyśmy się całe dzieciństwo, dopiero w liceum coś we mnie pękło. Była zazdrosna o wszystko, ciągle narzekała, wysysała ze mnie całą energię. Nie pozwalała z nikim innym sei widywać, a jak się później dowiedziałam, ona kumplowała się z innymi i widywała ukrywając to i mnie nie zapraszając. Chciała zrobić ze mnie swoją własność. Coś okropnego. Teraz widuje ją czasemna przystanku,bo mieszkamy na wsi, ona całkiem niedaleko mnie i nie mówimy sobie nawet cześć. To łupie bo ja nie lubię się klocic, ale ona tak sie wkurzyla, ze mialam dosc upokarzania, ze obgadala mnie u wszystkich. Więc jestem skreslona u wszysktich moich starych znajomych, wole nie wiedzieć jakie rzeczy im mowila,bo wszyscy się krzywo patzrą, nie przyjmują zaproszen do znajomych, nic. Trudno. teraz mam studia i nowych znajomych i zaluje, ze wplątałam sie w toksyczną przyjaźń i cale nastoletnie zycie zmarnowalam z jedną osobą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 15:21:00

Skąd ja to znam.. Ponad 6 lat przyjaźniłam się z toksyczną osobą. Też chciała mieć mnie na własność, ale dopiero później to zauważyłam. Miała wpływ na wszystko... Na mnie, na moją opinię, na mój światopogląd... Chciała wszystko kontrolować. I tylko pilnowała, bym nie miała przypadkiem więcej znajomych niż ona. Na dodatek obrabiała mi równo tyłek za plecami... Teraz też nie mówimy sobie ,,czesć" na ulicy, choć jesteśmy z jednego, małego miasta. Trudno. Dobrze się stało, bo dopiero po rozpadzie tej ,przyjaźni" otworzyłam oczy i zauważyłam, jak ogromny wpływ na mnie miała.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 18:27:56

Dzien dobry, czuje sie, jakbym czytala o sobie. Tyle dobrego, ze w moim miasteczku nikt na mnie na szczescie krzywo nie patrzy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 14:29:02

re: ZAWISTNA KOLEŻANKA: 5 prawdziwych historii o toksycznej przyjaźni

Dlatego moją jedyną PRAWDZIWĄ PRZYJACIÓŁKĄ jest moja mama. Wiem, że mnie nie zawiedzie, nie będzie mi podkładała kłód pod nogi, nie zdradzi, nie oszuka i zawsze wysłucha i dobrze doradzi. Miałam w swoim życiu dwie ,,przyjaciółki", oczywiście nie dwie jednocześnie, a jedna po drugiej. Pierwsza odbiła mi faceta, kleiła się do niego jak mucha do gówna... Druga miała wieczne kompleksy i je na mnie leczyła. Zawsze musiała być we wszystkim najlepsza, mieć najlepsze ciuchy, oceny, telefon itp. Po 6 latach przyjaźni dowiedziałam się też, co to za ziółko... Przez te 6 lat obrabiała mi dupę za plecami, jak tylko coś poszło mi lepiej niż jej.. Np. to, że w liceum zostałam finalistką konkursu przedmiotowego i mialam 100% z matury z tego przedmiotu. Była tak o to zazdrosna, że musiała naokoło mnie obgadać. Szkoda życia na takich ludzi. Próbowałam przyjaźnić się z byłym. Serio spoko się dogadywaliśmy, tylko...Zaczęło nam obojgu znowu zależeć, a on nie jest gotowy, bo niecałe pół roku temu rozstał się z dziewczyną, którą był szmat czasu. I tak teraz gadamy może z raz na tydzień...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 10:13:00

re: ZAWISTNA KOLEŻANKA: 5 prawdziwych historii o toksycznej przyjaźni

dlatego też nie ufam i nie mam już takich koleżanek.. baby z regłuły to zawistne i zazdrosne stworzenia są gorsze od mężczyzn, konfliktowe intrygantki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 05:16:28

re: ZAWISTNA KOLEŻANKA: 5 prawdziwych historii o toksycznej przyjaźni

Większość tych historii, to jakieś dziecinne bzdury. Toksyczna przyjaźń to zawsze taka, która nie opiera się na szerości. Jak jest szczerość, to wszystko inne da się wypracować. Przyjaźnię się z dziewczyną, która przyciąga dużo więcej uwagi niż ja i jakoś nie mam jej tego za złe, ale ona też potrafi się zachować kulturalnie w stosunku do mnie i akceptuje to, że są mężczyźni, dla których ja będę atrakcyjniejsza. Poza tym, historia ze strony numer 4 - dla mnie porażka. Gdyby moja przyjaciółka zaczęła ze mną dyskusję o tym, że jest ode mnie atrakcyjniejsza i zdolniejsza, to też bym szybko zakończyła taką rozmowę. Nie mówiąc o wtrącaniu się w mój makijaż czy garderobę. Takie naprawianie może być naprawdę upokarzające.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 03:34:47

re: ZAWISTNA KOLEŻANKA: 5 prawdziwych historii o toksycznej przyjaźni

Ale mi dramaty. Ja miałam toksyczną koleżankę, która całe moje nastoletnie lata zatruwała życie. A przyjaźniłam się z nią bo, miałam niską samoocenę i nie wierzyłam ,że ktoś bez niej mnie polubi. Była popularna ale również bardzo fałszywa i zarozumiała. Uwielbiała mnie poniżać w paskudny sposób przy ludziach. A to ,że jestem gruba, albo wyśmiewać mój trądzik. I to tak w gronie znajomych lub ludzi ,których dopiero poznałyśmy. Miasto w którym mieszkałam nie było zbyt duże, tak więc wszystko się szybko roznosiło. Obiektywne nie różniłam się niczym od innych nastolatków. Przy niej wyglądałam grubo ,ponieważ ona była wychudzoną bulimiczką. Chodziłam ubrana w jakieś bezkształtne worki, bo ona wmówiła mi ,że jestem otyła (58kg na 165cm, normalna waga) i zakrywałam twarz bo myślałam ,że jest jakaś okropna. A najgorsze ,że ludzie tak mnie odbierali, bo miałam być tą brzydką ,robiącą za tło. Kiedyś powiedziała na imprezie chłopakowi ,który mi się podobał o tym a on zareagował z obrzydzeniem. Jedno z najgorszych wspomnień w moim życiu. Było jeszcze parę równie okropnych sytuacji, przez te 10 naszej znajomości. W końcu pod koniec liceum powiedziałam jej ,że mam tego dosyć. Ona to zignorowała a ja na to ,że już więcej mnie nie zobaczy bo właśnie zakończyłam naszą toksyczną znajomość. Nie odzywałam się miesiącami, a zaraz po ukończeniu liceum wyjechałam za granicę na studia. Teraz w ogóle mieszkam na innym kontynencie, nie widziałam jej 6 lat, mimo ,że kiedyś do mnie pisała, dzwoniła i zapraszała do znajomych na facebooku. Nie mam ochoty marnować więcej życia na takich ludzi. Ta paskudna więź w młodych latach miała na mnie bardzo negatywny wpływ i pozwalałam ludziom sobą pomiatać. Dobrze mi się wiedzie ,aczkolwiek ciągle chodzę na terapię ,żeby naprawić zło, które wyrządziła w mojej psychice.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 08:55:35

przy takim wzroscie nawet 64 kg to norma zalezy czy ktos cwiczy i ma miesnie zamiasttaknki tluszczowej czy tluszczyk sam

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 09:20:27

też miałam taką koleżankę, narobiła mi tyle wstydu, że znienawidziłam ją i zerwałam kontakt. Pisała, składała życzenia, ale na szczęscie w końcu zrozumiała, że nie chce mieć z nią nic wspólnego. Takich ludzi trzeba olewać, szkoda życia na byle kogo!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 09:21:23

To jest norma, najważniejsze są proporcje

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-02 10:03:05

Jestem tego wzrostu, a ważę 10kg mniej. Nie jestem patyczakiem, mam mały biust, ale bardzo krągłe biodra, mocne, umięśnione nogi. Nie wiem, jak wyglągałabym przy tej dyszce do przodu, ale nie zamieniłabym się. Wiadomo, że kilogramy u każdego rozłożą się inaczej i przy tej samej wadze ktoś będzie wyglądał super, inna osoba słabo, ale trudno wybrazić sobie niewysoką kobietkę około 60kg, która nie będzie wyglądała pulchnie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-02-02 11:34:58

Ja nie wyglądam pulchnie, a waze podobnie do dziewczyny z historyjki, raczej mam wypracowane mięsnie, a raczej mialam bo nie cwicze od kilkunastu tygodni. Raczej jestem uwazana za szczupłą dziewczynę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
A.
(Ocena: 5)
2016-02-02 17:46:57

a co to ma wspólnego z historią powyżej? Tu nie chodzi o to, czy była gruba/chuda, chodzi o to jak była pomiatana, przez swoją "przyjaciółkę". Dziewczyna miała normalną wagę a ta jej wmawiała OTYŁOŚĆ i brzydotę. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Nawet gdyby była otyła (a nie była!), nie wyobrażam sobie tak się zachowywać w stosunku do swojej przyjaciółki. Są inne sposoby, by przekonać kogoś, że może należy zmienić tryb życia, a nie kopać leżącego. Co za świat? Z historii na pół strony, jedyne co zwróciło uwagę to stosunek wagi do wzrostu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz