Wasze listy: „Żałuję, że nie pożegnałam się z moim zmarłym dzieckiem!”

11 Kwietnia 2009

Monika napisała do nas list, w odpowiedzi na zamieszczony przed dwoma dniami artykuł.

Wasze listy: „Żałuję, że nie pożegnałam się z moim zmarłym dzieckiem!”

Monika, która przeżyła koszmar śmierci swojego dziecka, napisała do nas list w odpowiedzi na zamieszczony przed dwoma dniami artykuł, dotyczący organizacji NILMDTS, która oferuje usługę pamiątkowych fotografii dla zmarłych wkrótce po narodzeniu dzieci oraz ich rodzin.

„Drogie Papilotki,

Przeczytałam artykuł, który był opublikowany we czwartek oraz Wasze komentarze na temat pożegnalnych zdjęć. Wiele z Was podeszło do tematu bardzo negatywnie, a ja chciałabym przedstawić moje zdanie na ten temat. Zdanie kobiety, która straciła swoje maleństwo, swoją kruszynkę, którą nosiła pod sercem przez sześć miesięcy.

Moją małą Zosię urodziłam w 24 tc. Dostałam silnego krwotoku i naprawdę nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Miałam anemię, czułam się okropnie, a świadomość, że moja mała córeczka jest tak daleko, w innym szpitalu i ma znikome szanse na przeżycie dodatkowo mnie dobijała. Po trzech dniach wybłagałam lekarzy o pozwolenie na zobaczenie jej. Wiem, że wtedy jeszcze żyła, ostatkiem sił, ale żyła… Gdy dotarliśmy na miejsce (nie miałam siły chodzić, mąż musiał pchać mnie na wózku), tamtejszy lekarz przekazał nam tę straszną wiadomość. Zosia odeszła, nie miała sił walczyć, była zbyt malutka i zbyt słaba, nie wytrzymała pomimo specjalistycznej opieki medycznej. Pamiętam niewiele z tamtego dnia… krzyczałam, płakałam. Wtedy też pielęgniarka zapytała mnie, czy chcę pożegnać się z dzieckiem. Ale ja bałam się na nie spojrzeć. Był we mnie taki silny lęk, nie chciałam jej zapamiętać takiej. Nie myślałam racjonalnie, płakałam, dosłownie wyłam.

Od tamtego czasu minęło już 10 lat. Dziś Zosia byłaby w trzeciej klasie… Często myślę, jak by wyglądała, co by lubiła jeść, jakie byłyby jej ulubione bajki. Gdy jestem w centrum handlowym, szerokim łukiem muszę omijać sklepy z ubraniami dla dzieci, bo zawsze chce mi się płakać. Tak bardzo żałuję, że nigdy nawet jej nie zobaczyłam… Nie przytuliłam, nie dotknęłam. Wiele razy przez te wszystkie lata wyobrażałam sobie tę chwilę - gdy podchodzę do niej, całuję ją, tulę. Ale bałam się, lęk był silniejszy ode mnie. Popełniłam wielki błąd, może największy w moim życiu. Nie mam żadnej pamiątki, nic…

Dawniej, przed tym co się stało, miałabym pewnie podobny do Waszego pogląd. Zawsze mnie dziwiło, jak ludzie mogą zamawiać fotografa na pogrzeby, a potem wkładać te zdjęcia zwłok w trumnie do albumu. Dziś jednak inaczej na to patrzę. Być może świadomość tego, że nie przestraszyłam się własnego dziecka, ale godnie je pożegnałam, dałaby mi psychiczny komfort… A tak… Od 10 lat pielęgnuję w sobie myśl o tej stracie, nie zdecydowałam się na drugie dziecko, jesteśmy z mężem sami, ja bezskutecznie leczę się z depresji. Te 10 lat temu, kiedy wszystko miało się zacząć, tak naprawdę wszystko się skończyło. Wraz z Zosią umarła moja chęć do życia.

Monika”

Na wasze listy czekamy pod adresem: redakcja(at)papilot.pl.

Zobacz także:

Poronienie - utrata upragnionego dziecka

Wasze listy: „Moje córeczki to dzieci z probówki”

Strony

Komentarze (208)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2010-09-12 23:36:57

rok temu pisałam o swojej tragedii o stracie dziecka ale spróbowałam ponownie i jestem matką od prawie czterech miesięcy a córeczka jest przekochana...i cieszę się że spróbowałam bo warto :) MAM CÓRKĘ

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-27 00:51:22

8

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-11-06 10:24:28

bardzo ci wspolczuje Moniko,ale nie pluj sobie w twarz ze nie widzialas dziecka i ze nic nie moglas zrobic. pamietaj kochalas ja i kochasz a to jest naprawde duzo .zauwaz ze sa osoby ktore na dzien dzisiejszy potrzebuja twojej milosci. zastanow sie nad adopcja. zaadoptuj dziecko daj mu szczescie i milosc ktorej nie mogla dac kobieta ktora je urodzila.moze w ten sposob odnajdziesz sens zycia?zyj bo w zyciu piekne sa chwile a ty musisz tylko je dostrzegac...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-11-13 17:40:39

popieram.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-10-23 17:16:18

w sumie może to i lepiej, że sie z nim nie pozegnalas? może potem w snach czy innych zdarzeniach 'nawiedzałaby' Cie twarz Twojej corki? tesknila byś za nią jeszcze bardziej, niz tesknisz teraz? nie żałuj, że jej nie zobaczyłaś wtedy i nie obwiniaj sie za to. byłaś w szoku, byłaś zdesperowana i nie wiedziałaś co robić... nie masz prawa sie obwiniać, postąpiłaś tak, bo po prostu zrobilas to pod wplywem emocji.. zycze szczescia i zebys na nowo odnalazla sens zycia, bo on na pewno nadal jest.. Trzymam kciuki :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-10-16 23:12:18

Nie obwiniaj się, że nie pożegnałaś swojej córeczki. To była spontaniczna decyzja. Byłaś po prostu zszokowana. Tak naprawdę ją pożegnałaś w swoim duchu, a to jest przecież najważniejsze. nie ważne czy ją widziałaś ważne, że ją kochałaś i kochasz dalej. popatrz na to wszystko z innej perspektywy. tam gdzie teraz jest na pewno jest szczęśliwa. Ona na pewno nie chciała by żebyś tak się martwiła. Zrób to dla niej. żyj dalej

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-06-08 08:54:00

zrobiłaś tak jak czułas w danej chwili.................................................................może było by jeszcze gorzej gdybyś ją zobaczyła!!? a ja myśle ze masz tyle w sobie miłości(niewykożystanej)że powinnaś sie zdecydować na drugie.................................nie mówie że ma ono zatuszować....strate....ma ci ono dać chęć do życia i walki:)musisz być silna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!powodzenia życzę:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-31 17:43:00

pomyślcie straciłyście dziecko ale możecie dać życie innemu cudownemu maluchowi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-26 10:18:00

To znowu ja Honorka czytam te wszystkie wypowiedzi..i czuje strach..... piszecie o poronieniu 2..3..4 raz....ja poroniłam raz....i nie mam odwagi drugi raz prubowac..wiem ze gdyby sie to stało 2 raz nie poradziła bym sobie...moj leszek..tez...miałby ciezko..to nie jest..takie ....hop sium ja do dzis mysle tylko jedno.......(płacze bo jej nie ma płacze bo moze nie bede juz miec szansy na dziecko) ale najbardziej boje sie tego ze ona tam w srodku cierpiała...kiedy umierała..ze moze jej było u mnie zle a ja nie umiałam na to nic zaradzic..nic... boje sie...nie chce zeby drugie dziecko przezywało u mmnie koszmar w brzuszku..kiedy ja bede walczyc ze swoja p[sychika....czy jest mu dobrz ..zeby nie odchodziło...jak sobie poradzic z takim mysleniem..moze ja juz mam zespoł nadwrazliwej matki......na razie..to jest ponad mna...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-26 10:09:00

Ja mam na imie Honorka moja wypowiedz jest ponizej..zapomniałam dodac.....ze ja Amelki tez nie miałam odwagi zobaczyc..........i do dzis tak samo mam to w głowie...... ze nie widziałam ze bałam sie co sie ze mna stanie jak ja zobacze ze za silne to ze powiedziałam nie jak lekarka zapytała czy chce ja zobaczyc...ze ta pielegniarka tak strasznie płakała ,,o boze jak ona slivczna' ze ta pielegbiarka miała dane ja zobaczyc a ja nie,........ ze nie widziałm własnej corki....i nie mam juz na to szans...co ja zrobiłam....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-26 10:01:00

...Niestety ja mam tak samo..czytam co jakis czas tez innych wypowiedzi bo nie potrafie sobie sama pomuc..mysle ze i nikt nie potrafi.. Ja tez byłam w ciazy było tak pieknie zaraz jak poznalismy sie z leszkiem chcielismy tego dziecka..moje zycie złapało kolory..i było zapowiedzią...pozegnanaia z depresją....miłosc...dziecko w brzuszku.. Kiedy byłam w 4,5 miesiaca i poszlam na wizyte..........zwykła...bo nawet nie miałam krwawienia ..okazało sie ze Amelki juz niema.... minoł rok...a my juz sie nie staramy o dziecko..moja psychika jest gdzies daleko w koszu....i boje sie ze bedzietak jak u ciebie Moniko.....ze kolejne lata ...nie dam sobie rady a to juz tylko zapowic koszmaru... Nie wiem czy poradziła bym sobie teraz z dzieckiem... tera kiedy psychicznie nie jestem zdolna do reakcji.... Mam dopiero 23 lata...a juz przezyłam... smierc taty jak miałam 11 lat zaraz wyjazd mamy do włoch i do dzis jej nie ma..samotne mieszkanie jako dziecko... zero wsparcia..kidey byłam sama i co roku w moim dzieniczku moze były z 3 truje dalej jedynki..co rroku grozba niezdania... zero szans na studia... zero marzen.... i nawet nie myslałm ze gzdies zakocham sie i bede mmiec dziecko..kiedy pojawiła sie iskierka nadzieji na rodzine o ktorej zawsze marze..................spłoneła...zaraz.... Teraz....mysle ...ze mogla bym nie byc w tej depresji ze mogła bym miec Amelke... Ale płenta jest taka..ze ja kazdego kolejnego dnia boje sie ze cos sie złego wydazy...ze jak jest ok...i spokojnie..i zapowiada sie normalne zycie to tagedia czeka na nie za rogiem..nie umiem w tej chwili o tym zapomniec.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz