Wasze listy: „Nienawidzę swojej teściowej!”

17 Sierpnia 2009

Natalia obsesyjnie nie lubi swojej teściowej, która nigdy nie okazała jej ciepła. Po latach opisuje nam historię nienawiści do matki swojego męża.

Wasze listy: „Nienawidzę swojej teściowej!”
Natalia obsesyjnie nie lubi swojej teściowej, która nigdy nie okazała jej ciepła. Po latach opisuje nam historię nienawiści do matki swojego męża.

„Drogi Papilocie! Mam 45 lat (pewnie dziwicie się, co ja robię na tym portalu!), całkiem udane małżeństwo, fajną pracę, dwóch wspaniałych synów. Niby nic więcej do szczęścia nie jest mi potrzebne, jednak nie mogę znieść swojej teściowej. Ona jest moją obsesją! W zasadzie poczułyśmy do siebie antypatię już na pierwszym spotkaniu ze sobą, kiedy Marcin zaprosił mnie do siebie. Była oschła, wypytywała o pracę moich rodziców, nasze mieszkanie… Nie było w niej ani krztyny ciepła czy gościnności, a ja przez cały czas siedziałam spięta przy stole, gdzie zostałam przyjęta gorzką herbatą i słonymi paluszkami. Doskonale pamiętam tamten dzień. Od razu wiedziałam, że nigdy jej nie polubię.

Teść był (także po ślubie z Marcinem) dla mnie neutralny – nie miły, ale nie niesympatyczny. Do tego nie mogę zapomnieć starszej siostry, Ewy i brata Marcina, którzy podejrzliwie na mnie zerkali, a jego siostra świdrowała mnie oczami, jakby z zazdrością.

Następne wizyty wypadały ciut lepiej, ale na każdej byłam tak samo spięta i pragnęłam tylko tego, by stamtąd uciec. Nie przejmowałam się tym jednak – byłam zakochana w Marcinie, który o dziwo(!) jakoś wyrodził się z tej antypatycznej rodziny. Wzięłam z nim ślub i króciutko po nim, gdy miałam 25 lat, urodził nam się pierwszy syn, Jakub. I właśnie chyba tu została posiana moja najprawdziwsza nienawiść do teściowej.

Byłam świeżo po studiach, z Marcinem ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, krótko po porodzie musiałam wrócić do pracy, która nie należała do lekkich. Mimo iż mieliśmy mamy z obu stron, to Kubusiem zajmowała się tylko moja mama, która ciężko chorowała na serce i nie mogłam jej nadto obciążać. Teściowa nie chciała zajmować się Kubusiem, bo twierdziła, że dokuczają jej ciągłe migreny, co nie przeszkadzało jej jednak skakać całymi dniami po mieście. Byliśmy zmuszeni wynająć opiekunkę, podczas gdy jego matka całe dnie spędzała w domu oraz na mieście i nijak nam nie pomagała. Nie była w stanie zająć się dzieckiem nawet przez 3 godziny, tak abym mogła zrobić zakupy. Tak naprawdę, nie przypominam sobie, by była kiedykolwiek na spacerze z Kubusiem. Odwiedzała nas raz na 3 miesiące i kompletnie nie obchodziło ją, że Kuba rozwija się, rośnie, robi pierwsze kupki do nocnika, chodzi, mówi… Nie chodziło mi wcale o to, by asekurowała nas 24h na dobę, ale chciałam, żeby wpadła do nas, ot tak, chociaż raz w tygodniu, zwłaszcza, gdy moja mama umarła.

Straciłam wtedy do niej resztki sympatii, a 2 lata później, przy drugim synku, Jacku, nawet nie myślałam o tym, by poprosić ją o pomoc. Było dokładnie tak, jak przedtem: ani razu nie zajęła się dzieckiem. Najbardziej jednak mnie zabolało, gdy starsza siostra Marcina urodziła dziewczynkę rok po Jacku. Wtedy to teściowa nagle odżyła, migreny przestały jej dokuczać, a ona 24h na dobę spędzała na pielęgnowaniu Kasi i Ewy, która po porodzie <>. Podczas gdy Jacek miał wtedy roczek, a ja ciężko pracowałam w firmie i miałam na głowie jeszcze 3-letniego Kubę, ona zajmowała się tylko dzieckiem Ewy. Nie mogłam tego pojąć i nadal nie pojmuję, jak ona tak mogła. Rozumiem, że nie lubi mnie, ale dlaczego nie lubi dzieci swojego syna?!

W tamtym okresie teściowa była głównym czynnikiem naszych kłótni, a najgorsze było to, że Marcin nie widział w tym żadnego problemu! Od tamtej pory teściowa to mój najbardziej drażliwy temat i mąż doskonale wie, by nie wspominać przy mnie niczego, co jej albo jego siostry dotyczy. Wtedy to skończyły się nasze wspólne, huczne wizyty u teściów. Nie miałam zamiaru więcej oglądać, jak zachwyca się minkami małej Kasieńki, a nie wykazuje zainteresowania moimi dziećmi. Spotykaliśmy się tylko w święta, ale też do czasu. Moja cierpliwość do niej skończyła się parę dobrych lat temu, kiedy teściowa na Boże Narodzenie dała moim dzieciom po 20 zł, a Kasieńce 70…  To oczywiście nieistotna sprawa, ale nie chodzi mi o jej marne 20 zł, tylko o sam fakt, że tak chyba nie postępuje babcia!

W porę ograniczyłam z nią kontakty do minimum, bo jeszcze trochę popozowałabym na dobrą synową i byłabym niemal zdolna wykrzyczeć jej prosto w twarz wszystkie żale, jakie do niej żywię. Czasami się zastanawiam, czy nie mam jakiejś obsesji na punkcie babki moich dzieci, ale chłopcy doskonale widzą, jaka ona jest i w pełni podzielają moje zdanie. Teraz wystarczy mi tylko czekać i w porę interweniować, gdy znajdą sobie dziewczyny z wrednymi matkami – nieodpowiednimi materiałami na teściowe :).

Pozdrawiam wszystkie Czytelniczki,

Natalia”

Na Wasze listy czekamy pod adresem: redakcja(at)papilot.pl. Gwarantujemy anonimowość.

Zobacz także:

Wasze listy: Jestem brzydka i nic mi w życiu nie wychodzi!

Alicja uważa, że jest brzydka i gruba. Wszystkie niepowodzenia w życiu – brak chłopaka, złe oceny na studiach, a nawet kłótnie z rodzicami - przypisuje nieatrakcyjnemu wyglądowi. Czy można jej pomóc?

Wasze listy: Moja mama - alkoholiczka… 

Sławka przez kilkanaście lat opiekowała się mamą - alkoholiczką, aż w końcu trafiła do domu dziecka. Dzisiaj opowiada nam swoją smutną historię i z dumą mówi, że mimo przeciwności losu zaczęła normalnie żyć.

Strony

Komentarze (385)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-01-06 13:40:35

re: Wasze listy: „Nienawidzę swojej teściowej!”

Na szczęście moją teściową jest spoko i bardzo się z tego cieszę. Ale w moich okolicach, a mieszkam na wsi to raczej wszyscy się lubią. Ja powiem tyle SZCZERZE NIENAWIDZE SWOJEJ SZWAGIERKI, wredna fałszywa jedzą. Mój facet ma 2 siostry i 2 braci. Ale tylko jego najstarszą siostrą (o 11) lat jest pier****ta jak lato z radiem. Kiedyś myślałam że jest miła, świetnie udawała. Aż któregoś razu się wydało że przy mnie obgadywala ONA mojego faceta, a przy niemu mnie i mówiła że to ja to obgadywala. Od tego momentu dość. Staram się jej unikać jak mogę bo falszywosci nie znoszę!! Nawet moją mamą i ciocia się na niej poznały, choć im słowa nie powiedziałam, a dowiedziałam się że ONA nas obraduje po całej wsi, bo w sklepie pracuje. Wstretna dziw*a.. kiedyś się zemstę zato wszystko i ssię wyda, jak ONA każdego z ich rodziny obgaduje!! A tak nawiasem to dużo moich znajomych nienawidzi swoich szwagierek a z tesciowymi mają dobry kontakt

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
2222
(Ocena: 5)
2015-12-13 18:25:58

re: Wasze listy: „Nienawidzę swojej teściowej!”

DZIEWCZYNY OBOJETNIE CO BEDZIECIE ROBIC,JAK BARDZO BEDZIECIE DOBRE LUB ZLE ONE WIECZNIE ZROBIA WSZYSTKO ABY ZNISZCZYC NASZE MALOZENSTWA,A JAK JUZ DOSTANA TO CO CHCA TO POWIEDZA ZE ONE NIC NIE WIEDZA O TYM-OKROPNE BABY HIPOKRYTKI

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Lena
(Ocena: 5)
2015-06-13 06:59:34

re: Wasze listy: „Nienawidzę swojej teściowej!”

Przepraszam za żale ale nie mam komu się wyzalic i czasem już sobie z tym nie radzę... Nie nawidze swojej tesciowej a przez nią i teścia. Jest zakłamana falszywa, dwulicowa, a chciałabym żeby było inaczej... opowiem po krotce: od początku wydaje mi się że mnie nie lubiala , jak poznałam mojego obecnego męża dość szybko wprowadziłam się do jego rodzinnego domu bo strasznie nalegal ze względu na odległość jaka nas dzieliła, z perspektywy czasu wiem że to nie był dobry pomysł bo choć po wielu walkach już tam nie mieszkamy psychikę mam zniszczona. Gdy pierwszy raz ja poznałam nie zobaczyłam ani krztyny uśmiechu na jej twarzy pomyślałam ma gorszy dzień, niestety to gorszy dzień nie był... Ze mnie uśmiechniętej dziewczyny zrobiła się ponura osoba, dzień w dzień wysluchiwalam jak mój mąż szedł do pracy a ja zostawalam, jacy to wszyscy są źli, mój teść jej drugi syn jaki to nie odpowiedzialny, jaką ona biedna, mało pieniędzy potem ciągle chcieli od nas kasy,ale najgorsze było gadanie o moim mężu zamiast go chwalić same zle zeczy mówiła, trula codziennie delikatnie nie na chalnie jaki to on zazdrosny, upierdliwy, że wszystko co kupował po tem sprzedawał robiła z niego złego człowieka, mimo wszystko przy nim trwalam bo gdzieś coś w sercu mi mówiło i kochałam go ze coś jest nie tak a wiadomo każdy ma wady. Strasznie zryla mi głowę wiele razy chciałam się pakować bo to jej gadanie sprawiało że zaczynałam wierzyć w jej słowa...na dzień dzisiejszy dziwię się że to przetrwało, można powiedzieć że miałam codzienne pranie mózgu.. Wracając do opowieści chcieliśmy mieć z mężem lepsze warunki więc postanowiliśmy że wyremontujemy górę domu bo mówili że ten dom i tak później będzie męża i tak więc zaryzykowalismy po wielu upewnieniach się od nich że na pewno będziemy tam mieszkać i że możemy, wzielismy kredyt na remont...to był największy błąd życiowy!!!!! Zaczęlo się kręcenie jak zaczęły się roboty, że po co to robimy, teściowa zaczęła gadać na teścia, że mu się to nie podoba teścio na teściowa i wogole no rzygać się chciało, choć teścio powiedział że pomoże w zamian za spłacenia jego długu..i dalej jazda, zaczęło się że to ja się żądze... A ja chciałam tylko mieszkać z mężem w przyzwoitych warunkach ale zazdrość tesciowej wzięła górę i zaczęła teściowa psuć ucho i poszło dalej, zaczęli czepiać się naszego psa bo sami swojego też mieli, więc kazali nam jednego zabić bo za co się wykarmi dwa psy psy... Wiele wątków pomijam i poszło dalej po trzech dniach remontu teśc miał chyba dość skamlenia tesciowej i powiedział że mamy wypie***** ...a wspomnę jeszcze ze w między czasie pracowałam również ciężko bo po 17 godzin mąż też pracował i przez ten stres tam stracilismy dziecko..w każdym bądź razie po tych słowach uniosłam się honorem, z kredytem na plecach i żalem powiedziałam że tam mieszkać nie będę więc teść powiedział mężowi że ma wybierać albo ja albo oni... Mąż wybrał mnie..wprowadziliśmy się na stancje, niestety ciężkie obciążenie kredytowe dało nam siwe znaki , przyjęli nas moi rodzice mieszkamy w małym mieszkaniu nie dużym jest ciężko ale po tamtym nadal nie mogę się pozbierać..mam żal, czuje frustrację, mam nerwice, dobrze że poukladalam sobie w miarę w głowie i juz tak na mężu się nie wyzywam jak na nieudaczniku jakim go moja teściowa zrobiła , stara się, pracuje choć wykształcony nie jest o to też mam do tej prukwy żal bo się wogole nim nie interesowala, często to wszystko wraca ciężko mi z tym. Wiele mogłabym jeszcze pisać. Po prostu płakać mi się chce i czasem boję się bo ona tak ładnie umie zawinąć kota ogonem, i robi z siebie biegunkę że żal jaka to ona biedna a mój mąż to empatczna osoba i innym wszystko by oddała a sami mamy na prawdę ciężko i ten kredyt płacimy praktycznie za nic... Jank mieszkał tam, cały czas w nich kasę ladowal. Widać że im to się nie podoba że ma mnie teraz, bo ja powiedziałam że sobie nie pozwolę ma teraz mnie, jestem w ciąży i chce normalnie żyć. Jak to pisze i sobie wszystko przypominam łzy mię się Cisna do oczu. Człowiek im dawał bo co chwile to na świnie chcieli gdzie my tego nie jedliśmy, to na opał to na długi to to na to to na tamto. Nie chodzi o to że nie chciałam dawać wiadomo co potrzeba dać to potrzeba ale im ciągle mało i mało i cyckac z każdej strony by chcieli. Jak byśmy tam byli wwyremontowali cały dom pewnie by go coreccw dali albo drugiemu synkowi bo na nich gadaliśmy a tak to cacy cacy. Jezu no tak mi przykro że sobie nie radzę z tym. Ciągnie się to za mną i nie chce odczepic...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Megi
(Ocena: 5)
2015-06-20 21:35:00

Strasznie Ci współczuje!!! Ja niestety wciąż mieszkam z teściami... zatracam własną tożsamość:silna nerwica,fobia społeczna.Dobrze,że już z nimi nie mieszkasz.A to,że się ciągnie,nie dziwię się Tobie,że wciąż to przeżywasz.Ja też się za głowę łapię,jak pomyśle...co się stało...że tacy są ludzie.Nie trać nadziei w innych.Rozumiem i pozdrawiam!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ja
(Ocena: 5)
2016-01-28 10:39:32

NIE ZROZUMIE GŁODNEGO SYTY -BO ICH RÓŻNIĄ APETYTY .Tylko my ,które wpadłyśmy w takie bagno możemy siebie zrozumieć. Od 25 lat toczę dziwny bój . Rozumiem i szczerze współczuję. Na pocieszenie dodam ,że cieszcie się przynajmniej z tego ,że macie dobrych mężów jeżeli tak jest.Ja takiego mam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kasia
(Ocena: 5)
2015-04-15 22:58:29

re: Wasze listy: „Nienawidzę swojej teściowej!”

mieszkalam z teściowa ponad pół roku będąc w ciąży co sie nsluchalam że bedzie mi dziecko płakać jak urodzeni jak to boli i wgle...bylismy w trakcie budowy domu znaczy mój mąż ma dom bo ja jestem dostawka mieszala sie we wszystko pierwsza widziała gdzie płytki i jak położone...jak urodziła sie Nasza córeczka to dopiero a czy nie za zimno a czemu płacze bo pokarmu moze nie masz dobrego a czemu tak trzymasz...mieszkaliśmy po narodzinach córeczki dwa mies i to byla masakra psychicznie jeszcze troche bym nie wytrzymała... niestety mieszkamy obok w domu i jest to zdecydowanie za blisko wszystko widzi obserwuje wypytuje jak jedziemy na zakupy wie o której ile bylismy co kupiliśmy synusiowi potrafi spodnie przynieść po stwierdzeniu że chodzi w takich a tu czyste przynosi... albo jak to on ciężko musi pracować na kredyt. ma drugiego synka co nianczy tak jak męża porażka tyle co przykrości od niej doznalam to ... nie ufam jej i dziecka jej Poki co nie zostawię mimo że jest babcią potrafi nakrzyczec że 10 mies dziecko nakruszy...i to w swoim domu nakruszy wg mnie kobieta ma cos z głową...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-01-28 15:54:56

re: Wasze listy: „Nienawidzę swojej teściowej!”

Ja z moim ukochanym jestem od 3 lat ale szczerze, to boje sie, ze jak powiemy o zareczynach (mamy je w planach) to przyszla tesciowa wpadnie w rozpacz, ze synek zmarnuje sobie zycie i ze na slub to ona w ogole nie przyjdzie. Czesto przyjezdzam do ukochanego, nie mieszkamy w jednym miescie wiec przyjezdzam na kilka dni zazwyczaj. Niestety z jego rodzicami a zwlaszcza z matka nie mam najlepszego kontaktu. Obie sie nie lubimy ale jest mi przykro gdy widze jakie ma stosunki do drugiej przyszlej synowej, ukochanej swojego drugiego syna. Pomimo tego, ze tamci sa ze soba duzo krocej to od razu matka zapalala do niej sympatia. Ani w domu nie pomoze (tez przyjezdza z innego miasta, tez na kilka dni), ani nie zmyje chocby jednego kubka, nie sprzatnie, tylko czeka az kto jej da, ktos za nia sprzatnie, ktos za nia zmyje i rzeczywiscie tak jest, podczas gdy ja malo, ze czesto robie sobie herbate, kanapke sama, to jeszcze pozmywam po sobie, sprzatne i zapytam czy czegos nie potrzeba innym. Czesto przyjazdy do ukochanego mimo radosci, ze spedze z nim kilka dni, bywaja dla mnie malo przyjemne bo jakby nie patrzec spotykam jego rodzicow. Wrogie spojrzenia, brak jakiejkolwiek checi do rozmowy, zbywanie mnie, wyrazna niechec, ze jestem u nich i musza na mnie patrzec, jesli jakos z nimi rozmawiam to zwykle rozmowa konczy sie po jednym krotkim zdaniu albo odpowiedzi: "TAK" lub "NIE" skutecznie psuja mi radosc z calego wyjazdu. Najbardziej to z matka mojego mezczyzny mam takie stosunki bo ojciec jego jest zupelnie neutralnie do mnie nastawiony. Planujemy z ukochanym zamieszkac razem, wynajac cos i usamodzielnic sie ale jego rodzice nie moga sie z tym pogodzic mimo, ze to 25 letni, pracujacy facet! Ze jak to bez slubu, ze dlaczego nam sie tak spieszy, ze mamy jeszcze czas bo jestesmy bardzo mlodzi (oni w naszym wieku juz byli po slubie), ze najpierw powinnismy sie jakos zabezpieczyc finansowo itp, itd. Jestem pewna, ze pod tymi slowami, miedzy wierszami napisane jest: "przeciez i tak sie pewnie niedlugo rozstaniecie a my bedziemy miec duzy problem w postaci Twojej osoby z glowy". Staralam sie na poczatku, ze wzgledu na dobre wychowanie jakos nabrac dobrego kontaktu z nia ale niestety zaprzestalam tych prob po tym, jak probowala zniechecic mojego ukochanego do mnie. Mowila, ze jestem zla kandydatka na zone, ze zmarnuje mu zycie, ze bedzie potem tego zalowac i jeszcze rozwod to duzy problem a poza tym wedlug kosciola rozwody sa niedopuszczalne. Martwi mnie rowniez to o czym czytalam w wielu komentarzach pod spodem, ze tesciowa bedzie z gory traktowala swoje wnuki, ze beda gorszymi dziecmi niz wnuki drugiego syna i wspaniales synowej, ze nie bedzie co liczyc na ich jakakolwiek pomoc przy nich i, ze nawet nie bedzie sie nimi interesowala. Chcialam zawsze i marzylam zawsze by moje dzieci mialy wspanialych dziadkow (z jednej strony beda mialy, bo mam wspanialych rodzicow, cieplych, serdecznych, zyczliwych i nawet moj ukochany mowi, ze lepszych tesciow nie mogl sobie wymarzyc), by mialy swietny kontakt z dziadkami ale ze wszystkimi a nie z polowa... Czasem sie zastanawiam czy na prawde chce wchodzic do tej rodziny, bo nie wyobrazam sobie mowic do matki mojego meza "mamo", wolalabym raczej "wredna, zimna wiedzmo" ale to raczej malo grzeczne okreslenie wiec moze pozostanie "pania".

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ania
(Ocena: 5)
2015-01-23 11:27:40

re: Wasze listy: „Nienawidzę swojej teściowej!”

Ja ze swoimi tesciami nie mam kontaktu.Jest to bardzo przykre,ale stwerdziliśmy,ze tak będzie lepiej dla wszystkich.Ktoś,kto wyzywał nasze dzieci od bękartów ,mnie od k...,szmat,dz...,nie zasługuje nawet na minimum dobroci."Babcia",która powiedziała,ze nasze dzieci nie są warte by na nie nasikać,która wszystkim znajomym i rodzinie opowiada,ze mój mąż nie jest ojcem moich dzieci NIE ZASŁUGUJE NA NIC DOBREGO z naszej strony.Nienawidzę tych ludzi za to,ze przez kilka lat niszczyli mnie psychicznie zupełnie mnie nie znając-mieszkam 50 km od nich(mam przez to silną nerwicę i za soba wylew). Błędem z mojej strony było wyciagniecie do tych ludzi ręki 4 lata temu. Niestety mentalnosci człowieka nie zmienisz.Po kolejnym nazwaniu mnie su..ą i wątpliwościach co do "wnuków"zerwałam z nimi kontakty i nigdy w zyciu nie zamienię z tymi ludżmi słowa. Awantury,wzajemne obrażanie się nie są potrzebne.Najlepszym wyjsciem jest brak kontaktu.I moze nigdy nie zapomnimy wyrządzonych nam krzywd,to przynajmniej nie doznamy nowych.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
monika
(Ocena: 5)
2015-01-03 02:51:15

re: Wasze listy: „Nienawidzę swojej teściowej!”

jestes niestety zaklamana bo albo nie lubisz swojej tesciowej albo lubisz i zazdroscisz ze wychowuje wnuki nie twoje dzieci widzisz ja jak kogos nie lubie ( a tesciowej nie znosze) to nie chce zadnej od niej pomocy wiec sie zastanow czego ty wlasciwie chcesz

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Skaka
(Ocena: 5)
2014-07-16 20:18:12

re: Wasze listy: „Nienawidzę swojej teściowej!”

Jestem ponad rok po ślubie. 3 miesiące temu wróciliśmy z mężem w nasze rodzinne strony- mieszkamy z moimi rodicami. Niestety teściowa jest bardzo blisko. Odkąd się przenieśliśmy rodzice męża ani raz nas nie odwiedzli(zapraszaliśmy). Kiedy mój mąż wylądował w szpitalu nikt z jego rodziny się nim nie zainteresował. Nikt nam w niczym nie pomaga. Kiedy mąż jedzie do nich oni go nastawiają przeciwko mnie- po jego powrotach słyszę tylko jaka mamusia jest biedna, jaka to ja jestem niedobra. Z resztą popis był na naszym weselu kiedy to "mamusia" zaczęła mnie krytykować do innych gości,że za blisko lub zbyt długo tańczę z innymi mężczyznami. Całość doprawiła komentarzem do moich znajomych,że jestem nikim i powinnam być wdzięczna,że mnie przygarnęli. Obecnie aż ją trzęsie że nie zamieszkaliśmy z nimi. Nie wynika to z przesadnej miłości do syna- o ile w ogóle ona takie uczucia do niego ma. Roznosi ją bo nie może nami rządzić. Najgorsze jest to,że buntuje męża na mnie. A on ślepo w mamusię zapatrzony, pomimo tego,że ona ma go totalnie gdzieś. Próbowałam z nim rozmawiać, ale jak się dowiedziałam- to nie moja sprawa. Za każdym razem kiedy tam przyjeżdżam to ona musi mi jakoś dopiec. Nie odegrałam się na niej nigdy jej nie odpyskowałam ze względu na teścia, którego szanuję. On jest tylko marionetką w jej rękach. Moja teściowa to bardzo toksyczna osoba. W naszym małym miasteczku każdy mnie przed nią przestrzegał. Nikt dosłownie nikt nie powiedział o niej dobrego zdania. Ale tłumaczyłam sobie,że nie z nią będę żyć. Ona jednak chyba nie potrafi żyć bez wciskania swojego brzydkiego nosa w nasze życie. Wszystko co nam dadzą lub pożyczą jest nam wypomniane. Pomijając fakt,że to nic cennego. Jak ja jej nie znoszę!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
LUlU
(Ocena: 5)
2014-07-10 16:38:41

re: Wasze listy: „Nienawidzę swojej teściowej!”

Ja widze moich tesciów raz na pół roku. Ale dzwonie interesuje się wspieram dobrym słowem. Bo uważam że tak trzeba, tak mnie wychowali moi rodzice. Nie wpieprzam się ale jak mnie ktoś prosi o radę to staram się delikatnie podsunąć rozwiązanie. Moja teściowa to osoba która potrzebuje słuchacza przed którym mogłaby wylać wszystkie problemy i objechać kogo trzeba. Zawsze opowiada tylko o sobie i swoich dzieciach mnie nigdy nie zapyta jak mi się pracuje. A wie że mam ciężką stresującą pracę. Jak ja coś wspomnę o sobie to temat szybko zmienia bo ją to nudzi. To naprawde przykre jak można być takim egoistą i nawet się nie zapytać jak ktoś się miewa ze zwykłej grzeczności.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
kama
(Ocena: 5)
2014-06-25 13:23:01

re: Wasze listy: „Nienawidzę swojej teściowej!”

Cześć dziewczyny,myślałam,że nie ma takich jak ja a tu proszę taka niespodzianka ,tylko nie wiem czy miła?.Jestem mężatką od 2007 roku,krótko po ślubie miałam wypadek samochodowy,po którym byłam miesiąc w śpiączce farmakologicznej.Przed ślubem tzn.3 lata nigdy nie myślałam,że moi teściowie będą moimi wrogami.w trakcie kiedy ja byłam w śpiączce rodzice mojego męża wprowadzili się do niego,robili imprezy na działce ,dowiedziałam się o tym przez przypadek bo teściowa pokazała (specjalnie)mi zdjęcia z przyjęcia.Jak mój mąż zobaczył to pokazywanie zdjęć kazał je schować.Co do teścia to też niewiniątkiem nie jest po wypadku jesteśmy z mężem u teściów o on mi mówi że za to wszystko że jego syn opiekował się mną w szpitalu,zarywał pracę ja go (syna)powinnam po stopach całować.Najgorsze jeszcze było przed nami.okazało się,że mój mąż jest bezpłodny a teściowa do mnie,że teraz najlepszym rozwiązaniem będzie rozwód!,to przelało czarę goryczy.Nigdy nie zapytali i chyba nie zapytają czy przypadkiem nam nie pomóc finansowo na in-vitro z banku nasienia będę żyła z tym dalej .Dobrze,,ze mam rodziców bo wywieźli by mnie do wariatkowa.Pozdrawiam wszystkie cierpiące z powodu teściów dziewczyny.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz