Wasze listy: „Mój mąż ma kochankę. Rozwieść się i zrezygnować z życia w bogactwie?”

30 Marca 2010

Gosia stanęła przed trudnym wyborem. Odkryła romans męża i nie wie, czy podjąć decyzję o rozwodzie. Rozstanie oznaczałoby dla niej rezygnację z życia w luksusie…

ile kosztuje rozwód

Gosia stanęła przed trudnym wyborem. Odkryła romans męża i nie wie, czy podjąć decyzję o rozwodzie. Rozstanie oznaczałoby dla niej rezygnację z życia w luksusie…

Witam! Postanowiłam napisać do Was, ponieważ zupełnie nie wiem do kogo mogłabym się zwrócić, a wolałabym pozostać anonimowa i nikomu nie przyznawać się do tego, co się wydarzyło. Dwa tygodnie temu moje życie przewróciło się do góry nogami – odkryłam, że mąż mnie zdradza. Na razie on nie wie o tym, że ja wiem i właśnie Was chciałabym się doradzić, co zrobić w mojej sytuacji.

Małżeństwem jesteśmy od siedmiu lat. To była przypadkowa miłość od pierwszego wejrzenia. Pracowałam jako ekspedientka w sklepie, a Adam był jednym z moich klientów. Od razu zwrócił moją uwagę, ale początkowo uznałam, że nie mam u niego szans. Ja byłam tylko biedną dziewczyną ze wsi, której udało się zdać na studia. Żyłam skromnie, w dzień chodząc na uczelnię, a w weekendy dorabiałam do stypendium socjalnego. Moje życie było nudne, zupełnie pozbawione szaleństw i skupiałam się tylko na tym, aby starczyło mi do pierwszego. Nie wiem, czy kiedykolwiek doświadczyłyście takiego uczucia, że wchodzicie do sklepu i wiecie, że jeśli kupicie sobie tusz do rzęs w promocji za 9,99, następnego dnia nie będziecie miały co zjeść… Nietrudno więc wyobrazić sobie, że wstydziłam się kokietować Adama – przystojnego bogacza z wypchanym portfelem i czarnym bmw zaparkowanym pod sklepem… Jednak pewnego dnia on zaczął mi prawić komplementy, zaczęliśmy rozmawiać i on zaproponował spotkanie.

Zabrał  mnie do wykwintnej restauracji, później poszliśmy do teatru i na spacer. Czułam się przy nim cudownie doceniona, zniknął pierwszy wstyd. Okazało się, że Adam jest pięć lat starszy ode mnie i prowadzi z ojcem firmę. Po tym spotkaniu były kolejne randki, aż w końcu zostaliśmy parą. Przez pierwszych kilka miesięcy nie rezygnowałam z pracy, ale Adam cały czas namawiał mnie, żebym skupiła się na studiach, przyszła na staż w jego firmie.

Po roku pobraliśmy się, mimo że jego rodzice wymarzyli sobie dla niego córkę lekarzy czy prawników. Z czasem jednak przekonałam ich do siebie, bo wiedzieli, że kocham Adama ponad życie i oddali swego jedynego syna w dobre ręce.

Od razu ustaliliśmy, że ja nie będę pracować, tylko zajmę się prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci. Oczywiście, skończyłam studia, ale po obronie magisterki nawet nie szukałam żadnej pracy. O dziecko staraliśmy się dwa lata, zanim zdecydowaliśmy się na wizytę w klinice. Później przeszliśmy wiele skomplikowanych badań, wreszcie próby zapłodnienia In vitro. Rodzice Adama byli wściekli, że mają za synową kobietę bez odpowiedniego nazwiska, w dodatku bezpłodną. To były dla mnie naprawdę ciężkie chwile, widziałam, że Adam też już nie daje rady, załamuje się coraz bardziej. Pewna psychoterapeutka poradziła nam w końcu, żebyśmy na chwile przystopowali, odpuścili i zajęli się sobą i swoim małżeństwem.

Zrobiliśmy sobie rok przerwy, dużo podróżowaliśmy, zwiedzaliśmy. Do nowego życia wróciliśmy napełnieni jakąś pozytywną energią, nadzieją, że może w końcu się uda. Ale, mimo naszych wysiłków, nic z tego nie wyszło. Wtedy Adam powiedział, żebyśmy już tym skończyli i pogodzili się z faktem, że nigdy nie będziemy mieli dzieci. Usłyszałam też najważniejszą i najpiękniejszą rzecz jaką można sobie wyobrazić: że on chce być ze mną bez względu na wszystko i nawet jeśli nigdy nie obdarzę go potomkiem, chcę spędzić ze mną resztę życia. Płakaliśmy wtedy całą noc…

Oboje się  wyciszyliśmy, zmieniliśmy priorytety, ja zajęłam się  hodowlą psów. Terriery stały się teraz sensem mojego życia, na nie przelałam tłumione przez lata uczucia macierzyńskie. Chodziliśmy na terapię, w miarę upływu czasu zapominałam o tym, że nigdy nie spełnią się moje marzenia o dziecku. Owszem, przez pewien czas rozważaliśmy adopcję, ale Adam twierdził, że nigdy nie pokochałby takiego dziecka, więc nie naciskałam.

Myślałam, że mamy siebie, prowadzimy dostatnie, spokojne życie i jest nam ze sobą dobrze. Ale miesiąc temu znalazłam w kieszeni jego marynarki zapasową kartę sim. Coś mnie wtedy tknęło, zaczęłam mu  się bardziej przyglądać. Nagle zaniepokoiło mnie, że Adam nie wraca do domu na czas, coraz częściej wyjeżdża w delegację, znika jak kamień w wodę i pojawia się po kilku dniach.

Postanowiłam wynająć detektywa. I w końcu dwa tygodnie temu przyniósł mi niezbite dowody – serię zdjęć męża z kochanką. Nie uroniłam ani jednej łzy, przysięgłam sobie, że nie dam nic po sobie poznać, że wiem. Pytałam się go tylko częściej, czy mnie kocha, czy na pewno chce ze mną jeszcze być. On zawsze zapewnia, że tak, że kocha mnie najmocniej na świecie i jestem jego jedyną miłością.

Jestem teraz w kropce. Czy przyznać się mężowi, że odkryłam jego romans? Wiem, że to uwłaczające, ale może przemilczeć sprawę, poczekać aż się wyszumi, nie brać z nim rozwodu? To oznaczyłoby, że zostałabym bez niczego – bez męża, bez pieniędzy, bez pracy. Z czego bym żyła? Teraz jeżdżę na zakupy do Paryża, jestem kilka razy w roku na wakacjach, mam wspaniały dom i wszystko czego zapragnę. Przed ślubem podpisaliśmy intercyzę, więc rozwód oznaczałby, że zostaję z niczym, trafiłabym chyba na ulicę. Z drugiej strony – mam żyć ze świadomością, że mój mąż wraca do domu od kochanki, przed chwilą był w łóżku z nią, teraz jest ze mną?

Papilotki, proszę Was o poradę! 

Pozdrawiam Redakcję i wszystkie Czytelniczki.  Gosia.

Na Wasze listy czekamy pod adresem redakcja(at)papilot.pl

Zobacz także:

Wasze listy: „Dlaczego dziewice traktuje się jak ofiary losu?”

Wasze listy: „Wyszłam za mąż jako nastolatka, jestem szczęśliwa!”

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (381)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

weronika
(Ocena: 5)
2016-01-11 11:21:09

re: Wasze listy: „Mój mąż ma kochankę. Rozwieść się i zrezygnować z życia w bogactwie?”

Poza tym, jesli będzie rozwód z orzeczeniem o JEGO winie (a masz dowody), to czy nie dostaniesz alimentów? Zapytaj prawnika dla pewności

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
weronika
(Ocena: 5)
2016-01-11 11:19:24

re: Wasze listy: „Mój mąż ma kochankę. Rozwieść się i zrezygnować z życia w bogactwie?”

Zrób wszystko, by skończył romanse...A jeli nie, to szukaj sobie kogoś, jak znajdziesz, zostaw męża. Popróbuj chodzić na rozmowy o prace i rozglądaj się za jakąś pracą. Niestety uważam, że mąż wcześniej czy później Cię zostawi. Spróbuj odłożyć trochę kasy, byś nie została z niczym po rozwodzie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
pol
(Ocena: 5)
2015-07-08 13:23:06

re: Wasze listy: „Mój mąż ma kochankę. Rozwieść się i zrezygnować z życia w bogactwie?”

Ktoś tu niestety trafił w sedno. Będzie cię zdradzał aż do zakochania się i zapłodnienia tej kobiety. Potem cię zostawi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-01-28 19:43:15

trzeba też pokochać kochankę męża, To może być cudowne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-14 22:29:39

Oj a może facet chce być tatusiem i ma kochankę by sobie dzidziusia skrobnąć. Nie da się go za to winić. Chesz z nim byc to bądz dobrą żoną. Odkładaj na boku grosiki i poradz sie prawnika. Bo może to nie ty go a on ciebie dla dzidziusia zaraz rzuci. I uwaga SZOK nic nie poradzisz. I wszystko co ty zrobisz bedzie klapa. Czekaj na rozwoj wypadkow.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-14 21:32:08

powiedz mu o tym!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-11-14 15:35:54

Nacignij go na jakies mieszkanie zeby bylo dla Ciebie i potem odejdz bedziesz miala cos na start.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-07-27 17:00:06

Ciekawa jestem jak sie dalej potoczyla ta historia. ktos cos wie??

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-07-27 16:58:08

Ciekawa jestem jak sie potoczylo zycie tej pani. Ktos, cos wie??

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-05-11 11:49:20

Witam Twoja sytuacja jest bardzo trudna i napewno jest Ci ciężko a ja z własnego dośwaidczenia niestety wiem jak zdrada boli o jedno Cię proszę nieobwiniaj siebie i nieżałuj drania ale przymyśl sobie wszystko dokładnie nie działaj pochopnie ja przez działanie w emocjach popełniłam wiele błędów teraz z perspektywy czasu wiem że mogłam to inczej rozegrać pozdrawiam zdradzona

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz