"Straciłam ukochanego, umarła część mnie"

04 Listopada 2010

Poruszająca historia Magdaleny, która przeżyła śmierć ukochanego mężczyzny...

Odpowiedź na wtorkowy list Małgosi, która straciła w wypadku najbliższych.

Kochana Małgosiu, Twój list był balsamem na moje skołatane serce. Ja straciłam ukochaną osobę pół roku temu, a wydaje mi się, jakbym wczoraj go widziała, rozmawiała z nim, wtulała w jego bezpieczne ramiona… Jacka przy mnie nie ma, ale czasami wydaje mi się, jakby był tuż obok, jakby po prostu wyszedł i za chwilę miał wrócić. Wiem, że to już niemożliwe, ale chciałabym spotkać go choć na moment. Ukraść kilka minut, które los nam okrutnie na zawsze odebrał.

Mieliśmy plany, marzenia, w najgorszych snach nie podejrzewałam, że nasz budowany od kilku lat świat legnie w gruzach w tak niespodziewanym momencie. Byliśmy młodzi, szczęśliwi, pełni pasji, wszystko musieliśmy robić razem i nagle to się skończyło….

Dzisiaj nie ma dnia, abym nie płakała. Chce mi się ryczeć, wyć, wrzeszczeć, rwać włosy z głowy, ta bezsilność mnie wykończy. W poniedziałek poszłam odwiedzić mojego Jacka. Robię to niemal codziennie, ale zawsze w samotności. Patrzę wtedy na jego uśmiechnięte zdjęcie wtłoczone w grafitowy marmur i opowiadam o tym, co mi się przydarzyło. Uwielbiam z nim rozmawiać, wspominać te piękne lata, które dane nam było spędzić razem. Wiem, że to była prawdziwa miłość

Jak sobie przypomnę te jego nieśmiałe podchody, czerwone uszy, pulsujące policzki i nerwowe odgarnianie włosów, gdy zapraszał mnie na kolację… To były czasy! Chwile, których nigdy się nie zapomina i dla których zrobi się wszystko, aby przeżyć je jeszcze raz.

Nie zapomina się też tych koszmarnych chwil, tych okrutnych dni, gdy masz wrażenie, że serce rozrywa ci ciało, a ty nigdy nie zaznasz spokoju. Tak wyobrażam sobie piekło.

Czasem zastanawiam się też, co by było gdyby? Łatwo tak mówić, rozmyślać, że może niektóre decyzje mogłyby zapobiec tragedii, ale… może tak właśnie miało się stać, może Bóg go tam potrzebował? Mój Jacek – muzyk i informatyk, może gra na gitarze w anielskich zastępach? Może projektuje niebiańskie serwery i zlicza nasze ziemskie grzechy? 

Majowe poranki są zawsze najpiękniejsze. Ciepłe, wiosenne, romantyczne, pachnące nadchodzącym latem. Dla mnie zawsze już będą oznaczać śmierć. Na tą majówkę czekaliśmy długo. Ja pojechałam pociągiem wcześniej, żeby znaleźć kwaterę i zakotwiczyć się gdzieś za nieduże pieniądze. Jacek miał dojechać jak skończy pracę. Dzień wcześniej zadzwoniła do mnie jego siostra i zapiszczała do słuchawki, że wybrali pierścionek zaręczynowy. To miał być dzień naszych oświadczyn, początek narzeczeństwa, kulminacja wielkiej miłości.

Strony

Komentarze (73)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

5
(Ocena: 5)
2016-03-14 20:16:55

re:

Jestem w podobnej sytuacji. Już ponad 5 lat minęło od tragedii, zginął w wypadku drogowym gdy byłam w 16 tygodniu ciąży. Do dnia dzisiejszego mam nadzieję że wróci. Bardzo się kochaliśmy, pozostała mi po nim sliczna córeczka, podobna do niego. ŻYJĘ tylko dla niej...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-11-25 19:25:00

re:

Kiedy byłam w stresie wszystko mi się sypało. Nie miałam apetytu, nie potrafiłam się wyspać. Koleżanka poleciła mi oczyszczanie energetyczne na stronie moc-energii.pl . I rzeczywiście po odprawieniu rytuału problemy ze stresem ustały. Jestem pogodna i bardziej optymistyczna i co najważniejsze nabrałam więcej dystansu do wielu spraw, przez co już się nie denerwuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-02 00:49:01

re:

10Grudnia minie 2lata od kiedy nie zyje moj chlopak. Bylismy ze soba tylko 7miesiecy ,a juz lo pierwszych tygodniach naszego zwiazku woedzialam ze to jest mezczyzna przy ktorym chce zasypiac i budzic sie . Mam duze wyrzuty sumienia ... caly czas uwazam ze to przeze mnie odszedl. Wracal wtedy z treningu i zadzwonil do mnie..poklocilismy sie ,rzucil telefonem i przebiegal przez ulice . To wlasnie w tym momencie poczulam jak scina sie krew w moich zylach... mial zaledwie 19lat. Umarl po 3dniach w szpitalu z powodu pekniecia krwiaka na mozgu..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Marysia
(Ocena: 5)
2013-11-24 18:00:56

re:

Ja również stracilam narzeczonego, byliśmy ze sobą ponad 9lat ale zareczeni bylismy 2 miesiące przed wypadkiem. Mieliśmy razem wyjechać i zamieszkać ale tydzień przed zginął w wypadku również przez zderzenie z tirem, teraz jestem sama jak palec, bez Niego, bez planów,bez marzeń.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
fabi
(Ocena: 5)
2013-05-03 21:37:46

trzy lata bez Ciebie

9 czerwca mina 3 lata odkad moj Tomeczek nie zyje.Potracil Go samochod .Zmarl po 17 dniach nie odzyskawszy przytomnosci.do dzis sie lapie na tym za widze go na miescie,czuje jego dotyk gdy zasypiam..gdy jestem na cmentarzu rozmawiam z nim ,,,dla mnie nigdy Tomeczku nie umarles bo zawsze bedziesz w moim sercu...Bardzo kocham Cie Tesknie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
GallAnonim ;-D
(Ocena: 5)
2013-03-21 16:48:44

re:

Dopiero gdy kogoś stracimy na zawsze zdajemy sobie sprawę ile ta osoba dla nas znaczyła.... :(((((((((

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-08-31 18:55:58

Żadna śmierć rodzica nie dorówna śmierci ukochanej osoby. W końcu taka własnie jest kolej rzeczy, że rodzic kiedyś umiera. A kiedy umiera ktoś, kto porwał nasze serce... nawet nie chcę sobie wyobrażać, jaki ból to musi być. Sama myślę, że po czymś takim nie przeżyłabym, umarłabym...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-04-30 21:33:00

Wiem co przezywasz'':(ale trzymaj się ''życie toczy się dalej''''Ja straciłam najwspanialszego człowieka ''jakiego znałam ''''nie cały miesiąc temu ''''zginął w wypadku samochodowym '''''Teraz zycie jest szare ''ponure ''''''ON ''mi dawał siłe na zycie ''a pozostał ''smutek ''ból''rozpacz '''''i pytanie '''DLACZEGO ON '''DLACZEGO TYCH CO KOCHAMY ''''???nigdy nie dostaniemy odpowiedzi '''''''''' I wiem ze Pawełek nie chce bym była smutna ''w takim momencie ''''''' TRZYMAJMY SIĘ ''BO ZYCIE '''JEST KRÓTKIE '''' :(''A MOJE SERCE ''BĘDZIE NALEŻAŁO NADAL DO NIEGO '''''POMIMO ZE BÓG '''chciał inaczej:(":(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-10-10 18:56:44

Eh mnie zostawił po 9 miesiącach bo nie chciałam pójść z nim na wesele wybrałam wejście do Częstochowy niż być z nim na weselu jego siostry ....i to jest powód aby z kimś zrywać .....;( chciałam popełnić samobójstwo bo nie dawałam już rady sobie ze wszystkim ..... życie bez niego jest takie szare , poznałam wielu wspaniałych chłopaków po nim ale nie potrafię całować inne usta , pisząc to dziś pamiętam jak smakują jego usta , jak pachnie jego ciało ...... brakuje mi ciebie Tomi i nigdy nie wymarzę cię z Mego serca ..............

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-02-03 22:07:13

Straciłam narzeczonego, tez mielismy wspolne plany i marzenia... I choc mineło juz 7 mc od jego smierci , chodzac na cmentarz wciaz nie wierze ,ze to jego grob.Nigdy nie pogodze sie z jego smiercia:( Tak nie powinno byC!!!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz