"Sama sobie zawiniłaś! Mi też zazdroszczą koleżanki z dzieciństwa, ale wszystkie sukcesy to ciężka praca!"

20 Stycznia 2011

Olga wystawia surową ocenę Kasi, która jest zazdrosna o sukcesy przyjaciółki.

Odpowiedź na wtorkowy list Karoliny, która nie potrafi już przyjaźnić się ze swoją najlepszą koleżanką z dawnych lat. Podczas gdy ona leczy złamane serce, szuka pracy i miłości, tamta robi karierę i planuje ślub z bogatym biznesmanem.

Droga Karolino,

Przeczytałam we wtorek Twój list i szczerze Ci się dziwię. Po pierwsze, nie rozumiem, o co tak naprawdę masz żal do losu? Jesteś zdrowa, dostałaś się na dobre studia, mogłaś tak naprawdę wszystko. Niestety, nie udało się, zwariowałaś z miłości i teraz jesteś samotną matką. Nie potępiam Cię za to, bo dla prawdziwej miłości można zrobić naprawdę wiele… Jednak nie obarczaj „losu”, jak to nazywasz, za swoje niepowodzenia. Bo to, jak potoczyło się Twoja życie to akurat tylko suma Twoich decyzji. Mogłaś nie rzucać studiów albo przejść na zaoczne, pogodzić naukę z macierzyństwem, może nawet z pracą. Wielu takim dziewczynom jak Ty się udało, a dzisiaj nie czerwienieją z zazdrości na widok nowych szpilek koleżanki, które kosztowały tyle ile one musiały wydać na wózek dla dziecka.

Normalnie nigdy nie zabrałabym głosu w takiej dyskusji, bo to nie w moim stylu, ale Twój list aż kipi zawiścią. Powiem Ci, że tu już nie ma miejsca na przyjaźń, bo Ty  Kasi po prostu nienawidzisz. Jestem pewna, że cieszyłabyś się, gdyby powinęła się jej noga.

Ja wiem, jak to wygląda z drugiej strony. Przyznaję – pochodzę z biednej rodziny ze wschodu Polski. Nigdy nam się nie przelewało, brakowało na wszystko, a już na pewno na nowe dżinsy dla najmłodszej z czworga rodzeństwa, która musiała chodzić w obdartych spodniach po starszych siostrach. To ja. Założę się, że miałam gorszy start niż Ty – miałam tylko zapał. Gdy po maturze dostałam się na wymarzone studiaw, wyjechałam zbierać truskawki do Holandii. Później przez 5 lat co roku wyjeżdżałam sobie dorobić jako sprzątaczka, kelnerka, opiekunka do dzieci. A w roku akademickim ciągnęłam 2 kierunki, robiłam staże, praktyki. Dzisiaj mam 30 lat, świetną pracę i „bajkowe życie w Warszawie”. Tak, wyobrażaj sobie, że to wygląda jak na filmach. Ale muszę Cię rozczarować – nawet jeśli nosimy superszpilki, to pod koniec dnia wychodzimy z biura z zapuchniętymi oczami, rozmazanym makijażem i w pogniecionej koszuli. Tak wygląda właśnie nasze życie.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (140)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-25 15:08:00

''jedna drugiej warta. ten list też kipi zawiścią, bo szanowna pani businesswomen z rozmazanym makijażem i pogniecioną koszulą straciła najlepsze lata życia w pogoni za pieniędzmi'' zgadzam siew 100% z tym komentarzem

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-25 06:22:10

Sukces to tak na prawdę dążenie od porażki do porażki i ciężka praca. Krew pot i łzy. Nic w życiu nie przychodzi łatwo a mam wrażenie że niektórzy ludzie myślą dalej kategoriami : czy siedzi czy leży to im się należy. Bzdura totalna. Sama przeżyłam to na własnej skórze, pracowitość, zaangażowanie, cel i marzenia to był mój napęd.Bardzo mądry list, pozdrawiam autorkę

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-24 23:14:03

Powiem tak , człowiek już taki jest , że zazdrości drugiemu , a w szczególności kobieta kobiecie zazdrości , na początku lepszej sukienki , potem ładniejszych trampek w szkole , fajniejszego chłopaka , szpilek , tylko trzeba mieć jakieś granice . Dziewczyna z poprzedniego listu zazdrościła bytu i tak jakby winiła przyjaciółkę za swoją sytuacje , ale jak napisała Olga "Każdy jest kowalem własnego losu" . Moje drogie weźmy się garść i nie narzekajmy na swój los, bo są ludzie , którzy chcieli by mieć takie problemy . Chcieli by zazdrościć koleżance szpilek , a zazdroszczą taty , który nie pije. Zastanówmy się czy chcemy zmarnować sobie życie na wyszukiwaniu problemów i nienawiści .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-21 21:30:59

bardzo mądrze napisane :) dojrzała wypowiedź!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-21 21:04:13

co za tępa dzida z tej co to pisała

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-21 13:53:45

Popieram calkowicie Olge. Ukonczylam studia inzynierskie i od razu poszlam do pracy. Podczas gdy moi znajomi bawili sie na studiach magisterskich dziennych, ja pracowalam w zawodzie i studiowalam zaocznie. obecnie juz jestem na stanowisku kierowniczym i mam mocna pozycje w firmie, podczas gdy wielu moich znajomych dopiero rozpoczyna prace. Sama wiem, ze wielu znajomych patrzy na mnie z zawiscia i na to czego sie dorobilam ciezka praca, ale to sa tylko znajomi. przyjaciele sa ze mna caly czas i nigdy nie ulyszalam zadnego slowa ani stwierdzenia swiadczacego o zawisci. Ciesza sie ze mna i to on i mi wyprawili impreze z okazji awansu. Jezeli zazdroscisz czegos swojej "przyjaciolce" to lepiej sobie odpusc. Kazda z was wybarala inna droge, a jesli ty nie nie rozumiesz i nie potrafisz zaakceptowac swoich wyborow, to ci wspolczuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-21 19:16:52

zazdrosc nie rowna sie od razu zawisci. mozna zazdroscic w stylu "a tez bym tak chciala" i nie ma w tym zadnych negatywnych, zlosliwych uczuc. Takie cos nawet motywuje. Oj, jak wam wszyscy zazdroszcza, ojoj, ojoj. Znajomi byc moze tez znajda pozniej fajna prace i sobie zycie uloza, jeden szybciej, drugi wolniej. Nie rob z tego problemu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-21 12:53:35

Uważam, że to przychodzenie w "wymiętej koszuli" i inne tyranie od świtu do nocy jest również przegięciem. W życiu powinna być zachowana równowaga. Nie dla mnie dążenie do celu za wszelką cenę. Studiuje sobie spokojnie pedagogikę, dołożę sobie 2 kierunek filologię angielską i chcę spokojnie pracować w szkole, wybudować dom z narzeczonym i cieszyć się życiem rodzinnym. Ta bieganina od pracy do pracy to nie życie, myślicie z troską o przyszłość, zapominacie o przeszłości i W OGÓLE nie przeżywanie dnia codziennego...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-21 15:15:50

"wybuduje sobie domek" taaaa, przy zalozeniu ze narezczony dobrze zarabia bo za pensyjke nauczycielska to niestety mozesz pomazyc co najwyzej o mieszkanku 25 m2

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-21 19:21:15

pensyjka nauczycielska? a wiesz ile moja znajoma zarabia na samych korepetycjach? ;] i nie odprowadza od tego podatku. z listu Olgi rowniez przebija sie zal, ze ciagle sobie czegos odmawiala, odmawia. Moja znajoma pracowala w korporacji od rana do wieczora. Wiekszosc odchodzi z takich firm po kilku, kilkunastu latach, bo maja dosc. Zalozyla sobie firme, miala swietny pomysl na nia i sobie radzi, a czasu dla siebie ma wiecej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-21 23:09:20

dobrze, przy zalozeniu ze bedzie nauczycielka angielskiego czy matematyki to moze udzielac korepetycji i tym troche dorobic. ale co ma zrobic np biolog??? pensja dla poczatkujacego nauczyciela to 1000 zl a po wszystkich awansach czyli dyplomowanego 1800 wiec ciezko mowic o uzbieraniu za to na mieszkanie a co dopiero na domek!!! juz nei mowiac o tym ze bardzo ciezko teraz wogiole o etat w szkole (pomijajac jezykowcow) bo najuczycieli jest zb yt duzo a dzieci zbyt malo. wiec jesli kolezanka chce sobie byc nauczycielka to niech sobie bedzie ale jesli cale spoleczenstwo tak szlo na latwizne to polska by sie wogole nie rozwijala, to naturalne ze sa ludzie bardziej i mnie ambitni, i narzucanie wlasnych pogladow wszystkim dookola jest glupie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-21 04:06:26

z tego co pamiętam kobieta zadała inne pytanie w tym liście, a nie " kto chce mnie zbojkotować?"

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-20 23:44:45

Ja proponuje poczytac jak to ludzie bogaci doszli do bogactwa - tylko ciezka praca i zaangazowaniem, nic samo nie przychodzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-20 23:06:14

Nie oceniacie do konca sprawiedliwie tego listu. ja przyznaje jej racje, sama studiuje medycyne weterynaryjna i wiem ile ciezkiej pracy wymagaja ambitne studia. Tez nigdy nie zylam w bogactwie, obecnie utrzymuje sie za 600 pln rety rodzicielskiej i place z tego rachunki. Nie patrze z zazdroscia na markowe szpilki przechodzace obok na ulicy, bo nigdy metka nie stanowila dla mnie powodu do szalu, na cos ekstra mam fundusze ze swiat a na jedzenie i drobniejsze zakupy w zupelnosci wystarcza. Wychodze z zalozenia ze jesli nie chodze glodna, i mam sie w co ubrac i czym umalowac, czy za co wyjsc na basen to wieksza suma pieniedzy nie uczynilaby mnie szczesliwsza. Tylko.. smutne jest ze autorka listu kompletnie poswiecila swoje zycie osobiste. Ja tych obecnych lat nie uwazam za stracone, mam wspanialego faceta, przyjaciol, ktorym staram sie poswiecac wakacje, swieta i ferie (no niestety, terminy gonia tak ze o weekendach praktycznie nie ma mowy chcac zdobyc srednia 4.0 i wyzsza). Tak, nasze relacje czasami na tym cierpia, ale generalnie najblizsi wykazuja sie dla mnie ogromna wyrozumialoscia, za co jestem bardzo wdzieczna losowi. I.. i jestem dumna, ze moge byc niezalezna, ze moge sie spelniac, i ze walcze o zdobycie pieknego zawodu, zawodu pozwalajacego ratowac zycie. Odnosze wrazenie ze autorka listu nie wybrala takiego kierunku, o jakim marzyla. Nie wydaje sie byc kobieta w pelni usatysfakcjonowana dzieki pracy. Jednakowoz rozumiem jej oburzenie listem poprzedniczki, bo to prawda ze sama wybrala takie zycie. Ja i wielu ludzi z mojego kierunku jestesmy dowodem na to ze da sie czerpac satysfakcje z ciezkiej pracy jesli byla swiadomym wyborem,ale nie warto tez przesadzac na sile w druga strone i warto czasem zrobic cos dla siebie, obejrzec ulubiony film czy wyjsc do kina.. moze nie tak czesto jak w przypadku pojscia na latwizne przy wyborze studiow, ale z kolei czy rozrywka moze byc sposobe, na zycie? Kto z nas nie pragnie sie rozwijac. Czasami koniecznosc wieczniego siedzenia w ksiazkach i swiadomosc tego ze ktos inny wlasnie bawi sie swietnie na imprezie troche boli, ale wystarczy przypomniec sobie, po co to robie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-24 17:47:14

Naprawdę 600 zł wystarcza Ci na życie i opłacenie rachunków? Mieszkam w Poznaniu, za sam akademik płacę 400 zł, do tego dochodzi bilet miesięczny MPK-40,50 zł, jedzenie- do 250 zł miesięcznie, nie mówiąc już o innych potrzebach, typu kosmetyki codziennego użytku i coś do ubrania, raz na jakiś czas.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz