Moje dziecko nie żyje

02 Września 2010

– Nigdy nie zapomnę dnia, gdy zginął mój syn – opowiada pani Jagoda, jedna z bohaterek naszego reportażu o rodzicach, którzy stracili dziecko.

Moje dziecko nie żyje

Choć dziś wszystkie dni się rozmywają i każdy następny do złudzenia przypomina poprzedni, tamtego popołudnia pani Jagoda K., 44-letnia mieszkanka małej miejscowości pod Radomiem, nigdy nie zapomni. Wciąż roztrzęsiona, ze łzami w oczach wspomina chwilę, kiedy dowiedziała się, że jej 15-letni syn zginął podczas wyścigów na motorze.

To był ciepły, majowy dzień. Sobota. Siedziała sama w domu, kiedy z impetem otworzyły się drzwi. Stał w nich jej starszy syn. Był przestraszony, drżał i – jak wspomina pani Jagoda – miał puste, wytrzeszczone oczy, których widoku nie może zapomnieć. – Spojrzał na mnie i rzucił mi się w ramiona. A potem się rozpłakał. Nie, nie płakał. On wył, wpadł w histerię. Pytałam, co się stało, ale nie odpowiadał. Wydawało mi się, że ta chwila trwa wieczność – opowiada nasza rozmówczyni. I dodaje, że w głowie kłębiły się jej najgorsze podejrzenia. – Czułam, że stało się coś okropnego. Bartek (syn pani Jagody – przyp. red.) poszedł z kolegami ścigać się na motorze, choć za każdym razem, gdy w ten sposób spędzał czas, żołądek z nerwów zwijał mi się w supełek – wyznaje.

Bartek zginął cztery lata temu. Stracił panowanie nad maszyną, zboczył z trasy i uderzył w drzewo. Poniósł śmierć na miejscu. Dziś miałby 19 lat. Pani Jagoda ma w głowie dwa obrazy swojego syna. Jeden tuż sprzed śmierci, gdy był wesołym gimnazjalistą, oraz drugi, który sama: 19-letni Bartek piszący maturę. Gdyby wciąż żył.

Myślę, że chciałby iść na studia, choć zawsze interesował się motocyklami i samochodami. Pewnie sprawdziłby się w jakiejś ścisłej dziedzinie. Może w informatyce, ekonomii, matematyce? Bartek był bardzo bystry – twierdzi poruszona pani Jagoda. A co przeżyła zaraz po śmierci syna? – Ból, lęk, strach, cierpienie, żal, wyrzuty sumienia, pustkę. Tego nie da się opisać słowami, człowiek sam nie jest w stanie ogarnąć takich emocji. Wpadłam w depresję, nie miałam dla kogo żyć. Mąż mówił mi, że jest jeszcze Paweł, nasz drugi syn. Ale dla mnie skończył się świat. Dopiero dzięki pomocy psychologa w końcu uwierzyłam, że to był wypadek i nie powinnam obarczać się winą. Gdyby nie opieka specjalisty i rodziny, pewnie nigdy bym się nie otrząsnęła. Potrzebowałam lat, żeby dostrzec, że mam też drugiego syna, dla którego muszę być silna – opowiada pani Jagoda.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (129)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-04 18:50:53

Mój syn zginął 3 miesiące temu jadą na motorze (ktoś zajechał mu drogę) mając 27 lat. Szykował się do obrony magisterki i miał mnóstwo planów na przyszłość. Jako facet powinienem być twardy, a moje odczucia nie różnią się od tych , które opisują matki. Życie od tamtej pory stało się wegetacją. Tego co czuje rodzic po stracie dziecka nie da się opisać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ewa
(Ocena: 5)
2015-06-16 20:00:17

re: Moje dziecko nie żyje

Witam, wspolpracuje z firma , ktora pomaga osobom poszkodowanym w wypadkach. Jesli Ty lub ktos z Twoich bliskich lub znajomych ucierpial w wypadku: -komunikacyjnym, -w pracy, -w rolnictwie, -na uszkodzonym lub sliskim chodniku, -padl ofiara bledu medycznego, -lub utracil zycie w wyniku wypadku, pomozemy uzyskac najwyzsze mozliwe odszkodowanie nawet do 17 lat wstecz. Jezeli nie byles sprawca kolizji - zapewnimy Ci auto zastepcze bezgotowkowo, poniewaz, dzialamy kompleksowo! Chcesz wiedziec wiecej, skontaktuj sie ze mna. Pozdrawiam serdecznie.Ewa Kotwica531975270

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-05-06 00:22:50

re: Moje dziecko nie żyje

Mój Syn zginął tragicznie 29.08.2014 w wypadku samochodowym. Wracał z wakacji, z podróży życia. W tym roku kończyłby studia. Miał 23 lata. Jedyny, ukochany, wspaniały. Jak zyc dalej. Po co zyc??? Nie rozumiem juz ludzi. Życie stanęło. Straciłam Syna i największego przyjaciela. Tęsknota mnie zabija. Nie ma Syna, są Jego rzeczy. Od dnia tragedii pale swiece non stop które robię sama. Mam poczucie, ze robie cos dla Syna. Jesli jestes Matką która straciła dorosłe dziecko może spróbuj napisać do mnie: agabubu@gazeta.pl Moze bedzie łatwiej, inaczej, sama nie wiem. Jeśli masz siłę, po prostu napisz

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
jestem kaleką
(Ocena: 5)
2015-04-08 18:28:56

moje dziecko nie żyje

śmierc rodziców jest bolesna ,ale śmierc dziecka którego otaczło się troską przez 23 lata i zabija go przyjaciel ,ból jest nie do wytrzymania.Minęło już 10 mc.a ja ciągle czekam że może pojawi się w domu,wszystko na niego czeka,ja odchodzę od zmysłów nie potrafię wybaczyc.Całe życie runeło w gruzach ,plany marzenia synowa wnuki wszystko na nic i ten codzienny przeszywający ból jego nieobecności.JA jestem teraz wrakiem człowieka i naprawdę wolałabym umrzec skoro z dnia na dzień jest coraz gorzej!!! nie daję rady.straciłam wiarę uważam że człowiek jest jak robak a boga nie ma

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-06-07 21:32:09

Też jesteśmy z mężem ludzkimi wrakami. Od śmierci 26 letniego syna minęło 9 lat. Nie mamy już celu w życiu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-11 20:55:45

re: Moje dziecko nie żyje

Nie ma sprawiedliwości :(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Barbara
(Ocena: 5)
2014-09-29 01:06:35

re: Moje dziecko nie żyje

27 sierpnia zginął mój syn,miał 24 lata,wracał do domu,prawdopodobnie zasnął za kierownicą,samochód uderzył w drzewo i się zapalił.Od tego dnia skończyło się dla mnie życie,tylko moja śmierć ukoi ogromne cierpienie i ból.Tylko ci co przeżyli śmierć dziecka wiedzą o czym mówię.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anonim
(Ocena: 5)
2014-09-07 21:50:14

re: Moje dziecko nie żyje

Pani Agnieszko ja też straciłam syna dwa lata temu ,życie runęło całkowicie ,proszę tylko o jedno ,nie zamykać się w sobie bo nie da pani rady.Ma pani rodzinę ,boli to strasznie i będzie bolało ale trzeba wyjść do ludzi niech mi pani uwierzy wiem coś o tym .Mam tragedie podwójną ,ja sobie jakoś radzę ,choć to strasznie boli ,ale niech pani nie siedzi w domu i nie rozmyśla ,bo pani nie da rady.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Aga
(Ocena: 5)
2014-08-15 08:51:55

re: Moje dziecko nie żyje

Kochani straciłam syna w wielu 15lat i wiem jak to strasznie boli jak ciezko sie podnieść i żyć dalej.Syn zginal w wypadku jako pasażer 16kwietnia 2014rmiesiac wcześniej 16marca zrobił licencje na samochody osobowe bo był sportowcem w wieku trzech lat zaczął swą przygodę z gokartami.To było jego całe życie był dobrym kierowca ale zginal jako pasażer a nie kierowca .16maja miał iść do bierzmowania i niestety nie zdążył.Boze dlaczego mnie to spotkało dlaczego zginal moj syn najlepszy uczeń w szkole zawsze przynosił świadectwo z paskiem mimo to ze bardzo dużo opuszczał dni w szkole bo wyjeżdżał na zawody...gdzie jest sprawiedliwość gdzie Bog????skoro zabiera tak dobre zdolne dziecko z pasja...jutro bedzie cztery miesiące od tej tragedii a ja nie umiem żyć.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-10-16 12:52:38

2010-09-23 16:56:33 to data mojego wpisu na tym forum. Potrzebowałam czegoś lub kogoś żeby choć cząstę tego bólu przekazać żeby nie zwariować. Gdy odwiedzam takie fora płaczę nad swoim synem i płaczę razem z innymi matkami czytając ich wpisy. Bo nawet jeśli nikt nas nie przytuli z tych wirtualnych znajomych to jednak nie jesteśmy same łączy nas niewidzialna więź. Właśnie minęło trzy lata od odejścia mojego synka,gdy wtedy go żegnałam nie wiedziałam jak mam żyć i teraz po trzech latach nadal nie wiem tego. Dni płyną a ja razem z nimi. Przestaliśmy chodzić na wesela bo trudno życić komuś szczęścia gdy serce rozrywa żal że to nie moje dziecko ma ten swój wyjatkowy dzień. Nauczyłam się prześlizgiwać przez święta ,urodziny,rocznice omijać tematy które bolą. Nie uczyłam się tylko nie myśleć,nie kochać i żyć bez syna. Na młodych chłopców patrze z daleka bo im zazdroszcze. Ich dziewczyn,ich popełnianych błędów a zarazem współczuję im że nie poznali mojego syna,że ominęła ich znajomość z tak wspaniałym chłopcem. Jeden z kolegów syna napisał piosenkę gdy mam już dość wszystkiego słucham jej w samotności mam możliwość wypłakać się tak aż do pustki w środku i mieć siły do dalszej drogi. Bo wiem jedno dopuki żyję to żyje pamięć o moim dziecku bo nikt tak jak ja nie będzie o nim pamiętać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-05-31 13:23:58

Do programu Miasto Kobiet poszukujemy rodziców, którzy stracili dziecko w wyniku śmierci samobójczej. Jeżeli twoje dziecko targnęło się na własne życie, twój świat w jednej chwili załamał się i chcesz podzielić się z nami swoją historią, napisz do nas: a.lubawska@tvn.pl 516444962

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz