Mój facet to darmozjad!

01 Września 2008

Narzeczony Moniki to prawdziwa kula u nogi - całymi dniami nic nie robi, ale chętnie korzysta z ciężko zarobionych przez nią pieniędzy. Czy powinna go zostawić? Przeczytajcie jej list.

Mój facet to darmozjad!

Monika wreszcie się zbuntowała i postanowiła nam o tym napisać. Historia, jakich pewnie wiele, dlatego tym bardziej warto ją przeczytać.

„Droga Redakcjo,

Wstyd mi trochę o tym pisać, bo wiem, że sama jestem sobie winna, ale już dłużej nie mogę znosić takiego stanu rzeczy.

Z Miłoszem poznaliśmy się 4 lata temu podczas konferencji. Pracowaliśmy w firmach zajmujących się podobnymi sprawami, więc już na początku znajomości mieliśmy pod dostatkiem wspólnych tematów. Z czasem zeszliśmy z tematyki ściśle zawodowej na prywatną, a ulubionym miejscem naszych spotkań stały się nasze mieszkania. Sielanka trwała prawie dwa lata- do czasu gdy Miłosz w efekcie swojej (teraz już to wiem) głupoty, naraził firmę na olbrzymie straty, został wyrzucony z pracy i musiał wyrównać te straty poniesione przez firmę z własnej kieszeni. Był wtedy w strasznym stanie, było mi go żal, nie mogłam go zostawić. Sytuacja zmusiła go do sprzedania mieszkania- dzięki zdobytym w ten sposób pieniądzom mógł spłacić swój dług. Oczywiście jasne jest chyba, że wprowadził się wtedy do mnie. Nie było to dla mnie zbyt na rękę, bo wspólne mieszkanie do czegoś zobowiązuje, ale nie mogłam zostawić go wtedy na lodzie. Tak czy inaczej wprowadził się do mnie- tymczasowo- jak zapewniał- dopóki nie znajdzie pracy- nie chciał tracić oszczędności opłacając co miesiąc wynajem mieszkania. Ja to rozumiałam, ale nie spodziewałam się wtedy, że „tymczasowo" to według niego kilka lat.

Przez pierwsze dni Miłosz namiętnie szukał pracy. Codziennie wstawał o świcie, kupował gazetę, przeszukiwał Internet. Był nawet na dwóch rozmowach kwalifikacyjnych, ale niestety bezowocnych. Minął miesiąc. Liczyłam, że zaproponuje dołożenie się do kosztów prowadzenia domu- pomyliłam się. Ani razu nie zdarzyło mu się zrobić zakupów na nasze wspólne posiłki, nie wyszedł z inicjatywą opłacenia rachunków, a przecież miał oszczędności. Robił minkę zbłąkanego chłopca, ofiary losu i nadal żerował na mnie. Owszem, zarabiam całkiem dobrze, ale to chyba nie znaczy, że mam być Matką Teresą dla nieudaczników.

Po trzech miesiącach temat poszukiwania pracy jakby zniknął. Miłosz sypiał sobie do południa, a gdy ja o wpół do szóstej wracałam z pracy, nawet łóżko nie było pościelone. Nie mówić już o obiedzie. Sama musiałam go gotować, bo Miłosz był zajęty oglądaniem serialu! Nagle stał się wręcz fanem wszystkich tych tasiemców. Pytałam go, czy są jakieś nowe ogłoszenia, ale on jakby nie słyszał.

Wreszcie sama zabrałam się za szukanie mu pracy. Oczywiście wybrzydzał jakby był nie wiadomo kim i miał nie wiadomo jak bogate doświadczenie. Poszedł na kilka spotkań, ale z tego co słyszałam potem, robił wszystko by tylko do siebie zniechęcić potencjalnych pracodawców.

Jak widać było mu u mnie bardzo wygodnie. Miłe gniazdko, jedzonko podstawione pod nosek, zero obowiązków. Doszło do tego, że prosił mnie np. o pożyczkę. Kupił sobie komputer na kredyt zaciągnięty… u mnie. Podobnie telefon i modne ubranka na zimę.

Nie mogę już tego znieść, ale do tej pory nic mu nie mówiłam, więc jak tak nagle wyskoczę to przecież wyjdę na idiotkę. Chciałabym się go jakoś pozbyć, ale jak? Przecież on nawet nie ma gdzie pójść. Pomóżcie mi jakoś,

Monika".

Jesteśmy zbulwersowane. Miłosz nie tylko pozostaje bierny, ale na dodatek nie wykazuje żadnego zainteresowania znalezieniem pracy. Bardzo łatwo mu przychodzi korzystanie z pieniędzy Moniki. Nie ma w tym nic złego, w końcu są parą i planowali przysięgać sobie miłość „na dobre i na złe", ale, według nas, miarka się przebrała. W tej relacji nie widać miłości. Miłosza cechuje głównie bezczelność i interesowność. Moniko, spójrz na całą sytuację obiektywnie i podejmij właściwą decyzję! A tak naprawdę, to już na początku popełniłaś zasadniczy błąd, przemilczając denerwujące cię kwestie.

Mamy nadzieję, że Papilotki zgadzają się z naszą opinią. A może spotkałyście się z podobną historią wśród waszych znajomych?

Na wasze listy czekamy pod adresem: redakcja(at)papilot.pl

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (230)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2011-11-07 18:46:20

ja własnie sie przegoniłam z domu pewnego pasożyta, bylam w podobnej sytuacji, tylko tyle ze on zarabial, calkiem przyzwoicie, mniej wiecej tyle co ja, jak sie wprowadzil pomyslalam ze dolozy sie do rachunkow, jakze sie pomylilam, nie dolozyl sie ani razu, malo tego przez dlugi czas kiedy ze mna mieszkal nie kupil ani razu potrzebnnych rzeczy do funkcjonowania domu takich jak pasta do zebow, proszek do prania, papier toaletowy itp, owszem, co jakis czas zrobil zakupy sporzywcze ale nigdy nie przekraczaly one 30zł! i byly to rzeczy ktore on lubil i nikt wiecej, a jak wpadl na pomysl zebysmy gdzies wyjechali bylam zachwycona, dopoki na miejscu nie kazal mi oddac połowy pieniedzy za benzyne i pobyt. ciagle powtarzal jaki to on jest pomyslowy.. pierwsze jak sie obudzil wlaczal telewizor, po powrocie do domu z pracy robil to samo, pozamawial sobie w telewizji kablowej dodatkowe platne programy, powiedzial ze sie dozuci do rachunku, ani razu tego nie zrobil..a wiecie co dostalam od niego na urodziny.... cukierki..... a sobie kazal kupic perfumy!!!! nigdy nie sprzatal mieszkania i nie robil prania i nie prasowal itp. A jak juz wyjadl mojemu dziecku tabletki z tranem bez pytania nie wytrzymalam! jestem dzis szczesliwa ze ten pasozyt nie mieszka ze mna!!! zaczelam przegladac internet i okazalo sie ze jest wiele dziewczyn o podobnych przejsciach.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-10-07 22:12:39

Koleś ma tupet wywal go

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-12-19 10:32:35

nie mogę czytać tego typu listów... Boże! Jakie te kobiety są durne!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-23 23:36:00

Szczera rozmowa. Powiedz ze masz tego dosc i chcesz zwrotu długów. Żadnych emocji. Nie uginaj sie i nie mow ze mu współczujesz. Jesli nie bedzie chciał skonaktuj sie z jego rodzina moze to go zmobilizuje. Jesli nie pewnego dnia wyslij go na jakis koncert czy cos i powiedz ze do niego dojdziesz a w tym czasie spakuj go i wyrzuc wszytskie jego rzeczy komputer i rzeczy ktore beda dla ciebie przydatne zostaw do czasu oddania długów całych. wymien zamki itp. tyle

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-20 22:28:00

On nie ma pięciu lat! Wyrzuć go na zbity pysk.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-20 19:14:00

Rzuć go! Niech sam o siebie dba!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-02-06 22:25:00

spakować walizki podczas jego nieobecności i wystawić za drzwi. Niech pocałuje klamkę!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-01-31 21:17:00

wypierdol jebanego nieroba z domu, niech idzie do domu dla bezdomnych ;/

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-01-31 21:17:00

wypierdol jebanego nie roba z domu, niech idzie do domu dla bezdomnych ;/

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2008-11-10 18:52:00

[quote="verte"]gdy pewnego pięknego dnia wyjdzie z domu, zmień zamki w drzwiach. wystaw za mieszkanie tylko te rzeczy, które miał ze sobą kiedy się wprowadzał, bo wszystko inne jest z Twojej kieszeni kupione, więc należy do Ciebie i po problemie...[/quote] dokladnie:D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz