Mam kompleks prowincji

24 Marca 2016

Wieśniaczka w wielkim mieście - czy stolica przerosła Magdę?

jestem ze wsi

Z kompleksem prowincji boryka się większość osób, które przyjeżdżają ze wsi czy małego miasteczka do większego miasta. Lęk, poczucie gorszości, niepewność, wyobcowanie – to tylko niektóre z uczuć, jakie towarzyszą im podczas pierwszych miesięcy w nowym miejscu. Często przypominają one prawdziwą walkę o przetrwanie, zwłaszcza jeśli ludzie wychowani z dala od gwaru metropolii trafiają na snobistyczne środowisko, podkreślające swoją przewagę w różnych życiowych kwestiach oraz patrzące z góry na `słoików`.

Co się dzieje w samolotach? Bulwersujące zdjęcia BEZ CENZURY

Podobne doświadczenie spotkało Magdę, która urodziła i wychowała się w niewielkiej, liczącej niecałe 300 osób wsi w województwie mazowieckim. Dwa lata temu dziewczyna zawitała do stolicy, aby rozpocząć naukę na jednej z najbardziej prestiżowych uczelni w całej Polsce – Uniwersytecie Warszawskim. Bardzo szybko przekonała się, że marzenia nie mają swojego odzwierciedlenia w rzeczywistości, która może przypominać prawdziwy koszmar.

Przekonajcie się, czego dotyczyły jej kompleksy.

 

 

 

 

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (19)
ocena
4.5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-24 22:02:55

re: Mam kompleks prowincji

kiedyś nie mogłam otworzyć autobusu - jakby się zaciął przycisk. jakieś babcie krzywo na mnie patrzyły - żażartowałam, że jestem ze wsi i od razu przeszła im złość, śmiać sie zaczeły... wiec nie wiem gdzie ta nasza miejska nienawiść do ludzi z miasteczek i wsi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-24 18:39:07

re: Mam kompleks prowincji

jak przyjechała na studia do Warszawy z XIX wieku to się nie dziwię. Brak dostępu do mediów? W XXI wieku? Mówi ,że nie zna się na kulturze bo ma tylko kilkanaście kanałów. Co to za ubóstwo umysłowe. Biorąc w ogóle pod uwagę,że podstawowej platformie cyfrowej ma TVP Kulturę albo chociaż Eskę, ,żeby zapoznać się z współczesną muzyką pop. Rozumiem ,że w ogóle nie chodziła do szkoły skoro nie znała poprawnej polszczyzny. W szkole by ja poprawili,że używa niepoprawnych form. No chyba ,że się w ogóle nie uczyła co raczej mało prawdopodobne bo dostała się na jedną z lepszych uczelni w Polsce. Naciągany i nierealny.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-24 17:55:58

re: Mam kompleks prowincji

ja tez pochodze z małego osiedla i wcale nie czuje sie zagubiona w Warszawie czy gorsza, a wrzecz przeciwnie ciesze sie ze urodzillam sie tutaj gdzie jest duzo lasow i czyste powietrze oraz spokoj i piekne krajobrazy, i uwazam ze duzo lepiej jest spedzic dziecinstwo na wsi niz w miescie. Wiadomo ze calego zycia na wsi raczej nie chcialabym spedzic, ale na pewno tez nie tak zeby ciagle w miescie. Nie wiem jak mozna czuc sie gorsza od kogos tylko dlatego ze sie tam nie urodzilo, ani nie zauwazylam tez zeby osoby z Warszawy wywyzszaly sie czu gorzej kogos traktowaly, poza tym tego nie widac nawet czy ktos jest urodzony w miescie czy przyjezdny, no chyba ze ktos jest rzeczywiscie jest sierota i sam specjalnie to pokazuje to wtedy moze.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-24 18:21:13

"Z małego osiedla"? Ludzie na wsi mówią na swoje wsie "osiedle"? Dla mnie osiedle to grupa bloków położonych między tymi samymi ulicami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-24 23:34:02

zbiór domków położonych bardzo blisko siebie to też osiedle i takie osiedla funkcjonują na wsiach . wieś nie musi oznaczać mieszkania w lepiankach , łazienki na dworze i krów w oborze.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ja
(Ocena: 3)
2016-03-26 07:37:59

Przecież nikt nie zasugerował, że wieś to mieszkanie w lepiankach itd. Dla mnie też osiedle to grupa bloków czy domów położona między tymi samymi ulicami, ewentualnie we wsi, jak jest rozległa i jakby podzielona na części, to też można nazwać to osiedlem, ale powiedzieć, że jest się z małego osiedla? Nielogiczne kompletnie dla mnie.. no chyba, że ktoś by powiedział, że jest z osiedla Marina to bym zrozumiała. Albo wieś, albo małe miasto, albo mówisz konkretną nazwę, bo inaczej to jest dla mnie mijanie się z prawdą i mam wrażenie, że wstydzisz tego skąd pochodzisz skoro mówisz osiedle zamiast wieś.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-24 15:56:40

re: Mam kompleks prowincji

Witam. Jestem Warszawianka z kilku pokoleń i co z tego ? Dodam że od wielu lat mieszkam za granicą .Wręcz przeciwnie jeśli ktoś mnie pyta skąd jestem nie mówię że z Warszawy tylko z miejscowości pod Warszawą. Moje najlepsze koleżanki są ze wsi i są cudownymi osobami to nie ma znaczenia. Pozdrawiam

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-24 17:55:14

Dlaczego oszukujesz w kwestii swojego pochodzenia? Wstydzisz się, że jesteś rodowitą Warszawianką (co jest bardzo rzadkie w dzisiejszych czasach)? To jest taka sama głupota jak wstyd, że się jest z "prowincji" ;-) Ludzie, bądźmy dumni z naszych małych ojczyzn!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-24 15:44:39

re: Mam kompleks prowincji

Serio? Pomyłki słowne albo "nietypowe" zachowania związane z brakiem wiedzy mogą być śmieszne dla otoczenia, co nie oznacza, że od razu otoczenie tym gardzi. Inna sprawa, że sama się przyznałaś, że książek nie czytasz, a wolny czas w internecie spędzałaś na Facebooku - a gdzie jakakolwiek chęć doskonalenia się i poszerzania wiedzy? Poprawny język najprędzej znajdziesz w książce, więc nie zwalaj braku wiedzy na swoje otoczenie. Osobiście zawsze jeśli jadę w nowe miejsce, staram się je poznać na tyle, na ile to możliwe zanim tam się znajdę. A tak w ogóle to że ktoś jest ze wsi czy z miasta to nie ma różnicy, liczy się jakim się jest człowiekiem. I nie zauważyłam, żeby wśród normalnych ludzi było wyśmiewane, że ktoś jest ze wsi (jestem Warszawianką jak coś więc mówię bezpośrednio w kontekście Warszawy).

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-24 17:23:22

Masz rację! :-)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-26 01:21:36

Miło mi ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-24 09:07:58

re: Mam kompleks prowincji

Dziwne... dorośli ludzie a zachowują się jak dzieci... U mnie na uczelni nie spotkałam się nigdy z czymś takim, mało kto zwracał na to uwagę. Z tym, że ja byłam na studiach zaocznych, towarzystwo było wymieszane - mniej więcej po równo ludzi ze wsi, jak i z miasta. No i większość pracowała, więc była poważniejsza i znała wartość pieniądza

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-24 09:54:33

Ja studiując dziennie też się z czymś takim nie spotkałam. Ba! Wiele osób wręcz chwali się że w weekendy/święta/wolne wraca na swoją wieś i nie może się doczekać wyjazdu z wielkiego miasta,a miastowi zazdroszczą:) No ale, od dawna wiadomo, że Warszafka ma inne priorytety.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Warszawianka
(Ocena: 5)
2016-03-24 11:18:36

"Warszafka" - przez takie nazywanie sami pokazujecie swoje kompleksy ;) I nie wiem czego tu zazdrościć, przecież ludzie z miasta mogą się widzieć ze swoją rodziną codziennie. Jak już to powiedziałabym, że ludzie ze wsi mają o tyle lepiej, że po prostu muszą się wyprowadzić, gdy chcą iść na studia. A tacy z Warszawy, to czasami do końca magisterki siedzą w domu z rodzicami, co ma swoje plusy, ale też zdecydowane minusy. Osobiście wolę jednak się wyprowadzić z domu na studia, co jest jednym z powodów mojej aplikacji na studia w UK.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-03-24 13:57:24

naprawdę nikogo nie obchodzi, gdzie ty aplikujesz ;d

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Gość
(Ocena: 5)
2016-03-24 14:05:57

hahahahah właśnie ;D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Warszawianka
(Ocena: 5)
2016-03-24 18:17:52

A mnie nie obchodzi, czy kogoś to obchodzi. I co z tego? Piszę tylko, że jednak dobrze jest się wyprowadzić od rodziców na studia, bo to uczy odpowiedzialności.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-03-24 21:16:19

Wyprowadzenie się z domu nie jest wyznacznikiem czegokolwiek. Znam ludzi, którzy, chociaż mogli mieszkać z rodzicami, woleli się tłuc po wynajmowanych mieszkaniach i wcale wiele nie osiągnęli, są koło 30. i mają rozbabrane życie. Znam też osoby studiujące lub po studiach, ułożone, odpowiedzialne, uczciwie pracujące, które zostały w domu rodzinnym, niekiedy czyniąc go wielopokoleniowym (gdy założyły już własną rodzinę). Naprawdę, nie rozumiem tego obecnego kultu "niezależności i samowystarczalności"...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz