LIST: „Wyjdę za faceta, którego nie kocham. On da mi stabilizację!”

08 Stycznia 2014

Urszula twierdzi, że wielka miłość nie wystarczy, by spokojnie i godnie żyć.

ślub

Szanowna Redakcjo i Czytelniczki,

chciałabym się komuś wygadać, bo praktycznie podjęłam już jedną z najważniejszych decyzji w życiu, ale chyba nigdy nie będę jej pewna. Wydaje mi się, że dobrze myślę. Po prostu umiem się przyznać do tego, co myśli pewnie większość kobiet. Wiadomo, że zawsze marzyłam o wielkiej i romantycznej miłości. Chciałam patrzeć na mojego faceta, jak zaczarowana, szeptać mu do ucha i tęsknić, kiedy zniknie chociaż na chwilę. Chciałam kochać go nad życie i nie potrzebować niczego więcej do szczęścia. Dzisiaj wiem, że to raczej naiwne myślenie, bo niewielu jest na świecie takich mężczyzn, którzy łączą w sobie wszystko, czego potrzebuje kobieta.

Albo trafiam na takich, którzy mnie fascynują i nie mają nic więcej do zaoferowania, albo zaradnych, z przyszłością, którzy wcale aż tak bardzo mnie nie kręcą. Byłam w dwóch poważnych związkach i mam porównanie. Zegar tyka i musiałam się wreszcie na coś zdecydować. Kiedy mój aktualny chłopak się oświadczył, wcale nie skakałam z radości. Ale szybko przemyślałam sprawę i się zgodziłam. Wydaje mi się, że to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć. Trudno powiedzieć, żebym szalała na jego punkcie, ale on przynajmniej mnie nie zawiedzie.

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (129)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

anonim
(Ocena: 5)
2014-02-07 21:02:28

re: LIST: „Wyjdę za faceta, którego nie kocham. On da mi stabilizację!”

tez mam pewien problem i chcialabym sie was poradzic.. jestem ze swoim chlopakiem od ponad roku, na poczatku wszystko bylo wspaniale, nie moglismy wytrzymac bez siebie ani jednego dnia, weekendami nie wychodzilismy z lozka, mimo iz mamy rozne charaktery czesto ostro sie klocimy zawsze jakos sie dogadywalismy od 3 tyg zamieszkalismy razem, wyjechalismy za granice, wszystko sie zmienilo. w sumie zmienilo sie juz wczesniej kiedy poznalam jego przyjaciela, zaczal mnie dziwnie intrygowac, przyciagac, zaczelam go unikac nie chcialam przebywac w jego towarzystwie gdyz balam sie tego uczucia. teraz kiedy wyjechalismy moj chlopak zrobil sie okropny nie pozwala mi nic sobie kupowac, a przeciez pracuje i zarabiam swoje pieniadze, nie wspiera mnie mimo tego ze w pracy mamy ciezko, wychodzi wieczorami do kolegow na piwo a mnie zostawia sama, nie mam tu zadnej przyjaciolki, no i jego przyjaciel, zakochal sie we mnie pisze do mnei zebym wrocila, ze on sie mna zaopiekuje itd, a co najciekawsze... ja czuje cos takiego jakbym za nim tesknila a przeciez nigdy nic nas nie laczylo.. z moim chlopakiem od kilku tygodni juz nawet nie uprawiamy seksu, jesli juz to tylko dlatego ze on tego chce raz dwa szybko i po sprawie tylko zeby jak to sie mowi go zaspokoic... poniewaz czuje ze jestem jego dziewczyna i to moj obowiazek.. nie wiem co mam robic.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-31 23:51:19

re: LIST: „Wyjdę za faceta, którego nie kocham. On da mi stabilizację!”

A co będzie jak i on się zmieni? Kasy może kiedyś zabraknąć, może pojawić się choroba... i co wtedy odwrócisz się na pięcie , bo już nie będzie przyszłości ? Z miłością jest się na dobre i złe. A wyrachowanie jest błędem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-30 11:59:58

re: LIST: „Wyjdę za faceta, którego nie kocham. On da mi stabilizację!”

Podoba mi sie Twój tok myslenia bo tak naprawdę fajnie jest kiedy uczucie zaczyna się od przyjaźni a kto wie może o wiele lepiej będzie wam się układać jako partnerom którzy moga na sobie polegac niż na dwojgu zakochanych po uszy ludzi. Miłosc i żar kiedys przemija to nieuniknione niestety. Życie to nie bajka i nie dziwie się autorce że chce stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa a facet który nie potrafi poradzić sobie nawet w najłatwiejszej sytuacji to ciepła klucha i z takim to zawsze Ty będziesz musiała wszystkiego pilnować i do wszystkiego dochodzić sama. Nie jestem osoba która krytykuje takie kobiety bo która z nas nie chcę mieć ustabilizowanego życia. Gorące uczucie może przyjsc bardzo nie oczekiwanie a przyjaźń i partnerstwo w małżeństwie to PODSTAWA i połowa sukcesu. Wierzę że będziesz szczęsliwa z nim i może wylewnie tego żadne z Was nie okazuje to nie jest to nic złego. Facet który słowa wprowadza w czyn a nie tylko narzeka i biadoli a nic nie robi to naprawdę skarb bo w dzisiejszym swiecie takich facetów jest coraz mniej. Ja sama wyszłam za mąż z ogromnej miłosci. Z czasem stwierdzam że to ja jestem głową rodziny bo praktycznie o wszystkim decyduje ale z drugiej strony ciesze się że mąż liczy się z moim zdaniem. Tylko czasami nie tak ma to wyglądać. Jak często można się martwić czy starczy Ci kasy chociaz robisz co w Twojej mocy żeby było jej dosć?! Nie rozmyslaj za dużo nad tym. Ciesz się życiem o mężczyzna przy boku z którym masz swietna relacje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Sylwia
(Ocena: 5)
2014-01-25 23:32:55

re: LIST: „Wyjdę za faceta, którego nie kocham. On da mi stabilizację!”

Ja zawsze kochałam mężczyzn, a nie stabilizację. Szukam w życiu miłości i Ty musisz stwierdzić fakt, że jej nie potrzebujesz. Czy to jest zła rzecz? Nie, bo nie jest od Ciebie zależna. Po prostu nazwij rzeczy po imieniu i wtedy odzyskasz całkowity spokój. Kto wie, jeśli Twój facet nie jest kolejnym romantykiem, skoro wystarcza mu Twoja miłość, której jak sama mówisz, świadomie i na pewno podświadomie nie egzaltujesz, to czemu nagle miałby być nieszczęśliwy? Choć zawsze warto upewnić się co do pragnień drugiej osoby. Pamiętaj tylko o tym: by nie robić nic wbrew sobie i nikogo nigdy nie krzywdzić, a wszystko się ułoży. Tylko uważaj: nie licz, że po ślubie zaczniesz go kochać. Ja jestem zdania, że mieliście wystarczająco czasu. Rzeczy się nie zmienią, z czasem rozwinie się do końca tylko sentyment. Nie wpadnij właśnie w tę pułapkę: "zakocham się w nim po ślubie", "po ślubie seks będzie lepszy". Nigdy nic nie wiadomo do końca, ale każda kobieta ma takie nadzieje i prawie wszystkie sobie je potem wyrzucają. Pozdrawiam serdecznie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-16 21:00:32

re: LIST: „Wyjdę za faceta, którego nie kocham. On da mi stabilizację!”

Jeżeli jak pisze autorka "każda kobieta potrzebuje stabilizacji" to nie może se jej sama zapewnić? Tylko musi pasożytować na kimś? Ciągle słyszę o babach które owszem chętnie by żyły godnie i na dobrym poziomie ale jakoś zawsze czekają aż ten dobry poziom spadnie im od kogoś o sobie w kategoriach osoby zarabiającej na siebie nawet nie myślą. Jestem kobietą i jak chcę podnieść standard swojego życia to sama go podnoszę a nie czekam jak żebrak aż ktoś mi to zapewni. Jak chcesz żyć na poziomie to zamiast sępić od facetów ogarnij swoje cztery litery czyli MÓZG i wymyśl jak możesz sama zarobić. Pewnie, że pieniądze są ważne a kto twierdzi że nie ten nie zna życia. Ale trzeba być samowystarczalnym. Wiadomo, że niekonkretny typ, który nie wie co chce robić w życiu i za nic nie umie się wziąć a tylko w gębie mocny to porażka i lepszy inny. Co nie zmienia faktu, że powodem do rozstania nie powinna być nadzieja kobiety,że kto inny da jej stabilizację bo tyle kobieta powinna dać se sama. Każdy zdrowy w pewnym wieku powinien. W przeciwnym razie gdzie ta godność o której mowa w podtytule?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Karola
(Ocena: 5)
2014-01-16 15:20:48

re: LIST: „Wyjdę za faceta, którego nie kocham. On da mi stabilizację!”

Nie zgodzę się z tym jak piszą inni, że poszłaś na łatwiznę albo, że trzeba poczekać a w końcu znajdzie się tego idealnego faceta. Tyle, że ile można czekać, patrząc na większośc moich znajomych którzy są już albo po ślubie albo są szczęśliwie zaręczone. Obracając się w takim towarzystwie nie zależnie od mojej woli sama chcę mieć już narzeczonego, ale nie chce czekać na niego nie wiadomo ile. Jeśli chodzi o to, że wybrałaś faceta, który ma kase, to zgadzam sie z Tobą. Kiedyś z przyjaciółką sobie o tym rozmyślałyśmy i powiedziała mi, że miłością się nie wyżyje i to jest prawda bo gdy brak pieniędzy w domu to zaczynają się kłotnie i te związki już nie są takie same. Ja będąc na Twoim miejscu zrobiłabym tak samo i wydaje mi sie, że z czasem pokochasz go tak jak on kocha Ciebie. I bardzo Ci tego życzę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
przyjacielonline
(Ocena: 5)
2014-01-14 20:03:55

re: LIST: „Wyjdę za faceta, którego nie kocham. On da mi stabilizację!”

www.przyjacielonline.pl.tl

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Wiera
(Ocena: 5)
2014-01-14 17:24:23

re: LIST: „Wyjdę za faceta, którego nie kocham. On da mi stabilizację!”

Witam Cię. Wiesz kiedyś miałam mężczyznę którego kochałam i dawał mi co chciałam, ale jednak nie trwało to długo bo mnie zdradzał. Później poznałam innego faceta, nie podobało mi się w nim kilka rzeczy ale była kasa, duża kasa. Potrafił słuchać, mówić.. dawał mi co chciałam. No ale jakoś go nie umiałam zaakceptować jako męża i ojca. Szukałam dalej, trafiłam na faceta z autem, stałą pracą (średnio dochodową ale nie najniższa krajowa), matką, która pracuje w urzędzie więc i znajomości i wejścia. No i teraz po 2 latach małżeństwa powiem tak: żałuję. Trzeba było trzymać się kasy. Ten rozsądny, ale mami synek. Kasy aż tyle nie ma i tutaj rodzą się kłótnie i brak rozmowy i rozwiązania. Żałuję i to bardzo. Teraz mogę to powiedzieć, że jednak może z tamtym byłoby mi lepiej. Ech, no życie. Bierz go, bo skoro rozmawia z Tobą jak przyjaciel i wysłuchuje i dobrze Ci z taką relacją to bierz, miłość przyjdzie później. Nie rób tego błędu co ja.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-11 20:19:36

re: LIST: „Wyjdę za faceta, którego nie kocham. On da mi stabilizację!”

Smutno mi drogie panie, że spotkałyście w życiu tylko dwa typy facetów: romantyka/marzyciela bez przyszłości i zaradnego "gburka". Mój mąż jest marzycielem i romantykiem do kwadratu, wielkie fantazje, wielkie plany, podróże i przygody - to go kręci, ale nie siedzi jak ta trąba na tyłku, tylko ciężko pracuje, żeby fantazje stały się rzeczywistością... A ja pracuję razem z nim, bo nie wyobrażam sobie liczyć na kogoś i tylko wiecznie wyciągać łapę po cudze pieniądze. Jesteśmy razem 9 lat, oboje zaczynaliśmy spłukani do granic możliwości, ale była miłość i chęci, więc udało nam się wszystko ogarnąć. Nie wyobrażam sobie życia z modelem "pośrednim", tak samo ważna jest dla mnie namiętność i czułe słówka szeptane do uszka, co poczucie stabilizacji, otwarte, pełne miłości relacje i zaufanie. Jeśli brakowałoby któregokolwiek, nie powiedziałabym "tak", sama mam duże ambicje i marzenia, lubię romantyzm i ciężko pracuję na to, żeby móc pozwolić sobie na to i owo, dlatego nie zadowoliłyby mnie półśrodki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Mil
(Ocena: 5)
2014-01-16 13:56:20

Dokładnie! W życiu nie powinniśmy godzić się na półśrodki. Taki związek o jakim pisze autorka listuu jest zwykłym pójściem na łatwiznę. Nie chce mi się szukać? a to wezmę sobie kasiastego. Mój przyszły mąż jest idealnym połączeniem marzyciela i człowieka sukcesu. uwierzcie mi drogie Papilotki: da się takiego znaleźć! trzeba tylko troche czasu i cierpliwości... No i czegoś od siebie. Samym siedzeniem na tyłku i marudzeniem nic w życiu nie osiągniecie :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-10 14:14:41

re: LIST: „Wyjdę za faceta, którego nie kocham. On da mi stabilizację!”

Rozumiem Cię bardzo dobrze, nie potępiam tego jak myślisz i co planujesz, jednak bardzo Ci współczuję. Ja nie potrafiłabym być z kimś kogo nie kocham na zabój i nie potrafiłabym być z kimś kto jest niezaradnym-romantykiem. Ty wybrałaś coś pomiędzy. Uważam, że dobrze robisz na swój sposób. Ja też niedawno przyjęłam oświadczyny i jestem na tyle szczęściarą, że kocham mojego narzeczonego na zabój, oboje nie możemy bez siebie żyć, ale też wiem, że on zrobi wszystko żeby zapewnić nam stabilizacje. Czasami w niego wątpię, czy podobała, czy będzie odpowiedzialny, ale ma jeszcze mnie do tego żebyśmy razem budowali nasze życie. Uważam jednak, że miłość jest najważniejsza. Jeśli nie ma miłości, nie ma tego co będzie sklejało związek w najtrudniejszych momentach, a takie będą się pojawiać zawsze. Życzę Ci dużo szczęścia i mam nadzieję, że pokochasz swojego narzeczonego.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-10 14:22:45

Związek skleja przede wszystkim dobre zgranie charakterów i przyjaźń. Swojego partnera trzeba lubić- to najważniejsze. Jeśli się go kocha, ok, ale trzeba pierw czuć do niego sympatię jak do najlepszego przyjaciela. Co komu po miłości, jeśli mężczyzna jest np. niezaradny, nie pomoże kobiecie w wychowywaniu dzieci, prowadzeniu domu? Rozstałabym się z kimś takim nawet jeślibym go kochała.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz