LIST: „Studia i kariera? To nie dla mnie. Chcę SŁUŻYĆ mężowi i dzieciom!”

17 Sierpnia 2014

Paulina nie chce powtórzyć losów mamy, która poza pracą jest nikim.

dobra żona

Szanowna Redakcjo!

Jestem jeszcze młoda i może się wydawać, że niewiele wiem o życiu. A prawda jest taka, że od dawna mam jasne plany co do przyszłości. Dobrze wiem, o czym marzę i czego tak naprawdę chcę. Chociaż żyjemy w czasach, kiedy liczy się tylko kariera, kasa i wygodne życie, ja nawet o tym nie myślę. Dobrze wiem, że to nie da mi szczęścia i dlatego trochę żal mi koleżanek, które nie potrafią tego zrozumieć. One myślą tylko o sobie.

To jest bardzo widoczne u osób w moim wieku. Niektóre z nich zupełnie straciły kontrolę nad wszystkim. Teraz liczyła się dla nich tylko matura. Trzeba zdać jak najlepiej, bo studia to przecież obowiązek. Koniecznie na najlepszej uczelni, bo to ułatwi zrobienie kariery. Nie śpią po nocach, bo martwią się o przyszłość. Co będzie, jeśli nie zdadzą tak dobrze, jak sobie wymyśliły? Co się stanie, jeśli nigdzie się nie dostaną? No właśnie – nic nie będzie.

Nie mają żadnych innych priorytetów. Jeśli z tym im nie wyjdzie, to już zawsze będą się czuć nieszczęśliwe. Jeszcze nie skończyły 20 lat, a zachowują się jak wyrachowane 40-latki, dla których liczy się tylko wygoda i pieniądze. A o czym ja marzę? O mężu, dzieciach, ciepłym domu i o tym, by mieć wystarczająco dużo siły i zdrowia, by im służyć. To jest najlepsza rzecz, która może spotkać kobietę.

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (221)
ocena
4.7/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 1)
2016-01-06 20:43:59

re: LIST: „Studia i kariera? To nie dla mnie. Chcę SŁUŻYĆ mężowi i dzieciom!”

A jeszcze a propos męża - jeśli ma być tak majętny, żeby utrzymać Ciebie i dzieci i jeszcze mieć solidne oszczednosci na wypadek nieszczęścia/utraty pracy/rozwodu (bo Ty pracować nie będziesz), to niestety, ale tacy panowie nie są zainteresowani panienkami, co nawet maturę na siłę zdawały i nie mają ambicji poza życiem za ich kasę. Gorzej - na takie są szczególnie wyczuleni, bo nieraz już ktoś chciał ich wydoić. Kobieta bez własnego zycia nie ma u nich szans, bo inaczej zawsze będą bali się, ze chodzi Ci wyłącznei o pieniądze - nawet, jeśli tak nie jest.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-01-06 20:34:11

re: LIST: „Studia i kariera? To nie dla mnie. Chcę SŁUŻYĆ mężowi i dzieciom!”

Paulino, nie ma nic złego w tym, że chcesz dla siebie takiego, a nie innego modelu życia. Ja też bym chciała nie pracować, ale proszę - nie rób z siebie Boga i nie feruj wyroków na innych ludzi, na to, czego oni potrzebują i co dla nich dobre, kiedy będą się czuli spełnieni itp. Kim tak wielkim jesteś, żeby oceniać swoje koleżanki i to, co dobre dla nich? Zajmij się sobą i tym, co dobre dla Ciebie, a innych zostaw w spokoju. "Żal mi koleżanek, które nie potrafią tego zrozumieć." - a komus może być żal Ciebie, no i kto ma rację? Jak to rozstrzygniemy? Dlaczego rację masz mieć akurat Ty? Ty masz rację co do siebie, one do siebie. "Niektóre z nich zupełnie straciły kontrolę nad wszystkim. Teraz liczyła się dla nich tylko matura." - a matura to coś złego? Z maturą nie można być dobrą żoną i matką? "z tym im nie wyjdzie, to już zawsze będą się czuć nieszczęśliwe." - nie zawsze, zapewniam Cię. Ludzie zmieniają zawody i pomysły na życie nawet po 40, one mają jeszcze dużo czasu. "Jeszcze nie skończyły 20 lat, a zachowują się jak wyrachowane 40-latki, dla których liczy się tylko wygoda i pieniądze" - faktycznie jesteś młoda, skoro nie wiesz jeszcze, że wyrachowanie nie zna wieku. "To jest najlepsza rzecz, która może spotkać kobietę." - znów: a kim jesteś, żeby ferować wyrok o tym, co jest najlepsze dla ogółu ludzkości? Tego nawet Dalajlama ani papież nie robią, ani filozofowie po analizie tysięcy lat ludzkości. Czy masz lepsze kwalifikacje, by to ocenić, co dobre dla wszystkich, niż oni wszyscy razem? Dlaczego akurat Ty masz mieć rację? Powtarzam - Ty wiesz, co najlepsze dla Ciebie. Innych zostaw w spokoju. Nie sądź, żebyś nie była sądzona. "miejsce prawdziwej kobiety jest przy mężu i dzieciach, a nie na spotkaniach służbowych, delegacjach i innych takich" - czyli inne kobiety są nieprawdziwe? Dlaczego? Bo Ty tak uważasz? Jak wyżej - dlaczego miałabys mieć rację wobec całej ludzkości? "Dopiero przy rodzinie możemy czuć się naprawdę potrzebne." - my, czyli kto? wszystkie kobiety? chyba nie wszystkie, skoro tyle czuje się niepotrzebnych, prawda? "To jest uciekanie od przeznaczenia i odpowiedzialności." - czyli jesteś Bogiem, żeby stwierdzić, jakie jest czyje przeznaczenie? A o odpowiedzialności ile wiesz? Utrzymujesz się sama, utrzymujesz rodzinę? "Im się wydaje, że jak coś w życiu „osiągną”, to cała reszta nie będzie się liczyć." - skąd wiesz, co "im się wydaje" i co będzie się dla nich liczyć? A Tobie się wydaje co innego, no i kto ma rację? Gdzie jest obiektywny sąd, który to rozstrzygnie? "Mąż to zawsze kłopot, bo wypadałoby z nim zostać do końca życia." - wcale nie, skoro twierdzisz, że masz tak wyrachowane koleżanki, na pewno są też bardziej elastyczne. Chyba, że to wszystko Twoje wymysły i nie piszesz o żadnych konkretnych osobach. "Kariera, pieniądze i prestiż przychodzą i odchodzą, a rodzina zawsze zostanie" - albo nie, jeśli np. mąż dostanie kryzysu 40-latka i odejdzie z 20-letnią sekretarką, a dzieci wyjadą i będą miały swoje życie... rodzina wcale nie jest bardziej pewna niż praca. "Tak powinno wyglądać życie kobiety" - jak wyżej - kim jesteś, żeby oceniać, jak powinno wygladac zycie każdej kobiety? Bogiem, Dalajlamą, papieżem, może choć wybitnym filozofem po kilkudziesięciu latach badań? "od zawsze naszą rolą było służenie najbliższym" - "od zawsze" było tez wiele innych rzeczy, np. pańszczyzna, niewolnictwo, wielożeństwo (w wielu kulturach), albo porody bez znieczulenia. To też Cię interesuje? "Inne podejście do życia uważam za chore." - przynajmniej po raz pierwszy przyznajesz, że TY UWAŻASZ, a nie JEST chore. Przypominam tylko, że tak samo ktoś może UWAŻAĆ Twoje podejście za chore. I co, będziecie się przekonywać czy rozstrzygniecie pojedynkiem? "Czy warto się tak stresować nauką, dyplomami i pieniędzmi, skoro bez większego wysiłku i bez grosza przy duszy można osiągnąć szczęście?" - pomijam, że dla każdego szczęście oznacza co innego, bo o tym już mówiłam. Ale jeśli myślisz, że Twoje szczęście można osiagnac bez wysiłku, a dobre małżeństwo i szczęśliwa rodzina to zero trudu, to faktycznie niewiele wiesz o życiu. Jeszcze jedno - a propos tych obrzydliwych, znienawidzonych przez Ciebie pieniędzy. Życzę Ci, żebys osiągnęła swoje szczęście, ale co, jeśli pensja Twojego męza kiedyś nie wystarczy na utrzymanie? Chyba, ze zamierzasz wybierać go pod kątem finansowym? Też można, tylko nie zapomnij uprzedzić, dlaczego z nim jesteś i że w razie czego nie zarobisz ani grosza, bo nawet maturę, zresztą niechcianą, ledwo masz... Aha - i naprawdę sądzisz, że zdobycie kochającego, dobrego męża, który do tego będzie Cię utrzymywał, jest takie proste? A z czego będziesz żyła, jeśli się nie uda? Dalej uważasz, ze wszystkie kobiety pracują, bo taki mają kaprys? Te na magazynach pracujące po 12h i na kasach też? Widzisz - ja też nie chcę robić kariery, najchętniej w ogole bym nie pracowała (na szczęście mogę pracować mało), uwielbiam rozpieszczać męza. Ale mimo, że mam podobne poglądy, kompletnie się z Tobą nie zgadzam, bo nie lubię ludzi, którzy robią z siebie Bogów i wyrocznie. Ja robię, co uważam, Ty rób, co uważasz, a innych ludzi zostaw w spokoju. Nic dziwnego, że się z Ciebie smieją i nie traktują poważnie, bo 20-latki robiącej z siebie kogos, kto wie najlepiej, co dobre dla całego świata, nie da się traktować poważnie (zresztą 40 i 80-latki też). Przestań się zajmować innymi i zacznij sobą, bo to wlasnie swiadczy o dojrzałości i odpowiedzialności.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Zoo
(Ocena: 3)
2015-05-13 17:12:51

re: LIST: „Studia i kariera? To nie dla mnie. Chcę SŁUŻYĆ mężowi i dzieciom!”

Rób co chcesz. Jeśli będzie ci tak dobrze, to nie widzę w tym nic złego. Ale ja tak nie chcę. Ja jestem feministką. Nie wiem w czym ci przeszkadzam?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonimowo
(Ocena: 5)
2014-09-09 11:27:16

re: LIST: „Studia i kariera? To nie dla mnie. Chcę SŁUŻYĆ mężowi i dzieciom!”

Wiesz jak się jest nastolatką to się widzi życie w różowych kolorach,a jak się jest starszą to niestety te różowe kolory zanikają.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Wika
(Ocena: 5)
2014-09-01 09:50:04

re: LIST: „Studia i kariera? To nie dla mnie. Chcę SŁUŻYĆ mężowi i dzieciom!”

Pod jednym warunkiem,że twojego męża będzie na to stać ,w dzisiejszych czasach ciężko jest utrzymać rodzinę z jednej pensji.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
katka
(Ocena: 4)
2014-08-25 10:30:26

re: LIST: „Studia i kariera? To nie dla mnie. Chcę SŁUŻYĆ mężowi i dzieciom!”

Piszesz, że chcesz najpóźniej za 2-3 lata wyjść za mąż i nie rozumiesz koleżanek dążących do robienia kariery. Tylko, że niestety ich plan wymaga TYLKO ich pracy, natomiast sukces Twojego planu nie jest zależny tylko od Ciebie (musisz znaleźć kogoś kto myśli i czuje tak samo). Byłam w związku od 18nastki i mocno kochałam wybranka. Gdyby to ode mnie zależało to nawet po 3 latach mogłam być mężatką. Minęło więcej, a my nawet nie rozmawialiśmy o wspólnej przyszłości (tzn ja chciałam, ale on zawsze mnie zbywał i cóż... Jak mieliśmy rozmawiać o tym, skoro on nie chciał? W takich rozmowach raczej nie o to chodzi...) Podziękowałam. Teraz mam 25 lat. Jestem sama. Co mi zostało? Kariera. A mąż i rodzina, chcąc nei chcąc-później.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-25 09:14:19

re: LIST: „Studia i kariera? To nie dla mnie. Chcę SŁUŻYĆ mężowi i dzieciom!”

Bycie matką i żoną na pełęn etat nie znaczy, że masz być zależna od całego świata, z przyszłym mężem na czele. Moja Mama (pracująca zawodowo, prowadząca ciepły dom, wychowująca dwójkę dzieci) zawsze powtarzała mi: "Należy się lubić, nie koniecznie szaleńczo kochać" oraz "Kobieta może zarabiać mniej, może siedzieć w domu, ale ma to być JEJ wybór, a nie konieczność, bo do niczego innego się nie nadaje przez brak wykształcenia". Może weź sobie te słowa pod uwagę, bo taka rola jaką sobie wybrałaś w życiu nie jest zła, tylko może Cię zgubić. 3

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ankaanka
(Ocena: 5)
2014-08-22 22:15:02

re: LIST: „Studia i kariera? To nie dla mnie. Chcę SŁUŻYĆ mężowi i dzieciom!”

a rób co chcesz kobieto, kogo to tak na prawdę obchodzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
nemi
(Ocena: 5)
2014-08-22 10:07:05

re: LIST: „Studia i kariera? To nie dla mnie. Chcę SŁUŻYĆ mężowi i dzieciom!”

A za kilka lat pojawi się list na papilocie "Moja rodzina ma mnie za nic! Dzieci się mnie wstydzą, mówią że jestem garkotłukiem, mąż mnie nie szanuje, a ja podporządkowałam im całe życie!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Gościówa
(Ocena: 5)
2014-08-21 18:22:09

re: LIST: „Studia i kariera? To nie dla mnie. Chcę SŁUŻYĆ mężowi i dzieciom!”

Przypominasz mi moją mamę, ona wpadła z ojcem na studiach, zrezygnowała z nich na jego prośbę i zajęła się domem i wychowaniem mnie i brata. Tata dobrze zarabiał i zarabia, więc mogli sobie na to pozwolić. Przez pierwszych parę lat byliśmy szczęśliwi, a potem tata naglę się zmienił, miał pretensje do mamy że jest nikim, nie ma studiów i do niczego się nie nadaje, awantury stawały się nie do wytrzymania, a do tego bicie i poniżanie, na koniec nastawił mojego brata przeciwko niej i teraz nie chce jej znać, oni się rozwiedli, ale tych ran nawet czas nie zagoi jakich dokonał mój ojciec. Życzę powodzenia w kieracie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz