LIST: „Przyczyniłam się do aborcji córki. Nie oceniajcie, spróbujcie zrozumieć...”

08 Października 2014

Ewa zaakceptowała decyzję córki i sfinansowała zabieg. Dlaczego?

smutek

Witajcie...

Korzystając z okazji, chciałam poruszyć bardzo trudny temat. Prawdopodobnie nie spotkam się ze zrozumieniem, ale na lincz chyba też nie zasługuję. Kto nie był w takiej sytuacji, ten nigdy mnie nie zrozumie. Nikomu nie odmawiam własnej opinii, dlatego zależy mi na spokojnym wyjaśnieniu tego, co wydarzyło się w ubiegłym roku. Wcześniej chyba nie potrafiłabym napisać o tym ani słowa.

Dlaczego wywlekam prywatną i kontrowersyjną sprawę na światło dzienne? Nie robię tego, by kogoś zgorszyć. W tym przypadku kieruję się dobrem mojej córki. Nie mogę być pewna, czy kiedyś ktoś się o tym nie dowie. Bardzo chciałabym, żeby wtedy mogła liczyć chociaż na próbę zrozumienia, a nie brutalny atak. Nadal uważam, że to było najlepsze możliwe rozwiązanie.

Mogłam odgrywać rolę obrończyni życia, ale czyste sumienie miałabym tylko przez chwilę. Zdawałam sobie sprawę, że nie jest gotowa na taki etap w życiu. Mogłam radykalnie zareagować, albo później patrzeć na jej nieszczęście. Wybrałam pierwsze rozwiązanie.

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (352)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-02-08 12:31:26

re: LIST: „Przyczyniłam się do aborcji córki. Nie oceniajcie, spróbujcie zrozumieć...”

Bardzo dobrze zrobiłaś, to najlepsza decyzja.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-24 12:40:46

re: LIST: „Przyczyniłam się do aborcji córki. Nie oceniajcie, spróbujcie zrozumieć...”

Gratuluję matce rozsądku i charakteru. Tak należało postąpić, choć na pewno było to trudne. Szkoda że tak niewiele matek stać psychicznie na taką pomoc. Ja zawsze byłam dumna z mojej mamy, gdy dawno temu, w pierwszej klasie liceum, powiedziałam jej, że moja przyjaciółka boi się, że wpadła. Pamiętam jak moja mama po cichu powiedziała mi: "jeśli Małgosia zdecyduje usunąć ale nie będzie miała skąd wziąć na zabieg, przyjdźcie do mnie. Ja jej pomogę i zapłacę". Na szczęście koleżanka jednak nie była w ciąży, jak się okazało. Mimo to nigdy nie zapomnę tych słów mamy. Była wspaniała. Tyle w temacie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-20 09:43:09

re: LIST: „Przyczyniłam się do aborcji córki. Nie oceniajcie, spróbujcie zrozumieć...”

Nie mogę czytać tych waszych komentarzy. Jak można być tak zamroczonym? Sieczka z mózgu. Reprezentujecie taki ciemnogród, że aż boję się myśleć w jakim kierunku to zmierza. Pseudo-katolickie podejście do ciąży i narodzin - ciekawa jestem czy w ramach tego jakie poglady reprezentujecie, chodzicie co niedziele do kościoła? Nie uprawiacie sek*u przed ślubem? Nie żyjecie na kocią łapę? Zastanówcie się nad sobą. Wypowiadacie się na tematy na które nie macie zielonego pojęcia, oceniacie nie znając sytuacji. Tak- urodzę dziecko za wszelką cenę! Nie ważne , że mnie na nie nie stać, że zmarnuje mi życie, nie ważne że moje życie jest zagrożone lub dziecko urodzi się chore! To jest wszytsko nie ważne bo pseudo patki polki karzą mi urodzić! Nikt nie jest niewolnicą własnego ciała i każda kobieta ma prawo robić z nim co jej się podoba. To jest kwestia tylko i wyłącznie jej sumienia, decyzje podejmuje sama. Mam urodzić chore dziecko? - w imię czego? Każda z was jest jeszcze większą hipokrytką od drugiej, a do tego jeszcze poglądy rodem ze średniowiecza lub z gabinetu chazana. Gratuluje. Ja jestem za aborcją a wielkie przeciwniczki zapraszam do odwiedzenia hospicjum gdzie są dzieci chore, z wadami genetycznymi. Może wtedy się zastanowicie czy warto robić coś za wszelką cenę wbrew sobie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-02-17 14:47:39

Wiesz co to jest ADOPCJA? :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-13 19:59:18

re: LIST: „Przyczyniłam się do aborcji córki. Nie oceniajcie, spróbujcie zrozumieć...”

Ja nie zamierzam Cie oceniac. Ale skoro piszesz ze bylysciez corka jak przyjaciolki to nie rozmawials z nia o seksie? Czy ona nie prosila Cie o rade w sprawie wspolzycia? A co do aborcji-moim zdaniem lepeij jest oddac dziecko do adpcji niz zabijanie...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-13 00:46:25

re: LIST: „Przyczyniłam się do aborcji córki. Nie oceniajcie, spróbujcie zrozumieć...”

większość z was tu pisze, że to złe, że potępiacie takie zachowanie itp. Każda matka, która usunie dziecko, odda niepełnosprawne do ośrodka, dzieciobójczynie są potępiane. Oczywiście nie popieram tego, ale ja się pytam GDZIE JEST OJCIEC?! Cała wina spada na kobiety, które sobie zwyczajnie nie radzą, gubią się w tym wszystkim i nikogo nie obchodzi, że zostały z tym wszystkim same.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kara
(Ocena: 1)
2014-10-12 12:35:03

re: LIST: „Przyczyniłam się do aborcji córki. Nie oceniajcie, spróbujcie zrozumieć...”

Mówicie, że aborcja to czasami jedyne rozwiązanie. A czy nie lepiej oddać dziecko do adopcji, żeby znalazło inną, kochającą rodzinę?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-12 18:02:20

1. Okno życia 2. dom dziecka 3. zostawienie dziecka przy sobie (na co często decydują się kobiety po urodzeniu, nawet te, które dawno zdeklarowały, że oddadzą do adopcji). Nigdy aborcja nie jest jedynym wyjściem i nigdy nie jest słusznym.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kara
(Ocena: 1)
2014-10-13 08:42:19

Zgadzam się

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
karolina
(Ocena: 1)
2014-10-12 11:06:15

re: LIST: „Przyczyniłam się do aborcji córki. Nie oceniajcie, spróbujcie zrozumieć...”

To najgłupsze wymówki jakie w życiu słyszałam. Zabicie dziecka z powodów finansowych, czy szkoły? Twoja poukładana córusia mogła oddać dziecko i pozwolić mu żyć, a nie pozbywać się jak "czegoś" nie "kogoś". Chyba bardziej zależało jej na podtrzymaniu opinii mądrej i wspaniałej dziewczynki niż na tym maleństwie. Niedługo będzie pragnęła zostać matką i co wtedy, zawsze będzie myślała o tej części siebie , którą mówiąc wprost zabiła. I co powie swojej przyszłej rodzinie? Owszem nie chodzę w jej "butach", ale jestem kobietą, może jeszcze dziewczyną i wiem jedno, nawet gdybym nie była gotowa na dziecko, byłabym w trudnej sytuacji, urodziłabym i pozwoliła mu być kochanym i szczęśliwym - jeśli nie ze mną to z kimś innym. Zastanawia mnie jedno, skoro nie mogłaś wesprzeć jej finansowo skąd wzięłaś pieniądze na aborcje?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kara
(Ocena: 1)
2014-10-12 12:24:47

Zgadzam się w 100%.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-12 13:55:39

ciąże się usuwa zazwyczaj na początku, kiedy za wiele nawet nie ma więc nie wiem o co całe halo... tutaj nikt nie mówi o zabiciu dziecka.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
karolina
(Ocena: 1)
2014-10-12 15:36:37

Od pierwsze dnia "coś" jest, jeśli tak to określasz. Sama żyjesz, cieszysz się tym, jesteś wolna i dostałaś szanse, więc dlaczego ktoś inny nie może tego dostać przez taką nieodpowiedzialność? W naszych ciałach podczas ciąży rośnie malutki człowiek, a nie "coś" czego można się pozbyć jeśli tak nam wygodniej. Kobiety, które nie potrafią tego zrozumieć nie zasługują na bycie matką.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-12 08:15:46

re: LIST: „Przyczyniłam się do aborcji córki. Nie oceniajcie, spróbujcie zrozumieć...”

Dla mnie jesteście obie egoistkami. Jaka matka taka córka. Trzeba było nauczyc córkę, uswiadomić. Za pierwszym razem ciążą? Ona Cię mamusiu okłamała zapewne w tej kwesti, pewnie sie gziła i chciała sie oczyścić. Starta ojca itp.itd. to nie są zadne argumenty dla mnie. tez miałam cieżko w dzieciństwie i taki numerów nie odstawiałam. Zabiłyście dziecko, niewinne, bezbronne. Nie kochałabys tego maleństwa? Dla swojej wygody po prostu zabiłyście dziecko, część z Twojej córki. No ale to jest moja opinia, Wy dalej zyjcie w swoim przekonaniu, że "dobrze się stało". Zobaczymy na kogo wyrosnie córunia. Dla mnie już jest potworem. Wegług mnie najlepszą dla niej karą, jak również i dla Ciebie byłoby żeby kiedys w przyszłości, kiedy postanowi miec dziecko to żeby nie została nim obdarzona. Bo pewnie dzieciątko dla niej to będzie tylko kaprys, szkoda dziecka. I tak zostaniecie kiedys osądzone... Ale pewnie wiara jest dla Was tak samo nieistotna jak ludzkie życie...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-12 12:06:07

Gdzie jest napisane, że za pierwszym razem nie można zajść w ciążę? Można.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Z.H.
(Ocena: 1)
2014-10-12 07:45:28

re: LIST: „Przyczyniłam się do aborcji córki. Nie oceniajcie, spróbujcie zrozumieć...”

Niewiem jaki idiota zgłosił do usunięcia bardzo wartościowy o dobrze napisany komentarz od anonima. Uważam, że mimo młodego wieku i złej sytuacji, nie można usprawiedliwić i popierać aborcji. Ja obecnie mam 17 lat i byłam tak samo głupia, jak ta 14 latka, z tym, że nie wiem czy zaszłam w ciąże. I powiem tak: wolę zawalić szkołę, niż zabić człowieka( w tym wypadku byłoby to dziecko)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-11 11:56:08

re: LIST: „Przyczyniłam się do aborcji córki. Nie oceniajcie, spróbujcie zrozumieć...”

Nie mam zamiaru oceniac samej aborcji... Wnerwia mnie tylko fakt ze bachory uprawiaja sex bo czuja sie tacy dorosli jednak jak dojdzie do wpadki juz nie sa tacy dorosli zeby poczuc sie do odpowiedzialnosci. No bez jaj !!! 14lat to jeszcze dziecko a nie kobieta! Mamie radzilabym zaciagnac coreczke do ginekologa I zainwestowac w tabletki antykoncepcyjne bo jak sie zlote anielskie dziecko wybierze na studia znowu sie pusci i trzeba bedzie ja znowu skrobac

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz