LIST: „Próbowałam zaprzyjaźnić się z biedniejszą koleżanką, ale nie potrafię!”

19 Lutego 2014

Asia miała nadzieję, że w przyjaźni pieniądze nie są istotne. Pomyliła się.

przyjaciółki

Droga Redakcjo i Czytelniczki!

Nigdy nie uważałam siebie za materialistkę. Lubię ładne rzeczy, ale na pewno nie za wszelką cenę. Moich rodziców trudno nazwać bogaczami. Po prostu nie mają problemów finansowych, na wiele rzeczy nas stać i tak naprawdę o nic nie muszę się martwić. Jestem im za to wdzięczna, bo dopiero teraz zrozumiałam, co się dzieje, kiedy na wszystko brakuje... Wtedy nie tylko trudniej ci się żyje, ale jesteś kiepsko postrzegana przez innych. Nie spodziewałam się tego po sobie, ale w podobny sposób potraktowałam koleżankę. Dosłownie na każdym kroku raziła mnie jej bieda. Syty głodnego nie zrozumie, jak mówi moja babcia.

Wiedziałam, że w domu jej się nie układa. Jej rodzice to na pewno mili ludzie, ale trochę nieporadni. Jej mama chwytała się wszystkiego, ale utrzymuje się głównie ze sprzątania. Tata ma podobno jakieś problemy zdrowotne i jest na rencie. Nie wiem, czy to nie ma coś wspólnego z tym, że kiedyś dużo pił, ale nie chcę rzucać oskarżeń. Dostają jeszcze jakiś głodowy zasiłek i naprawdę na niewiele ich stać. Próbowałam o tym wszystkim nie myśleć i kolegować się z nią, ale tak się nie da. Kiepska sytuacja finansowa wychodzi na każdym kroku i strasznie jej tego współczuję.

 

Strony

Komentarze (113)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonimowo
(Ocena: 5)
2016-09-04 12:08:26

Ludzie mieliby kasę gdyby nie wydawali kasy np: na alkochol i papierosy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Podpis...
(Ocena: 5)
2014-06-26 23:55:21

re: LIST: „Próbowałam zaprzyjaźnić się z biedniejszą koleżanką, ale nie potrafię!”

Słabe, autorka dorośnie to zrozumnie, że nie tylko kasa w życiu się liczy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
jajaja
(Ocena: 5)
2014-02-22 21:30:49

re: LIST: „Próbowałam zaprzyjaźnić się z biedniejszą koleżanką, ale nie potrafię!”

Taka prawda. Brak pieniędzy nie czyni drugiego człowieka kimś gorszym, ale nie oszukujmy się-jest to jakieś utrudnienie w kontaktach. Praktycznie do okresu liceum moi rodzice nie zarabiali jakoś super. Nie szarpaliśmy się o każdy grosz, ale nie było mowy o rozrzutności, drogich ciuchach, gadżetach, wakacjach itp. Dopiero jakoś w liceum ruszyło do przodu, zaczęłam dostawać więcej kasy. W międzyczasie poznałam chłopaka z biedniejszej rodziny. Myślałam, ok, to żaden problem, liczy się uczucie. Więc płaciłam za siebie a czasem i za niego, kupowałam mu ciuchy, robiłam mu zakupy spożywcze itp. No bo przecież jesteśmy parą, trzeba się wspierać i w ogóle. Aż w pewnym momencie ów chłopaczek zaczął mieć do mnie pretensje o to, na co wydaję swoje własne pieniądze, o to że gdzieś poszłam, coś zrobiłam, coś kupiłam. Jednocześnie cały czas jęczał jak to by mnie gdzieś zabrał, ale nie ma pieniędzy. Na piwo i papierosy miał. Znalazłam mu pracę-odszedł po miesiącu, bo nie będzie za 800zł pracował(dodam, że praca ciężka ani wielogodzinna nie była). I dalej jęczał, jak to on jest biedny i pokrzywdzony a ja materialistka. Ocknęłam się i dałam nogę, bo to zwykły mięczak był. I tak tu się okazuje, że jednak pieniądze przeszkadzają. Druga sprawa- mam biedniejsze koleżanki i można je podzielić na dwie kategorie: te, którym to nie przeszkadza, że mam kasę i te, którym to nie przeszkadza. Są koleżanki, które pochodzą ze mną po sklepach, nawet jeśli sobie nic nie kupią. Porozmawiają ze mną o wycieczkach, nawet jeśli same za granicę nie pojadą. Ogólnie nie mają pretensji do świata i do mnie, że sobie na więcej mogę pozwolić. Ale są koleżanki, przy których już muszę myśleć nad tym, co robię i mówię. Które wkurza, że wydaje pieniądze, które najchętniej by wymusiły na mnie żebym udawała biedniejszą niż jestem. Nie zrozumcie mnie źle-to nie jest tak, że chodzę i chwalę się kasą, gdzie to nie byłam i czego nie kupiłam. Ale wiadomo, że takie tematy jak podróże, ciuchy, kosmetyki czy imprezy wychodzą w damskich pogawędkach. Poza tym widać-że byłam u kosmetyczki, że mam coś nowego, że gdzieś pojechałam. Albo chociażby to, że mam dom i swój własny samochód, to nie jest żadna tajemnica. Nie obnoszę się ze swoimi pieniędzmi, nie uważam się za lepszą, po prostu sobie żyje wygodnie i tyle. Ale niektórym i tak to przeszkadza. Smutnym ludziom przeszkadzają uśmiechnięci, biednym-bogatsi. Dlatego wybaczcie, ale nie wyobrażam sobie, że miałabym się przyjaźnić z dużo biedniejszą dziewczyną. Nie dlatego, że przeszkadzałoby mi, że nigdzie razem nie pójdziemy czy nie pojedziemy, nie kupimy sobie nic i nie zjemy na mieście-to da się obejść, można spotkać się w domu, zrobić domową pizzę i gadać o stu innych rzeczach. Ale dziewczyna musiałaby być naprawdę niesamowicie kochaną i zdystansowaną osóbką żeby nie czuła zawiści i nie miała mi za złe, że mam więcej. A takich osób jest bardzo mało.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-02-20 16:02:41

re: LIST: „Próbowałam zaprzyjaźnić się z biedniejszą koleżanką, ale nie potrafię!”

może uznacie to za banał, ale nie tylko kasa się liczy....słaba ta historia jakaś elegencko do kina hmm...do teatru to ok, rozumiem że miała na sobie cos gorszego niż jeansy i t-shirt tzn. worek na ziemniaki tak? sorki troche to śmieszne to nie chodzi chyba o kasę tak naprawdę, ale ogólnie o podejście do życia, ja zawsze po wypłacie musżę sobie coś kupić jakieś ubranie, kosmetyki itp. ale wiem, że jest dużo osób, które tak nie robi nie dlatego że nie ma kasy,ale po prostu żyją inaczej wolą odłożyć kasę na nie wiem super śpiwór na podróże za 800 PLN- ja osobiście wydałabym na coś innego, ale taka już jestem:) o to w tym wszystkim chodzi, każdy człowiek jest inny i to właśnie jest piękne chyba nie?:) nie mam problemu żeby żeby rozamawiać czy dobrze czuć się w towarzystwie ludzi, którzy wydają swoją kasę na inne rzeczy niż kosmetyki, ubrania, kino, fryzjera ird. po prostu jesteśmy inni, ale przecież rozmowy o życiu, pracy, książakch , filmach nie wymagają kasy. Ja jestem w stanie to zrozumieć ,ale jeśli ktos nie to mi smutno bo widocznie jego życie jest trochę puste, bo jak kasy zabraknie to co??

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-02-20 01:25:36

re: LIST: „Próbowałam zaprzyjaźnić się z biedniejszą koleżanką, ale nie potrafię!”

Myślę, że jesteś fajną dziewczyną. Fajnie, że zainteresowałaś się samotną koleżanką. Mogłybyście inaczej spędzać czas, nie wszystko co fajne kosztuje. Wiem jak to jest przyjaźnić się z kimś kto na ubrania wydaje miesięcznie więcej niż moja rodzina na życie... niestety.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-02-20 01:14:57

re: LIST: „Próbowałam zaprzyjaźnić się z biedniejszą koleżanką, ale nie potrafię!”

Czy "dzisiejsza młodzież" tylko tak umie spędzać czas? Jak chodziłam do liceum, 8 lat temu, to byłam tak bidna, że żal mi było na drożdżówkę w szkole. Skręcało mnie czasem z głodu, ale za to jaką miałam figurę! Ciuchy ze szmateksu, ładne, tanie i nie żal jak się poniszczy. Internetu nie miałam, kino za drogie, ale brało się paru znajomych, kupowało tanie wino i szło gdzieś na łono natury. Wolność, jak dzieci kwiaty, a nie włóczenie się po galeriach! Do tej pory wolę wziąć przyjaciółkę na spacer do lasu niż na zakupy. Nie umiecie robić już niż innego niż wydawać nie swoje pieniądze?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-02-20 21:01:58

Twoja historia umacnia mnie w przekonaniu, że postaram się o dziecko gdy naprawdę będzie mnie na nie stać. Porażką życiową byłby dla mnie fakt, że moje dziecko nie ma na drożdżówkę (!) i zamiast pójść ze znajomymi do kina czy na pizze, kupuje tanie wino i pije w plenerze... Cieszę się że moi rodzice zapewnili mi młodość na trochę wyższym poziomie...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-02-21 10:16:58

idealna alternatywa: tanie wino w krzakach....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-02-21 23:23:08

powyzej dwa kije w doopie :) masakra, ja wam wspolczuje mlodosci w galeriach odzieżowych. jedno wino w liceum na kilka kolezanek i rozmowy o wszystkim i o niczym na łonie natury:) ale co wy mozecie o tym wiedziec laleczki :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ilona
(Ocena: 5)
2014-02-23 19:44:55

Ale nietylko wino... Mam teraz 30 lat, dobrą pracę, meiszkanie i samochód...skonczyłam studia...ale pochodzę z biednej rodziny. Do mojej klasy w liceum chodziły dzieciaki o bardzo różnym statusie społecznym. Nie łaziliśmy po galeriach. Owszem było małe miejskie kino- każdego było stać. W piątkowe wieczory domówki, w lecie ogniska, wycieczki rowerowe...Na jesieni chodziłam pracować u sąsiadów w polu (pomimo tego, że mój nienajbogatszy tatuś nie zgadzał się na taki zarobek). Schodziło się sporo młodziezy, było wesoło.... w sumie to praca nie przeszkadzała a chodziło o towarzystwo. Dla większości ludzi liczy się dzisiaj tylko kasa i nie potrafią się bez niej bawić!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-02-20 00:28:16

re: LIST: „Próbowałam zaprzyjaźnić się z biedniejszą koleżanką, ale nie potrafię!”

Nie chcę Cię krytykować ani obrażać. Mam wrażenie, że nie rozumiesz tego, że jej nie stać na to co dla Ciebie jest oczywiste. Nie rozumiesz, że ma takie książki a nie inne bo nie stać jej rodziny na zakup wszystkich, a tym bardziej nowych. Dziwi Cię w niej wszystko, a odpowiedź jest prosta - w tej rodzinie bieda aż piszczy, oni może martwią się o to czy jutro będą mogli zjeść obiad a Twoim dylematem będzie kolor tableta, bluzki lub na jaki film pójdziesz.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-02-19 23:02:56

re: LIST: „Próbowałam zaprzyjaźnić się z biedniejszą koleżanką, ale nie potrafię!”

Całe nastoletnie życie męczyłam się z takimi koleżankami. Rodzice dobrze zarabiali, ale nie było rozpieszczania ponad miarę. Chciałam od czasu do czasu iść do kina, to dostawałam pieniądze. I zawsze musiałam dopłacać do czyiś biletów, popcornów... :/ jak miałam 16-17 lat i pojawiały się pierwsze oferty pracy, to dziwnym trafem tylko ja byłam chętna! Dziewczyny wolały cały dzień siedzieć pod blokiem z oranżadą Heleną na którą się składały, a ja dorabiałam to tu, to tam. Dziś mam 25 lat, własną firmę i skończone studia; one dalej siedzą pod blokiem, z wózkami z dziećmi, bez kasy, bez perspektyw. Każdy jest kowalem własnego losu!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-02-20 04:59:32

Tak tak, każdy w internetach wypisuje jakim jet wygrywem w stosunku do znajomych. :D Skończone studia, pewnie socjologia, zarządznie lub inny crap, własna firma jednoosobowa w byle jakim zakładzie pracy, byle pracodawca zatrzymał w swojej firmie, bo ma darmowego niewolnika, któy nie ma prawa do urlopu, albo ewentualnie - rodzice załatwili. :D I mozna się wozić, że niby taki biznesmen.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
aha
(Ocena: 5)
2014-02-20 16:09:02

Ty pewnie z tych blokowiskowych matek :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-02-20 20:12:53

pięknie powiedziane :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-02-19 22:55:49

re: LIST: „Próbowałam zaprzyjaźnić się z biedniejszą koleżanką, ale nie potrafię!”

Byłam kiedyś na miejscu tej biednej dziewczyny. Moja rodzina nie należy do najbogatszych, teraz jest odrobinę lepiej, chociaż wciąż się nie przelewa, ale okres liceum był straszny. I ja także poznałam koleżanki o wyższym statusie społecznym, moje najukochańsze przyjaciółki. Dogadywałyśmy się świetnie, ale tak, kasa stawała na przeszkodzie. Dziewczyny chciały iść do kina, czy na zakupy, a ja nie mogłam sobie na to pozwolić. Na początku było mi przykro i strasznie złościłam się, kiedy okazywało się, że wyszły beze mnie. Ale potem się zawzięłam. Zaczęłam dorabiać to jako opiekunka do dziecka, gdzie indziej trochę sprzątałam, czasem zajmowałam się ogrodem. Rodzice się zgadzali, póki nie zawalałam szkoły, więc często naprawdę stawałam na głowie, ale miałam motywację. Dzięki temu stać mnie było na kawę w kawiarni, kino, czy ciuch z sieciówki. Wiadomo, wciąż nie rzucałam kasą na prawo i lewo, ale mogłam sobie pozwolić na odrobinę przyjemności. Ciężką pracą i zaangażowaniem "dorównałam" do przyjaciółek. A one? Podziwiały mnie i wciąż to robią. Bo teraz, na studiach, wciąż są na utrzymaniu rodziców, a ja wciąż dorabiam na coraz to lepszych stanowiskach i za coraz lepszą kasę. I teraz zdarza się, że to ja zapraszam którąś na obiad czy imprezę. Także... dużo zależy od chęci i podejścia, można liczyć na litość innych, ale można postarać się wziąć sprawy we własne ręce. Rada do autorki? Może porozmawiaj z przyjaciółką i podsuń jej pomysł dorabiania? Nawet jeśli wciąż nie będzie sobie mogła pozwolić na tyle, co Ty to i tak poczuje się lepiej mając trochę swoich pieniędzy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
M
(Ocena: 5)
2014-02-19 21:14:33

re: LIST: „Próbowałam zaprzyjaźnić się z biedniejszą koleżanką, ale nie potrafię!”

Sama jestem nastolatką i wychowuje się w rodzinie, w której jest dobra sytuacja finansowa mogę wyjść z koleżankami do kina, na imprezę kupić sobie to co mi się podoba, ale to nie znaczy, że ktoś kto nie ma kasy i ubiera się to samo jest gorszy. Owszem pieniądze są ważne zarówno do rozwoju własnej edukacji, ale też dla rozrywki. Sytuacja tej dziewczyny nie jest łatwa bo wychowuje się w rodzinie, w której się nie przelewa i sama musi zacisnąć pas żeby nie przysparzać problemów rodzicom. Co do ubioru pamiętam zawsze taką maksymę " nie szata zdobi człowieka", przecież nawet ludzie, którzy mają miliony wcale nie wyglądają na milionerów, to kasa przyciąga do nich ludzi. Niby jest przekonanie, że jak Cię widzą tak Cię piszą, ale kto w dzisiejszych czasach zwraca na to uwagę, liczy się higiena ! Wole żeby była schludna i czysta co dwa dni w tym samym niż super fame w nowych ciuchach, ale brudna. Zdziwiło mnie sformułowanie, że Twoja matka musiała przejąć rolę jej matki. Wcale nie musiała to Ty to wymyśliłaś, Ty próbowałaś ją zapraszać do kina i zmieniać na siłę. Moim zdaniem fajnie, że spróbowałaś, dałaś jej szansę wkroczenia w świat rozrywki tzn. kino czy kawiarnia. Pomyśl tylko, że kiedyś los się może odwrócić i to Ty możesz być biedniejsza, a ona bogatsza i to ona będzie Cię zapraszać do kina albo na kawę. Teraz jesteś wychowywana w rodzinie, w której sytuacja finansowa jest dobra, a co będzie za kilka lat? Może sytuacja naszego kraju się pogorszy? Ty sama będziesz zarabiać na swoje utrzymanie jeśli oczywiście znajdziesz pracę. Przemyśl tylko czy człowiek biedny z gorszymi ciuchami to człowiek gorszy? Może teraz gdy masz naście lat i jesteś nastolatką wszystko wydaje się być kolorowe bo finansują Cię rodzice i masz to co chcesz, inni tak nie mają i mają chorego ojca czy matkę, gdy rano stają i popatrzą na kogoś takiego wiedzą, że to kolejny dzień walki o lepsze jutro, o to aby się wykształcić i dobrze zarabiać. Pozdrawiam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz