LIST: „Nie chcę, żeby córka chodziła do klasy integracyjnej. To więcej szkody niż pożytku!”

04 Maja 2016

Natalia obawia się, że potrzebujące dzieci będą faworyzowane, a jej pociecha niewiele się nauczy.

klasa integracyjna

Jestem mamą 6-latki, która po wakacjach rozpocznie naukę w szkole. Jej wiek nie jest dla mnie żadnym problemem. Uważam, że wielu rodziców karmi się propagandą. Hasła typu „nie zabierajmy maluchom dzieciństwa” to jakiś absurd. Kto tak mówi, ten chyba nie wie, jak wygląda nauka w pierwszej klasie. Nie widzę różnicy między szkołą a zerówką. Poza taką, że maluchy z zerówki tracą rok i potem znowu robią to samo, ale już w innym miejscu.

Tak więc reforma edukacji to dla mnie akurat żaden problem. Syn siostry rozpoczął szkolną przygodę wcześniej i sobie to chwalą. Przystosowane klasy, zajęcia pełne zabaw, cały dzień pod opieką jednej pani, jak coś wypadnie to można zostawić dziecko na świetlicy. Żadnego siedzenia godzinami w ławce i zadań domowych. W taką propagandę po prostu nie warto wierzyć.

W czasie rekrutacji 6-letniej córki pojawił się inny kłopot. Miałaby uczęszczać do klasy integracyjnej.

Zobacz również: Zarobki nauczyciela

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (102)
ocena
4.7/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

ola
(Ocena: 2)
2017-03-24 09:52:08

moja kolerzanka tak wyzywała niepełnosprawnych od antychryst itp ze jej nogi urwało w trzej gim jaki wniosek zdrowe dzewcze tez jest wredną suczą

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ola
(Ocena: 5)
2016-08-03 05:15:51

Złośliwe co powiece na to ze moja koleżanka nazywała takie dzieci atychrstami itp i jak skoczyła odrobiło jej 2. Nogi przy kolanie i stopie pod pąciog wpadła

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Jolanta
(Ocena: 1)
2016-06-26 12:13:28

re: LIST: „Nie chcę, żeby córka chodziła do klasy integracyjnej. To więcej szkody niż pożytku!”

Moi Drodzy, Szkoła Integracyjna NIE JEST OBOWIĄZKOWA. Jeśli uważacie, że to jest niewłaściwe aby Wasze dzieci - podobnie jak Wy Sami - uczyły się tolerancji i akceptacji ludzi innych, chorych, niepełnosprawnych... od najmłodszych lat to nie posyłajcie ich do szkół integracyjnych. Wtedy - być może - osiągną sukces zawodowy ale też macie gwarancję, że podtrzymają one polską tradycję braku jakiejkolwiek tolerancji i absolutnego egoizmu. Ale też nie dziwcie się kiedy będziecie starzy, bardzo schorowani, sklerotyczni i umierający z samotności, że będą was odwiedzać w domu starców lub hospicjum z obrzydzeniem przynosząc (raz na parę miesięcy, bo obowiązki zawodowe nie będę pozwalały....) owoce i ciasteczka. Nie życzę też nikomu z Waszych bliskich, aby urodził/miał dziecko chore, niepełnosprawne lub po prostu "inne" lub sam przestał być pięknym, młodym i zdrowym. To - wierzcie mi - uczy pokory, tolerancji i uwrażliwia na innych. Szkoda, że dopiero wtedy....tak późno. Nie twierdzę jednocześnie, ze wszystkie szkoły integracyjne są na odpowiednim poziomie (głównie pod względem jakości personelu), ale to nie przekreśla absolutnej celowości tego typu idei i kształcenia. Ciężka choroba i niepełnosprawność może dotknąć KAŻDEGO Z NAS i to w każdej chwili.... Życzę zdrowia i zdecydowanie więcej empatii.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-09 13:20:55

re: LIST: „Nie chcę, żeby córka chodziła do klasy integracyjnej. To więcej szkody niż pożytku!”

Jestem mamą chłopca z autyzmem i naprawdę podłamał mnie ten artykuł i większość komentarzy. Mój syn będzie potrzebował towarzystwa zdrowych dzieci, żeby uczyć się zdrowych zachowań, a nie nakręcać się nawzajem z innymi dziećmi chorymi na autyzm. Dla takich dzieci to jedyna szansa, żeby osiągnąć później samodzielność w tym świecie. Moim zdaniem to wyższa stawka niż nie rozpraszanie uwagi na lekcji. Dużo zależy od rodziców, to prawda. Dziecko z dysfunkcjami też potrafi się nauczyć, że innych trzeba szanowac. Ale tylko wtedy kiedy w domu i szkole inni okazują jemu ten szacunek. Smutny ten świat. Autorka tego listu tak naprawdę chce, żeby jej dziecko pielo sie po szczeblach kariery już od 6 roku życia i to kosztem innych. Rodzice chorych dzieci już i tak przechodzą przez piekło w domu, czy przy terapiach, badaniach, lekarzach... Blagam innych rodziców żeby już nie dokładali smutku i żalu. No i naprawdę, autyzm nie gryzie tylko trochę inaczej myśli.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-08 15:03:56

re: LIST: „Nie chcę, żeby córka chodziła do klasy integracyjnej. To więcej szkody niż pożytku!”

Byłam w liceum w jednej klasie z dziewczyną na wózku. Rozmowa z nią wyglądała jak z totalnie normalną laską, tylko była po prostu unieruchomiona. Niestety równości w klasie między nami a nią nie było. "XYZ pisz, co umiesz", "powiedz, co umiesz", przechodziła na lajcie z klasy do klasy mimo ocen tak marnych, że głowa mała. Sama wybitną jednostką nie jestem, pod względem oceny z biologii mnie uwalili, a XYZ normalnie przeszła na jedynkach i jednej dwójce? Jeszcze zdążyłam dostać opie*dol, za to, że przywołałam jej przypadek "Dlaczego XYZ tak, a ja tak". Żadnej normalnej argumentacji nie uzyskałam, tylko miano "No jak tak można".

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-07 11:16:53

re: LIST: „Nie chcę, żeby córka chodziła do klasy integracyjnej. To więcej szkody niż pożytku!”

Chodziłam do LICEUM z laską opóźnioną w rozwoju. Nie uczyła się W OGÓLE, to nie to, że ona się starała i jej nie wchodziło do głowy, bo sama do niej przychodziłam, żeby jej pomóc (byłam dobra z bilogii) a ona siedziała przede mną i rysowała, rozpraszała się, co chwilę gapiła się na telefon, wychodziła z pokoju, no po prostu nie wyrażała żadnej chęci nauki. sprawdziany wyglądały tak - wy piszecie to to i to, a ty Magda pisz co umiesz. Nie pisała wypracowań, z wszystkich klasówek dostawała 1, NIGDY nie była przy tablicy, a jak była pytana to odpowiadała "jaaaa się nie nauuuczyyyłaaam na dzisiaaaj". Na wf nigdy nie ćwiczyła bo boli ją noga//głowa/brzuch/palec/ręka, w końcu naklejała sobie plaster na rękę i nie ćwiczyła bo jest uszkodzona. I nie dostawała 1 za nieprzygoowanie. Od razu mówię, że to nie była klasa ani szkoła integracyjna. Oczywiście ze wszystkich przedmiotów miała 2 i 3, bo jak to nie przepuścić jej? Poszliśmy z tym do wychowawczyni, a ona do nas "a co ona będzie robić w domu jak nie zda"

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-06 13:36:01

re: LIST: „Nie chcę, żeby córka chodziła do klasy integracyjnej. To więcej szkody niż pożytku!”

Również byłam w szkole integracyjnej, konkretnie w podstawówce. To nie prawda, że nie tworzą się getta. Chore dzieci są czasem złośliwe, ale przede wszystkim (poza dziećmi niepełnosprawnymi fizycznie) na niższym poziomie rozwoju i niższym poziomie intelektualnym niż dzieci zdrowe. Nauczyciel, nawet w dobrej wierze, nie może zmusić dziecka do kolegowania się z kimś, kogo to dziecko nie lubi. Może i są na początku jakieś próby integracji (do dziś pamiętam jak próbowano przekonać nas do zaprzyjaźnienia się z nową "integracyjną" koleżanką - wyjątkowo zaniedbanym i, wybaczcie mi dosadne słowa, ociężałym umysłowo dzieckiem, które denerwowało nawet nauczycielki (co próbowały oczywiście zamaskować)), potem cała sytuacja się krystalizuje. Ilu jedenastolatków znajdzie wspólne tematy z sześciolatkami? W zależności od stopnia upośledzenia, chore dzieci zatrzymują się na konkretnym poziomie rozwoju. Nie jestem ani psychologiem, ani pedagogiem, ale pozwolę sobie stwierdzić, że długie przebywanie w towarzystwie "młodszych" nie daje dzieciom bodźca do rozwoju, żeby nie powiedzieć, że wyżej wspomniany jedenastolatek zamiast dorośleć, dziecinnieje. Może to nie są getta sensu stricto. Ale jedno jest pewnie, dzieci niepełnosprawne często żyją na marginesie klasy, a po jakimś czasie odnajdują się i zaczynają się trzymać ze swoimi chorymi kolegami z innych klas. Więc po co integracja? Nie mam zielonego pojęcia. Uważam, że dzieci upośledzone, zwłaszcza te w stopniu umiarkowanym, powinny uczyć się w osobnych szkołach. Nie są one w stanie przyswoić materiału z lekcji, wydaje mi się, że tak właściwie to mają inną podstawę programową. Ale w jaki sposób nauczyciel, w trakcie czterdziestopięciominutowej lekcji ma ich nauczyć jak wysłać list albo zrobić kanapkę? Wszystko najlepiej w sali, w której uczy się pozostałe kilkanaścioro uczniów. Dzieci niepełnosprawne umysłowo często nie wynoszą z tych szkół kompletnie nic. Mam wrażenie, że te placówki są często rozwiązaniem dla rodziców, którzy nie chcą się przyznać przed samym sobą, że mają chore dziecko, które należy posłać do szkoły specjalnej. Jedynymi beneficjentami tego typu szkół mogą być osoby niepełnosprawne fizycznie, a sprawne umysłowo, ale temat (nie)przystosowania szkół to temat rzeka. :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-06 00:18:48

re: LIST: „Nie chcę, żeby córka chodziła do klasy integracyjnej. To więcej szkody niż pożytku!”

Niestety to się sprawdza, byłam w klasie integracyjnej z trzema osobami niepełnosprawnymi, w tym jedna z tych osób wymagała wolniejszej pracy na niższym poziomie. Niestety w wielu przypadkach cierpiała cała klasa, nie wyrabialiśmy się z materiałem, pojawiła się faworyzacja. Jedynie matematyczka trzymała go w ryzach, przygotowywała mu osobne zadania i dopiero po wytłumaczeniu czegoś reszcie klasy, tłumaczyła drugi raz temu chłopakowi. My w tym czasie coś rozwiązywaliśmy, a gdy z nim skończyła dzieliliśmy się wynikami. I tu poziom był równy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-05 22:00:09

re: LIST: „Nie chcę, żeby córka chodziła do klasy integracyjnej. To więcej szkody niż pożytku!”

klasa integracyjna to najgorszy możliwy pomysł. nauczyciel wspomagający mówi do potrzebujących dzieci gdzieś na tyle sali, przez co w klasie jest hałas i ciezko sie skupić (sama niestety chodziłam do takiej klasy). poza tym nie oszukujmy się - te potrzebujące dzieci bywaja okropne, biją inne, a nauczyciele zawsze ich bronią.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-05 20:35:47

re: LIST: „Nie chcę, żeby córka chodziła do klasy integracyjnej. To więcej szkody niż pożytku!”

Ja się zgadzam, nie należy trzymać orła za nogi i nie pozwalać mu wzlecieć w imię jakiejś tam poprawności i ku uciesze rodziców dzieciaka, który ma problem. Dzieci powinny być umieszczane w klasach według swoich możliwości. Nie należy całej lekcji dostosowywać do możliwości jednego czy dwóch uczniów, nie rozumiem dlaczego rodzice dziecka z problemami intelektualnymi na siłę pchają je do klasy ze zdrowymi dziećmi - kiedy to mu w ogóle nie pomaga tylko szkodzi, takie dziecko jest non stop w tyle.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-05 21:40:09

Doucz się w temacie a potem się wypowiadaj ;).

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz