LIST: „Na zakupach przeżywam traumę! Inni kupują markowe rzeczy, a ja te najtańsze...”

01 Kwietnia 2015

Anecie marzą się produkty spożywcze i ubrania znanych marek. Niestety, jej rodzina nie może sobie na nie pozwolić.

vogue supermarket

Witajcie...

Nigdy nie byłam bogata, więc powinnam się do tego wszystkiego przyzwyczaić. Ale do biedy jakoś nie potrafię. To mnie każdego dnia upokarza. Możecie mówić, że pieniądze to nie wszystko, ale ja ciągle czuję się gorsza od innych. Mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni, ale przecież nie szybko to nastąpi. Tydzień temu skończyłam 19 lat, w maju matura, potem pewnie studia. Zanim zacznę zarabiać, to minie jeszcze sporo czasu. A żyć jakoś trzeba!

Nie mam żalu do moich rodziców, że radzą sobie tak, a nie inaczej. Kocham ich i wiem, że jak coś by się stało, to oni staną na głowie, żeby mi pomóc. No, ale wstyd mi czasami jest i to w najgłupszych sytuacjach. Wiem, że za bardzo się przejmuję, ale mam nadzieję, że to normalne w tym wieku.

Moje koleżanki nie mają takich problemów. Wiem z ich opowieści, że jak coś chcą, to dostają, a my dziadujemy nawet na zakupach spożywczych. Nie mogę sobie kupić markowego jogurtu, bo na półce jest o połowę tańszy. Co z tego, że smakuje beznadziejnie i aż odechciewa mi się tego jeść...

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (98)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

mua
(Ocena: 5)
2015-04-04 01:58:10

re: LIST: „Na zakupach przeżywam traumę! Inni kupują markowe rzeczy, a ja te najtańsze...”

No akurat z butami się zgodzę- ciuchy z lumpa to nie problem, ale na buty potrafię oszczędzać ze 3 miesiące jak chce. I to nie prawda ze buty za 500 zł są takie jak za 100Zł . Napisała to ewidentnie osoba która nigdy takich nie miała ale to niewazne, materiał i wykonanie się liczy. co do pieniędzy- kiciu, przed Tobą piękne 4 miesiące wakacji. Pomysł ile możesz zarobić i odłożyć np jadąc za granicę? na tyle że spokojnie będziesz miała na wszystko co potrzebne. potem jakaś praca dorywcza i już nigdy nie bd prosić rodziców o pieniądze ani kupować tanich jogurtów

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 2)
2015-04-03 21:51:20

re: LIST: „Na zakupach przeżywam traumę! Inni kupują markowe rzeczy, a ja te najtańsze...”

Powiem Ci szczerze. Nikt nie ZAUWAŻA TEGO JAK SIĘ UBIERASZ I CO JESZ. No dobra, może nie tak znowu nikt, ale prosze Cię, chcesz mieć lepiej? Idź do pracy. Ja odrazu po szkole poszłam do pracy, pracuje dorywczo, zdobywam zawód, pomagam rodzicom w domu, tak, że nic nie muszą robić. Jak nie zapracujesz na nic, to nic nie będziesz miała. Nic nie przychodzi w życiu łatwo. I powiem Ci, że ci wszyscy studenci też pracują, to nie jest tak, że wszystko dostają od rodziców. Wiem, bo połowa moich znajomych to studenci. Nie użalaj się nad sobą, bo to żałosne, lepiej weź się do roboty.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Wika
(Ocena: 1)
2015-04-03 20:07:45

re: LIST: „Na zakupach przeżywam traumę! Inni kupują markowe rzeczy, a ja te najtańsze...”

Zarabiam od kiedy skończyłam 16 lat. Prace dorywcze, korepetycje, prace sezonowe. Po liceum poszłam na studia - studia zaoczne, które sama opłacam. Usilnie szukając pracy dostałam się na staż. Nie udało się zaczepić - wiadomo, w JST jest to niewykonalne. Nie poddałam się, zaczepiłam o kolejny staż. Prace dorywcze weekendami w sklepach, w magazynach przy rozładunku, nocami przy księgowości. Początkowe pieniądze nie były wysokie. Drugi staż był przełomem. Dawałam z siebie wszystko, po stażu dostałam etat. Od trzech lat pracuję w międzynarodowej firmie, pnę się w górę. Trochę pomysłu na siebie, na życie, mniej biadolenia. Chcesz wszystko dostać od życia za darmo? Nie włożysz wysiłku - nie masz prawa na wyrzuty względem swojego statusu. Pisze to córka sprzątaczki i woźnego - najlepszych rodziców pod słońcem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
jolka
(Ocena: 4)
2015-04-03 08:22:57

re: LIST: „Na zakupach przeżywam traumę! Inni kupują markowe rzeczy, a ja te najtańsze...”

Po pierwsze masz 19 lat to mozesz isc do pracy. Ja w wieku 16 lat jezdzilam na zbiory wisni, jablek, truskawek. Zawsze cos zarobilam i moglam sobie kupic to co chcialam. Po drugie idz na studia zaoczne. Zdobedziesz doswiadczenie w pracy i zarobisz pieniadze, bo studiowanie przez 5 lat nie zapewni Ci pracy za przyzwoite pieniadze. Po trzecie tansze nie znaczy gorsze. Wazny jest sklad. Jesli nie masz ochoty jesc szynki to jej nie jedz. ja sama czesto szukam promocji, kupuje przecenione ubrania, nawet do ciucholandu zagladam bo nozna upolowac swietne ubrania nie wydajac 90 zl za bluzke. Dziewczyno zacznij dzialac.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ania
(Ocena: 5)
2015-04-02 19:23:36

re: LIST: „Na zakupach przeżywam traumę! Inni kupują markowe rzeczy, a ja te najtańsze...”

o matko, dzięki Tobie zrozumiałam właśnie, że jestem lumpem, bo zamiast chodzić do almy, zasuwam z rodzicami do biedronki.. a zamiast kupować buty w najdroższych sklepach chodzę do ccc i noszę balerinki za 59 zlotych.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
xxx
(Ocena: 5)
2015-04-02 10:49:29

re: LIST: „Na zakupach przeżywam traumę! Inni kupują markowe rzeczy, a ja te najtańsze...”

Recepta to praca, masz 19 lat do roboty! Można znaleść prace 2/3 razy w tygodniu np. jako kelnerka wieczorami i wtedy zarobisz sobie na swoje drobne wydatki a do szkoły tez można chodzić. Ja na studiach dziennych dawałam rade pracować więc jak sie chce to można :) a w wakacje najlepiej własnie za granice pojechać zarobić :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-04-02 08:36:38

re: LIST: „Na zakupach przeżywam traumę! Inni kupują markowe rzeczy, a ja te najtańsze...”

Na szczęście nigdy nie miałam takiego problemu jak ty i bardzo ci współczuję. Na twoim miejscu na wakacje jeździłabym za granicę do pracy np na jakieś owoce,warzywa. Zarobiłabyś sobie i starczyło by ci na rok szkolny na ciuchy, jedzenie itp

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-04-02 01:31:29

re: LIST: „Na zakupach przeżywam traumę! Inni kupują markowe rzeczy, a ja te najtańsze...”

Masz 19 lat, za chwilę matura. Jeśli nie jesteś superambitna to nie idź na dzienne studia bo szkoda Twojego czasu. Zapierdzielaj do roboty. Choćby za 7zl za godzinę. Za 1000 zl na miesiac oplacisz zaoczne studia i starczy ci na lepszy jogurt. Jeśli odciążysz rodziców z kupowania tobie co 3 miesiące butów i tej całej reszty to już im będzie lżej. Powinno ci być wstyd, że będąc "dorosła" masz o to pretensje. Skoro oszczędzają na wszystkim to nie mają.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Aga
(Ocena: 5)
2015-04-02 18:55:37

Może wczuj się w sytuację i bądź obiektywna? Jestem pewna na 100 %, że ty miałaś zupełnie inne życie (lepsze) niż te które jest opisane w liście. Poza tym tanie jedzenie naprawdę szkodzi zdrowiu .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-04-01 22:24:02

re: LIST: „Na zakupach przeżywam traumę! Inni kupują markowe rzeczy, a ja te najtańsze...”

Niektóre te niemarkowe rzeczy są dużo zdrowsze, a tańsze tylko dlatego że nie płacisz za reklamę :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-04-01 20:56:24

re: LIST: „Na zakupach przeżywam traumę! Inni kupują markowe rzeczy, a ja te najtańsze...”

Rodzice mają obowiązek utrzymywać dzieci do 26 roku życia jak się uczą ale jak ich nie stać to nikt ich nie zmusi finansować dzieciom studiów i jeszcze cotygodniowych imprez. Można zatem albo narzekać że się jest biednym, albo brać sprawę w swoje ręce. U mnie w domu nigdy nie brakowało pieniędzy, tatuś swoją firmę rozprzestrzeniał w Europie Zachodniej, mama spełniała się w pracy w tzw "państwówce". Brakowało mi jedynie tego żebym wróciła do domu gdzie mama czeka na mnie z obiadem a tatuś czyta gazetę w fotelu. Mam do nich żal do dziś. Po zakończeniu gimnazjum podjęli jedyną decyzje za która im dziękuje, mianowicie wysłali mnie do pracy bo "nie szanowałam wartości pieniądza" (chyba do dziś nie dopatrują się tu swojego błędu). Więc mając 16 lat poszłam do pracy do przyjaciela moich rodziców, nauczyłam się pracować i polubiłam z młodym szefem który w między czasie przejął firmę. Na studiach zarabiałam weekendami i całe wakacje. Od rodziców wzięłam grosze jak nie starczyło do końca miesiąca. Żyłam oszczędnie, mało kupowałam ciuchów i nie przejadałam drogich posiłków. Po prostu znienawidziłam pieniądze rodziców bo one dawały mi jedynie bezpieczeństwo ale żadnych uczuć które jako dziecko potrzebowałam. Więc sądzę że idzie uczyć się pracując i oszczędzając bo co za różnica czy kupisz coś w biedronce czy w piotrze i pawle? Wiem że w głowie nastolatki to nie do przyjęcia ale nie liczy się czy ubierasz się w firmowych sklepach czy na bazarze i czy jesz jogurt za 99 gr czy 2,5 zł. A jeśli według ciebie tak nie można to polecam znaleźć prace :) będzie łatwiej

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz