LIST: „Na wesele wydałam grosze! Mrożone jedzenie, rozcieńczany alkohol, sztuczne kwiaty...”

11 Maja 2016

Izabelli wcale nie jest wstyd. Cieszy się, że weszła na nową drogę życia bez długów.

tanie wesele

Postanowiłam napisać tych kilka słów. Nie po to, żeby kogoś zdenerwować albo się zdemaskować. Po prostu chcę udowodnić, że wymarzone wesele wcale nie musi kosztować majątku. Często słyszę od znajomych, że muszą poczekać z organizacją ślubu, bo ich na to nie stać. Chcą na bogato albo wcale. Szczerze mówiąc, to ja też tak myślałam. Ale krok po kroku i udało się sporo zaoszczędzić.

Wiadomo, to nie była uroczystość jak z amerykańskiego filmu, ale mężatką jestem, a goście zadowoleni, więc wszystko poszło zgodnie z planem. Ktoś powie, że przesadziliśmy i zachowaliśmy się bezczelnie, ale przepraszam bardzo - nikt się nie zorientował, więc w czym problem? Mnie się podobało i najbliżsi też nie składali reklamacji.

Chcę podpowiedzieć kilka trików, które warto zastosować, żeby było taniej. Nie są widoczne gołym okiem, a znacznie zmniejszają budżet!

Zobacz również: Cena pierścionka zaręczynowego i koszt wesela mają znaczenie. Jakie kwoty zwiastują szybki rozwód?

 

Strony

Komentarze (144)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 2)
2016-05-17 22:36:57

re: LIST: „Na wesele wydałam grosze! Mrożone jedzenie, rozcieńczany alkohol, sztuczne kwiaty...”

O ile oszczednosc na sukience i garniturze jeszcze mozna zrozumiec (w koncu to rzeczy, ktore zaklada sie zwykle tylko raz, a potem wisza w szafie), o tyle serwowanie wlasnym gosciom mrozonek jest odrazajace. Przeciez to czuc od razu! Nie zauwazyli roznicy? A moze po prostu nie chcieli jej urazic, to jej do glowy nie przyszlo? Ja bym sie czula upokorzona, gdyby ktos zaprosil mnie tylko po to, zeby na mnie zarobic i zaserwowalby mi prawie niejadalne smieci. Czemu od razu nie poleciala w zupki chinskie z torebki? Pewnie nadal wierzylaby, ze nikt nic nie zauwazyl. O alkoholu sama napisala, ze duzo zostalo, wiec na cholere go rozcienczala, skoro bylo wystarczajaco duzo butelek? Tego sie nie da wytlumaczyc inaczej niz zwyklym skapstwem. Tak to jest, jak kogos nie stac, a probuje udawac, ze robi wielkie wesele i za wszelka cene chce, zeby wygladalo na bogato. Do restauracji z normalnym jedzeniem by ich nie zaprosila, bo jeszcze ktos by pomyslal, ze nie stac jej na tradycyjne wesele. Tego by chyba nie przezyla.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-17 04:57:50

re: LIST: „Na wesele wydałam grosze! Mrożone jedzenie, rozcieńczany alkohol, sztuczne kwiaty...”

Hahaha! Hejtują pewnie głównie takie które same urządziły wielki bal i teraz sobie plują w brodę że dług został albo w najlepszym razie poszła kupa kasy na imprezę z której nie mają fajnych wspomnień i próbują czymś usprawiedliwić swój błąd, zakrzyczeć głos rozsądku. Albo bywalcy weseli którzy myślą że za bukiet kwiatków czy opakowaną flaszkę należy im się traktowanie po królewsku -ach, nie! Przecież to nie za coś, tylko za to że są! Może jeszcze zamiast się rzucać ryżem pod kościołem zacznijcie się rzucać kawiorem bo ryż jest dla plebsu :D Kije z dup wyjmijcie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-13 12:42:00

re: LIST: „Na wesele wydałam grosze! Mrożone jedzenie, rozcieńczany alkohol, sztuczne kwiaty...”

biorąc ślub i urządzając wesele trzeba być przygotowanym na wydatki, oczywiście warto oszczędzić, żeby nie było długów na nowej drodze życia, ale takiego buractwa jak ty droga autorko zaprezentowałaś to w życiu nie widziałam. Czytając ten wpis to tak: po 1. sztuczne kwiaty? Nie wiem czemu, ale skojarzyło mi się sztuczne kwiaty - sztuczna miłość. Nie stać was było naprawdę nawet na niewielką ilość żywych?! po 2. z tym wypożyczaniem wszystkiego. Jesteś pewna że wychodziłaś za faceta swojego a nie "wypożyczonego"? Biżuteria droga, ale w zasadzie kupujesz na całe życie. O ubraniu się nie wypowiadam, bo dużo osób wypożycza. po 3. jedzenie z mrożonki? Alkohol rozcieńczany? Jeśli nie było Cię stać na wesele w lokalu, albo zrobienie na wynajętej sali na bieżąco wszystkiego samemu z pomocą np jakiś sióstr, kuzynek czy kogoś to trzeba było ograniczyć się do obiadu i ciasta! Mrożonki? Co za kretynka ci taki pomysł podsunęła? Jedzenie z mrożonki to koszmar. I kto wymyślił pomysł z rozcieńczaniem alkoholu skoro ten był jeszcze w zapasie?! po 4. trochę zastanawia mnie pomysł ze zdjęciami robionymi przez brata, jakby on nie chciał się pobawić na weselu tylko latać z aparatem. Chyba że sam się zgłosił na ochotnika, w co wątpię bo to ty tylko szukałaś kogo można jeszcze wykorzystać za darmo i gdzie tylko oszczędzić. Ślub i wesele można zrobić w ten sposób, żeby ograniczyć koszty, ale z klasą, taktem i dobrym smakiem. A tutaj tego wszystkiego zabrakło, bo oszczędziłaś na wszystkim. Dobrze, że nie pobieraliście się we wiacie przystankowej PKSu, bo to już byłoby zupełnie tanio. Obawiam się, że na gminnych dożynkach by bardziej "bogato" i z klasą było niż na twoim "weselu". Goście widać mieli dużo taktu i dobrego wychowania żeby nie powiedzieć ci w twarz co to było, dużo z nich gdyby wcześniej wiedziało co za impreza się zapowiada to może by nawet zrezygnowało z przyjścia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
inferno
(Ocena: 5)
2016-05-15 01:06:42

"Dobrze, że nie pobieraliście się we wiacie przystankowej PKSu (...)" hahahah idealnie podsumowane. No naprawdę szczyt cebuli to "wesele" autorki. Tak jak piszesz, jeśli ktoś naprawdę nie ma pieniędzy to można urządzić przecież skromne wesele, ale gustowne. A to, to jakaś maniana. Ja bym się zapadła pod ziemię :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-17 04:40:54

"Szczyt cebuli" to wydać równowartość mieszkania (w niektórych miastach) na sutą bibę "na bogato" po to żeby nie wyjść na biedaka i po to by przez jedną noc najeść się przeciętnego jadła (nic szczególnego jak człowiek bywa w restauracjach), napić przeciętnego alkoholu, posłuchać tandetnej muzyki przy irytujących zabawach, sprawić drobną i byle jaką radość wielu ludziom w tym takim których się prawie nie zna i takim których się nie lubi.... a wcześniej zmarnować rok życia na przygotowania. Faktycznie "pełnia klasy" zastaw się a postaw się. Prawdziwym cebulactwem czy buractwem są rozrzutne biedaki które pragną zabłysnąć na jedną noc i zaściankowa mentalność oparta na potrzebie eksponowania luksusu i udawanego dobrobytu. Kojarzy mi się z cygańskim stylem dekorowania wnętrz albo z czymś równie pozbawionym smaku. Tak naprawdę nieważne czy robi to człowiek biedny czy zamożny. Jest to dla mnie groteskowe nawet jeśli człowiek nie potrzebuje w tym celu żadnych kredytów i jedynie pozbywa się części oszczędności, po prostu gdy robi to biedak to jest to jeszcze głupsze i jeszcze bardziej irracjonalne bo niszczy sobie kawał życia, ale u zamożnego też będzie to marnotrawstwo czasu i pieniędzy. Choć jestem w świetnej kondycji finansowej to nigdy nie wydam ani grosza na wesele i nie poświęcę ani jednego dnia z mojego bezcennego życia na jego organizację, mój facet to popiera. Nie dlatego, że jesteśmy skąpi, lubimy się dzielić ale w mądry sposób. Ale proszę, mówicie dalej wszystkim że nieoszczędne wydawanie (czyli zwykła niegospodarność) to przejaw klasy, pomożecie komuś kto zarabia na tym, że ludzie myślą iż u niego można kupić klasę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-17 10:56:42

Anonimie z 4:40: A czy ktoś tutaj powiedział o "zastaw się a postaw się"? Nie trzeba robić wesela dla rodziny, którą ostatni raz widziało się na komunii. W zasadzie lepsze od takiego buractwa byłoby w ogóle nie robienie wesela, tylko zorganizowanie dla najbliższej rodziny obiadu weselnego i ciasta + ew. przystawki, po 3-4 godzinkach posiedzenia do domu i tyle. Nikt nie mówi, że wesele musi być na bogato bo inaczej będzie burackie. Trzeba tylko mimo wszystko okazać szacunek swoim gościom podać coś z pomyślunkiem i klasą, a nie podawać im lurę z alkoholu i żarcie z mrożonki i jeszcze być z tego dumnym. No sorry, można ograniczyć ilość osób, można samemu to zorganizować, ale nie odpie**** taki cyrk i się jeszcze chwalić, że się zarobiło na tym interesie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-12 21:04:29

re: LIST: „Na wesele wydałam grosze! Mrożone jedzenie, rozcieńczany alkohol, sztuczne kwiaty...”

o ile totalnie jestem za oszczędności na sukience/garniaku, butach, wystroju, limuzynie, fotografie itp, to na jedzeniu i alkoholu oszczędzać to cebulactwo.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-08-29 09:27:30

Dokładnie...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-12 19:34:44

re: LIST: „Na wesele wydałam grosze! Mrożone jedzenie, rozcieńczany alkohol, sztuczne kwiaty...”

Oszczędzać można na wszystkim: -obrączki z lombardu -nie do pary, -muzyka z radia zet lub rmf - wiadomości co godzinę zamiast przyśpiewki "A teraz idziemy na jednego", -na przywitanie młodych bułka zamiast chleba, bo i tak się całego nie zje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-17 04:47:39

już chyba bym wolała radio zet niż chu*ostwo jakim się raczy gości na typowym weselu. "Jedzie pociąg z daleka" i jakiś discopolo shit.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-12 18:35:38

re: LIST: „Na wesele wydałam grosze! Mrożone jedzenie, rozcieńczany alkohol, sztuczne kwiaty...”

Nikt się nie zorientował ? Nie bądź śmieszna. Po prostu ludzie mieli dość kultury, żebu ci tego w twarz nie powiedzieć.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ewelina
(Ocena: 5)
2016-05-12 18:28:39

re: LIST: „Na wesele wydałam grosze! Mrożone jedzenie, rozcieńczany alkohol, sztuczne kwiaty...”

Wiesz co ? Jeszcze taniej by wyszło, gdyby goście przyszli ze swoim jedzeniem ! Przynajmniej jedli by coś dobrego...wybacz, ale zapraszanie gości i podawanie im taniego mrożonego jedzenia, rozcieńczanego alkoholu to absolutny brak kultury. Szkoda ci było pieniędzy na gości, trzeba było nie zapraszać. Nikt ci nie powie, że twoje wesele było słabe, bo twoi goście są widocznie lepiej wychowani od ciebie. Nie masz pojęcia na czym polega przyjmowanie gości, dla ciebie wesele to była tylko okazja do zebrania kasy id ludzi. To perfidne zagranie. Że też ci nie wstyd.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Magda
(Ocena: 5)
2016-05-12 17:52:06

re: LIST: „Na wesele wydałam grosze! Mrożone jedzenie, rozcieńczany alkohol, sztuczne kwiaty...”

A ja bym się na twoim miejscu wstydziła bylejakości. Zaprosiłaś gości i karmiłaś ich mrożonkami ? Skoro zależy ci tylko na pieniądzach, to po co robiłaś wesele ? I nie miej złudzeń, ludzie nie są idiotami i widzą więcej niż myślisz.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-12 17:07:32

re: LIST: „Na wesele wydałam grosze! Mrożone jedzenie, rozcieńczany alkohol, sztuczne kwiaty...”

Wiocha najwieksza z rozcienczana wodka.. chyba lepiej tansza niz wode? Dramat. Zebys sie kiedys potrula taka rozcienczona sskoro juz taka oszczedna jestes .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-12 13:46:55

re: LIST: „Na wesele wydałam grosze! Mrożone jedzenie, rozcieńczany alkohol, sztuczne kwiaty...”

Ja z kolei jestem pod wrażeniem że kobieta potrafiła tak sobie poradzić.Bo fakt jest taki że udane wesele nie świadczy o tym czy wydasz dużo kasy czy nie.Miała rację,gratuluję takiego podejścia a nie jak wielu Polaków robi wszystko na pokaz.Fakt rozcieńczanie alkoholu to troche słabo wygląda ale poza tym wydaje mi sie ze wszystko było ok.Przecież nie podała jedzenia ze śmietnika.A sukienka,buty czy garnitur..każdy się ubiera jak chce i nie trzeba miec sukni za 5 tys.To tak samo jak goście którym przecież sie nie mówi ile mają dać w kopertę,to każdego indywidualna sprawa a z tego co słyszę zdarzają sie też puste koperty

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-12 16:19:40

Tanie wesele to takie, w które trzeba włożyć dużo wysiłku i jak najwięcej rzeczy zrobić samemu. Albo ma się czas albo pieniądze

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-17 05:07:54

Albo jedno i drugie jak ich nie marnujesz na wesele :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz