LIST: „Masz w swoim otoczeniu grubasa i siedzisz cicho? Jesteś współwinna jego otyłości!”

21 Czerwca 2015

Lidia uważa, że rodzina i znajomi mają obowiązek wytknięcia problemu. Jej wygarnęła przyjaciółka.

otyłość

Witam serdecznie...

Mój list nie spodoba się wielu osobom, ale chyba zaryzykuję. Nie jestem kolejnym chudzielcem, który wytyka palcem tłuściochów. Bliżej mi do tej drugiej grupy, chociaż bardzo się staram. A byłoby pewnie jeszcze gorzej, gdyby nie jeden taki chudzielec, który wygarnął mi, że wyglądam fatalnie i muszę się wziąć za siebie. Chyba jestem nieczuła, ale dziękuję za te ostre słowa. Bez tego wstrząsu pewnie dalej bym się obżerała. Osoby z nadwagą, chociaż zdają sobie sprawę z problemu, raczej z nim nie walczą. Łakomstwo jest silniejsze od potrzeby schudnięcia i przypodobania się innym.

Wiem to po sobie, bo otyła byłam od wczesnego dzieciństwa i przez lata nic się nie zmieniło. Trochę urosłam do góry, ale wszerz jeszcze bardziej. Widziałam to, nie lubiłam swojego tłuszczu, często mi dogryzano, ale zawsze jakoś to sobie tłumaczyłam. Mam kiepską przemianę materii, taka moja uroda, przynajmniej jestem sympatyczna, nikomu nic do tego... Znalezienie powodu, żeby nic nie zmieniać to żadna filozofia. Dlatego ja jestem zwolenniczką zasady, że lepsza brutalna prawda, niż fałsz.

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (30)
ocena
4.6/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-05 10:44:11

re: LIST: „Masz w swoim otoczeniu grubasa i siedzisz cicho? Jesteś współwinna jego otyłości!”

Pozwólcie, że się nie zgodzę. Dwa lata temu ważyłam równo 140 kilogramów, obecnie 67. Może nie jest to wynik zadowalający dla innych, ale dla mnie osobiście - jest ogromnym sukcesem. Przez te dwa lata znalazłam wymarzoną pracę i chłopaka, którego kocham. A moja historia zaczęła się nie od słów, a od zdjęcia. Zawsze wiedziałam, że jestem otyła, ale kiedy zobaczyłam się na zdjęciach, to był dla mnie przerażający moment. Oglądałam je z innymi ludźi i kiedy zobaczyłam, że oni nie komentują tego, jak wygladam, poczułam się strasznie... Zdałam sobie sprawę z tego, że jestem potworem. Moim zdaniem kazdy musi dojrzeć do tej decyzji, bo każda osoba gruba, jest świadoma, że jest gruba, ale musi być jakiś impuls, żeby wzięła się za siebie. Nie muszą to być koniecznie obraźliwe słowa koleżanki. W swojej rodzinie i wśród przyjaciół miałam zawsze pełne wsparcie i nigdy nie odczułam, że jestem obrzydliwa czy inna. Za to ich kocham.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Lola
(Ocena: 5)
2015-07-02 20:11:20

re: LIST: „Masz w swoim otoczeniu grubasa i siedzisz cicho? Jesteś współwinna jego otyłości!”

To, co powiedziała koleżanka autorki to zwyczajna przemoc psychiczna w czystej formie, a ona bierze to za dowód przyjaźni...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ss
(Ocena: 5)
2015-06-23 00:01:19

re: LIST: „Masz w swoim otoczeniu grubasa i siedzisz cicho? Jesteś współwinna jego otyłości!”

Całe życie słyszę od rodziców, że jestem gruba, wyzywają mnie, obrażają, kontrolują i liczą kiedy i ile jem. Przez lata nabawiłam się nerwicy i nie wychodzę z domu. Gruba jestem nadal. Chyba jednak nie jest to dobre rozwiązanie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-06-25 01:15:17

autorka podkreśla, że nie chodzi o obelgi i całkowitą kontrolę. nasi bliscy znają nas najlepiej, więc powinni wiedzieć w jaki sposób (racjonalny!) do nas dotrzeć. wyzywanie nic nie da, może jedynie pogorszyć sytuację

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
neeena
(Ocena: 5)
2015-06-22 00:46:20

re: LIST: „Masz w swoim otoczeniu grubasa i siedzisz cicho? Jesteś współwinna jego otyłości!”

Dziewczyny ile w was jadu! Nie sadze ze chcecie byc grube,bo nie oszukujmy sie ale nadmierna tkanka tluszczowa nie jest oznaka zdrowia i urody. To wyglada okropnie po prostu. Nie rozumiem jak ktos moze sie w lustrze patrzec na siebie w takim stanie i nic z tym nie robic. Mnie tez waga sie chwiala raz bylam w sam raz , potem bardzo chuda. Dzisiaj jestem zdecydowanei fit ale tylko dlatego ze trenuje i odzywiam sie zdrowo.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Różowy Gerber
(Ocena: 5)
2015-06-21 21:29:52

re: LIST: „Masz w swoim otoczeniu grubasa i siedzisz cicho? Jesteś współwinna jego otyłości!”

niestety glupoty gadasz. bo kazdy musi sam chciec i zdecydowac sie na ta walke i zmiane. musi znalezc motywacje w sobie. a umoralniajace pogadanki pomoga jedynie zwiekszyc poczucie winy. a porownanie z alkoholikai niestety rownie nie trafne - alkoholik musi czesto upasc az na samo dno, aby zechcial sie leczyc i zadne prosby, zmuszanie i umoralnianie nie pomoze, a moze przyniesc odwrotny efekt. pozdr

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2015-06-21 21:01:50

re: LIST: „Masz w swoim otoczeniu grubasa i siedzisz cicho? Jesteś współwinna jego otyłości!”

Boże, każdy ma prawo wyglądać jak chce, każdy też ma lustro i wie jak wygląda. Po co na siłę zmieniać ludzi? Dla ich dobra, zdrowia, urody...? Bez sensu. Osoba, której wytyka się wady, krytykuje jej wygląd zamyka się w sobie i może np. zajadać smutki. Więc odczepcie się od innych i patrzcie na siebie! Tak trudno? No chyba nie...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 4)
2015-06-21 20:57:25

re: LIST: „Masz w swoim otoczeniu grubasa i siedzisz cicho? Jesteś współwinna jego otyłości!”

W pewnym sensie się z tobą zgadzam. Moja sytuacja z zeszłego roku była podobna do twojej. Też byłam kiedyś gruba i wszyscy mi to wypominali, a ja w dalszym ciągu tyłam. Oszukiwałam sama siebie, że jest dobrze. Potrafiłam zjeść paczkę chipsów dziennie i do tego mnóstwo słodyczy. Dopiero mój tata szczerze ze mną o tym porozmawiał, też nie obeszło się bez niemiłych słów, ale w końcu to do mnie dotarło. Po jakimś czasie przestałam się obżerać, zaczęłam jeździć na rowerze, trenować, zdrowo jeść. Choć nie uważam, żeby ktoś, kto ma w otoczeniu otyłą osobę, a siedzi cicho, był współwinny jego otyłości. Jak dla mnie w większej części to jest jej wina, sama się doprowadza do takiego stanu, a przyjaciele, rodzina mogą tylko spróbować nakłonić do zmiany. To czy ta osoba się na to zdecyduje, zależy tylko od jej samej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-06-21 16:34:17

re: LIST: „Masz w swoim otoczeniu grubasa i siedzisz cicho? Jesteś współwinna jego otyłości!”

Sorry, jeśli załóżmy miałabym bardzo grubą koleżankę, to zapewne coś w końcu bym powiedziała, np. na zasadzie, że nieszczególnie podoba mi się to, jak wygląda i martwię się o jej zdrowie. Tyle. Reszta należy do niej i jeśli chciałaby coś zmienić, to chętnie bym pomogła; jeśli nie, to jej decyzja. I ja współwinną na pewno bym się nie czuła! Dlaczego niby mam obwiniać siebie samą o to, jak inni ludzie wyglądają? Trochę to bez sensu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-06-21 12:00:12

re: LIST: „Masz w swoim otoczeniu grubasa i siedzisz cicho? Jesteś współwinna jego otyłości!”

To świetnie, że sytuacja u Ciebie tak się potoczyła.. i widać świetne efekty :) ! Osobom z nadwagą i otyłym trzeba przesłać jasny, prosty i skuteczny przekaz. Nie chodzi o dobitne obrażanie, ale dobitną wiadomość, że sobie szkodzą! Sama mam nadwagę, mam ogromny problem powstrzymać chęć sięgnięcia po słodycze, ale zdaję sobie sprawę z tego, że jeżeli czegoś z tym nie zrobię to nabawię się chorób, większych kompleksów. Udało mi się jedynie te słodycze w znacznym stopniu ograniczyć, zaczęłam jeździć na rowerze.. i czekam aż zredukuję pszenicę i cukier do minimum. Życzę wszystkim wytrwałości! ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-06-21 11:45:14

re: LIST: „Masz w swoim otoczeniu grubasa i siedzisz cicho? Jesteś współwinna jego otyłości!”

Niestety nie masz do końca racji. Mój tata jest otyły i ani prośby mamy ani jej groźby nie odnoszą skutku. Ja też ciągle mu powtarzam, że musi schudnąć dla zdrowia. Trwa to już kilka lat i jest coraz gorzej ( tyje średnio 2-3kg na rok, ale co będzie np. za 10 lat ?). Generalnie nie na wszystkich to działa. Ja też byłam kiedyś gruba i nie pomagało nic, a wiedziałam co myśli o mnie rodzina i znajomi. Dopiero sama musiałam do tego dojrzeć, wziąć się za siebie i schudnąć.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-06-21 12:07:23

Znam to. Mój narzeczony jak się poznaliśmy wyglądał zupełnie normalnie. W ciągu 8 lat przytył około 30 kilo i teraz waży ok 120 kg. Nic nie pomaga. Wstydzę się trochę za niego bo ja też przytyłam ale dwa lata temu schudłam 10kg i teraz wyglądam normalnie. Myślałam że moja zmiana go zmotywuje. Nie podziałało. Mówię mu o dzieciach, o cukrzycy, o nadciśnieniu. Mówię mu nawet że troche mi głupio gdzieś znim wychodzić bo ludzie się na nas gapią. Nic to nie daje. Tacy ludzie muszą sami wziąć się za siebie i żadne umoralniające gadki albo nawet złośliwości na nich nie działają. Sami muszą zrozumieć że nadwaga i otyłość są złe dla ich zdrowia i samopoczucia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-06-21 16:35:57

Bo żadne groźby, prośby, zastraszania i szantaże NIGDY nie zadziałają. To wszystko ma odwrotny skutek.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-06-22 15:17:30

To co według Ciebie niby pomaga? Zarówno ja jak i moja mama tłumaczymy tacie czym grozi otyłość. Co więcej, on uwielbia narty, a ledwo na nich jeździ bo kręgosłup i nogi nie wytrzymują. Kiedyś pokonywał czarne trasy, a teraz ledwo daje radę na niebieskich. Niestety czasem tylko "tragedia" pomaga :(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz