LIST: „Kto powinien się zająć psem po rozstaniu? Były nie chce mi go oddać, chyba pójdę do sądu!”

23 Września 2015

Lucyna straciła narzeczonego i ukochanego pupila. Nie potrafi się pogodzić zwłaszcza z tym drugim.

pies

Witajcie,

postanowiłam napisać, bo potrzebuję pomocy. Nikt za mnie tej sprawy nie załatwi, ale może chociaż podpowiecie mi, co robić? Ja już naprawdę nie wiem i czuję się z tym coraz gorzej. W jednej chwili straciłam dwie miłości swojego życia – chłopaka, z którym miałam wziąć ślub i wychowywać dzieci oraz psa. Z facetami różnie bywa i nam wreszcie nie wyszło, ale psiaka bardzo chciałabym mieć przy sobie. Tylko, że on też go bardzo kocha. Chociaż nie jest mi to na rękę, muszę to przyznać. Byliśmy ze sobą od czasów klasy maturalnej, a dzisiaj oboje mamy 26 lat. Długi związek, jak na młodych ludzi, bo 7 lat przetrwaliśmy praktycznie bez żadnych problemów. Nigdy nie było pomiędzy nami poważnej kłótni.

Sprzeczki, wiadomo, czasami do nich dochodziło, ale to były naprawdę głupoty, a nie awantury. Dlatego ze spokojem patrzyłam w przyszłość i było dla mnie oczywiste, że będzie z tego ślub. Wstępnie nawet już to planowaliśmy, bo w ostatnie Boże Narodzenie on mi się oświadczył. Od prawie 2 lat mieszkaliśmy razem i naprawdę musiałoby się stać coś strasznego, żeby nic z tego nie wyszło. Razem też adoptowaliśmy psa ze schroniska. Pamiętam nawet rozmowę na ten temat. Bawiliśmy się z psiakiem, którego przygarnęła nasza wspólna znajoma i wtedy on zapytał „czy myślisz o tym, o czym ja myślę?”. Tydzień później byliśmy już w schronisku.

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (21)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-29 00:52:01

Szkoda mi cię, ale uważam że to twój były narzeczony powinien zatrzymać psa. Piszesz, że ty sobie bez tego psa nie poradzisz a twój narzeczony tak, jakoś przez te kilka miesięcy sobie radziłaś. On może kochać go tak samo jak ty. Nie polecam wnosić sprawy do sądu bo wszystkie dokumenty podpisywaliście razem, a na umowę słowną, że później będzie u ciebie nie masz żadnych dowodów. Myślę, że decydującym faktem zarówno dla mnie i dla sądu będzie to, że to on a NIE TY opiekował się nim przez te kilka miesięcy. Jeżeli tak bardzo by ci na nim zależało to wziełabyś go ze sobą pomimo obecności kota a niezostawiała na kilka miesięcy. Teraz chcesz go mieć tylko dlatego bo wierz, że nie możesz go mieć. Zrozum pies przywiązany jest już bardziej do twojego exs, zasugeruj się jego dobrem i zostaw go tam gdzie jest. Radzę w tej sytuacji rozglądnąć się za nowym psem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-29 00:46:31

Szkoda mi cię, ale uważam że to twój były narzeczony powinien zatrzymać psa. Piszesz, że ty sobie bez tego psa nie poradzisz a twój narzeczony tak, jakoś przez te kilka miesięcy sobie radziłaś. On może kochać go tak samo jak ty. Nie polecam wnosić sprawy do sądu bo wszystkie dokumenty podpisywaliście razem, a na umowę słowną, że później będzie u ciebie nie masz żadnych dowodów. Myślę, że decydującym faktem zarówno dla mnie i dla sądu będzie to, że to on a NIE TY opiekował się nim przez te kilka miesięcy. Jeżeli tak bardzo by ci na nim zależało to wziełabyś go ze sobą pomimo obecności kota a niezostawiała na kilka miesięcy. Teraz chcesz go mieć tylko dlatego bo wierz, że nie możesz go mieć. Zrozum pies przywiązany jest już bardziej do twojego exs, zasugeruj się jego dobrem i zostaw go tam gdzie jest. Radzę w tej sytuacji rozglądnąć się za nowym psem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anna
(Ocena: 5)
2015-09-24 11:30:38

re: LIST: „Kto powinien się zająć psem po rozstaniu? Były nie chce mi go oddać, chyba pójdę do sądu!”

Zapytajcie psa o zdanie, z kim chce zostać ;) A tak serio, to pies przecież musi mieć jakiegoś "ulubieńca". Koleżanka adoptowała kota, chwilę potem poznała chłopaka. On adoptował kolejnego kota. Kotki się niestety nie polubiły. Po paru latach rozstali się i przy rozstaniu "wymienili się" kotami. Przez te kilka lat związku okazało się, że "jej" kotka woli jej partnera, za to "jego" kotka lepiej się czuje z nią.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Duff
(Ocena: 5)
2015-09-23 20:09:32

re: LIST: „Kto powinien się zająć psem po rozstaniu? Były nie chce mi go oddać, chyba pójdę do sądu!”

Wiesz, tak czytam ten list... i naprawdę, rozumiem Cię. Jeżeli chodzi o sprawy sądowe o psa... raczej marne szanse. Wydaje mi się, że to już bez znaczenia, że są 2 podpisy na umowie. Nie byliście małżeństwem, psa nie kupiliście. Szczerze mówiąc, to czuję, że jeżeli się nie dogadacie to raczej już nic nie da się zrobić. Zdaje mi się, że on prawnie w 100% może posiadać tego psa i nie musi Ci go oddawać. Jedyne wyjście to przecierpienie.. albo nowy pies.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-09-23 14:05:22

re: LIST: „Kto powinien się zająć psem po rozstaniu? Były nie chce mi go oddać, chyba pójdę do sądu!”

Swojego psa tez bym nie zostawila na stale nikomu,na wszystkie sposoby bym probowala go odzyskac.Pies mi został po corce ,która poszla na studia.Nie spodziewałam się ze można się tak przywiazac do zwierzęcia.Pies jest mój i tylko mój.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-09-23 12:30:01

re: LIST: „Kto powinien się zająć psem po rozstaniu? Były nie chce mi go oddać, chyba pójdę do sądu!”

a podobno o miłość się walczy do samego końca. pewnie wina leżała po stronie autorki listu, bo nie chciała ujawnić powodu rozstania.. gdyby np chodziło o zdradę, na miejscu tego chłopaka też nie oddałabym ukochanego psa.. jest w tym ziarnko zemsty. szkoda, że nie chcecie do siebie wrócić. trochę smutne, że ludzie którzy spędzili ze sobą tyle czasu, nagle wszystko przekreślają i potem takie przykrości z tego wynikają... życie daje w du*e :(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-09-23 13:31:38

A może po prostu chroni swoją prywatność, powód rozstania nie ma związku ze sprawą psa.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-09-23 11:09:11

re: LIST: „Kto powinien się zająć psem po rozstaniu? Były nie chce mi go oddać, chyba pójdę do sądu!”

Byłam w podobnej sytuacji. Dostałam psa od męża na urodziny ale po 8 latach sie rozstaliśmy. Też twierdził ze pies zostaje u niego ale po wielu rozmowach doszliśmy do porozumienia i pies został ze mną . Tylko ze u nas sa dzieci wiec mąż dla dobra nich sie zgodził bo wie jak go kochaja

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-09-23 13:32:14

W końcu dał go Tobie na urodziny, trochę wieśniackie najpierw coś dawać, a potem zabierać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
XYZ
(Ocena: 1)
2015-09-23 11:06:49

re: LIST: „Kto powinien się zająć psem po rozstaniu? Były nie chce mi go oddać, chyba pójdę do sądu!”

Kiedyś w programie Judge Judy była taka sytuacja i rozwiązaniem było to, że ludzie stanęli - jedno po prawej stronie, drugie po lewej i zaczęli wołać psa. Pies został z tą osobą, do której przyszedł. :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-09-23 13:06:02

Genialne w swej prostocie. :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Lolita
(Ocena: 5)
2015-09-23 10:57:35

re: LIST: „Kto powinien się zająć psem po rozstaniu? Były nie chce mi go oddać, chyba pójdę do sądu!”

Znam dziewczynę, której mąż po rozwodzie zatrzymał ich wspólnego pieska pieska, natomiast ona ze względu na pracę zabierała go do siebie na weekendy. Znam też inną parę, która po rozstaniu walczyła o psa w sądzie. Chłopak zakupił go od hodowcy za kwotę 1500zł i podarował go swojej dziewczynie. Podczas wyprowadzki doszło do kłótni i szarpaniny, dziewczyna wybiegła z mieszkania z psem na rękach. Chłopak zgłosił kradzież zwierzęcia, ponieważ to on posiadał dokumenty świadczące o byciu właścicielem. Sąd uznał jednak, że chłopak nabył psa z zamiarem podarowania go swojej dziewczynie i to ona teraz nim się opiekuje. Zaskakujące jest jak ludzie, którzy się kochali i chcieli się pobrać potrafili zażarcie walczyć do upadłego

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-09-23 09:43:41

re: LIST: „Kto powinien się zająć psem po rozstaniu? Były nie chce mi go oddać, chyba pójdę do sądu!”

Skoro twierdzi że pies jest tak samo twój jak i jego to jak wytłumaczy całkowite odebranie Ci zwierzaka?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz