LIST: „Kasjerki aż tak źle nie zarabiają, więc dlaczego mają ciągle skwaszone miny?!”

30 Marca 2016

Karolina jest nauczycielką i ma pensję niższą od pracownika dyskontu.

zarobki w polsce

Nigdy nie pracowałam w sklepie, ale zawsze myślałam, że nic gorszego być nie może. Już na pierwszy rzut oka strasznie ciężka fizycznie i wykańczająca psychicznie robota. Albo przewijasz tysiące produktów na kasie albo dźwigasz tony w magazynie. nie wiem czy to może dawać satysfakcję, ale niektórzy nie mają innego wyjścia. Jakoś trzeba przecież zarobić.

W sumie to nie znałam żadnej osoby, która by się zatrudniła w handlu, więc naprawdę niewiele wiedziałam na ten temat. Jeśli w ogóle myślałam o takich ludziach, to kierując się wyobraźnią i współczuciem. Biedaki siedzą tam dzień w dzień, wszystkie weekendy pracujące i jeszcze dostają za to głodowe pensje. Ale teraz poznałam ich stawki i już mi ich tak nie żal.

Wcale nie są takie złe, jak się mówi! Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego siedzą na tych kasach ze skwaszonymi minami…

Zobacz również: Ile zarabia się na kasie w Biedronce?

 

 

Strony

Komentarze (132)
ocena
4.4/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

karo
(Ocena: 5)
2016-04-04 16:26:27

re: LIST: „Kasjerki aż tak źle nie zarabiają, więc dlaczego mają ciągle skwaszone miny?!”

hahahahahahaha 2400 zł, chyba jakaś kpina, pokażcie mi gdzie tyle zarabiają a rzucę studia i już tam jadę. A tak w ogóle ludzie tak narzekają na te wredne, wiecznie niezadowolone kasjerki... ja bym radziła spojrzeć na swoje zachowanie. Nierzadko wchodzi klient i ani dzień dobry, ani dziękuję, ani pocałuj mnie w d*pę, trochę kultury ludzie...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-04-12 12:25:54

jeśli się nie czepia i normalnie odpowiada na pytania oraz nie rzuca mi produktami po ich zeskanowaniu to mam gdzieś jej nastrój, ale niestety często zdarza się że np po zeskanowaniu jajek sprawdzam czy są całe, a owoce i warzywa są strasznie poobijane :(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-04-01 10:49:13

re: LIST: „Kasjerki aż tak źle nie zarabiają, więc dlaczego mają ciągle skwaszone miny?!”

Niech Pani autorka nauczycielka skończy odpowiednie kursy siądzie na kasie i będzie szczęśliwa - wykształcenie odpowiednie ma

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-31 22:46:21

re: LIST: „Kasjerki aż tak źle nie zarabiają, więc dlaczego mają ciągle skwaszone miny?!”

Racja, racja ! Przestańmy żyć stereotypami, jestem pracownikiem dyskontu i nie mam na co narzekać, po 3 latach pracy zarabiam całkiem nieźle, proszę uwierzyć, że pracownik biurowy u prywaciarza w małej firmie nigdy nie zarobi tyle co ja, dostałam propozycje pracy w biurze, nie wahając się ani chwili propozycje zwyczajnie odrzuciłam. Aktualnie kończę studia i wiem, że powinnam się rozwijać zawodowo, aby nie patrzyli na mnie jako na "zwykłą kasjerkę, która ledwo wiąże koniec z końcem", ale czasami zastanawiam się, czy będzie lepiej ? Czy warto z tego rezygnować, dobre zarobki, bony świąteczne, premie, pakiet medyczny, nie wierzcie proszę w mity, że kasjerka zakłada pampersa, ponieważ nie może wyjść do toalety, tym bardziej, że jej zarobki są bardzo niskie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
kasjer sprzedawca
(Ocena: 1)
2016-03-31 20:48:11

re: LIST: „Kasjerki aż tak źle nie zarabiają, więc dlaczego mają ciągle skwaszone miny?!”

Gowno prawda ze kasjer sprzedawca zarobi nie wiadomo ile i osoby które takie głupoty wymyślają niech najpierw pl pracują przez jakiś czas na takim stanowisku a dopieru niech się wypowiadają ... A dopieru będziemy mogli podyskutować na ten temat bo to tylko najwidoczniej jacyś kretyni się wypowiadają co nie mają zielonego pojęcia i tej pracy takie bzdury gadaja

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-31 20:20:41

re: LIST: „Kasjerki aż tak źle nie zarabiają, więc dlaczego mają ciągle skwaszone miny?!”

Mam koleżankę która właśnie zaczęła pracę w szkole na pol etatu. Zarabia ok. 800-900 zl za to jej tydzień pracy to 10 godzin. Ja tyle samo zarabiam pracując w biurze na 0,5 etatu. Plusem w jej pracy sa ferie i wakacje i o połowę mniejsza tygodniowa norma, ja tego bonusu nie mam. Nie twierdzimy ze u niej czy u mnie jest różowo, ale też nie narzekamy. w moich okolicach ludzie nawet nie slyszeli o innych stawkach, takie realia. Ps. Ona robi wlasnie trzeci kierunek studiów, ja jestem po dwóch. Super, nie?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
opolanka
(Ocena: 5)
2016-03-31 20:10:09

re: LIST: „Kasjerki aż tak źle nie zarabiają, więc dlaczego mają ciągle skwaszone miny?!”

Pracowalam w kilku marketach i pensja w zadnej z tych prac nie przekraczala 1200 zl. Malo tego. Nawet za nadgodziny nikt nie wyplacal,pomimo ze przed zmiana promocji pracowalo sie czesto do poznych godzin nocnych. Kiedy praca przeciagala sie do pierwszej w nocy nikt nie pytal nas,czy mamy jak wrocic do domu, a juz o wpisie w liste obecnosci faktycznych godzin pracy w ogole nie bylo mowy (mam na mysli sytuacje gdy pracowalismy nad nowymi promocjami po godzinach). Malo tego. Jesli komus wydaje sie, ze w marketach sa przestrzegane zasady BHP, jest w wielkim bledzie. Do dzis mam bole kregoslupa poniewaz przez lata pracy w markecie nikt sie ze mna nie cackal i codziennie przez w sumie kilkanascie lat pracy wmarketach dzwigalam po skrzynce piwa w kazdej rece byle szybko, bo klient sie niecierpliwi... Nie chce sie? TO WYPAD...przyjmie sie nowych i ich sie wyeksploatuje... Niestety ale "prace" w marketach nie mozna nazwac inaczej niz eksploatacja. Ogolnie moglabym pisac i pisac o niedogodnosciach pracy w markecie, ale to ma byc komentarz a nie esej, wiec dodam tylko jeszcze ze obecnie pracuje w osiedlowym sklepiku i jest dobrze... prawde mowiac, gdybym stracila moja obecna prace wolalabym przez rok jesc suchy chleb niz wrocic do marketu. Markety to miejsce, w ktorym wykorzystuje sie ciezka sytuacje materialna ludzi, ktorzy w obawie o swoja materialna przyszlosc siedza cicho nie skarzac sie na zle i niesprawiedliwe traktowanie... To takie wspolczesne niewolnictwo...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Sprzedawca
(Ocena: 5)
2016-03-31 20:05:53

re: LIST: „Kasjerki aż tak źle nie zarabiają, więc dlaczego mają ciągle skwaszone miny?!”

A może chociażby dlatego nasze miny są takie, bo codziennie musimy użerać się z klientami którzy są chamscy, co niektórzy śmierdzą, że normalnie oddychać nie można, albo są strasznie irytujący i się wywyższają. Sama pracuje jako sprzedawca i codziennie zdarzają się trudne sytuacje, klienci naprawdę potrafią zajść za skórę, ale my sprzedawcy musimy być mili i uprzejmi. Sprzedawca to wcale nie taki łatwy zawód jak się wydaje. Zapraszam na kasę. Wtedy każdy zrozumie. P.S. Jak klient jest uprzejmy odwdzięczam się tym samy, a jak chamski to nie jestem dłużna.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-04-12 12:34:48

szkoda że niektórzy chamscy są zawsze nawet jak mówię grzecznie dzień dobry to nawet nie spojrzy tylko udaje że nie słyszy a jak zadam pytanie to wielki problem bo chce od niej pomocy :( niestety ale z racji że kasjerzy jako jedyni mają bezpośredni kontakt z klientem powinni być mili i uprzejmi - między innymi za to im płacą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Kamila
(Ocena: 5)
2016-03-31 19:21:25

re: LIST: „Kasjerki aż tak źle nie zarabiają, więc dlaczego mają ciągle skwaszone miny?!”

Nie mam pojęcia skąd pomysł takich zarobków. Jestem kasjerem-sprzedawcą i moge powiedzieć jedno... takich zarobków to ja nawet z premia nie widzę na oczy. Często są skrzywione miny i grymasy nie z powodu niechęci do pracy - ale z powodu tego że praca z ludźmi jest trudna - ile jest stałych klientów którzy po prostu nas irytują np. kiedyś usłyszałam od pana że jeżeli nie wydam mu pieniędzy to biorę sobie do kieszeni... a tu guzik prawda, bo nadmiar w kasie to raczej jest większy problem i w ogóle nie trafia do pracownika. Jak reagować na taką osobę? Musisz być miły i grzeczny bo nie można się odezwać, więc na widok takiej osoby się odechciewa. A jak niby reagować na pytania jakim prawem mamy w święta zamknięte, i gdzie pani ma przyjść po kościele po chlebek? A jeżeli przyjdzie wypity pan, nie masz prawa mu sprzedać alkoholu a on cie za to obraża? Będąc nauczycielem ma się jeszcze jakieś możliwości reakcji.. uwaga w dzienniczku, wezwanie rodziców - cokolwiek - my po jakiejś reakcji możemy spodziewać się skargi i obsmarowania na cały market. A ile razy jest tak że przyjdzie panienka właśnie ledwie po szkole i robi złośliwe uwagi, bo ja pani nauczycielka wkurzyła? Praca z dziećmi jest o tyle łatwiejsza że nie dźwigasz, nie masz wiecznie poranionych rąk, połamanych paznokci. Większość pracujących kobiet w markecie nie jest w stanie nawet chodzić na obcasach z powodu bólu kręgosłupa, kolan lub innych rzeczy. A tak kończąc to nie wiem czego ma się spodziewać nauczycielka świeżo po studniach na pół etatu... na pewno nie kokosów, nie ma co biadolić skoro ma się tyle wolnego.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-31 18:10:26

re: LIST: „Kasjerki aż tak źle nie zarabiają, więc dlaczego mają ciągle skwaszone miny?!”

Mylisz się i to bardzo. Większość kasjerów i kasjerek nie zarabia dużo. Zdarzają się wyjątki, ale większość ludzi nawet z wykształceniem nie może znaleźć pracy w innym zawodzie, więc chwytają się wszystkiego, co jest pod ręką. Sama pracuje w sklepie. W ciągu niecałego roku mam problem z kręgosłupem i kolanami, pomijając już inne problemy zdrowotne związane z wykonywaną pracą. Jeśli widzisz kobietę, która się nie uśmiecha i masz wrażenie że siedzi tam za karę Zastanów się czy czasem nie jest cała obolała i zmęczona jakby wcale nie spała. Ja zawsze staram się zostawić po sobie pozytywne wrażenie ale są dni kiedy nic nie wychodzi a klienci dają popalic.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Be
(Ocena: 5)
2016-03-31 18:04:13

re: LIST: „Kasjerki aż tak źle nie zarabiają, więc dlaczego mają ciągle skwaszone miny?!”

We Wrocławiu przy wejściu do Lidla wisi wciąż ogłoszenie o rekrutacji na szeregowego pracownika. Oferują NA POCZĄTEK 2850 zł brutto, plus szereg jakichś tam bonusów, opiekę medyczną i coś tam. Ja po wielu latach pracy w sądzie jako urzędnik mam 2400 brutto i żadnych perspektyw na dobicie do płacy Lidlowej. I nie, nie pierdzę w stołek, wbrew powszechnej opinii.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz