LIST: `Jestem biedną studentką. Dosłownie na nic mnie nie stać, nawet na jedzenie… `

23 Listopada 2012

Nasza Czytelniczka narzeka na swój ciężki los.

pieniądze

Cześć dziewczyny,

właśnie wróciłam z wykładów i mam jak na teraz jedno przemyślenie. Wszyscy mają lepiej ode mnie. Moje koleżanki ze studiów ciągle gadają o nowych ciuchach, które sobie niedawno kupiły, o filmach, na które non stop chodzą do kina i o pysznych obiadkach w restauracjach, na które mnie nigdy nie będzie stać. To dołujące.

Ja miesięcznie muszę wyżyć za 350 zł. Naprawdę. Przysługuje mi 200 zł stypendium socjalnego, do tego rodzice dają mi około 100 zł, a babcia dokłada od siebie 50 zł. Na szczęście nic nie muszę wydawać na czynsz, ponieważ pomieszkuję kątem u swojej dalszej rodziny. To młode małżeństwo. Wiedzą, że jestem w trudnej sytuacji i zgodzili się, żebym zajęła mały pokoik w zamian za sprzątanie całego mieszkania. Mój kuzyn jest naprawdę w porządku, miły i w ogóle, ale ta jego żona ciągle daje mi do zrozumienia, że im zawadzam. W sumie to się jej nie dziwię. Chciałaby się nacieszyć swoim małżeństwem, każdy by chciał na jej miejscu. A tutaj taki niechciany lokator za ścianą…

Strony

Komentarze (556)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

karolina
(Ocena: 5)
2016-02-18 21:54:35

re: LIST: `Jestem biedną studentką. Dosłownie na nic mnie nie stać, nawet na jedzenie… `

dziewczyno ogarnij sie 400 zł to dla ciebie mało ja musze wyrzyć za 200 zł miesiecznie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
niszczyciel
(Ocena: 5)
2015-03-02 15:35:06

re: LIST: `Jestem biedną studentką. Dosłownie na nic mnie nie stać, nawet na jedzenie… `

ROBOTY SIE CHYĆ

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ANONIM
(Ocena: 5)
2015-01-01 18:37:50

re: LIST: `Jestem biedną studentką. Dosłownie na nic mnie nie stać, nawet na jedzenie… `

Kochana nie martw się ją ci wierże nie dawno mieszlalam pod mostem ale zamkneli mnie w sierocincu ( jak miałam ok.16 - 17 lat ) przygarneli mnie milionerzy jacyc teraz mam wszysko co chce mam chyba 16 par air - maxow ale nie zazdrość mi a możesz szukać pracy już pod koniec studi ucz się najlepiej jako fryzjer kucharz kelner :-P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Martyna
(Ocena: 5)
2013-11-17 15:27:43

re: LIST: `Jestem biedną studentką. Dosłownie na nic mnie nie stać, nawet na jedzenie… `

Autorko z 27.09, ja też mam obowiązki w domu, do tego mnóstwo nauki na studiach, ale jak nie mam pieniędzy to jasne, że muszę pracować. Rodzice są we 2, jak mają chore dziecko to muszą się nim zajmować a nie zmuszać do tego córkę i w ten sposób fundować jej biedę. Jeżeli autorka listu będzie miała swoje dochody, to może pomóc w ten sposób, że zrezygnuje z z brania pieniędzy od rodziców, a w pracując w wakacje i ferie odłoży trochę gorsza, żeby dołożyć się do lekarstw. Dziewczyna jest po prostu ciut nieogarnięta, a rodzina jej nie pomaga. To, że wszyscy radzą jej pójść do pracy, to akurat dobrze, bo jest to w jej sytuacji najrozsądniejsze wyjście.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Martyna
(Ocena: 5)
2013-11-17 15:20:24

re: LIST: `Jestem biedną studentką. Dosłownie na nic mnie nie stać, nawet na jedzenie… `

2 dni po 8h i jeden dzień 4h, 25h też nie tak trudno przepracować -np. raz 12h, raz 8 i raz 5. Z tego mogłabyś mieć 700-900zł miesięcznie, razem ze stypendium to już ok 1000zł plus będziesz miała prawo do posiłków pracowniczych. Jeżeli nie chcesz/nie możesz pracowac w gastronomii, możesz po zajęciach dorabiać w sklepie z ciuchami-dodatkowa korzyść będzie taka, że dostaniesz atrakcyjne rabaty pracownicze na ubrania :) albo w kinie.Możesz też rozejrzeć się za sprzątaniem prywatnych mieszkan i domów albo firm. Nie bój się pracy, mnóstwo studentów dorabia jak może i lepsze to niż klepanie biedy. Rodzicom powiedz, że nie możesz przyjeżdzac co tydzień, albo , że będziesz przyjeżdżać tylko na jeden dzień, bo musisz pracować. Na pewno zrozumieją. Siostra nie jest Twoim dzieckiem i nie ponosisz za nią odpowiedzialności. Ponosisz za to za siebie samą i na pewno ucieszy ich fakt, że chcesz być samodzielna finansowo. Nieprawdą jest, że nie powinnaś być na studiach dziennych, student dzienny też może pracować i całkiem sporo zarobić, jeśli odpowiednio się zorganizuje. Możesz postarać się dopasowac plan zajęć do pracy, w razie potrzeby napisz podanie do dziekana i wyjaśnij, że masz ciężką sytuację rodzinną/finansową. Możliwe, że niektóre zajęcia pozwoli Ci zaliczyć indywidualnie lub chodzić na nie z innymi grupami, szczególnie jeśli masz dobre oceny. Za to studia zaoczne kosztują i to nie mało, bo u mnie w mieście jakieś 2 -2,5tys. zł za semestr, czyli 500zł miesięcznie, więc nie wiem czy to taka wielka korzyść pracować codziennie i płacić za zaoczne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Martyna
(Ocena: 5)
2013-11-17 15:06:16

re: LIST: `Jestem biedną studentką. Dosłownie na nic mnie nie stać, nawet na jedzenie… `

Nie wiem, czy autorka listu przeczyta ten komentarz, ale ja na początku studiów byłam w podobnej sytuacji i szybko znalazłam rozwiązanie, czyli PRACĘ. Na pewno nie zamierzam Ci współczuć, bo od tego sytuacja Ci się nie poprawi i w błędzie są Ci, którzy krzyczą w komentarzach, że jesteśmy okrutni, bo nie stać na współczucie. Mój ojciec zostawił mnie i matkę, od lat płaci mi nędzne alimenty 350zł, z czego prawie wszystko zabierała matka na rachunki i jedzenie, a ja nie miałam nawet za co skserować książek, nie mówiąc o jakichkolwiek przyjemnościach. Stypendium nie mam, matka nie daje mi niczego bo sama zarabia grosze. Postanowiłam się usamodzielnić i od 3 lat pracuję 2-3 dni w tygodniu, w tym roku może nawet zacznę więcej, bo mam mniej zajęć. Zaczynałam od pracy w McDonalds 9zł za godzinę na rękę, w tej chwili płacą nowym pracownikom chyba 10. Możesz też rozjrzeć się za pracą w podobnych sieciach, np. KFC, Starbucks, Coffee heaven. Mają elsatyczny grafik. Jeżeli masz dużo zajęć postaraj się poprzepisywać na ćwiczeia do innych grup tak, żeby poza weekendem miec przynajmniej 1 dzień w tygodniu wolny. Stypendium, owszem fajnie mieć, ale zamiast liczyć tylko na nie lepiej skup się na pracy, bo zarobić możesz więcej. 20h w tygodniu to np. 2 dni po 8 h

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Martyna
(Ocena: 5)
2013-11-17 15:06:16

re: LIST: `Jestem biedną studentką. Dosłownie na nic mnie nie stać, nawet na jedzenie… `

Nie wiem, czy autorka listu przeczyta ten komentarz, ale ja na początku studiów byłam w podobnej sytuacji i szybko znalazłam rozwiązanie, czyli PRACĘ. Na pewno nie zamierzam Ci współczuć, bo od tego sytuacja Ci się nie poprawi i w błędzie są Ci, którzy krzyczą w komentarzach, że jesteśmy okrutni, bo nie stać na współczucie. Mój ojciec zostawił mnie i matkę, od lat płaci mi nędzne alimenty 350zł, z czego prawie wszystko zabierała matka na rachunki i jedzenie, a ja nie miałam nawet za co skserować książek, nie mówiąc o jakichkolwiek przyjemnościach. Stypendium nie mam, matka nie daje mi niczego bo sama zarabia grosze. Postanowiłam się usamodzielnić i od 3 lat pracuję 2-3 dni w tygodniu, w tym roku może nawet zacznę więcej, bo mam mniej zajęć. Zaczynałam od pracy w McDonalds 9zł za godzinę na rękę, w tej chwili płacą nowym pracownikom chyba 10. Możesz też rozjrzeć się za pracą w podobnych sieciach, np. KFC, Starbucks, Coffee heaven. Mają elsatyczny grafik. Jeżeli masz dużo zajęć postaraj się poprzepisywać na ćwiczeia do innych grup tak, żeby poza weekendem miec przynajmniej 1 dzień w tygodniu wolny. Stypendium, owszem fajnie mieć, ale zamiast liczyć tylko na nie lepiej skup się na pracy, bo zarobić możesz więcej. 20h w tygodniu to np. 2 dni po 8 h

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-09-27 19:59:52

re: LIST: `Jestem biedną studentką. Dosłownie na nic mnie nie stać, nawet na jedzenie… `

Czytam te komentarze i nie mogę się nadziwić. Albo ja żyję na jakiejś innej planecie, albo nie wiem o co chodzi? Ludzie, czy wy nie umiecie czytać? Przecież napisała, że w weekendy zajmuje się chorą siostrą! Do tego regularnie musi sprzątać u kuzyna! Pisanie, że "ma się wziąć do roboty" w tej sytuacji jest po prostu nie na miejscu. Kiedy niby ma pracować? Nie rozumiem skąd w tych komentarzach tyle zawiści i jeszcze to gadanie, że "to wcale nie tak mało". Chyba was pogięło! Nie wiem ile kosztują te bilety do domu, ale nawet 350 zł to skraj ubóstwa. Wiem co to znaczy żyć za takie pieniądze, więc po prostu wypchajcie się skoro nie stać was nawet na odrobinę współczucia!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
lolek
(Ocena: 5)
2013-08-26 12:25:04

re: LIST: `Jestem biedną studentką. Dosłownie na nic mnie nie stać, nawet na jedzenie… `

Wcale nie masz tak ciężko. Ja mam też na jedzenie miesięcznie ok 300 zł to jest 10 zł dziennie. A jakoś żyję.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ANONIM
(Ocena: 5)
2013-02-22 21:34:13

ANINIM

U mnie też nie ma lekko.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz