LIST: „Boję się o maturę córki. Miała pójść na prawo i zadbać o mnie w przyszłości. Teraz mówi o ślubie!”

06 Maja 2015

Bożena inwestowała w córkę czas i pieniądze. Na niewiele się to zdało...

matura 2015

Piszę ten list na chwilę przed rozpoczęciem tegorocznych matur. Kiedy go czytacie, egzaminy zapewne już trwają. W jednym ze szczecińskich liceów zdaje je moja córka. Chwytam się wszystkiego, żeby do niej dotrzeć. Być może jej rówieśniczki pomogą mi zrozumieć, dlaczego w jej głowie szaleje coraz większa pustka. Kiedyś była bardzo odpowiedzialna i przewidywalna, dzisiaj nie pozostaje mi nic innego, jak się o nią szczerze martwić.

Nie mam zielonego pojęcia, jaki numer wykręci przy tej okazji. Widziałam jaki miała stosunek do nauki w ostatnich miesiącach. Kompletnie jej nie zależy na dobrym wyniku i dostaniu się na studia. Jeszcze rok temu byłam o nią spokojna, ale od tego czasu wiele się zmieniło. Coś przesłoniło jej najważniejsze sprawy. A raczej ktoś...

Rozumiem młodzieńcze zauroczenie, ale to wymknęło się spod kontroli. Ona już teraz mówi, że chce z nim być na zawsze, a zamiast męczyć się na studiach, planuje założenie rodziny.

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (64)
ocena
4.7/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

nika
(Ocena: 5)
2015-05-18 00:32:30

re: LIST: „Boję się o maturę córki. Miała pójść na prawo i zadbać o mnie w przyszłości. Teraz mówi o ślubie!”

Co jest z wami ludzie? Nie widzicie, że problem jest z matką, a nie z dziewczyną? Ona nie chce pozwolić córce żyć własnym życiem! Chce ją "uwięzić" przy sobie. Studia to nie jest obowiązek. Każdy ma prawo sam sobie zaplanować życie. Chce wyjść za mąż, to niech tak zrobi. Matka konsekwencje swojego kiepskiego wyboru już poniosła, ale to nie znaczy, że z matką będzie tak samo. A matura to bzdura, zawsze można poprawić i sobie iść na studia w przyszłości. Moja mama zaczęła studiować gdy miałam 5 lat.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ple
(Ocena: 1)
2015-05-17 23:02:42

re: LIST: „Boję się o maturę córki. Miała pójść na prawo i zadbać o mnie w przyszłości. Teraz mówi o ślubie!”

Wiecie co, wy chyba sami sobie piszecie te durne listy

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-05-07 19:24:03

re: LIST: „Boję się o maturę córki. Miała pójść na prawo i zadbać o mnie w przyszłości. Teraz mówi o ślubie!”

moja sytuacja jest niby inna ale jednak bardzo podobna. miałam 17 lat kiedy się zakochałam. do nauki nigdy mi się nie spieszyło :) jadnak nigdy nie miałam z nią problemów.. do matury też się nie uczyłam specjalnie dużo, powtarzałam najważniejsze rzeczy.. moja wielka miłość była ode mnie 8 lat starsza ale (za co mogła bym dziękować mu na kolanach- mądra i dojrzała jak na 26 latka.. i o wiele myślę mądrzejszy niż obecni młodzi panowie) w dniu ukończenia 18 urodzin prawie że już walizki ze swoimi rzeczami wynosiłam bo koniecznie chciałam się wyprowadzić. Moi rodzice mieli ochotę chyba mnie rozszarpać, jak powiedziałam że wezmę ślub i będę szczęśliwa.. Nastolatki nie myślą o przyziemnych sprawach. kiedy skończyłam 2 klase liceum awantury w domu, o to że chce być samodzielna i ciągłe awantury rodziców o to że co chwile u niego nocowałam doprowadzały mnie do szału. Nie rozmawialiśmy ze sobą pól roku. przed maturą zadzwoniła do mnie mama i zapytała czy mogłybyśmy się spotkać. zgodziłam się - wytłumaczylam mamie że chciałam być samodzielna, że nie chcialam mieszkać z rodzicami, że miałam gdzie pójść i mój chłopak nie był PIERWSZYM LEPSZYM ... mało co z krzesła nie spadła kiedy dowiedziała się z jakim wynikiem zdałam maturę. po kilku tygodniach dowiedzialam się że moi rodzice zaprosili mojego chłopaka do wtedy już swojego domu na rozmowę. Ten człowiek zainwestował we mnie masę czasu i pieniędzy, a moi rodzice uważali że skończę w slumsach z dzieckiem pod pachą w wieku 19 lat. Dziś mam lat 25 i może faktycznie patrząc z perspektywy czasu było to głupie z mojej strony, jednak rodzice przyznali się do błędu którego nie wydzieli przez całe moje dzieciństwo- nadopiekuńczość, i kazanie i się tylko uczyć i uczyć i uczyć... co z tego że wydali masę pieniędzy na korepetycje czy inne rzeczy. zawsze byłam trzymana za rękę i od kąt pamiętam nigdy nie mogłam sobie na nic pozwolić.. jak zafarbowałam włosy miałam taką awanturę w domu że aż drżę na samo wspomnienie. Pani córka z pewnością jest jeszcze niedojrzała, ale proszę sobie odpowiedzieć na pytanie? (z listu wywnioskowałam że to jedyne pani dziecko) czy aby nie za bardzo trzymała ją pani pod kloszem? że teraz w końcu ma możliwość robienia jak jej się rzewnie podoba? kiedy w wieku 22 lat wyszłam za mąż i po roku przyszedł kryzys kiedy mój mąż wyjechał służbowo do USA na 6 miesięcy, rodzice znów wtargnęli że źle zrobiłam że co to ma być że 23 lata i rozwód. dziś jestem juz z zawodu lekarzem weterynarii mam wspaniałego męża i uważam że może to co zrobiłam było głupie, ale w końcu mogłam zrobić to co ja chciałam a nie moi rodzice na mnie zaplanowali. gdyby cofnąć czas z pewnością zrobiłabym to samo. znam masę ludzi którzy też uważają jak pani a ich dzieci robią co chcą... coż, może lepiej aby dziecko popełniło błąd i zobaczyło jak jest naprawde niż miało pójść na prawo, mieć wpaniała prace w wieku 30 lat wyjśc za mąż i rodzić dzieci. każdy powinien postępować ze swoim życiem jak chce, cóż najwyżej je zmarnuje, jednak myślę że i tak gdzieś w jego sercu będzie ta myśl "chciałem coś zmienić, cóż nie udało się jednak wiem że zrobiłem wszystko co mogłem" PS: obecnie moje koleżanki które ukończyły prawo: jednak pracuje na kasie w tesco, druga wyjechała bo w naszym kraju nic przez 3 lata nie znalazła mając referencje i będąc na kilku stażach. obecnie prawo to bardzo słaby wybór, trzeba mieć dobre znajomości aby się gdzieś załapać do pracy. może też być tak, nie znam pani ale wiem jak wyglądało to w moim domu że powiedziała pani że tak ma byc i koniec, a corka chce inaczej i boi się do tego przyznać. takie jest moje zdanie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-05-06 23:04:30

re: LIST: „Boję się o maturę córki. Miała pójść na prawo i zadbać o mnie w przyszłości. Teraz mówi o ślubie!”

Twoja córka głupio postępuje. Sama przerwałam studia i poszłam do pracy, co dało mi tylko kopa by wrócić na uczelnię, dokończyć już zaczęty kierunek i zacząć bardziej przyszłościowy bo chybabym w depresje popadła gdybym miała do końca życia pracować w sklepie, tak jak pracuję teraz. Chłopaka mam od liceum, teraz jest już moim narzeczonym, tylko że On mnie motywuje do studiów, ma poukładane w głowie, dlatego staramy się robić wszystko pokolei, nie rzuciać się na coś hurtem jak chce zrobić Twoja córka. Wytłumacz jej, że to nic złego mieć chłopaka, z którym chce wziąć ślub, jednak niech pomyśli także o bardziej przyziemnych rzeczach. Jak sobie wyobraża wspólną przyszłość, jeżeli bez wykształcenia ciężko o dobrze płatną pracę? Naprawdę chce spędzisz życie robiąc za najniższą krajową w sklepie, najprawdopodobniej na umowie zleceniu i pracować we wszystkie święta, weekendy i tym podobne? Jak zarobią na ślub, dzieci, mieszkanie, czy choćby drobne przyjemności? Przecież miłość może iść w parze z samorealizacją, niech się kochają, razem studiują, zadbają o swoją przyszłość, bo ja wiem z autopsji jak życie młodej dziewczyny bez dobrych studiów wygląda. Kiepska praca, marna płaca, flustracja i poczucie niespełnionych ambicji, dlatego mam zamiar coś ze sobą zrobić, bo w związku jestem szczęśliwa, ale ciężko żyć nielubiąc swojego życia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-05-06 22:28:39

re: LIST: „Boję się o maturę córki. Miała pójść na prawo i zadbać o mnie w przyszłości. Teraz mówi o ślubie!”

Chyba raczej niedojrzala ta milosc... przeciez co za problem byc w zwiazku i studiować? A tu widzimy typową dziewczynę która ma 3 fazy: a) ok 20 lat -mój misiaczek tylko ja i on na wieki wieków b)25 lat - mam moje dziecko najkochansze, z kasa ciezką, ale pomiedyz nami andal milosc c) 45 lat - zjeb*łam sobie życie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-05-06 21:45:43

re: LIST: „Boję się o maturę córki. Miała pójść na prawo i zadbać o mnie w przyszłości. Teraz mówi o ślubie!”

Rozumiem,że autorka martwi się o córkę i chce dla niej jak najlepiej. Może zależy jej na tym by jej pociecha była wykształcona i niezależna głównie przez odejście męża? Bo sama już się przekonała czym może skończyć się "miłość". Mimo wszystko wydaje mi się,że dziewczyna wie co robi, może i jest tylko zauroczona, ale jeżeli zarówno ona jak i jej chłopak są ze sobą szczęśliwi, to czemu bronić im wspólnego życia? Ja bym po prostu radziła tej dziewczynie poczekać ze ślubem. Ślub zawsze zdąży wziąć, a jeżeli zrobi to za szybko, zaślepiona "miłością" może być naprawdę źle... Co do matury prawdopodobnie jeszcze zmieni zdanie i się wykształci. Teraz czy rok później, to nie robi wielkiej różnicy. Jednak, jeżeli nie będzie chciała się dalej uczyć, matka powinna to zrozumieć.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-05-06 19:19:06

re: LIST: „Boję się o maturę córki. Miała pójść na prawo i zadbać o mnie w przyszłości. Teraz mówi o ślubie!”

Mi moja mama takie glupoty wybila z glowy bardzo szybko :D mialam tez 19 lat (teraz 35) Jak powiedzialam ze na studia nie ide to kazala mi isc do pracy i skladac sie na rachunki. Na slub powiedziala ze nie da mi nawet zlotowki, a ani ja ani moj chlopak nie mielismy. Mialam okropna, marna prace, ledwo cokolwiek mi zostawalo po oplaceniu rachunkow. Po roku przerwy poszlam na studia, mam swietna prace i super faceta poznalam. Nie widzialam jako nastolatka, ze tamten chlopak byl bez ambicji, nie byl super inteligentny, oczytany. Dopiero jak poznalam w pracy mezczyzn z pozycja, z klasa, na poziomie zobaczylam jaki nijaki byl moj chlopak i jak bardzo zmarnowalabym sobie zycie z nim.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-05-06 19:58:22

No i Twoja mama miała rację. Rację ma też autorka listu, no ale nastolatki zaślepione miłostkami bronią tej małolaty. Nie samą miłością człowiek żyje. Proza życia, czyli wykształcenie, praca i pieniądze też są ważne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-05-06 21:57:28

Dokładnie. Ale ta dziewczyna potrzebuje właśnie takiej prozy życia, jak ty. Matka powinna kazać jej po maturze iść do roboty i samej się utrzymywać, skoro nie chce się dalej kształcić. Niech zobaczy jak ciężko znaleźć pracę i ciężko wyżyć, co ile kosztuje. Wtedy zrozumie, że jakieś umiejętności i wykształcenie jest potrzebne. Nie mówię tu o studiach, bo dziś one mało dają, ale może jakieś kursy, szkoły policealne, kursy językowe?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-05-06 19:13:56

re: LIST: „Boję się o maturę córki. Miała pójść na prawo i zadbać o mnie w przyszłości. Teraz mówi o ślubie!”

Wspolczuje Ci Autorko.. Niestety ona zrozumie problem jak bedzie za pozno. Ja skonczylam studia, ktore sprawialy mi przyjemnosc choc bylam swietna uczennica i mama namawiala mnie na medycyne.. I teraz w wieku 32 lat strasznie zaluje, ze jej nie posluchalam. Dzis bylabym kims, nie musiala sie martwic o pieniadze.. Niesamowicie zaluje, ze jej nie posluchalam. Jak mozna byc tak glupim, zeby zamiast poswiecic te 3-5 lat na nauke i byc kims, Brac slub i miec dzieci? To nie mozna sie wyksztalcic, Mieszkac z chlopakiem i pozniej wziac slub?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-05-06 22:03:35

Doskonale to rozumiem. Ja zdawałam maturę z biologii, ale się zbytnio do niej nie przyłożyłam i teraz żałuję, bo się nie dostałam tam gdzie chciałam i poszłam w zamian na inne studia. Nie powiem, nawet sprawiają mi przyjemność, ale mało jest po nich perspektyw zawodowych, zwłaszcza w moim regionie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-05-06 19:11:24

re: LIST: „Boję się o maturę córki. Miała pójść na prawo i zadbać o mnie w przyszłości. Teraz mówi o ślubie!”

Z jednej strony to zrozumiałe, że chcesz dla córki jak najlepiej i w sumie z nauką masz 100% racji. Ślub w tak młodym wieku to z reguły porażka. Z drugiej jednak strony dziwnie to wygląda, że zaplanowałaś jej karierę prawnika - to Twój pomysł czy Twojej córki ?? Bo jak tylko Twój - no to sorry to tak nie działa, moja mama też wpływała na mnie w młodym wieku (chodzi o wybór liceum ekonomicznego zamiast wymarzonej renowacji zabytków) i okazało się to porażką, całkowita porażką. Gdybym się wtedy jej postawiła (miałam 16 lat) i poszła do szkoły, do której chciałam teraz moje życie zawodowe wyglądałoby całkiem inaczej. Nie zmuszałabym jej do pójścia na studia, zmuś ją tylko do tego żeby zdała maturę, niech zrobi sobie rok przerwy między szkołą i ewentualnymi studiami (ale niech to będzie jej wybór). Co do ślubu - to zapowiedz jej, że nie będziesz jej pomagać finansowo i tyle. Może dotrze, że jak zarobi 1200 na rękę to będzie biedowała. Powodzenia :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-05-06 18:13:56

re: LIST: „Boję się o maturę córki. Miała pójść na prawo i zadbać o mnie w przyszłości. Teraz mówi o ślubie!”

najlepiej to pokazać jej ten artykuł i WSZYSTKIE komentarze, a myślę, że wszystkie będą negatywnie w stosunku do jej pomysłów nastawione. Co im szkodzi razem mieszkać w akademiku , bawić się wspólnie, studiować? Po co od razu rodzinę zakładać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz