HISTORIE CZYTELNICZEK: Ktoś rzucił na mnie urok...

14 Maja 2016

Czy można rzucić na kogoś przekleństwo? Historia Magdy oraz Olgi to potwierdza.

rzucenie uroku

Od dawna w naszym społeczeństwie trwa milczące przekonanie o możliwości rzucenia uroku na drugiego człowieka - świadomie bądź bez udziału woli. Kiedy słyszymy z ust innej osoby, że ktoś ją przeklął, najczęściej reagujemy śmiechem i machnięciem ręki. Czy jednak na pewno jesteśmy przekonane o braku zasadności takiego stwierdzenia?

Wiara w przekleństwa, uroki czy błogosławieństwa została zachowana zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, głównie dzięki starszym pokoleniom, które próbują przekazać młodszym prawdę, na której opierali swoje życie. Pomimo wyraźnego odniesienia do nauczania Kościoła, nie brak w niej przesądów oraz guseł. Jeżeli chodzi o rzucanie przekleństw, bardzo dużo mówi się o przypadkach, w których główną rolę odgrywały dzieci. Nagłe zmiany zachowania malucha – na przykład ze spokojnego i grzecznego w niespokojne czy ze zdrowego w chorobliwe - sprawiały, że matki łapały się za głowę z bezradności. Przyczepianie do wózków czerwonych wstążek czy przelewanie jajka nad głową dziecka to dawny obyczaj mający na celu zaradzenie problemowi. Czy nadal jest praktykowany? Trudno powiedzieć. Niewykluczone, że tak. Gdy lekarze nie są w stanie niczemu zaradzić, to która matka nie chwyciłaby się innych sposobów, które z racjonalnego punktu widzenia nie są w stanie zaszkodzić, a jakimś cudem może pomogą?

Zobacz także: LIST: „Moja siostra jest prostytutką. Zazdroszczę jej odwagi i podziwiam zaradność!”

Strony

Komentarze (21)
ocena
4.9/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Wierzę w uroki
(Ocena: 5)
2016-05-16 09:26:57

re: HISTORIE CZYTELNICZEK: Ktoś rzucił na mnie urok...

Ja w to wierzę. Niektórzy mają w sobie taką złość i zazdrość, że mogą wywołać urok. Mam w rodzinie kogoś kto zagląda we wszystkie kąty jak przyjedzie i wszystko krytykuje, nigdy nic nie pochwali, albo udaje że tego nie widzi. Odwiedza nas ona dwa razy do roku, ale po każdej wizycie w ciągu kilku dni padają mi w domu wszystkie kwiaty. Z dnia na dzień więdną i nie można z nimi nic zrobić. Cztery razy już tego doświadczyłam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-14 20:44:02

re: HISTORIE CZYTELNICZEK: Ktoś rzucił na mnie urok...

rzucanie przeklenstw to nie bajka, ja takze uwazam ze rodzina mojego taty musiala mu nieraz zyczyc zle bo ciagle ma problemy albo finansowe albo zdrowotne, ja zawsze mowilam ze jego siostry to wiedzmy. jedna z ciotek powiedziala do niego dlaczego masz miec lepiej ode mnie. slowamaja moc, trzeba uwazac co sie mowic.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-14 19:29:34

re: HISTORIE CZYTELNICZEK: Ktoś rzucił na mnie urok...

Wszystko kojaży kojarzy mi się z Beka z matek z forum. Trzeba mieć iloraz inteligencji czajnika lub pochodzić z najgłębszego Ciemnogrodu żeby zwalać własny brak zaradności na "magie".

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-14 15:54:48

re: HISTORIE CZYTELNICZEK: Ktoś rzucił na mnie urok...

No to albo Kościół albo zabobony, taka pierwsza bohaterka jest wierzaca a pierwsze przykazanie jakoś jej umknęło

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-14 22:03:08

Wierzysz w Boga, musisz wierzyć też w Diabła.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 3)
2016-05-15 00:59:15

Dokładnie, przeklęcie kogoś to nie zabobony. Zabobonem jest czarny kot przynoszący pecha albo rozsypana sól. Po więcej apropo tematu zapraszam na yt. Wpisz ks Piotr Glas. Ksiądz egzorcysta, świetnie opowiada i tłumaczy właśnie także kwestie "niewinnego" przeklęcia kogoś;) Polecam ( tylko nie oglądaj w nocy ;p )

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-14 12:57:56

re: HISTORIE CZYTELNICZEK: Ktoś rzucił na mnie urok...

Ja zawsze sceptycznie podchodziłam do tego typu spraw i nawet nie raz śmiałam sie z tego. Do czasu, aż zawistna koleżanka rzuciła na mnie urok. Raptem wszystko w życiu przestało mi wychodzić. Nie dostałam się na studia te , które chciałam. Wielu znajomych się ode mnie odwróciło bez żadnego konkretnego powodu. Jak chciałam z kimś wyjść, pogadać to nikt nie miał czasu lub wykręcał się głupimi wymówkami. Sporo przytyłam. Z towarzyskiej osoby zrobiłam się domatorką, nie przepadałam za wyjściami z domu. Wychodziłam tylko wtedy, gdy musiałam. Miałam wrażenie, że żaden facet nie zwraca na mnie uwagi, a też i sama przestałam się nimi interesować. Za to jej z kolei wszystko się udawało w tym samym czasie. Wiem, że ona wierzy w zabobony i tego typu sprawy, a więc po rozmowie z kilkoma osobami, stwierdziłam, że coś jest na rzeczy. Ktoś mi poradził, bym zaczęła się dużo modlić i tak zrobiłam, bo modlitwa "odstrasza" takie zabobony. Tak też zrobiłam i przyznam szczerze, że widzę poprawę. Z kolei wiem, że do mojej ,,koleżanki" zaczyna wszystko wracać to, co złego mi życzyła.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-14 19:53:54

Rozumiem, że koleżanka wyssała Ci z głowy wiedzę, dlatego nie dostałaś się na wymarzone studia. W tym samym czasie, codziennie dokarmiała Cię kroplówką podczas snu, dlatego przytyłaś... No proszę Cię. Nie obwiniaj innych swoimi niepowodzeniami. Nie ma na świecie osoby, której WSZYSCY wokół dobrze życzą. Takie "przekleństwa" padają codziennie i większość ludzi w ogóle nie zwraca na nie uwagi, Tylko słabi ludzie, którzy nie potrafią przyjąć na klatę efektów swoich porażek i złych decyzji szukają wytłumaczenia w słowach innych.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-14 20:08:56

Nie, nie wyssała mi z głowy wiedzy, ale wiedziała na co chcę pójść i nieraz widziałam w jej oczach jakąś zawiść z tego powodu, bo sama była strasznie zakompleksiona i nigdy nie miała wyższych aspiracji. Zawsze miałam dobre oceny, a akurat w klasie maturalnej totalnie nie chciało mi się uczyć, nawet nie wiem z jakiego powodu.. Nic się takiego nie działo w moim życiu, vco by wpływało na gorsze wyniki w nauce. Przytyłam, bo raptem pokochałam słodycze, a znienawidziłam sport. Zawsze byłam osoba aktywną, starałam się ruszać kiedy tylko mogę, chodziłam na siłownię, aerobik, z wf miałam same 5 i 6. Nigdy nie objadałam się, a starałam się jeść zdrowo i to się zmieniło z dnia na dzień. Codziennie musiałam zjeść coś słodkiego, jakieś chipsy,, paluszki, batony, bo inaczej nie mogłam wytrzymać. Z towarzyskiej osoby stałam się domatorką, nie lubiłam imprez, rzadko wychodziłam z domu. Z wieloma znajomymi urwały mi się kontakty zupełnie bez powodu, raptem nikt nie miał dla mnie czasu. I twierdzisz, że to wszystko moja wina? Znam tą osobę ponad 12 lat, więc wiem co mówię. Dopiero po kilku latach zorientowałam się co to za ziółko. Wszystkim zawsze źle życzyła, musiała być we wszystkim najlepsza, a jak ktoś miał coś więcej lub lepiej od niej potrafiła stroić fochy i nie odzywać się tygodniami. I tu nie chodzi tylko o mnie.. Jednej koleżance strasznie zazdrościła chłopaka, bo był nie dość że fajny i przystojny, to jeszcze z bogatej rodziny.. To ją chyba bardzo bolało, bo na nią nigdy żaden facet nie zwrócił szczególnej uwagi, ale z takim charakterem to się nie dziwię wcale. Z czasem koleżanka zaczęła mieć problemy z tym chłopakiem. Przez 2 lata byli parą idealną i wszyscy im to mówili. Po tych dwóch latach zaczęli się ciągle kłócić o błahe sprawy, doszło do tego, że się rozstali na jakiś czas. Dopiero jak oboje się odcięli od niej, zerwali wszelkie kontakty, zaczęli pracować nad związkiem i wrócili do siebie i od tamtej pory układa im się dobrze. Więc wniosek jest taki - kto nie miał do czynienia z takimi ludźmi, nie powinien w ogóle się wypowiadać. Potrafią zatruć życie. A jeszcze dodam, że ta zawistna koleżanka bardzo wierzy w zabobony, nawet jej babcia kiedyś się zajmowała jakimiś rytuałami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-14 21:50:05

Co za bzdura, aż przykro się czyta. Nie chciało Ci się uczyć, to nie dostałaś się na wymarzony kierunek. Przestałaś uprawiać sport i jeść zdrowo, więc przytyłaś. No ludzie, jak możesz winić za to znajomą? Poza tym, tworząc takie teorie zawsze można dopasować kilka szczegółów. Para się kłóci i godzi - no szok, nigdy się coś takiego na świecie nie wydarzyło. Może i mieszała im w związku z zazdrości i rzeczywiście ucięcie kontraktów pomogło, ale nie mieszajmy do tego jakichś uroków... Bawi mnie, jak sama piszesz, że zmieniłaś swoje przyzwyczajenia z dnia na dzień, a próbujesz tłumaczyć swoje winy zachowaniem innych. Naucz się ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje, to Ci będzie łatwiej w życiu o motywację do różnych rzeczy. Ja nie twierdzę, że nie ma na świecie ludzi, którzy podcinają skrzydła swoimi słowami, mogą zasmucić i odbierać chęć do działania, ale nie ma w tym żadnej magii. Odcinasz się od osób, które Ci źle życzą i tyle. Czegokolwiek by nie powiedzieli inni, tylko od nas zależy jak wygląda nasze życie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-14 21:51:59

Co do diety - jeśli wcześniej nie jadłaś dużo słodyczy, nagle coś Ci posmakowało, to nic dziwnego, że następnego dnia znów miałaś ochotę. Nasze smaki się zmieniają co jakiś czas, a cukier uzależnia, żadna w tym magia - biologia. Tak, to Twoja wina, że nie chciało Ci się uczyć i to Twoja wina, że nie umiałaś sobie odmówić jedzenia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
inferno
(Ocena: 5)
2016-05-14 23:18:54

czysta autosugestia, nic więcej. ale ludzie bywają naiwni, no po prostu brak słów

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-15 09:07:46

Możesz sobie mówić co chcesz, ja wiem swoje. Widać nigdy nie doświadczyłaś na własnej skórze zawistnej osoby, więc możesz sobie jedynie pogadać. Nie życzę Ci byś doświadczyła, ale jakby tak było to byś dopiero zobaczyła, jak potrafi zatruć życie.Tak naprawdę nic nie wiesz na ten temat, nic nie wiesz o mnie, a się wypowiadasz. Ja ją znam ponad 12 lat i wiem do czego jest zdolna. Tych przypadków jej uroków jest o wiele więcej i musiałabym chyba napisać książkę, by je wszystkie przedstawić. Zazdrości nie tylko mi, ale wszystkim wokół, bo sama jest strasznie zakompleksiona i nic nie potrafi osiągnąć, więc chce by i inni nic nie mieli. Dochodzi też to, że wierzy w zabobony i jej babcia zajmowała się takimi rytuałami. Wiele osób zawsze mówiło, że jest fałszywa i ma fałszywy wzrok, ale ja dopiero później w to uwierzyłam. Co do studiów - jakoś po roku poprawiłam maturę i dostałam się tam, gdzie chciałam. I powiem Ci, że jakoś niespecjalnie się do niej uczyłam. Wiesz kiedy to się stało? Dopiero jak zerwałam z tą koleżanką wszystkie kontakty, odsunęłam się od niej całkowicie, usunęłam ją z fb i telefonu i nawet nikomu nie powiedziałam, że poprawiam maturę. Tak, wtedy mi się udało i jak wcześniej powiedziałam - nie poświęciłam wiele czasu na naukę. Wtedy też udało mi się schudnąć , a i kontakty z ludźmi wyszły na prostą , którzy, zresztą sami odcięli się wtedy od tej koleżanki, bo dużo im w życiu namieszkała, więc nie mów mi, że to wszystko moja wina. Jak wcześniej powiedziałam - nie znasz sytuacji, mnie ani tej osoby, a się wypowiadasz, jakbyś była ekspertem. Możesz w takie rzeczy nie wierzyć, ale to nie oznacza, że takie coś nie istnieje. Kiedyś może sama się przekonasz, ale oczywiście nie życzę ci tego.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-15 12:11:16

Ahhhh uwielbiam takie wypowiedzi typu ,,nie znam się, ale się wypowiem" !!! Przecież takie coś nie istnieje, ja w to nie wierzę, a jak ktoś wierzy to jest głupi. Dziewczyno, jeśli tego nie doświadczyłaś to się nawet nie udzielaj ! Moja siostra była prawie 3 lata z gościem, który ją bardzo ograniczał. Nie pozwalał się rozwijać, wychodzić z innymi ludźmi, odciął ją od koleżanek. Nawet nie chciał by studiowała, bo to jego zdaniem ,,strata czasu". Sam pracował w sklepie na kasie i chciał, by ona tak samo skończyła ( nie obrażając nikogo). W końcu przejrzała na oczy i zostawiła go, a ten na odchodne powiedział jej ,, żeby nic ci więcej w życiu nie wyszło ". I faktycznie, przez długi czas nic jej nie wychodziło. Na studiach miała problemy z zaliczeniem roku, choć zawsze była pilną studentką i nie opuszczała zajęć. Doszły do tego problemy ze zdrowiem, bo się okazało, że ma astmę i przez to musiała ograniczyć uprawianie sportu, czyli bieganie ( biegała w maratonach). Najlepsza kumpela zrobiła ją w konia i odwróciła się od niej w chwili, gdy najbardziej tego potrzebowała. Miała też wypadek samochodowy , na szczęście skończyło się tylko złamaniem nogi i kilkoma zadrapaniami. Więc nie mów mi, że zawistni ludzie i uroki nie istnieją, bo coś w tym musi być. Na szczęście jej byłemu zaczyna już wszystko wracać. Z tego co wiem stracił pracę i już od dłuższego czasu jest na bezrobociu, a jego nowa dziewczyna zdradziła go.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonimka
(Ocena: 5)
2016-05-14 12:48:04

re: HISTORIE CZYTELNICZEK: Ktoś rzucił na mnie urok...

Ja wirze w uroki. Gdy byłam noworodkiem matka pojechała ze mną na wieś do babci. Tam ktoś rzucił na mnie urok. Cały czas płakałam, nie chciałam jeść, spać, trwało to 2-3 dni. Babcia w końcu zaczęła machać nade mną jakąś ścierka i coś gadała pod nosem. Wszystko minęło jak ręką odjął. Nie wiem czy to ma związek z urokiem rzuconym na mnie, ale ja w akcie wielkiej złości, wypowiadam słowa i to się dzieje. Kilka lat temu mój chłopak odwołał ze mną spotkanie, bo miał nagrywać kawałek z kumplami. Wściekłam się i powiedziałam, żebyś prądu nie miał. I tak się stało. Gdy ochłonęłam, napisałam sms-a z pytaniem jak im idzie, a on mi na to, że nic nie robią, ponieważ kilka minut temu prąd padł. Inny przypadek. Kierowniczka sklepu, w którym pracowałam miała się wstawić za mną na górze, ponieważ chciała żebym została jej zastępcą ( sama mnie o to prosiła, bo nie chciała obcej osoby na sklepie), bo akurat zwolniło się miejsce. Wyjechała na urlop w góry. Przyjechała kierowniczka regionalna i zapytała, czy któraś się zdecydowała. Powiedziałam jej, że Aneta miała mnie zgłosić. Regionalna nic nie wiedziała o tym, więc przysłali w końcu obcą. Tak się wkurzyłam, że powiedziałam- żebyś tak nogę złamała. I co się okazało. Złamała nogę w górach. Jeszcze inny przypadek. Przeklęłam mojego wtedy jeszcze męża, ponieważ zdradził mnie po 9 miesiącach małżeństwa. Wyrzuciłam go do niej Oczywiście znowu nerwy i wypowiedziane słowa- żeby Cię tak zostawiła po 9 miesiącach. I go zostawiła po 9 miesiącach. Inne przypadki, to gdy czuję, że ktoś mnie obgaduje. Sypię wtedy sól na ogień. I co się okazuje koleżanka z pracy, z nieskazitelną cerą na drugi dzień pojawia się z wielkim pryszczem i to zawsze wtedy gdy czuję, że ktoś mnie obgaduje. U mojego męża też wyskakiwały pryszcze. Jest jeszcze wiele innych sytuacji.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-14 16:52:41

kurde ale z ciebie wiedźma :D przydatny dar w życiu :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-15 01:02:03

Przydatny ? ;) To polecam wpisać w yt - Patrycja Hurlak świadectwo ;) Jest to opowieść znanej aktorki serialowej która taki "przydatny" dar miała ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-14 08:47:52

re: HISTORIE CZYTELNICZEK: Ktoś rzucił na mnie urok...

pierwsza historia no może mieć jakiś związek,ale druga no sorry...w takim razie spora część społeczeństwa jest pod wpływem uroku

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-14 08:45:13

re: HISTORIE CZYTELNICZEK: Ktoś rzucił na mnie urok...

Wierzyła baba w gusła, aż jej du.pa uschła :))) jak widzę wózek z czerwoną kokardką, to wiem, że mamusia dziecka to tępa strzała. Ludzie wierzą w zabobony, a potem szorują kolanami kościółkowe klęczniki i posadzki - mimo że kościół potępia wiarę w takie bzdury

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-14 16:04:03

potepia wiare w bzudy ale jak przyjdzie co do czego to wielce mowia ze jednak jest diabeł, jest zła magia, a za chwile mowia ze nic takiego nie istnieje. przekonalam sie juz na lekcjach religii. sami sobie przeczą. tak jak papiez powiedział ze ci co nie wierza w Boga, modla sie do diabła, wiekszych bzdur nie słyszałam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz