LIST: „Czy odciąć się od ciężarnej córki i pozwolić by trafiła do domu samotnej matki?”

20 Lipca 2016

Renata twierdzi, że nie może jej przez całe życie pomagać.

moja córka jest w ciąży

Dla większości Czytelniczek jestem już pewnie starszą panią. Mam nieco ponad 40 lat i problem, który zaczyna mnie przerastać. Patrzę jak moje jedyne dziecko marnuje sobie życie i nie mam na to żadnego wpływu. Od kiedy ukończyła 16-17 lat, już w ogóle mnie nie słucha. Ciągle wpada w kłopoty, a ja do tej pory ją ratowałam. Nie wiem czy nie czas z tym przestać. Niech radzi sobie sama, to może przejrzy na oczy.

Jest w takim wieku, że role powinny się odwrócić. To nie ja mam się nią opiekować. Dorosła córka powinna wspierać mnie. Na to niestety liczyć nie mogę, bo ona nie myśli o nikim. Nawet o sobie. Ona w ogóle rzadko używa rozumu i takie są efekty. Aktualnie jest w ciąży, ale nikt przy zdrowych zmysłach nawet sobie nie wyobraża, co będzie dalej.

Z kim będzie je wychowywała? Skąd weźmie pieniądze? Gdzie zamieszka? Wszyscy oczekują tego, że ze mną.

Zobacz również: Nieślubne dzieci: Gdzie w Polsce rodzi się ich najwięcej? Ile lat mają ich matki?

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (35)
ocena
3.4/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Licka
(Ocena: 3)
2016-07-22 02:09:56

Moim zdaniem nie powinna Pani pomagać córce. Jeżeli będzie Pani wiecznie wyciągać pomocną dłoń, to dziewczyna nauczy się, że zawsze może tej pomocy oczekiwać. Cokolwiek by się nie działo. Cokolwiek by nie zrobiła. Nie nauczy się, co to jest prawdziwe życie, a i dziecko pewnie będzie na Pani głowie. Niech Pani nic nie robi, a przyjrzy się z daleka, jak ona radzi sobie w życiu. Jeżeli będzie ciężko, ale będzie parła na przód - proszę ją zostawić. Ma już 22 lata, jest już dorosłą osobą. Była gotowa korzystać z życia, to niech teraz się przekona, na czym to życie polega. Zastanawiam się tylko, gdzie w tym wszystkich jest Pani mąż, a jej ojciec? Jakie on ma zdanie na ten temat?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-21 19:48:25

Piszecie porażka w wychowaniu a prawda jest taka ze dziewczyny w tym wieku robią straszne rzeczy a kilka lat później żałują tych głupot i nie zawsze mozna przetłumaczyć ze tak bedzie .Moim zdaniem ta Pani powinna pomóc córce w wychowaniu dziecka ale na zasadzie takiej że córka jak juz dostaje pieniądze na dziecko a sama niech sobie radzi skoro nie myślała o konsekwencjach dalszych wybryków .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-20 23:19:50

przynosiła do domu jakieś nowe zarazki... to zdania mówi o tobie więcej niż wszystkie inne

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-20 23:10:08

Porażka wychowawcza, gdyby Pani z listu bardziej skupiła się na wychowaniu córka na pewno by osiągnęła coś, a tak czytając, że od chwil narodzin sprawiała kłopoty wydaje mi się że była niechcianym dzieckiem, przez co wychowanie było jakie było i teraz kobieta ma wielki problem. Sama doprowadziła do tego, tworząc swoistą patologię, bo z dziewczyny nic nie będzie, podstawowych wartości nie zna, i nie przedstawi ich dziecku, przez co koło się zamyka. Dziękuję i dobranoc.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-20 20:56:00

Mam bardzo podobna sytuację życiową jak pani córka, tylko, że ja dzięki mojej mamie mam wykształcenie, prace, mieszkanie w którym mieszkam z chłopakiem i czekamy na dzidziusia. Też byłam bardzo problemowym dzieckiem, narkotyki, wagary, brak chęci do nauki, podejrzane towarzystwo ale właśnie dzięki mojej mamie wyszłam z tego wszystkiego, ZAWSZE stała za mną murem, chociaż ja nieraz dałam jej popalić, to nigdy nie zwatpila, że coś osiągnę w życiu i poprowadziła mnie przez życie, teraz jako dorosła 22 kobieta mam cudownego faceta, którego bardzo kocham i który bardzo szanuje moja mamę, wykształcenie w specjalizacji, która mnie całe życie interesowała, dobre zarobki. moja mama jest dla mnie inspiracją, bardzo mi pomogła w życiu. Co byśmy w życiu zrobiły gdyby nie te nasze mamy :) pomóż corze, ona zmadrzeje, tylko potrzebuje więcej czasu, a kto jak nie mama ma być jej wsparciem?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-07-20 22:02:05

To masz ZUPEŁNIE inną sytuacje życiową, a nie bardzo podobną. Bo jej matka raczej pracy, mieszkania itp nie zapewniła. To, że ją wyciągała z kłopotów nie oznacza, że sama dawała jej dobry przykład, bo z listu wyłania się, że raczej niekoniecznie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-07-21 01:12:17

Mam tak samo jak Ty i nawet tyle samo lat ;) ale tu się zgodzę z poprzednim komentarzem że to raczej matka ją właśnie zaniedbala i teraz ma o to pretensje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-23 19:41:32

Nigdzie nie napisałam, że mama mi to dała. Do posiadania mieszkania, pracy mama mnie zmotywowala, nic mi nie podała na tacy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-20 20:07:51

Szkoda, że winę widzi pani tylko w postępowaniu córki, a u siebie żadnej nie widzi. Gdyby była pani idealną matką na którą próbuje się kreować to wiele rzeczy na pewno nie miałoby miejsca. Nie mam zamiaru dziewczyny bronić, bo swój rozum mieć powinna. No ale po przeczytaniu listu pierwsze co przyszło na myśl: co za interesowna i toksyczna kobieta. A pani mąż gdzie jest?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Giu
(Ocena: 5)
2016-07-20 19:59:10

Hmm córcia faktycznie beznadziejna, ale to skutki braku wychowania.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Jajko
(Ocena: 5)
2016-07-20 18:26:06

Powinnaś zapewnić córce jakiś start na razie. Dać czas na odpoczynek po porodzie, a potem pomóc jakoś znaleźć pracę, potem mieszkanie i wszystko powoli, po kolei... Rób jak chcesz, ale potem żeby nie było płaczu, że na starość nie ma ci kto szklanki wody podać, a wnuki cię nie traktują jako babci i nikt nie chce utrzymywać kontaktów z tobą. Samotność w każdym wieku jest okropna i boli.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-20 18:24:15

Z tekstu wynika, że to twoja wina. Od początku traktowałaś ją jak porażkę, nigdy nie walczyłaś i nie wychowywałaś. Wyciąganie z problemów to nie wychowywanie. Całą winę za swoją porażkę zwaliłaś na córkę. A po części to twoja wina. Twoja córka na pewno czuła, że jesteś nią rozczarowana, że się poddałaś. Powinnaś pomóc córce i naprawić wasze stosunki. Pomóc nie oznacza wszystko za nią zrobić ale pomóc wreszcie stanąć na nogi i naprawić błędy przeszłości.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-20 15:45:10

to dziecko to twoja porazka wychowawcza

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-07-20 16:55:46

To wytłumacz mi fakt, że ja i moja siostra byłyśmy wychowywane jednakowo a jest między nami rok różnicy. Ja miałam bardzo dobre oceny, nie wagarowałam, spotykałam się ze znajomymi ale zero ekscesów na koncie. Siostra, do nauki ostatnia, mimo np. obiecanych prezentów za lepsze oceny, wagarowała, towarzysto tylko takie z alko i narkotykami chociaż rodzice ostrzegali, mówili, prosili a co Wy. Dopiero jak się okazało że ma hiv'a się trochę uspokoiło.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-20 22:03:09

a ty myslisz że zachowanie ludzkie to jest jakiś jeden ciąg? To jest cały system interakcji z innymi ludźmi, Poza tym rodzice nie traktują równo swoich dzieci, nie łudź się. Podam ci taki przykład: matka ma drugie dziecko, to dziecko od poczatku jest płaczliwe, chorowite co wpływa negatywnie na matkę, matka czuje niechęć do tego dziecka, skupia sie na tym starszym, grzeczniejszym, myslisz że to młodsze tego nie czuje. To jest taki efekt motyla w wychowaniu, nawet najmniejsze zaniedbanie może skierować osobowość dziecka na inny tor.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-07-20 22:38:44

a ty myslisz że zachowanie ludzkie to jest jakiś jeden ciąg? To jest cały system interakcji z innymi ludźmi, Poza tym rodzice nie traktują równo swoich dzieci, nie łudź się. Podam ci taki przykład: matka ma drugie dziecko, to dziecko od poczatku jest płaczliwe, chorowite co wpływa negatywnie na matkę, matka czuje niechęć do tego dziecka, skupia sie na tym starszym, grzeczniejszym, myslisz że to młodsze tego nie czuje. To jest taki efekt motyla w wychowaniu, nawet najmniejsze zaniedbanie może skierować osobowość dziecka na inny tor.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz