„Asymetryczne piersi nie dają mi żyć normalnie!”

13 Sierpnia 2008

Magda od lat stara się o operację, a lekarze najpierw coś jej obiecują, a potem zamykają drzwi przed nosem. Pomóżmy jej wspólnie znaleźć wyjście z tej trudnej sytuacji.

„Asymetryczne piersi nie dają mi żyć normalnie!”

Od jakiegoś czasu staramy się regularnie publikować listy od Was, abyście miały możliwość wzajemnego doradzania sobie i pomocy. Dzięki Wam Marta zrezygnowała z aborcji, a Marlena, której chirurg zniszczył życie, usłyszała wiele ciepłych słów. Teraz na radę czeka Magda. Pięć lat temu zauważyła, że jej piersi są asymetryczne. Od tego czasu problem stale się pogłębia, a nikt nie chce jej pomóc.

"Witam!

Mam na imię Magda i mam 19 lat. Mniej więcej od 5 lat zmagam się z problemem, który sprawił, że nie mogę żyć normalnie i moja samoocena od dawna sięga dna. Opiszę Wam w skrócie najgorszy okres mojego życia, który nadal trwa i nie wiem, czy kiedykolwiek się skończy....

Miałam 13 lat, kiedy zauważyłam, że prawą pierś mam większą od lewej, lekarze twierdzili, że jest to czymś całkiem normalnym i nie ma się czym przejmować. Jednak ja czułam, że nie jest to tak błahy problem, jak twierdzą lekarze. W niecały rok później okazało się, że przeczucie mnie nie myliło. Asymetria piersi powiększała się coraz bardziej, starałam się to ukryć pod luźnymi bluzkami, szerokimi koszulkami i przez jakiś czas myślałam, że mi się to udaje. Do czasu, kiedy na lekcji wychowania fizycznego koleżanka, myśląc, że tego nie słyszę, powiedziała do innej dziewczyny: "Patrz! Magda ma jednego cycka większego!" Tak zaczął się mój koszmar, który trwa do dziś.

Lekarze nie wiedzieli, skąd bierze się ta asymetria. Nie chcieli, by wyglądało, że nic nie robią, więc wypisywali mi zwolnienia z lekcji WF-u i tak zaczął się mój kolejny problem - nadwaga. Najgorszym okresem zawsze jest lato, kiedy wszyscy chodzą w cienkich koszulach, ja zawsze siedzę w domu, udając, że gdzieś wyjechałam. Tak jest już od 5 lat.

Kiedy miałam 15 lat, trafiłam do szpitala, w którym uwierzyłam, że mi pomogą. Jedynym wyjściem była operacja plastyczna . Pamiętam, jakby to było wczoraj, kiedy lekarz powiedział, żebym przyjechała za 2 miesiące na operację. Byłam wtedy bardzo szczęśliwa. Bałam się, ale jednocześnie nie mogłam się doczekać. Kiedy wreszcie przyszedł ten dzień i pojechałam do szpitala, lekarz kazał mi wracać do domu i znów przyjechać za 2 miesiące. Tego, co wtedy przeżyłam, nie da się opisać słowami. Jakby mi ktoś wbił drzazgę w serce... i tak było co najmniej kilka razy - wyznaczanie terminu i odwoływanie. Za każdym razem było ze mną coraz gorzej, za każdym razem przeżywałam to mocniej niż poprzednio,bo najgorsze, co może być, to dawanie bezpodstawnej nadziei, którą się żyje i trzyma się jej jak ostatniej deski ratunku, a kiedy się ją niespodziewanie traci... nie zostaje nic.

mówili,Lekarze w tym szpitalu dawali mi i odbierali tę nadzieję przez trzy lata. Za każdym razem, kiedy odwoływali operację, nie podając żadnego powodu, że skoro czekałam tyle czasu, to poczekam jeszcze dwa tygodnie... nie doczekałam się. Skończyłam 18 lat i szpital przysłał mi do domu papiery z dopiskiem, że jestem już pełnoletnia i nie mogę się u nich "leczyć".

Przyszło załamanie nerwowe, nieprzespane noce, ataki płaczu. W końcu udało mi się wziąć w garść i znalazłam inny szpital, w którym pokładałam nadzieje.

Poznałam lekarza, ordynatora oddziału chirurgii. Sprawiał wrażenie, jakby naprawdę chciał mi pomóc, więc znów uwierzyłam... ale jak się okazało, było to tylko wrażenie.

Lekarz ten wyznaczył mi termin pierwszej operacji na początek czerwca bieżącego roku. Miałam mieć zmniejszoną prawą pierś. Godzinę przed tym, jak mieli mnie zabrać na salę operacyjną, ten sam ordynator przyszedł do mnie i powiedział, że nie wykona operacji, bo po pierwsze na całym świecie robi się tak, że najpierw powiększa się mniejszą pierś, a po drugie, muszę mieć zaświadczenie od endokrynologa, że mogę mieć taką operację.

To zabolało i to bardzo, ale postanowiłam, że tym razem nie będę tracić czasu na depresję, zduszę to jakoś w sobie i uda mi się na pewno...

Zdobycie takiego zaświadczenia zajęło mi około 3 tygodni, zrobiono mi przy tym wszystkie badania. Pojechałam do chirurga z zaświadczeniem i zamówiliśmy implant dla mnie. Kazano mi czekać na telefon od sekretarki, która miała mi dać znać, kiedy implant już będzie... pewnie Was nie zaskoczę, pisząc, że nie zadzwoniła.

Zrobiłam to sama, dziś o 9:44 zadzwoniłam do szpitala i usłyszałam, że implant nie został zamówiony i nie wiadomo, czy w ogóle będzie zamówiony.

Świat zawalił mi się po raz setny. Pomyślałam, że to już koniec, nie mam po co żyć. Czuję, że tracę czas, którego już nigdy nie odzyskam. Przyjaciele oddalają się ode mnie (nic nie wiedzą) i nie potrafią zrozumieć, dlaczego nie śmieję się jak kiedyś. Nie umiem być dla nich wsparciem, bo sama ze sobą nie potrafię sobie dać rady. Nie potrafię też przyjąć wsparcia... ranię moją mamę, mówiąc, że nie wie, co ja czuję, że łatwo jest jej patrzeć z boku i chociaż wiem, że tak nie jest, że ona też przeżywa to wszystko, jednak nie potrafię inaczej postępować. Nie mam już siły walczyć, upokarzać się przed lekarzami, prosić i błagać o pomoc...

Pisząc ten list, nie liczę na to, że ktoś mi pomoże. Po prostu chcę, żeby ktoś mnie wysłuchał. Chociaż może Wam się wydawać, że to błahy problem, z którego ja robię tragedię, to uwierzcie mi, że tak nie jest. Każdy z nas ma krzyż, który dźwiga przez całe życie... Wygląda na to, że moim krzyżem jest właśnie to dziwactwo, bo tego nawet nie można nazwać chorobą. To po prostu jest..."

Dziewczyny, być może spotkałyście się wcześniej z podobnym problemem. A może same znacie się na tego typu zabiegach i możecie doradzić Magdzie, jak uporać się z tą sytuacją. Postarajcie się ją wesprzeć i dodać otuchy.

Jeżeli macie jakieś problemy, na które poszukujecie rozwiązania i chciałybyście zapytać nas o zdanie, piszcie na redakcja(at)papilot.pl. Postaramy się, w miarę możliwości, jak najszybciej odpisać.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (331)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

5
(Ocena: 5)
2014-12-04 14:34:49

re: „Asymetryczne piersi nie dają mi żyć normalnie!”

twoja historia jest bardzo smutna ale nie martw sie ja tesz mam taki broblem nie tylko ty i nie misl o tym i zacznij twoje zycie odnowa

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-07-03 09:48:00

re: „Asymetryczne piersi nie dają mi żyć normalnie!”

Mam 12 lar i mam nierówne piersi prawa jest troszkę większa co mam zrobić mama powiedzia ła ze to nic Bojęsię

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-06-03 19:46:37

re: „Asymetryczne piersi nie dają mi żyć normalnie!”

Witam, mam 13... a właściwie to niedługo 14 lat i też mam ten problem. Krzywy biust nie daje mi spokoju! Lewy mam większy a prawy mniejszy (i to widać). Nikt o tym nie wie, tylko ja. Wstydzę się przyznać komukolwiek, nawet mamie lub przyjaciółce... Kiedy to zauważyłam próbowałam to jakoś schować jednak lewy biust rósł a prawy bardzo powoli. Nie wytrzymałam i wzięłam miseczkę od innego stanika, wycięłam i włożyłam pod stanik na prawy biust... Ale jak teraz patrze, nawet ta miseczka słabo mi pomaga! Widać małą różnicę wielkością (ale widać). Raz na w-f kiedy miałam białą koszulkę gdzie było widać... miseczkę, jedna u mnie dziewczyna z klasy to zauważyła i mnie się zapytała co to a ja mówiłam jej, że nie wiem (tak wiem kłamałam ale dla dobra). Ale jak dobrze pamiętam to przed tym jak mnie się zapytała to nawet o tym rozmawiała z inną koleżanką z klasy (nie lubimy siebie za bardzo). A teraz? Niedługo podobno pojadę do AquaParku z rodziną a przez ten biust wstydzę się założyć stroju kompielowego i wyjść do ludzi jak gdyby nic. A jestem już w takim wieku, że chcę się powoli podobać chłopakom. Jeśli możecie mi pomóc to najlepiej odpowiedzieć tutaj lub napisać na mój e-mail karolciayhy@wp.pl :(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-02-05 13:08:17

re: „Asymetryczne piersi nie dają mi żyć normalnie!”

no to może w takiej sytuacji dobrze byłoby pomyśleć o operacji plastycznej? sama miałam problem z biustem no i byłam na zabiegu u dra Osucha, świetny specjalista od biustów

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-24 19:00:12

re: „Asymetryczne piersi nie dają mi żyć normalnie!”

Witam . Droga Magdo ,również mam taki sam problem , więc również wiem co musisz czuć , z resztą jak widać nie tylko ja , jak i również wiele innych kobiet , które doświadczył taki sam problem . Mam dziś już 18 lat i z problemem tym borykam się już od 5/6 lat - oczywiście również lekarze twierdzili że to się wyrówna i to zupełnie normalne , bo przecież dojrzewam .. lecz teraz już sami przyznali - no że no nic nie mogą na to poradzić i że muszę poszukać pomocy w związku z tym na własną rękę . Byłam u wielu lekarzy , zrobiłam wszystkie konieczne badania - w tym USG [ gdzie został stwierdzony niedorozwój gruczołów sutkowych - w prawej piersi ] .. i również .. jedynym i możliwym sposobem jest operacja plastyczna ... Magda życzę Ci powodzenia , trzymam za Ciebie kciuki i wierzę że znajdziesz w końcu takiego specjalistę , który od początku do końca zajmie się Tobą i twoją sprawą

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-10-13 22:45:38

re: „Asymetryczne piersi nie dają mi żyć normalnie!”

Przykro mi, tak jak i Ci. Ale wiedz że każdy ma jakiś problem, niektórzy mają cięższe zmartwienia inni lżejsze. Wiem, jak to jest czuć się gorszym. Wiem co to za ból miec taki problem. Sama mam asymetrie piersi, do tego nadwage.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Groszka
(Ocena: 5)
2013-07-29 18:18:36

re: „Asymetryczne piersi nie dają mi żyć normalnie!”

Najgorsze sa te "błahe"problemy właśnie...Jak nie masz nogi czy ręki, czy dolega Ci "horoba" wszyscy starają sie Ci pomóc...ale kiedy spotyka nas coś takiego ażdy uważa że to żadna tragedia. Jesteśmy z tym sami aż wkońcu popadamy w jeszcze większe problemy. Ja nie mam asymetrii piersi. Mój problem jest inny. Mam duże piersi a przez to że są duże to skóra między pierasimi odkleiła sie od mostka. Wypełniła się tkanka tłuszowoą i teraz jak zakładam stanik to wygląda to tak jakbym miała jedna wielką pierś, jeden wielki wał przciwpowodziowy. Zabrała mi to wiele nerwów, spędziło sen z oczu przez wiele nocy...Wkońcu powiedziałam o tym mamie, wydawało mi się że przez moment to nawet się tym przejeła , była u paru lekarzy ale więszkosc tych wizyt nie przyniosła nic. Raz tez ustalono mi termin operacji ale odwołali go jednak bo chyba nie byli pewni jak to zrobić...kilku lekarzy powiedziało zę nic z tym nie da się zrobić. Wiele osób powie że to tylko piersi. Że własnie powinnam się cieszyć bo mam ręce,nogi, widzące oczy i słyszace uszy...ale piersi są wazne, włąsnie te częsci ciała sprawiają że czyjemy sie atrakcyjni albo nie...Nawet jesli sam porblem jest mały prowadzi do większych. Dzisiaj borykam się z o wiele większymi...Piersi doprowadziły mnie do bulimii na ktorą choruję od 8 lat...właściwie wymiotuje wszystko co zjem. Na początku po to bo myślalam ze jak schudne będzie to wyglądało inaczej a teraz już po to bo wiem ze to jedyny sposób które potrafię się podjąc żeby umrzec...Piersi moze nie biorą udziału w życiu ale bardzo wpływają na nasze podejście od zycia. Ja nigdy nie będę to oskbą którą byłam , i która byłabym dalej gdyby nie one. Odsuwam się od rodziny, piję i nie marzę o normalnym życiu jak inni żeby założyć rodzinę i być szczęśliwą...marzę o tym żeby nie obudzic się i miec spokój

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-09 22:44:01

18-stka mi stuknęła, asymetrię piersi mam w sumie odkąd zaczęły mi rosnąć. A rosną od dawna. Do tego mam...h....hi...no, nadmierne owłosienie, w dodatku ciemne. Pięknie, prawda? Z drugim problemem radzę sobie częściowo laserem, ale przypadek pierwszy... Cóż, schudłam, dzięki czemu asymetria spadła mi z 3 do 2 miseczek! Z tym, że jak schudnę jeszcze trochę, to będę miała pierś z sutkiem i sutek bez piersi ;) Polecam wszelkie wkładki. Trudno, zareklamuję sklep, ale biustonoszami z New Yorkera bardzo dobrze można ukryć, co trzeba. Ach, i operację najlepiej wykonać nie wcześniej niż po ukończeniu 21. roku życia. Do tego wieku piersi jeszcze się rozwijają. Szanse na wyrównanie wielkie pewnie już nie są, ale pierś jednak może ulec zmianie i chirurdzy rzadko podejmują się tego zadania u młodszych osób. (Hura, komentarze do artykułu sprzed kilku lat! :P)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-03 14:09:09

Witajcie. Mam 18 lat i ten sam problem. Tak samo sie czuje jak Wy(spada mi samoocena, jak pomysle o wyjsciu na basen to czasem pojawiaja mi sie lzzy w oczach), mimo tego, ze niektorzy twierdza, ze tego nie bylo widac dopoki im o tym nie powiedzialam, ja czuje sie z tym zle. Lekarz ginekolog robil mi juz USG i stwierdzil ze mam bardzo duza asymetrie, o czym napisal na calej karcie :( . Powiedzial , ze mi sie nie wyrowna i ze jezeli chce to od 21 roku zycia moge isc na operacje. Dlatego tez chciałabym z kims o tym porozmawiać ( z osoba, ktora zdecydowala sie na operacje) bo wiem ze jest to dosyc duze ryzyko(nie wiem np przesuniecie implantow, albo chociaz to ze co 10 lat trzeba poprawiac piersi)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-07 23:44:57

Jesteś pewna, że chciałabyś mieć sztuczne piersi? To tylko fajnie wygląda... Ja jak już mimo tego, że wolałabym mieć większe piersi zdecydowałabym sie na zmniejszenie do rozmiaru mniejszej piersi.. Ale rozumiem Cie i to Twoja decyzja. Ale nie podejmuj jej zbyt pochopnie... Sąsiadka z dołu ;) [Magda ;p]

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-07-15 19:22:02

Hej!ja też mam taki problem jest bardzo duża różnica u mnie.Gdy miałam 16 lat miałam operację i to prywatnie zapłaciłam 5000 tys. i na początku było ok ale po 2 latach znowu było widać tą różnicę masakra!!!!ja tez nie potrafię z tym życ.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-06-11 00:04:38

Witam. Również mam na imię Magda. Mam ponad 16 lat i też mam taki problem. między moimi piersiami są około 3 rozmiary różnicy. Czytam i czytam, wszyscy piszą tylko o operacji plastycznej. Lekarze niby mówili, że się wyrówna, ale jest tak jak wszystkie tutaj opisujecie, rośnie ta większa pierś. Nie chce mieć sztucznych piersi... Czy operacja plastyczna to jedyne wyjście, nie da się tego jakoś inaczej uleczyć?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz